Kliknij aby powiększyćKliknij aby powiększyćKliknij aby powiększyćKliknij aby powiększyćKliknij aby powiększyćKliknij aby powiększyć

Serwis dla dzieci i rodziców

 

Nasi ulubieńcy

Jeśli chcesz aby zdjęcie twojego ulubionego zwierzątka znalazło się w tej przeglądarce to prześlij je klikając na poniższy link:

< Wysyłanie fotki >

 

 

Na stronie

Czy umiesz uczyć się?

Wychowanie osobowości

Mali dzisiaj - dorośli dzisiaj

Pomóż nastolatkowi
w rozwiązywaniu problemów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Czy umiesz uczyć się? Sprawdź.

Do nauki potrzebujesz:

spokojnego miejsca, w którym nikt Ci nie będzie przeszkadzał. Nie masz go? Spróbuj je sobie z pomocą rodziców zorganizować. Zobaczysz, że łatwiej będzie Ci uczyć się na całego - to znaczy, że będziesz potrzebował mniej czasu na naukę i mniej wysiłku, a to, czego się nauczysz, lepiej będziesz pamiętał.

 

Trudno Ci:

 - dobrze odrabiać lekcje, gdy wokół stołu krąży młodsze rodzeństwo i próbuje wciągnąć cię do swojej zabawy,

 - się uczyć, kiedy nad uchem śpiewa Britney Spears (chociażby tylko przez radio), albo kiedy w tym samym pokoju włączony jest telewizor,

 - uczyć się, kiedy co chwilę podbiegasz do okna, by sprawdzić, czy na podwórzu zebrali się już koledzy, z którymi umówiłeś się na piątą lub gdy co chwilę podbiegasz do komputera, żeby prowadzić rozmowę na gg.

 

Chcesz się dobrze i szybko nauczyć się tego, co masz zadane na jutro .

 

A więc - taktyka:

  1. Sprzątnij ze stołu wszystko, co nie jest potrzebne do odrabiania lekcji. Inaczej zamiast do podręcznika będziesz miał ochotę zajrzeć do leżącej na stole, gazety, klasera znaczków, albo komiksu.
     

  2. Skończ jedną robotę, zanim rozpoczniesz drugą. Jeżeli uczysz się historii, nie szukaj natchnienia do tego w matematyce. Jeżeli znudził ci się angielski, nie sięgaj po przyrodę. Taka nauka to marnowanie czasu. Wpierw jedno, potem drugie.
     

  3. Ważne jest, abyś rozumiał to, czego się uczysz. Jeżeli uważałeś w szkole, nie powinieneś mieć specjalnych trudności. Gdybyś Jednak czegoś nie rozumiał, poproś o pomoc rodziców czy starsze rodzeństwo, zajrzyj raz jeszcze głębiej do podręcznika. Jedno jest pewne, czego nie rozumiesz, tego się też naprawdę nie nauczysz.
     

  4. Przy zadaniach „na pamięć" np. wiersz, dobrze jest wyuczony już tekst powtórzyć sobie jeszcze raz - spokojnie i powoli – tuż przed zaśnięciem. To, czegoś się nauczył, świetnie ułoży się przez noc w twojej głowie.
     

  5. Jeżeli czujesz się „wypompowany", albo boli cię głowa (oczywiście od pracy, nie od lenistwa), to trzeba wstać na chwilę od stołu, zrobić kilka głębokich oddechów, położyć się na chwilę na tapczanie (ale nie z sensacyjną książką w ręku...). Jednym słowem trzeba zrobić przerwę, odpoczynek. To nie będzie czas stracony, bo po nim pójdzie nauka lepiej.
     

  6. Kiedy jest najlepszy czas do uczenia? Na pewno nie o ósmej i dziewiątej wieczorem. Normalnie najkorzystniej jest siadać do nauki wcześnie po południu. Ale nie zaraz po obiedzie. W czasie kiedy twój żołądek zajęty jest trawieniem dobrego obiadu, twoja głowa niewiele wymyśli. Każdy człowiek ma też zwykle nieco inny rytm życia, każdemu więc odpowiadają nieco inne godziny nauki. Staraj się znaleźć te najlepsze dla ciebie godziny. Kiedy je znalazłeś, nie rób już nowych prób, tylko trzymaj się twardo ustalonego porządku.
     

  7. Są też różne typy uczących się. Są uczniowie, którzy lepiej pamiętają to, co na własne oczy zobaczyli. A więc i to, co kilka razy powoli przeczytali. Są uczniowie, którzy lepiej pamiętają to, co słyszeli. „Słuchowcy" uczą się wydajniej, kiedy czytają sobie głośno to, czego się uczą. Wzrokowcy - jeżeli to, czego się uczą, starają sobie wyobrazić, albo utrwalić wzrokowo. Uczysz się np. daty pierwszego rozbioru Polski: 1772. Wypisz sobie tę datę dużymi cyframi na kawałku papieru i „sfotografuj" ją oczyma. To znaczy przypatruj się jej tak długo i uważnie, żebyś nawet zamknąwszy oczy tę datę „widział".
     

