Z przeszłości parafii - szkic historyczny

Zbudowany około 1511 roku. Jest budowlą późnogotycką, orientowaną, usytuowaną na skarpie. Wzniesiony z cegły o układzie gotyckim. Prezbiterium jednoprzęsłowe, zamknięte trójbocznie, z zakrystią. Nawa nieco wyższa, trójprzęsłowa, z kruchtami. Wewnątrz kościoła od pożaru w XVII w., stropy płaskie z fasetą i ząbkowanym gzymsem ostrołukowym. Okna zbarokizowane, zamknięte łukami koszowymi. W zakrystii sklepienie kolebkowe. Dach dwuspadowy, kryty dachówką. Konsekrowany w 1592 roku. Po 1945 r. świątynia była kilkakrotnie odnawiana (1975, 1989, 1998-2000).

 Szkic historyczny parafii na podstawie dostępnych materiałów napisał Andrzej Łaganowski

 

 

Część 1. (1155 - 1657); Część 2. (1657 - 1766); Część 3.(1766 - 1816); Część 4. (1816 - 1837); Część 5. (1838 - 1868); Część 6. (1869 - 1875), Ks. Kazimierz Dorszewski (1869); Część 7. (1875 - 1883); Część 8. (1875 - 1886) Ks. Franciszek Haunszyld (1875 - 1880), Ks. Teofil Zygmanowski (1880 - 1882); Część 9. Ks. Antoni Ćwikliński (1886 - 1898);  Część 10. Ks. Piotr Wawrzyniak (1989 - 1910); Część 11. Ks. Sylwester Szudziński  (1910 - 1920), Ks. Mieczysław Brodowski (1920 - 1938); Część 12. Ks. Tadeusz Zieliński (1938 - 1940; 1948 - 1963), Ks. Szczepan Misiak (1945 - 1948); Część 13. Ks. Stanisław Obarski (1964 - 1982); Część 14. Ks. Stanisław Podlewski (1982 - 1994), Ks. Zenon Lewandowski (1994 - nadal)

 

 

          Część 1.

 

Kościół farny

Bolesław Śmiały

1040 - 1081

Bolesław Kędzierzawy

1121 - 1173

Jan Długosz

1415 - 1480

 

Dokument erekcyjny odnoszący się do założenia opactwa benedyktyńskiego w Mogilnie, przez długi czas nasuwał poważne wątpliwości co do fundatora a tym samym i co do czasu powstania tutejszego klasztoru - opactwa. Ponieważ w dokumencie tym wymienione są imiona osób żyjących w wieku XII, usiłowali niektórzy historycy dowieść - wbrew wyraźnemu świadectwu Długosza, który fundację klasztoru przypisuje Bolesławowi Śmiałemu i wbrew innym dowodom z przeszłości, że początek klasztoru należy odnieść do czasów Bolesława Kędzierzawego (1146-1173). Wątpliwości co do wspomnianej fundacji wysuwano widocznie już w dawnych czasach, jak to wnosić można ze słów sprawozdania z wizytacji apostolskiej ks. Krystyna Mireckiego z roku 1707. Z pewnym naciskiem zaznaczono tam, że przede wszystkim jest rzeczą zupełnie pewną i niewątpliwą, że fundatorem klasztoru pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty, był król Bolesław zwany Śmiałym, syn Kazimierza Mnicha w r. 1065."

Fundacja Kościoła św. Jakuba - XII wiek

Mimo podnoszonych wątpliwości przeciw wyżej wspomnianemu dokumentowi uznawano go ogólnie za akt Bolesława Śmiałego. Ponieważ w tymże dokumencie jest także mowa o fundacji kościoła św. Jakuba w Mogilnie i o nadaniu mu wsi Boguszyn przez rycerza Zbyluta (według tradycji benedyktyńskiej wspólnika Bolesława Śmiałego w zabójstwie św. Stanisława), urobiło się przekonanie że kościół farny powstał w tym samym czasie co klasztor, a więc około r. 1065. Ten pogląd nie da się jednak dziś, po dostatecznym wyświetleniu tekstu dokumentu erekcyjnego utrzymać. Badania uczonych wykazały mianowicie, iż przywilej (dokument) Bolesława Śmiałego z roku 1065 obejmuje w swych ramach drugi jeszcze przywilej Bolesława Kędzierzawego 1155 z nowymi nadaniami dla klasztoru oraz z świadkami z czasów tegoż Bolesława.

 ("O założeniu i uposażeniu klasztoru w Mogilnie" Karol Potkański.

 "Szkice historyczne XI wieku" Tadeusz Wojciechowski. ).

 ...................................

Rycerz Zbylut I Pałuka z Panigrodza k. Kcyni

Jeden z najznakomitszych przedstawicieli rodu Pałuków w XII wieku, którego protoplastą był Sobiebór Sławnikowicz, brat św. Wojciecha. Zbylut nosił tytuł komesa, a niektórzy uważali go nawet za księcia. Prawdopodobnie ojciec jego był także potężnym komesem - właścicielem grodów w Łeknie, Panigrodzu, Rgielsku, Pokrzywnicy, które po nim odziedziczył. Jego stryjem był arcybiskup gnieźnieński Jakub ze Żnina. Na arenie dziejowej Zbylut  pojawił się po raz pierwszy w roli świadka i występuje w dokumencie żony Bolesława III Krzywoustego księżnej Salomei, wystawionym dla Mogilna w 1140 r. Za namową arcybiskupa Jakuba ze Żnina w 1143 roku sprowadził do Łekna Cystersów z Altenbergu k. Kolonii. Natomiast w 1145 r. świadczył na dokumencie wystawionym przez księcia Mieszka III Starego dla Trzemeszna, a w następnym roku był uczestnikiem zjazdu książąt Piastowiczów w Gnieźnie. Razem z arcybiskupem Jakubem ze Żnina jako seniorzy reprezentowali ród Pałuków i popierali młodszych synów króla Bolesława III Krzywoustego w ich walce z księciem Władysławem II Wygnańcem seniorem rodu Piastów. W 1153 r. Zbylut występuje w dokumencie jako główny fundator klasztoru Cystersów w Łeknie. Ofiarował Cystersom część Panigrodza i część Łekna, gdzie mieli prawo pobierać dziesięcinę. O tym, że Łekno i Panigródz nie zostały przydzielone Cystersom w całości, świadczą dokumenty z toczących się procesów między spadkobiercami Zbyluta a klasztorem. Zbylut był pierwszym komesem, który sprowadził na Pałuki osadników niemieckich. Przyczynili się oni do osuszenia bagnistych wówczas terenów, wprowadzając częściowo meliorację. Żyzna ziemia przyciągała z czasem także polskich osadników w rejon środkowych i zachodnich Pałuk. Badacz okolic Wągrowca w okresie międzywojennym, Piotr Paliński pisał o Zbylucie, iż był on także fundatorem kościoła w Tarnowie Pałuckim o czym świadczyć ma zapis, że: "każdy proboszcz z tego kościoła miał obowiązek odprawiania dwóch mszy świętych w roku za Zbyluta komesa na Panigrodzu". Zbylut wg dokumentu księcia Bolesława IV Kędzierzawego funduje kościoły pw. św. Jakuba i św. Klemensa w Mogilnie oraz ofiarowuje na ich potrzeby wieś Boguszyn. Czyny fundacyjne komesa Zbyluta były zgodne z ówczesnymi obyczajami. Budowanie kościołów i darowizny na rzecz klasztorów miały po wieczne czasy zachować pamięć o swoich dobroczyńcach i stwarzać bazę materialną dla wykształcenia dla kościoła i państwa ludzi. Rycerz Zbylut miał dwóch nieznanych z imienia synów, którzy występują w dokumencie fundacyjnym dla Cystersów w 1153 r. jako dziedzice Pokrzywnicy oraz dwóch bratanków Sławnika I Starego i Piotra I ze Słupów, którzy ofiarowali Cystersom Mokronosy. Ród Pałuków w XII wieku zaliczał się do elity intelektualnej ówczesnej Wielkopolski, a Zbylut i Jakub ze Żnina, arcybiskup gnieźnieński byli wówczas jego seniorami. - Na podstawie - J.Marosza 

 ...................................

 

Ponieważ skądinąd pewną jest rzeczą, że Zbylut, wymieniony w dokumencie, żył w wieku XII, przeto jasną jest rzeczą, że słowa dokumentu, dotyczące fundacji, kościoła św. Jakuba i nadania mu wsi Boguszyno przez Zbyluta, należą do przywileju Bolesława Kędzierzawego z r. 1155. Zgodnie więc z dokumentem należy przyjąć, że kościół św. Jakuba powstał nie w XI, lecz w XII wieku. Początku jego szukać należy około r.1155. Fundował go wspomniany rycerz Zbylut, głowa potężnego rodu Pałuków, żyjący za czasów Bolesława Kędzierzawego, który dodawszy do kościoła wieś Boguszyno oddał go następnie Opactwu. Z faktu zbudowania kościoła w samym Mogilnie, można by wnosić, że Zbylut posiadał część Mogilna. O wiele łatwiej bowiem przypuścić, że budował na swoim niż na cudzym. W każdym razie Zbylut należał do dobrodziejów Mogilna i miał w jego sąsiedztwie swoje włości (K. Potkański). Kościół był zbudowany prawdopodobnie z drewna. Bliższych danych o kościele ani o parafii od czasu ich powstania aż do końca XIV wieku nie posiadamy. Tyle tylko wiadomo, że z prawa patronatu kościołem zarządzał klasztor już to przez księży świeckich, już to przez zakonników. Można też stwierdzić z dokumentu fundacyjnego, dotyczącego klasztoru, wzgl. z przywileju Bolesława Kędzierzawego z r. 1155, jakie z należących dziś do parafii miejscowości już podówczas wchodziły w skład nowej parafii, a mianowicie: Mogilno, Wiecanowo, Wszedzień, Szczeglin, Olsza, Bystrzyca, Żabno, Chełpsko (Chabsko) i Padniewo. Poza tym należało do parafii wyżej wymienione Boguszyno, które jednak od dawna już nie istnieje. Według tradycji, jaka zachowała się wśród ks. Benedyktynów, w czasie morowego powietrza, panującego w całej Polsce, wymarła prawie wszystka ludność w okolicy Mogilna, osobliwie zaś we wsi Boguszyno tak dalece, że nikt z jej mieszkańców nie pozostał, aby mógł ziemię uprawiać, wskutek czego obszar, najmowany przez wieś, z powodu przyległych lasów z czasem

Władysław Jagiełło

1351 - 1434

 zarósł zupełnie drzewem leśnym i stał się borem. Według mapy boru proboszczowskiego z r. 1804 miało Boguszyno leżeć mniej więcej na skraju dzisiejszego lasu, na zachód - południe od Szerzaw. Tradycja co do wymarcia wszystkich mieszkańców Boguszyna nie jest zupełnie bez  podstawy, wspomina bowiem Długosz w swojej historii, że w roku 1363 „czarna śmierć" zamieniła cały kraj w pustkowie. Podobnie groźnie  srożyło się morowe powietrze w latach 1372 - 1373 w Polsce i w całym świecie. W roku 1372 z powodu zarazy zabrakło nawet miejsca na  cmentarzach na groby. Być może, że w jednym z owych lat cała ludność Boguszyna wymarła. Pewniejsze wiadomości o kościele św. Jakuba mamy dopiero od roku 1400. Z odnośnych dokumentów dowiadujemy się, że w tym roku i następnych latach był proboszczem kościoła parafialnego Andrzej, syn Wawrzyna z Wińca (Wieńca).  Skądinąd wiemy też, że krótko przedtem Mogilno, będące dotąd wsią, otrzymało prawa miasta  na mocy przywileju wydanego dnia 17 maja 1398 przez króla Władysława Jagiełłę, przebywającego naonczas w Inowrocławiu. Można przypuścić, że zmiana wsi na miasto korzystnie się odbiła także na parafii przez pomnożenie liczby parafian. Nie ulega wątpliwości, że z tą chwilą do miasta licznie zaczęli napływać nowi osadnicy, zwłaszcza kramarze i  rzemieślnicy,  którzy łącząc się z czasem w cechy, na  wzór bractw kościelnych  tworzone, dodatni wywierali wpływ na życie religijne.  Za rządów wspomnianego proboszcza Andrzeja przeprowadzono inkorporację (wcielenie) kościoła św. Jakuba do klasztoru.