  8. Podziel sobie rozumnie swoje obowiązki. Nie czekaj z odrabianiem zadań na ten wieczór, po którym nastąpi dzień z 6 lekcjami i to „bitymi". Wieczór przed takim dniem będzie wtedy na pewno mało atrakcyjny. Obawiam się nawet, że dojdzie w nim do jakiejś domowej burzy z piorunami, które spadną na ciebie. A więc zasada: jak tylko można, odrabiać zadania na bieżąco, w ten sam dzień, w którym są zadane.
     

  9. I jeszcze jedno: jeżeli sądzisz, że nauczyłeś się już jakiegoś wiersza czy rozdziału z podręcznika, to nie bądź bezgranicznie zadowolony z siebie i nie spocznij od razu na laurach. Także takie „nauczone" już rzeczy dobrze jest jeszcze raz i drugi gruntownie powtórzyć. Pamiętaj też: to, że się uczyłeś, nie znaczy jeszcze, że się już nauczyłeś.

Wypróbuj tych 9 dobrych rad. Porozmawiaj o nich z rodzicami. Bo te rady mogą ci pomóc nauczyć się wielkiej sztuki uczenia się.

Powodzenia!

Bądź wytrwały.

Nie poddawaj się.

 

 


 

 

Nasza codzienna praca i patriotyczna postawa kształtują dzień dzisiejszy,

 nasz trud wychowawczy – jutro ojczystego kraju

„Zawsze takie Rzeczpospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie”.

 

Wychowanie osobowości

u dziecka i młodzieńca

Wychowanie osobowości zaczyna się u dziecka już od lat najwcześniejszych. Niewątpliwie jedno z pierwszych pojęć, jakie dziecko w sobie wytwarza na długo, zanim zacznie mówić, to pojęcie ogólne dobra i zła. Ale cała praca wychowawcza w pierwszych latach dzieciństwa winna być skierowana do momentu decydującego, jaki zachodzi gdzieś między szóstym, siódmym rokiem życia. Ten moment przełomowy to decyzja, jaką wówczas podejmuje dziecko co do dalszego swego życia. Św. Tomasz pisze o tym pierwszym momencie przebudzenia się świadomości, iż dziecko wówczas decyduje, czy będzie czynić dobro czy zło. Decyzja ta wpływa na całe życie, nieustannie bowiem człowiek powraca do pierwszych postanowień. Otóż ta decyzja, którą trudno wyśledzić i trudno ustalić, ale która niemniej zachodzi w okresie około szóstego, siódmego roku życia, winna być celem całej poprzedniej pracy. A więc należy uczyć dziecko odróżniania dobra i zła, oraz czynienia dobra. Można tu wybrać dwie drogi: albo tresurę, albo pracę nad osobowością. Praca nad osobowością polega na tym, iż dziecku w każdej sprawie tłumaczy się, dlaczego winno czynić dobrze, a unikać zła. Kary mogą być stosowane i muszą czasem być koniecznością, nawet kary fizyczne (no właśnie ta kara?), ale ciężar wychowania spoczywać powinien na wyrobieniu sądu intelektu o dobrem i złem i skłanianiu perswazją woli do czynienia dobrze. Wówczas można liczyć, iż w chwili przebudzenia się świadomości decyzja wypadnie na korzyść dobra.

I OKRES

W okresie przed 7 rokiem życia przechodzi dziecko - okres przekory (termin ten ma usankcjonowanie w pedagogice i powstał jako odpowiednik zjawisk, które ze stanowiska starszych są przekorą, natomiast ze stanowiska dzieci lub młodzieży są objawami samodzielności, chęci okazania własnej woli), konieczny dla usamodzielnienia się i nabycia pewnej siły charakteru. Tu trudność wychowawcza polega na tym, by nie łamać niczego przemocą, a dokonywać zmiany przez oddziaływanie sercem oraz przez perswazję.