 

Bonifacy IX

1389 - 1404

Innocenty VII

1404 - 1406

Marcin V

1417 - 1431

 

Już w roku 1402 wydał Papież Bonifacy IX Bullę mocą, której kościół św. Jakuba dla ulżenia ciężarów konwentowi został do klasztoru wcielony, po dobrowolnym zrzeczeniu się proboszcza Andrzeja. Ten stan rzeczy niedługo się jednak utrzymał, albowiem już dnia 17 maja 1405 oficjał gnieźnieński Mikołaj Strzeszko, w wykonaniu Bulli Papieża Innocentego VII z dnia 2 lutego 1405, mocą której inkorporacja z r. 1402 została unieważniona, wprowadza ponownie w urząd i przez włożenie biretu instytuuje proboszcza  Andrzeja z Wińca. Rządzi ponownie parafią do 1419 roku. Wikariuszem był w tym czasie ks. Mikołaj. Ponieważ klasztor z powodu częstych najazdów i rabunków znacznie podupadł i skutkiem tego zadaniu swemu nie mógł sprostać, na skutek nowych starań w Rzymie, zezwolił Papież Marcin V w r. 1418 dla ulżenia mu i dla przywrócenia względnie podtrzymania służby Bożej na wieczystą inkorporację kościoła św. Jakuba przyznając Opatowi i Konwentowi prawo używania dochodów z probostwa, wynoszących podówczas 35 marek srebrnych, oraz mianowania i usuwania rządców tegoż kościoła. (Marka czyli grzywna srebrna równała się 1 i 1/2 funtowi srebra). Do przeprowadzenia inkorporacji kościoła z wszystkimi przynależnościami, dochodami i prawami został upoważniony prepozyt trzemeszeński, Andrzej, który też mandat wykonał w roku 1420. Proboszcz Andrzej z Wińca zrezygnował z probostwa już w roku 1419, dnia 18 lipca.

 

    w górę

Zakonnicy - rządcami kościoła Św. Jakuba

Od tego czasu byli stale proboszczami kościoła parafialnego ks. Benedyktyni. Proboszczom przysługiwało prawo mieć jako wikariuszy 2 zakonników. Na pierwszego rządcę kościoła parafialnego został naznaczony zakonnik Stanisław. Widocznie jednak rządy były mu powierzone tylko na czas przejściowy, albowiem już d. 21 października tegoż roku (1419) otrzymuje prezentę na probostwo

profes (zakonnik po wyświęceniu) mogileński Albert. Prezentuje go Opat Klemens, przeor Jan, kustosz Mikołaj i inni zakonnicy. Na mocy otrzymanej prezenty miał prezentowany prawo być przez władzę Arcybiskupią na probostwo instytuowanym (ustanowionym), co też niewątpliwie bez trudności nastąpiło. Natomiast już w r. 1427 przyszło na tym tle do zatargu między Arcybiskupem Albertem, a Opatem Świętosławem. Prezentowanemu przez Opata i Konwent profesowi Piotrowi, synowi Tomasza, Arcybiskup instytucji odmówił na korzyść kapłana świeckiego. Z jakiego powodu, niewiadomo. Na skutek apelacji do Rzymu papież ustanowił sąd duchowny, który sprawę rozstrzygnął na korzyść Opata i Konwentu. Wykonawcą wyroku był dziekan kościoła św. Piotra w Kruszwicy. W następstwie powyższej decyzji zostaje proboszczem kościoła św. Jakuba w roku 1429 profes Stefan, który urzęduje do roku 1444. Ustępuje z probostwa z powodu wyboru na Opata konwentu benedyktyńskiego w Lubiniu (pow. kościański.) O następnych proboszczach w ciągu prawie 80 lat nie ma, żadnej wiadomości, a przecież na ten okres czasu przypadła budowa dzisiejszego kościoła. Kto go budował, co się stało z dawnym kościołem - czy zgorzał, czy uległ ruinie -żadnej o tym nie znajdujemy wzmianki. Jedyną krótką wiadomość o ukończeniu budowy nowego kościoła podaje napis, wyryty na północnym skarpie apsydy kościoła: "1511 consummata est" (1511 został ukończony).

Portal gotycki 1511

Drzwi żelazne 1638

Powyżej napisu widoczny jest herb Mogilna, wykuty w kamieniu; dolna część tarczy przedstawia godło: Krzyż równoramienny, poniżej półksiężyc; nad godłem są litery I i S. Być może, iż litery te oznaczają imiona 2 opatów z czasów budowy kościoła: Jana i Stanisława. Świadczyłoby to, że kościół z tytułu patronatu budował Konwent. Skromne rozmiary kościoła tłomaczą się niewątpliwie niewielką liczbą parafian. Do początku wieku XVIII nie przekraczała ona 1000 dusz. Podobnie jak w kościele klasztornym tak i w kościele św. Jakuba są pod nawą podziemia, w których chowano zmarłych parafian. Podziemia te na początku wieku XIX zostały zamurowane, zostały tylko schodki o kilku  murowanych stopniach, prowadzące dawniej z prezbiterium do podziemi, ale i te przy renowacji kościoła w r. 1900 zostały zarzucone ziemią i gruzem. Miejsce to pokryte jest obecnie posadzką z flisów, oznaczonych rokiem 1900 (do roku 1935 ?). Tak oddrzwia jak i łuk (tęcza) w kościele wskazują wyraźnie na to, że kościół nie tylko na zewnątrz ale i wewnątrz był zbudowany w stylu gotyckim, to znaczy, że od początku musiał mieć sklepienie ostrołukowe. Prawdopodobnie sklepienie to uległo zniszczeniu w r. 1640, wskutek uderzenia gromu w kościół. Przypuszczenie to nasuwa zachowany na drugim skarpie, po prawej stronie bocznych drzwi do kościoła, napis wyryty w cegłach: 1640 "I augusti tonitrus percussit culmen Eccl medium. P. Mauro Par.” (1640, 1 sierpnia piorun uderzył w szczyt – środek - kościoła, gdy proboszczem był O. Maur). Wtedy może, że wskutek uderzenia gromu sklepienie dawne się zawaliło, i że dla trudnych warunków, w jakich znajdował się Konwent, mający ciężar budowania, do odbudowy sklepienia nie przyszło. Zadowolono się prostym pułapem, podbitym deskami i w następstwie tego przerestaurowaniem okien gotyckich na barokowe. Ważnym dokumentem dla dziejów parafii św. Jakuba jest tak zwany Liber beneficiorum Arcybiskupa Jana Łaskiego. Dzieło to, sporządzone w latach 1511 - 1523, zawiera opisy

Jan Łaski

1499 - 1560

przeszło 600 kościołów parafialnych archidiecezji gnieźnieńskiej. Opis kościoła św. Jakuba w Mogilnie przypadł na rok 1521. Parafią zarządzał w tym roku jako proboszcz zakonnik Jan z Kłecka. Według Liber beneficiorum należały podówczas do kościoła parafialnego oprócz miasta Mogilna następujące wsie: Żabno, Chełpsko (Chabsko), Izdby, Padniewo Księże, Padniewo Pańskie, Mniszek (Chałupska), Wszedzień, Wiecanowo, Dąbrówka, Szczeglin,  Olsze, Bystrzyca i folwark klasztorny Świerczewiec (od roku 1750 Świerkówiec). Wspomniany Liber beneficiorum wylicza także uposażenie kościoła św. Jakuba. Składały się na nie: 2 łany roli i łąki przy mieście; proboszcz miał wolność łowić ryby w jeziorze małą siecią czyli zabrodnią; dalej należały do uposażenia dwa łany i łąka Baba na wyspie (?) przy jeziorze wszedzińskiem; poza tym mieszczanie płacili meszne od łanu 2 korczyki żyta i owsa, bezrolni od domu po groszu, komornicy i ogrodnicy po 9 szelągów. W Żabnie, Chabsku, Padniewie, Izdbach, Wiecanowie, Mniszku i Wszedniu dawali kmiecie tylko meszne po 2 korczyki żyta i owsa; w Olszy i Bystrzycy młynarze dawali po korczyku pszennej mąki, a kmiecie po 2 korczyki żyta i owsa. Poza miejscowościami, należącymi do parafii, kmiecie z Palędzia składali dziesięcinę w snopkach; we Wińcu i Konarach pod Niestronnem (dziś nieznanych), dwór i kmiecie tę samą dziesięcinę; w Niestronnie z ról kmiecych zamiast dziesięciny snopkowej należała się kopa groszy. W roku 1528 był proboszczem przy kościele św. Jakuba Andrzej Popławski; niedługo jednak pozostał na stanowisku duszpasterza, albowiem w tym samym roku został wybrany Opatem Konwentu Mogileńskiego; godność tę piastował do roku 1530. Następcą na probostwie był prawdopodobnie profes Paweł, który jako proboszcz umarł w listopadzie 1538 roku Nazwiska proboszczów - zakonników po roku 1538 aż do roku 1580 są nieznane. Być może, iż różne imiona wyryte w cegle w kilku miejscach zewnętrznych murów kościelnych odnoszą się do ówczesnych rządców kościoła. Odczytujemy tam: Procopius (Prokop) ...wowski Anno Dom. 1525 (?), Vincentius Tremesnensis (Wincenty z Trzemeszna), Blasius Mog. 156? Błażej z Mogilna). Joannes Pa (parochus – proboszcz ?) i inne z roku 1562. Z tychże czasów pochodzi napis na wspomnianym już skarpie, po prawej stronie bocznych drzwi kościoła, wyryty w cegle na wysokości 1,77m od ziemi: "Nix in die P. 1573". P - oznacza zapewnie Pascha - Wielkanoc. Widocznie śnieg w dniu Wielkanocy r. 1573 leżał na cmentarzu do wysokości napisu tj. 1,77m. W roku 1580 jest proboszczem, jak głosi napis na dzwonie pochodzącym z tego roku,

Dzwon z 1580 roku

Paweł Stroini (może Strojny), lecz zdaje się, że w tymże jeszcze roku otrzymał następcę w proboszczu Andrzeju Lutoborskim, który upamiętnił się w zaprowadzonej i rozpoczętej przez siebie księdze chrztów. Chrztów ani ślubów poprzednio prawdopodobnie nie zapisywano. Wprowadzenie ksiąg chrztów, ślubów i umarłych nastąpiło dopiero po Soborze Trydenckim (1545 - 1563). Wspomniana księga chrztów rozpoczynająca się rokiem 1580, zachowała się do 1939 roku. Znajdowały się w niej ciekawe nieraz nazwiska ówczesnych parafian. Wypada zaznaczyć, że nazwiska w ogólności upowszechniły się dopiero w wieku XV, a utrwaliły się w następnym. Przed tym każdy wymieniał tylko swoje imię i miejsce, z którego pochodził; nieraz dla dokładniejszego oznaczenia dodawano imię ojca np. Andrzej Wawrzynów (syn Wawrzyna) z Wińca. Szlachcic wymieniał herb swój lub włość dziedziczną. Często dla bliższego określenia poszczególnych osób dodawano jakiś przydomek lub przezwisko. Bywało to zwykle określenie jakiegoś wybitniejszego przymiotu np. Bolesław Śmiały, jakiejś cechy, wady, kalectwa, dziwactwa, pochodzenia, przyzwyczajenia lub zawodu. Niejednokrotnie owe przydomki czy przezwy osobiste stawały się nazwiskami dziedzicznymi tj. przechodziły z ojca na syna w formie niezmienionej. Tego rodzaju przydomki czy przezwiska, a nieraz może już nazwiska spotykamy dość często w księgach chrztów z roku 1580 i lat następnych. Jest tam Kaziród, Nosal, Wołęsaj, Mędrzec, Ozdziweszka, Kupidura, Wyląg, Wierciogon, Dłubinos, Kapinos, Pierdolina, Poszybóth; dalej Andrzej Kupiec, Wawrzyn Młynarz, Maciej Przędzarz, Łukasz Krawiec, Łazarz Kuśnierz, Piotr Szewc, Maciej Chirurg, Elżbieta Kramarka itd.; następnie Maciej Cichy, Wojciech Chudy, Marcin Łysy, Jan Jasny, Wojciech Noszka, Szymon Oczko itd. itd. Ale obok tych nie braknie Sławeckich, Płockich, Pawłowskich, Strzałkowskich, Domagałów, Konieczków, Szczęsnych i innych. Kościół św. Jakuba, zbudowany w r. 1511, doczekał się uroczystej konsekracji dopiero w roku 1592 za proboszcza Fabiana z Mogilna: dokonał jej Jan Gniazdowski (1583 - 1608), biskup sufragan gnieźnieński, który równocześnie był Opatem mogileńskim (1569 - 1608). Uroczystość konsekracji odbyła się w dzień Św. Trójcy dnia 24 maja 1592 roku. Jedynym świadkiem tej uroczystości, nie mówiąc o murach konsekrowanego kościoła, jest do dziś zachowany krzyż, a raczej piękny krucyfiks w głównym ołtarzu. Niewątpliwie o tym krucyfiksie wspomina wizytacja pasterska z r. 1608: „w środku kościoła jest krzyż ku wzbudzeniu pobożności ludu". Pierwotnie stał on w tęczy tj. w łuku oddzielającym prezbiterium od nawy kościoła (do czasów ks. opata Kosińskiego ) na belce "snycerskiej roboty", usuniętej dopiero w roku 1838 jako "niezdobiącej kościoła". Obok krzyża stały statuy Matki Bożej Bolesnej i Św. Jana Ewangelisty. Zdaniem znawców krucyfiks może pochodzić z czasów gotyckich, a więc prawdopodobnie z czasu budowy kościoła (Ks. Dr. Dettloff). W takim razie przemawiałoby do nas z wizerunku Ukrzyżowanego w ołtarzu przeszło 495 lat. Od roku 1590 nietrudno z księgi chrztów ustalić kolejność duszpasterzy kościoła parafialnego. Po Fabianie z Mogilna zarządza parafią od roku 1599 do 1601 Bątkowski (Bątkovius).