II OKRES

Okres następny - drugie dzieciństwo w pierwszym swym stadium nie nasuwa specjalnych trudności wychowawczych, ale tylko pozornie. Tu leży klucz do rozwiązania w przyszłości sprawy tak ważnej, jak uświadomienie. Dziecko w tym okresie (do 10 roku życia), winno utrwalić swe zaufanie do rodziców lub wychowawców. Jeśli to zaufanie istnieje - pojawiają się mało konkretne pytania, dotyczące gatunku ludzkiego. Jeżeli dziecko nie ma zaufania do rodziców czy wychowawców, albo spotyka się z drwinami - gdy o co pyta - zatai swe trudności lub będzie później szukać pokątnych wiadomości. Stwierdzić trzeba, iż uświadamianie nie może się wyłamać z ogólnych praw rozwoju intelektu dziecka. Dziecko rozwija się stopniowo, należy stopniowo mu podawać wszelkie wiadomości, nie więcej niż to, o co pyta, w przeciwnym razie następuje przeciążenie jego umysłu nadmiernie zawiłymi pojęciami. Dlaczego właśnie w dziedzinie uświadomienia ma powstać wyłom w tej zasadzie? Dodać trzeba, iż takie nagłe uświadomienie, w dodatku w formie niewłaściwej, może wywołać wstrząs u dziecka odbić się niekorzystnie na całym późniejszym rozwoju, wywołując jak gdyby rodzaj urazu. Z niewłaściwego uświadomienia w okresie pokwitania np. może powstać nieuporządkowana ucieczka przed złem, załamania i wszelkie ujemne, nawet patologiczne objawy. Dlatego też należy uświadomienie przeprowadzać ostrożnie stopniowo, odpowiadając tylko na to, o co dziecko zapyta, nie roztaczając przed nim żadnych szczegółowych obrazów. Jeśli tak wskazana jest w tym okresie ostrożność w dziedzinie uświadomienie, to nie można pominąć nieostrożności, jaką popełniają masowo rodzice, prowadząc dzieci w tym wieku do: kin, teatrów lub pozwalając na oglądanie w telewizorze filmów dla dorosłych, a także zezwalając

 na granie w gry komputerowe, w których króluje tylko zło etc. Nadmiar wzruszeń wpływa ujemnie na system nerwowy i może osłabić odporność jego w następnych, niezmiernie już trudnych okresach życia – nie chodzi mi jw. o niemoralne (przedstawienie), a o wstrząsy w ogóle. Pozytywnie można powiedzieć, że w okresie drugiego dzieciństwa, w fazie początkowej (do 10 roku) należy wychowywać przede wszystkim serce i

 wszelkie poruszenia natury zmysłowej, które służą do łamania przeciwności. W tym wieku właśnie muszą się zakorzeniać najgłębsze umiłowania w dziecku, musi ono je sobie rozumowo, o ile to możliwe uzasadnić. Do tego nadaje się wiek od 10 do 11 lat, kiedy chłopiec dochodzi i do pewnej fizycznej i moralnej harmonii, a jego władze umysłowe działają w całej pełni. Obok tego należy wyrabiać męstwo i umiejętność znoszenia przeciwności i trudności, umiejętność przełamywania strachu. Wychowanie twarde, bez wygód, ma niewątpliwą wyższość nad wychowaniem miękkim.

III OKRES

Okres następny – przedpokwitania, to chwila tworzenia band i tajnych związków, kultu przyjaźni, uwielbienia dla bohaterów np. futbolu. Trzeba to umieć wykorzystać dla wychowania osobowości. Wychowanie serca znajduje swe jakby wykończenie w rozwoju przyjaźni, wychowanie męstwa - w kulcie bohaterstwa. Na te dwa kierunki winien więc wychowawca zwracać uwagę. Religijność w tym okresie jest jeszcze dziecinna, prosta, bez zastrzeżeń i wątpliwości, oparta na autorytecie. Przepojona uczuciem, tylko w rysach ogólnych pojmuje wagę zagadnień bytu. Niemniej ważną jest rzeczą, by w tym krótkim, 2 - 3 lata trwającym okresie, starać się przejść na inną stopę z dziećmi. Trzeba przestać je traktować jako istoty małe, trzeba z wolna przechodzić na traktowanie ich jako dojrzewających - młodzianów. Dzieci na początku dziwią się, ale ogólny wynik jest dodatni. Poważne rozmowy o sprawach małych dla rodziców, wielkich dla dzieci, służą za pomost dla rozmów późniejszych. Dobra lektura może odegrać rolę decydującą, jeśli mówi o wyrobieniu woli i wskazuje, w jakich kierunkach i w jaki sposób, a także dlaczego należy ją kształcić. To przygotowanie woli do mężnego zniesienia późniejszych załamań jest najważniejszym zadaniem wychowawczym w okresie przedpokwitania.