Krucyfiks 1511 Kropielnica 1511

Osobliwy zapisek w języku łacińskim znajdujemy w księdze chrztów przy roku 1601: „Rok tysiącsześćsetny opuściliśmy z powodu wielkiej zarazy (morowego powietrza), podówczas u nas panującej: nie było komu chrzcić ani nie było kogo chrzcić". Z powyższego zapisku wynikałoby, że i księża parafialni ulegli strasznej chorobie. Następcą Adama Bątkowskiego zostaje profes Stanisław z Trzemeszna (1601 - 1623). Z wizytacji pasterskiej, odbytej w r. 1608, dowiadujemy się, iż przed rokiem 1608 miasto się spaliło. Zgorzał również dom dla wikariuszy, położony jak się zdaje w dzisiejszym ogrodzie plebańskim, poniżej kościoła. Czy spaliła się przy tym właśnie pożarze także plebania, nie ma żadnej wzmianki. Sprawozdanie jednak z wizytacji wspomnianej mówi o nowej plebani zbudowanej po spaleniu się starej, zaznaczając, że mieszka w niej po spaleniu wikaryjki, wikariusz Jakub z Mielżyna, ksiądz świecki. Jest tam także wzmianka o szkole, zbudowanej przez proboszcza; mieszkał w niej kierownik, Jakub Wniek; miał 20 i kilku uczniów. Opłacał go proboszcz. Gdy gdzie indziej szerzyły się od dawna herezje, mające poparcie możnych panów polskich, zarażonych kacerstwem, w Mogilnie pozostającym pod zwierzchnictwem opatów, jak i parafii nie było ani heretyków ani żydów. Po raz pierwszy spotykamy się ze wzmianką o innowiercach w sprawozdaniu z wizytacji w r. 1608, gdzie to zaznaczono, iż mieszka w parafii w Dąbrówce - heretyk comes Jan Dambrowski z żoną także heretyczką; dzieci i rodzina były wyznania katolickiego. - Na nabożeństwa wyjeżdżali Dambrowscy do Barcina, należącego do Zborowskich, gdzie mieli zbór Bracia czescy (odłam Husytów) - po zabraniu kościoła katolikom. W roku 1639 nie było już w parafii żadnego innowiercy. Od roku 1623 do 1629 jest proboszczem Stanisław z Krzywinia. Następcą jego zostaje Jacek z Pakości. Na czas jego rządów w roku 1629 przypadło założenie bractwa śś. Aniołów Stróżów, istniejącego prawdopodobnie do roku 1931. Rolę (grunt) jaką bractwo posiada, półwłóczek ziemi - miał darować bractwu w roku 1638 niejaki Józef Szerzy. Dochody z roli służyć miały na potrzeby kościoła parafialnego. 

 

    w górę

 

Wybitną postacią wśród proboszczów zakonników był O. Maur Buzewski (Busevius) rodem z Gniezna (1635 – 1649). Jaśniał wielką świątobliwością życia i gorliwością duszpasterską. Do roku 1935 ( ? dzisiaj brak informacji) przechowywana była w kościele klasztornym, za wielkim ołtarzem, trumienka, zawierająca szczątki O. Maura. - Umarł dnia 17 stycznia 1669 w opinii Świętego. Wiadomości o życiu jego są dość szczupłe. Wśród braci zakonnej nie znalazł się żaden, któryby bliższe szczegóły z życia jego przekazał potomności. Jedynie drobne zapiski w księdze chrztów, a zwłaszcza napisy na wewnętrznej ścianie trumienki świadczą o jego cnotach i wielkiej świątobliwości. Według tych zapisków (świadczą, że) odznaczał się O. Maur wielkim nabożeństwem do Najświętszej Marii Panny i do Najświętszego Sakramentu. Prześladowany przez najbliższe otoczenie z wielką cierpliwością znosił krzywdy i zniewagi. Był dobroczynny i jaśniał cnotą anielskiej czystości. Na jego wielką pokorę wskazują zapiski chrztów i ślubów, przy których często nazywa się sam „niegodnym plebanem”. Dbał wielce o chwałę Bożą i ozdobę obydwóch kościołów w mieście. Poprzednio od r. 1628 - 1631 był przy kościele parafialnym wikariuszem, z krótką przerwą w r. 1630, kiedy to dla powietrza morowego zniewolony był mieszkać w klasztorze, o czym wspomina z pewnym ubolewaniem, ponieważ nie mógł obowiązków swych wypełnić jak pragnął. Na probostwo został instytuowany dnia 18 lutego 1635 i pozostał na nim do roku 1649. Księgi chrztów i ślubów świadczą o wielkiej obowiązkowości i gorliwości duszpasterskiej. Akta wizytacji pasterskiej z r. 1639 wspominają o jego pracy z uznaniem: „facit exemplariter"- robi wzorowo. Do przechowania kości świątobliwego sługi Bożego skłoniła braci zakonnych nie tylko świętość życia jego, lecz osobliwie niezwykły blask niebiański, ukazujący się nad szczątkami jego. Wspomina o tym łaciński rękopis „Acta Congregationis Benedictino - Polonae" znaleziony w czasie wojny światowej (pierwszej) w jednym z klasztorów benedyktyńskich w Anglii przez Benedyktyna O. Józefata Ostrowskiego. Napisano tam o klasztorze mogileńskim: „Nie brakło klasztorowi temu przykładów karności zakonnej i doskonałości; pamięć o nich nie została pogrzebana w grobach szczególnie o tym, którego kości we wspólnym grobie braci (spoczywające), w osobnym miejscu, w małej trumience złożone, taki noszą napis - (napisu zapowiedzianego autor rękopisu nie podał; jest to, prawdopodobnie napis umieszczony na trumience, podany niżej). Do tego osobliwego przechowania (kości) skłonił zakonników tego klasztoru niezwykły blask niebiański ponad ich kościami. W roku 1799 trumienka, o której mowa, została przeniesiona z podziemi kościoła i złożona, za wielkim ołtarzem w kościele przez O. Ignacego Chachulskiego tam też dotąd pozostaje (w roku 1935 jeszcze była, dzisiaj na podstawie informacji (p. A.P) znajduje się w podziemiach klasztoru). Napis łaciński, o którym mowa, umieszczony jest na wewnętrznej stronie wieka i na wewnętrznej ścianie trumienki. Jeden i drugi trudny był do odczytania w całości.

Pierwszy z nich - na wieku trumienki - jest lepiej zachowany. Czytamy tam: „Zamknięte są tu kości Czcigodnego w Panu O. Maura Buzewskiego z Gniezna, po trzykroć przeora, - proboszcza mogileńskiego i strzeleckiego, który w 14 roku życia wstąpiwszy do klasztoru - r. 1610 - żył do r. 1669. Umarł 17 stycznia za czasów Najprzewielebnego Różyckiego, opata komendatariusza i biskupa chełmińskiego, - którego kości O. Franciszek Ciążyński, od chwili przyjęcia i profesji aż do wyświęcenia na kapłana najukochańszego Ojca swego, podjął z prochów i przeniósł do trumienki …. mimo inflictis impetu ….? napaści? w r. 1696 d. 24 maja, od wstąpienia swego do zakonu roku 31-szym."

 Drugi napis, trudniejszy do odczytania z powodu zupełnego zatarcia się niektórych wyrazów. Całej treści napisu można się tylko domyślić ze słów zachowanych. Jest ona mniej więcej następująca: „Znękany z powodu doznanych z wielu stron nienawiści znosił prześladowania od niewdzięcznych braci młodszych i wszystkie (…?) cierpliwie przezwyciężył i pogrzebał (w niepamięci?); także od sług świeckich, schlebiających przełożonym (ucierpiał?), których to krzywd doznał za czasów Działyńskiego (opata i biskupa kamienieckiego) oraz jego koadiutora . . . kos ...(?) Ojciec najpobożniejszy, wielkiego nabożeństwa do N. Marii P i Najśw. Sakramentu …?... czysty . . itd. ozdobiony, od Boga cnotami.... spoczywaj w świętym pokoju."

O wielkiej cnocie (za) świątobliwego zakonnika świadczą słowa zapisane po jego śmierci w księdze chrztów: 1) „Niech spoczywa w świętym pokoju O. Maur z Gniezna, profes mogileński, za tak wiele dobrodziejstw: wyświadczonych naszym Mogilnianom. Oby . ..”. 2) Na innym miejscu tejże książki: „Niech spoczywa w świętym pokoju najdroższy i najpobożniejszy nasz O. Maur z Gniezna, profes mogileński, który 50 lat przebył w zakonie; jedyny ojciec i prawdziwy zakonnik z tysięcy, który dla ozdoby i czci Bożej obydwom kościołom wiele wyświadczył dobrodziejstw. Oby takich znalazło się więcej. Amen.”

Poza zapiskami innych znalazły się i własne zapiski O. Maura. Na okładce historii Kromera: "De origine et rebus gestis Polonorum", będącej dziś w posiadaniu biblioteki Seminarium Duchownego w Gnieźnie (?), wypisał takie słowa: „Nos quogne floruimus sed flos ille caducus erat". My także kwitneliśmy, lecz kwiat ten był wątły. Poniżej inną ręką dopisano: Umarł ten ojciec czci godny w roku 1669 dnia 17 stycznia. Na okładce księgi chrztów w roku 1635 zapisał po łacinie: „O. Maur, niegodny pleban zbudowałem z pomocą Bożą przedsionek (kruchtę) przy kościele" przedsionek ten zbudowany przy bocznym wejściu w regle, istniał do r. 1839. W tym roku rozebrano go, a zbudowano nowy w szczycie kościoła, przy głównej bramie. Oprócz kilku innych zapisków w języku łacińskim dotyczących np. sprawienia, nowej chrzcielnicy i bramy, zachowało się kilka polskich i tak: „1635 24 octobris przywieziono - chorągiew Bractwa Anielskiego do Mogilna za niegodnego rządu księdza Maurego flor.186". - „20. 06. 1638 przywieziono drzwi żelazne do zakrystii, za które ksiądz Maury pleban w Mogilnie dał florenów 90 do Poznania rzemieślnikowi". Drzwi te przy zakrystii zachowały się do dnia dzisiejszego. Inny zapisek: „1644 Pr. Maurus Parochus Mogilnensis indignus uczyniłem reformę organ przyczyniwszy Pryncipał 8 pedum miechy nowe bęben stowski” (?) Za czasów O. Maura, jak głosi wspomniany już napis na drugim skarpie po prawej stronie drzwi bocznych. (1640 I Augusti tonitrus....) uderzył d. 1 sierpnia 1640 piorun w szczyt kościoła, niszcząc sklepienie.