IV OKRES

Wreszcie przychodzi moment krytyczny - okres pokwitania. Dwa momenty w nim dominują: początek życia płciowego i wyraźne uświadomienie sobie osobowości. Uświadomienie osobowości przychodzi czasem jako nagłe olśnienie, jako poczucie, że się jest czymś odrębnym od reszty ludzi, reszty rodziny. Czasem znów przechodzi niespostrzeżenie, choć skutki jego są widoczne. Pojawia się poczucie własnej siły, potrzeba niezależności, a w związku z tym starcia z rodzicami i wychowawcami. Trzeba okazywać tym wybrykom wiele pobłażania, w żadnym razie nie łamać ich przemocą fizyczną, czy też karą cielesną. Rozwój osobowości w tym okresie następuje w sposób burzliwy, nieraz chaotyczny, niemniej jest zjawiskiem niezmiernie doniosłym, a to ze względu na inny proces, który w tym czasie następuje - proces dojrzewania. Ten proces wywołuje gwałtowne wstrząsy nerwowe. Aby uniknąć załamań i klęsk, chłopiec musi być już przed jego nastaniem w ogólnych zarysach uświadomiony. Jeżeli kocha rodziców czy wychowawców i ma zaufanie do nich - przedstawi im swe trudności. Okres ten, w którym tak łatwo o załamanie, odznacza się szczególnym kultem siły woli i bohaterstwa, a także zamiłowaniem do sportu (przypomnijmy sobie nasze lata). Wszystko to są czynniki, które pozwalają opanować tę pierwszą i najgroźniejszą burzę zmysłów. Natura człowieka daje mu w ręce dość środków, by opanować instynkty. Jeżeli wychowawca, umiejętnie oddziaływujący, oprze pracę nad chłopcem na jego właśnie rozbudzonej osobowości, to wychowanek zdoła  pokonać trudności i wyjdzie z tego okresu, zwanego drugim okresem przekory, ze wzmocnionym charakterem.

Trzeba tylko okazywać zawsze w tym okresie (14 – 16 lat) wiele szacunku dla osoby chłopca, który przestał być dzieckiem, a stał się już młodzieńcem. Wychowanie intelektu nasuwa w tym okresie trudności, gdyż ma miejsce ogólne przytępienie władz poznawczych w związku z gwałtownym zwykle rozwojem fizycznym. Religijność jest zwykle żarliwa i uczuciowa, ale budzą się wątpliwości, częściej związane z etyką, niż z dogmatem. Źródłem niewiary w tym okresie są prawie wyłącznie załamania moralne.

V OKRES

Qkres późniejszy, wieku dojrzewania, 16 -17 lat, posiada już inne cechy. Życie instynktów już się ułożyło, jest mniej gwałtowne, charakter powinien być już wyrobiony o tyle, iż mamy do czynienia z człowiekiem odpowiedzialnym. Okres ten nacechowany jest zainteresowaniami intelektualnymi i światopoglądowymi. W tym tkwi jego znaczenie dla rozwoju osobowości. Młodzież szuka okazji do dyskusji, do uświadomienia sobie swego poglądu na życie i świat. Okres omawiany znamionuje pojawienie się miłości platonicznej. Zapewne lepiej jest, by praca społeczna, jak np. w szkole, absorbowała cały zapas idealizmu młodzieńczego. Może być uważana, jeśli nie za dobro w wychowaniu osobowości, to za środek do usunięcia pierwszych przeszkód w postaci płaskiego materialnego używania. Okres ten nasuwa następujące trudności: przede wszystkim sprawę światopoglądu. Rodzice muszą mieć przygotowanie filozoficzne, by dać radę pytaniom i dyskusjom. Jeśli nie czują się na siłach - muszą znaleźć kogoś, kto by mógł sprostać zapytaniom np. pedagog, psycholog w szkole lub katecheta albo ksądz. Jest to zresztą okres pewnego zrównoważenia i w nim nie spotykamy przekory, przeciwnie, dobrą wolę i chęć poznania prawdy. Oczywiście jest to okres wątpliwości religijnych, ważny o tyle, że w tym czasie tworzy się religijność już nie uczuciowa, nie dziecinna, lecz oparta na intelekcie. Jeśli nie nastąpi taka zmiana - utrata wiary będzie czymś nieuchronnym. Wiara, jak to wykazały badania nad przyczynami niewiary, utożsamiana jest ze wzruszeniami religijnymi. Z chwilą, gdy przychodzą oschłości (których dziecko nie zna), młodzieniec stawi sobie pytanie, czy nie traci wiary? Gdy oschłość trwa - oświadcza sobie, że straci wiarę. Mam wrażenie, iż rodzice niezupełnie zdają sobie sprawę, iż od, tego już okresu, a nawet od momentu uświadomienia swej osobowości, chłopiec uważa za istotnie obowiązujące, tylko to, co sam przyjął i za swoje rozumowo uznał. Religię, której za swoją nie przyjął, może uznawać czysto zewnętrznie, może praktykować z posłuszeństwa czy przyzwyczajenia, ale odpadnie ona, jak coś przypadkowego, gdy zmienią się warunki. Oderwanie się od subiektywizmu i uczuciowości dziecinnej jest już w tym okresie czymś koniecznym. Sądzę, iż potężną dźwignią może tu być liturgia i wspólna modlitwa, która właśnie przełamuje subiektywizm i przesadną uczuciowość. Opiera ona stosunek do Boga na woli i intelekcie, gdyż przy wspólnych recytacjach uczucie rzadko znajduje miejsce tylko dla siebie. Byłoby to zagadnienie do przedyskutowania i wyjaśnienia. Trzecim zagadnieniem tego okresu późniejszego dojrzewania jest kwestia zachowania czystości. Problem ascezy jest czymś, co żywo interesuje młode umysły. Nie wystarcza tu sam kult woli do którego niejednokrotnie wychowujący się ograniczają. Teorie pseudonaukowe stworzyły dookoła spraw abstynencji płciowej gęstą mgłę przesądów, które w szerokich kołach znajdują wiarę. Toteż sprawa abstynencji w tym wieku wymaga poważnej pracy nad umysłami, by wykorzeniać z nich nieustanne fałsze, kursujące jako przesądy między młodzieżą. Abstynencja zresztą w tym szczególnie wieku nie jest rzeczą bynajmniej niemożliwą ani szczególniej trudną, przy właściwym trybie życia, uregulowanych stosunkach domowych, oraz dostatecznej ilości pracy. Później wchodzi człowiek w okres zupełnej dojrzałości płciowej. Przekora tego wieku nie ma określonego okresu trwania. Na ogół jednak przesila się około 25 roku życia. Przekora wyraża się w walce z poglądami starszych. Powstaje ona jako logiczny skutek dokładniejszego poznania warunków społecznych, oraz stron życia dobrych i złych. Źródłem opozycyjności młodzieży jest chęć poprawy zła, a więc najczęściej silny idealizm. Światopogląd bowiem, który w tym okresie ulega skrystalizowaniu, staje się miarą wszelkiej rzeczywistości. Krytycyzm ten jest zjawiskiem koniecznym i wymaga pobłażania. W okresie tym ostatecznie krystalizuje się charakter, a dopiero nieco później, około 27 roku, dojrzewa intelekt, nabierając właściwej miary krytycyzmu i zdrowego rozsądku. Zatem, stąd więc wynika, iż okres życia akademickiego jest w dalszym ciągu okresem wychowania.Zagadnienie abstynencji wchodzi tu w okres szczególnie trudny, a to ze względu na pełnię dojrzałości płciowej, jak i na zupełną swobodę, z jakiej młodzież zaczyna korzystać. Rozwój osobowości wymaga, by w tym okresie zwrócić uwagę zarówno na życie intelektu, jak i woli. Szczególnie roztropność, tak istotna dla całego życia