Te drobne zapiski, jakie się zachowały, nie dają dokładnego obraza życia i działalności O. Maura, zdają się jednak być dowodem, że Pan Bóg, przed którego obliczem według Pisma św. droga jest śmierć Świętych jego, i który pragnie, aby w pamięci wiecznej byli sprawiedliwi (Ps. 111), nie chciał, aby zupełnie zaginęła pamięć o wiecznym słudze jego. Wszczął się dzisiaj u nas w Polsce ruch, mający na celu obudzenie w narodzie czci dla Świętych,  w których ojczyzna nasza, nazwana Matką Świętych, obfituje i pobudzenie do szukania ich orędownictwa w ciężkich czasach dzisiejszych. Czy nie należałoby nam i naszego świętobliwego O. Maura otoczyć większą czcią i szukać przez jego pośrednictwo pomocy w różnych potrzebach życia? Jeżeli będzie wolą Bożą dla chwały Swojej wsławić sługę swego, to też i sprawi, że przez jego zasługi odniesiemy skutek pokornych  modłów naszych.

Ojciec Maur po 291 latach

26 października 1960 roku proboszcz parafii św. Jana Apostoła w Mogilnie Dobromir Ziarniak

w liście do Kurii Metropolitarnej w Gnieźnie pisał:

" Za wielkim ołtarzem kościoła św. Jana w Mogilnie znalazłem w spróchniałym, otwartym korytku kości, które są prawdopodobnie kośćmi O. Maura Buzewskiego, wybitnego proboszcza mogileńskiego (parafii św. Jana Ap. i św. Jakuba Ap. - dopisane przez AŁ), rodem z Gniezna, który duszpasterzował tu w latach 1635 - 1649, jaśniejąc wielką świątobliwością życia i gorliwością duszpasterską. Ojciec Maur Buzewski umarł 17 stycznia 1669 roku w opinii świętego. Czcigodne szczątki poprzednika swego zamierzam 6 listopada br. na popołudniowym nabożeństwie żałobnym przełożyć do nowej dębowej trumienki i umieścić z należną czcią we wnęce kamiennej, w krypcie podziemnej klasztoru. Uprzejmie proszę Prześwietną Kurię o wyrażenie zgody na to"

 

Po ustąpieniu O. Maura w roku 1649 objął zarząd parafii O.Marcin Kostka (1650 - 1657). Na czas jego rządów przypadł najazd Szwedów na Polskę. W krótkich lecz wiele mówiących słowach upamiętniono straszne to w dziejach naszych wydarzenie w księdze chrztów pod dniem 01.06.1655 „Adventus Suecorum in Poloniam" - Przybycie Szwedów do Polski. W rzeczywistości najazd na Wielkopolskę nastąpił nie w czerwcu lecz dopiero pod koniec lipca 1655, z chwilą gdy pospolite ruszenie i wojska zaciężne, zgromadzone pod Ujściem dla odparcia najazdu szwedzkiego, za namową wojewody Opalińskiego, opuściły obóz i rozjechały się do domu.

Krzysztof Opaliński

1609 - 1655

Czy niepożądani goście szwedzcy odwiedzili także Mogilno, nie ma pewnych wiadomości. Historyk niemiecki H. Wuttke, w dziele swoim: Księga miast ziemi Poznańskiej - podaje, że Szwedzi przeszli przez Mogilno w maju 1656. Na czym opiera swoje twierdzenie, niewiadomo. O ile Mogilno nawiedzili, widocznie mniej dotkliwie dali się we znaki miastu względnie kościołom, niż np. sąsiedniej Pakości, w którym nie tylko zrabowali kosztowne naczynia z kościoła, lecz nadto wespół z Żydami zabili spieszącego do chorego z wiatykiem zakonnika O. Sternaskiego. Za to okolica Mogilna bardzo wiele ucierpiała z powodu wojny szwedzkiej, trwające do r.1660. Według zaprzysiężonych w stycznia 1659 roku zeznań sołtysów i ludzi z okolicznych wiosek wiele ziemi, spustoszonej przez wojska przechodzące, leżało odłogiem. W Chabsku, Izdbach, Żabnie, Padniewie, Wiecanowie i Wszedniu przeszło 3/4, a w Olszy nawet 4/5 ziemi leżało nieuprawionej, bo nie było czym obsiewać. Zdaje się, że Chabsko przez Szwedów zostało nawet zburzone. Przypuszczenie to nasuwa dokument z r. 1664, w którym jest mowa o odbudowaniu od fundamentów budynków, zburzonych „ręką nieprzyjacielską" (manu hostili). By zrozumieć okropność wojny szwedzkiej i straszną niedolę oraz grozę położenia ludności okolic, zajętych przez Szwedów, należy sobie uprzytomnić, że armia szwedzka składała się przeważnie z weteranów wojny trzydziestoletniej (1618—1648) a więc z żołnierzy przywykłych do rabunków i mordów, rozpasanych do najwyższego stopnia, depcących wszelkie prawa boskie i ludzkie, a do tego będących luteranami, wrogo usposobionymi do wszystkiego co katolickie. Można więc sobie wyobrazić, jak ciężka była dola ludności, która najazd szwedzki przeżyła.

 

    w górę

 

 

 Część 2.