 wewnętrznego, winna być wychowywana. Trzeba jasno powiedzieć, że wychowanie w tym okresie jest przygotowaniem do życia małżeńskiego. Do tego życia nie jest jeszcze młodzieniec dojrzały, brak mu bowiem roztropności, a charakter dopiero się ustala. Okres przekory nie jest wiekiem, gdzie by małżeństwo rokowało  nadzieje trwałości. Przygotowanie więc do życia małżeńskiego musi - dla nas, katolików - obejmować uświadomienie jego zasad i wskazanie, na czym polega jego godność sakramentalna i mistyka. Zwykle bowiem człowiek w tym wieku nie zdaje sobie sprawy z ciężaru obowiązków i odpowiedzialności, płynących z założenia rodziny, a nie ma też zrozumienia, na czym polega głębia mistyki chrześcijańskiego życia małżeńskiego. Obok życia małżeńskiego w przyszłości problemem, którym zajmować się musi człowiek, jest przyszły zawód, przyszłe życie. Nie sądzę, by wychowanie religijne spełniło tu swe zadania, jeśli nie wyrobi umiejętności poddawania się tym natchnieniom, które człowiek z góry otrzymuje, umiejętności szanowania i poddawania się działaniu tych niezmiernie subtelnych nadprzyrodzonych usposobień, jakimi są dary Ducha Św. O tym się naszej młodzieży nie mówi. Nabyła ona wiedzę, nawet religijną, posiada podstawy charakteru, zdobyła umiejętność posługiwania się wolą w pierwszym i drugim okresie przekory, w trzecim nie wie, że ma się poddać natchnieniom, że ma uszanować dary Ducha. Stąd wiele późniejszych błędów i niejedno może załamanie. Około 27 roku życia wychowanie człowieka jest ukończone. Wyjść on powinien z tej nieustannej alternacji okresów wychowania woli i wyrobienia intelektu jako osoba, gotowa do spełnienia swej misji wobec innych, do zajęcia miejsca w życiu społecznym. Zwykle jednak jest inaczej. Jeśli zachował wiarę - to wiara ta wymaga oświecenia, wola jego zagmatwana jest w dawnych pomyłkach i błędach, które jak pogięte i poplątane druty utrudniają jej działanie. Przychodzi chwila, gdy od nowa trzeba zacząć pracę w warunkach innych, najczęściej życia małżeńskiego. Będzie ono szczęśliwe w tej mierze, w jakiej oparte będzie na zasadach personalizmu. Ono będzie dalszą szkołą rozwoju osobowości.

Wychowanie dziewcząt

Wychowanie dziewcząt opierać się musi na innych zasadach. Psychologia ich rozwoju jest o wiele mniej znana, niż psychologia rozwoju chłopców, stąd zasady

wychowania oraz wnioski są i o wiele mniej pewne, i bardziej ogólnikowe. Na ogół można przypuszczać z wielkim prawdopodobieństwem, że do lat 6 chłopcy i dziewczęta nie różnią się szczególniej w rozwoju, oraz że i u dziewcząt w okresie roku 6 - 7 następuje przebudzenie świadomości moralnej czynów. Ale później okres dzieciństwa jest bardzo krótki: już w wieku około lat 10 zaczyna się ważny okres przedpokwitania, trwający około dwu lat.  Wyraża się on na zewnątrz silnym rozwojem fizycznym, rozrostem samopoczucia, poczucia godności  własnej i honoru. Przyrost energii znajduje swój wyraz w pragnieniu służby społeczeństwu, o wiele konkretniej skierowanym, niż u chłopców. Jest to okres przyjaźni i solidarności klasowej. Jeżeli u  chłopców wyraża się rozwój charakteru przez kult bohaterstwa, to u dziewcząt posiada on cechy kultu poświęcenia. Jest to różnica, którą należy docenić i w wychowaniu uwzględnić. Okres przedpokwitania stanowi przygotowanie do następnego - okresu przełomu. Wychowanie winno szczególnie kłaść nacisk na ów rozwój poczucia honoru, który może być dźwignią dalszego życia i stanowi jedną z najważniejszych cech charakteru. Zrozumienie dla wartości poświęcenia musi być ugruntowane już w tym okresie. Miłość bowiem, która nie jest hedonistyczną (widząca w przeżywaniu

 przyjemności - cel życia ludzkiego), musi być ofiarną. Zaszczepienie się  hedonizmu u dziewcząt, choćby tylko w formie pragnień, działa o wiele bardziej  destrukcyjnie, niż u mężczyzn. Umysł męski skierowany bardziej jest do rozważań abstrakcyjnych i abstrakcyjne wnioski z rozumowań mogą wpływać na tok postępowania i zmieniać linię życiową. Natomiast umysł kobiecy, skierowany raczej do zagadnień szczegółowych, o praktycznym zacięciu, nie znajduje w swych zainteresowaniach punktu oparcia przeciw żądzy użycia, skoro tylko raz uznał ją za dobrą i dopuszczalną. Hedonistyczne nastawienie umysłu jest u kobiety o wiele trudniejsze do przełamania, niż u mężczyzny. Stąd waga idealizmu w okresie przedpokwitania. Okres pokwitania wyraża się w psychicznym załamaniu, idącym w parze z fizycznym osłabieniem, w osłabieniu wiary w siebie, w pesymizmie, przyćmieniu zdolności umysłowych. U chłopców reakcją jest rozgoryczenie i nieufność do wszystkich, u dziewcząt przygnębienie. Z tego zapewne źródła rodzi się niezwykle silna religijność okresu pokwitania. której znaczenia doraźnego nie można nie doceniać, ale też nie można na niej budować zbyt wielkich nadziei na przyszłość. Jest to zjawisko, występujące jako skutek wewnętrznych przełomów. W tym też czasie następuje wyraźne przebudzenie osobowości, jak należy mniemać, aczkolwiek nie jest zbadane, czy to przebudzenie wyraźnej świadomości i własnej odrębności występuje w podobnych formach, jak u chłopców. Skutkiem tego przebudzenia jest krytycyzm wobec całego otoczenia i wszystkiego, co zostaje narzucone, jednak też często złośliwość. Równocześnie następuje rozbicie grupy, jaką stanowi klasa, na małe grupki przyjaciółek, i które mają swe sekrety. Te grupki pielęgnują w tajemnicy ideały, i to ideały poświęceń, albo udzielają sobie wiadomości o życiu seksualnym. O ile u chłopców należy wychowanie charakteru w okresie pokwitania opierać na kulcie heroizmu, jako formie męstwa, o tyle u dziewcząt należy pogłębiać dążenia do poświęceń, jako innej jego formy. Jest to okres, gdy istnieją też

ideały żywe, prawie zawsze osoby konkretne, i to bardzo często kobiety. Takie uwielbienia mają znaczenie wychowawcze bardzo znaczne, zarówno w kierunku dodatnim, jak ujemnym. Na ogół można powiedzieć, iż w tym okresie, podobnie jak i u chłopców, należy dążyć do wyrobienia charakteru, aczkolwiek innymi drogami i w oparciu o inne założenia. Okres ten trwa około dwu lat, ale w klasie przedłuża się, gdyż niektóre dziewczęta kończą go około 15 roku życia. Na ogół kończy się on około 14 - 15 roku życia, gdy właśnie u chłopców jest on w pełni rozwoju. Okres, następny, który można określić na lata 16 - 18, ma charakter podobny, jak u chłopców, jeżeli chodzi o ogólne uspokojenie. Jest to okres wielkiej pracowitości i pilności dziewcząt, zainteresowań intelektualnych, aczkolwiek idą one w odmiennym kierunku, niż u chłopców, u których zaznaczają się jeszcze silnie skutki okresu poprzedniego. Głównie zagadnienia etyczne i sprawy kobiece, a nie zagadnienia światopoglądowe znajdują oddźwięk wśród dziewcząt. Okres ten jest niezmiernie, jak się zdaje, ważny dla urobienia postawy wobec życia: postawa hedonistyczna nader łatwo zakorzenia się w psychice dziewcząt tego okresu, przy czym i rodzice nie zdają sobie z tego sprawy. Objawami zewnętrznymi są bunty przeciw zakazom, wybuchające sporadycznie, którym to buntom zwykle rodzice nie przypisują znaczenia, aczkolwiek są one objawami

 powstających stałych usposobień.  Zainteresowanie mężczyzną - rówieśnikiem, nader a rzadkie w okresie poprzednim, zaczyna się pojawiać w tym czasie, wywierając wpływ na kształtowanie się charakteru i całej osobowości, jednak nie jest to reguła. Praktyki religijne, jak i u chłopców, nie oznaczają jeszcze niczego pewnego: są one nader często wynikiem, jak i w okresie przedpokwitania, tylko przyzwyczajenia, obyczaju, uczuciowości. Zdaje się, iż przejście do rozumowego ich traktowania prowadzi u dziewcząt przez zagadnienia etyczne i wyrobienie poczucia godności osobistej. Decydującym natomiast jest okres następny, przynajmniej u młodzieży żeńskiej, która udaje się na dalsze studia. Tu wiek 18 - 20 lat, odpowiadający pierwszemu rokowi studiów, jest okresem wyboru drogi życia. Ta droga jest już częściowo nakreślona przez lata poprzednie, ale decyzja zwykle zapada w tym czasie, wyjątkowo przedłużając się do początków drugiego roku swobody. Wielką rolę odgrywa tu mężczyzna, który potrafi swoim wpływem zmienić radykalnie cały dotychczasowy, przynajmniej pozornie ukształtowany, rozwój. I W okresie późniejszym potrzebne są wielkie przełomy, jeśli i nastąpić ma zmiana koncepcji życiowej kobiety. Zdaje się, iż zachodzą one rzadko. W latach nieco późniejszych (21 - 22 lata) decyduje się stosunek do religii: albo odpada ona lub staje się konwenansem, albo pogłębia się i zamienia na coś, co istotnie zespolone jest z osobowością. Zdaje się więc na podstawie tych bardzo niekompletnych obserwacji i niezbyt pewnych wniosków, iż dla rozwoju intelektualnego kobiety dwa okresy mają szczególne znaczenie: okres przedpokwitania, zaczynający się wcześnie i okres następny po pokwitaniu. Urobienie intelektualne obraca się głownie w okresie pierwszym w ramach służby społecznej, w drugim w ramach etyki i zagadnień kobiecych, także stosunku do obyczaju. Natomiast w wychowaniu charakteru podstawową rolę gra cnota męstwa, ujmowana raczej jako ofiarność i poświęcenie. Zagadnienie właściwego stosunku do życia dominuje w całym wychowaniu.

Przygotował: Andrzej Łaganowski

na podstawie artyk. K. Górskiego

 

 


 

,, Mali dzisiaj - dorośli dzisiaj ’’

Wychowanie jest pewnym przewidywaniem. Najważniejsze lata wychowania to lata wieku przedszkolnego i wczesnoszkolnego. Można powiedzieć, że pewność zagwarantowania sobie udanego życia zaczyna tracić swoją moc w tym wieku. Jedynie prawidłowo przebiegające dzieciństwo daje gwarancję zdrowia fizycznego i psychicznego dziecka. Abyśmy, więc nie byli zmuszeni do karania naszego dziecka w przyszłości, powinniśmy je już teraz otoczyć szczególną troską i miłością, porozmawiać z nim dzisiaj, by nie krzyczeć na nie jutro kiedy zacznie dorastać. Wychowanie jest jak nauka jazdy na rowerze. Nie nauczy jej ojciec, który biegnie za rowerem ani ten, który czyta instrukcje po fakcie, gdy dziecko leży już na ziemi. Dziecko, które po raz pierwszy siada na rower musi być podtrzymane. Sztuka wychowania polega, więc na tym, aby wiedzieć, w którym momencie uczynić pierwszą, a w którym kolejną rzecz.

Wychowanie jest pewnym dopingowaniem. Swoje dziecko należy dopingować. Każde dziecko rodzi się ,,bogate”. Dziecko musi konstruować swoje życie. Nie można go w tym zastąpić ani zająć jego miejsca. Należy jednak je zachęcać, dodawać mu odwagi. Największą rzeczą , którą potrafimy uczyć to nie obdarzać kogoś całym naszym bogactwem, ale pomóc mu uświadomić sobie całe jego bogactwo. Dlatego jeżeli będziemy brać pod uwagę człowieka jedynie takim, jakim jest, sprawiamy, że już takim zostanie. Jeżeli natomiast będziemy wyobrażać go sobie takim, jakim mógłby się stać, pomożemy mu się stać tym, kim naprawdę może być. Rodzice i nauczyciele, którzy pokładają ufność w swoich dzieciach, uczniach oraz wymagają i oczekują od nich bardzo dużo, osiągają o wiele bardziej satysfakcjonujące rezultaty swej pracy wychowawczej, aniżeli nauczyciele i rodzice ,, pesymiści ”, zimni i pozbawieni wiary w dziecko.

W obecnych czasach, w których wszystko jest tak względne, trudne i skomplikowane, kto może być oparciem dla dzieci? Oczywiście przede wszystkim rodzice i wychowawcy. Bruno Ferrero powiedział: ,, W każdej innej epoce nie potrzebowano tak bardzo rodziców jak obecnie”

Prawdziwy rodzic i wychowawca powinien wiedzieć, że:

• nie należy wychowywać ,,na intuicję ” i bez rozwagi

• należy umieć nagradzać i karać

• należy umieć się zmieniać, ,,rosnąć’’ ze swoimi dziećmi, czyli dostosować do ich wieku swoje oczekiwania i wymagania

• należy żyć w zgodzie z głoszonymi przekonaniami

Musimy, bowiem pamiętać, że ludzie rodzą się jedynie ludźmi. Natomiast dzieci rosną na nasze podobieństwo: kiedy widzą ludzi szczęśliwych także i one mają szansę być szczęśliwymi; kiedy wzrastają wśród ludzi przegranych, żyjących w niezgodzie z własnym sumieniem i one mogą czuć się przegrane. Tak, więc należy pamiętać, że wychowanie to przekazywanie tego, co moralnie piękne, to bycie autentycznym. Dobrym rodzicem i wychowawcą może być tylko ten, kto sam przeszedł już kawałek drogi lub przynajmniej stara się ją odnaleźć. Dlatego mówiąc najkrócej nie można udawać, że się wychowuje. ,,Wychowanie, więc polega na pozwoleniu człowiekowi stać się człowiekiem, na pokazaniu mu jak ,,być’’, a nie tylko jak ,,umieć’’ powiedział Jan Paweł II.

 Napisała. Wioleta Michalak

 

 


 

POMÓŻ NASTOLATKOWI W ROZWIĄZANIU PROBLEMÓW

„Aktywne słuchanie” to jeden z najefektywniejszych sposobów pomocy. Umożliwia dziecku rozpoznanie, nazwanie i konfrontację z jego uczuciami.

Stwórz warunki do otwartości

Podkreślaj, że jesteś gotów go wysłuchać, nawet jeśli ma trudny problem. Jeśli widzisz trudne emocje, zaproponuj rozmowę. Znajdźcie miłe, prywatne miejsce do rozmowy, gdzie nikt nie będzie wam przeszkadzał. Możesz zachęcić dziecko do wypowiedzi np. „Bardzo cię kocham i chcę wiedzieć co cię gnębi, może mogę coś dla Ciebie zrobić”. Gdy zacznie mówić, nie przerywaj, a zwłaszcza powstrzymaj się przed natychmiastową oceną, pocieszaniem lub próbą rozwiązania problemu.

Pozwól na okazanie negatywnych uczuć, lecz nie negatywnych zachowań

Nie mów „nie płacz" lub „nie wolno się gniewać". Gdy widzisz jakieś uczucie, nazwij je, powiedz, że rozumiesz, co dziecko czuje. Potwierdź jego prawo do tych emocji. Jednak jasno podkreśl, że nie tolerujesz negatywnych zachowań. Jeżeli np. syn w złości uderzył siostrę, możesz powiedzieć: „Rozumiem, że byłeś zły, bo siostra zepsuła ci grę (akceptacja uczuć), jednak nie podoba mi się, że ją uderzyłeś (brak tolerancji złego zachowania)".

Porozmawiajcie o alternatywach

Na koniec zapytaj dziecko o pomysły, jak w niedestrukcyjny sposób może rozwiązać problem. Wybierzcie któryś z nich. Nie narzucaj rozwiązania, zachęcone na pewno wymyśli coś właściwego. I będzie się czuć zobowiązane do dotrzymania słowa, bo to jego, a nie twój pomysł.