 

Historii parafii i kościoła (1657 - 1766)

 Od r. 1657 - 1660 - a więc jeszcze w czasie najazdu szwedzkiego, pustoszącego parafię - sprawował rządy przy kościele św. Jakuba O. Albert z Pakości. Dłuższy okres czasu bo od r.1660 - 1681 był proboszczem O. Marcin Felicki  (Felicius). Mimo ustąpienia Szwedów z Polski (3 maja 1660 stanął pokój w Oliwie), nie ustały różne przechody wojskowe, powodujące nowe szkody w polach i co za tym idzie bieda, okropności w wioskach parafii. W r. 1665 ludzie z Wiecanowa, Wszednia i Chabska zaprzysięgli, że przez przechody żołnierskie zboże w polach zostało zupełnie wypaszone, wieś Izdby została zupełnie zrujnowana przez „czaty przechodzących wojsk" i podobnie było w wymienionych wioskach w roku 1667. W tymże roku zaprzysięgli również ludzie z Żabna i Bystrzycy, że ich wioski w roku poprzednim doszczętnie zostały zniszczone przez wypady czat wojsk królewskich i związkowych - z obozu pod Czarnotulem. Być może że gwałtów tych dopuszczały się wojska zaciężne. Z powodu wojny a także z powodu morowego powietrza, które, jak wynika z krótkiej wzmianki przy chrzcie z dnia 14.01.1661, pojawiło się w drugiej połowie roku 1660, liczba parafian poważnie musiała się zmniejszyć; wnosić to można z liczby mieszkańców Mogilna, która po wojnie spadła na mniej więcej 300 dusz. Ciężkie czasy i zubożenie niezbyt licznych parafian ujemnie musiały się odbić i na materialnym stanie kościoła parafialnego. Jak wnosić można ze sprawozdania z wizytacji dokonanej w grudniu r. 1699 przez prepozyta kościoła katedralnego w Gnieźnie, ks. Stanisława Lipskiego, Komisarza Arcybiskupa i Kardynała Radziejowskiego, za proboszcza O. Majola Bielińskiego (1681 - 1707) kościół przedstawiał się dość skromnie i biednie. Jednak nie same ciężkie czasy były przyczyną tego stanu kościoła. Winę ponosili i ks. Benedyktyni którzy zdaniem wizytatora nie spełnili obowiązku swego - starania się o ozdobę domu Bożego. Stąd też znalazły się w dekretach wizytacyjnych dość cierpkie słowa pod adresem Konwentu: że kościół parafialny nie wiele zyskał przez wcielenie go do klasztoru; z dawnego bowiem pięknego wnętrza ledwo ślady zostały przez brak zaś jakichkolwiek ozdób stał się wprost nieładnym.

Jak dziś tak i w ubiegłych wiekach rozbrzmiewały w kościele farnym pieśni nabożne - owe dawne tak rzewne, tak pełne powagi. Ale pewnie żadna z nich nie drgała nutą tak bolesną, żadna nie uderzała w niebo tak potężnie i tak błagalnie jak owo „Święty Boże, Święty mocny, Święty nieśmiertelny - zmiłuj się nad nami. Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie!" - wówczas, kiedy te nieszczęścia spadały na całą okolicę, siejąc w około trwogę i bezradność. Nigdy też nie płynęło ku Matce Najświętszej, tak serdecznie i tak z głębi duszy błaganie: „Odwróć od nas głód, mór ciężki, zachowaj krwawej wojny … i ... racz nam dać wiek spokojny", jak w tych czasach nieszczęśliwych, kiedy to i głód i wojny i zaraza szalały w około, „trapiąc ludzi ubogich". Jeszcze nie zatarły się w - pamięci starszego pokolenia okropności najazdu szwedzkiego z roku 1655, nie poszły jeszcze w zapomnienie straszne klęski zadane przez wojnę, a już nowe nieszczęścia zwalać się zaczęły na udręczoną Ojczyznę naszą. Z początkiem wieku XVIII pustoszyła Polskę nowa wojna szwedzka, bodaj straszniejsza niż poprzednia. Wojska Karola XII i wojska rosyjskie Piotra Wielkiego niszczyły kraj polski, paląc i pustosząc wioski i miasta, okolice Mogilna też nie uchroniły się od tych nieszczęść, jakie pociąga wojna za sobą, świadczy zeznanie niejakiego Michała z Padniewka z r. 1711, że przez przechody i stanowiska żołnierskie wieś Padniewko przyszła do ostatniej ruiny. Jak Szwedzi odnosili się do ludności świadczy fakt, że jenerał szwedzki Renskiold, wieś Wójcin, należącą dziś do powiatu mogileńskiego, za zabicie żołnierza szwedzkiego, zrównał z ziemią. O strasznych przeżyciach ludzi z tych czasów dać nam mogą wyobrażenie słowa proboszcza pakoskiego, ks. Kościckiego wobec wizytatora arcybiskupiego w r. 1712, że krótki czas pobytu w parafii wydawał mu się wiekiem całym, - tyle wycierpiał od wojsk nieprzyjacielskich, Szwedów, Sasów i przeróżnych grasantów. - Nędza wśród ludności była wielka. Na domiar złego wybuchło morowe powietrze, zwykły towarzysz wojny, szerząc w kraju wielkie spustoszenie. Jak zaznaczają dziejopisarze, było ono ostatnim aż do naszych czasów ale też jednym z najgroźniejszych. Niektóre okolice prawie zupełnie wymierały. Tak. np. kronika miasta Grodziska podaje, że „przestano wreszcie zapisywać umarłych, bo nie tylko mieszkańcy z żonami i dziećmi umierali, ale nadto prawie wszyscy księża poumierali”. W Mogilnie wybuchło morowe powietrze dnia 24 lipca 1709 i trwało w parafii do 12 marca 1712. Najgroźniej srożyło się w  roku 1709. W ciągu kilku miesięcy tego roku umarło 6 zakonników (z liczby 13). Jedną z pierwszych ofiar był proboszcz kościoła parafialnego O. Rafał Kostecki  (1707 - 15.08.1709). Ile ofiar zabrała zaraza z pośród parafian, nie dało się stwierdzić, ponieważ, w archiwum nie zachowała się księga zmarłych z owych lat. Że liczba ich musiała być poważna, łatwo się domyślić na podstawie oświadczenia wspomnianego już Michała z Padniewka; zeznał on, iż wskutek morowego powietrza z 40 mieszkańców Padniewka pozostało we wsi tytko dwoje. Do dziś jeszcze zachowała się tradycja, że ów Michał w dowód wdzięczności ku Bogu za zachowanie od śmierci wystawił krzyż przy drodze z Padniewka do Mogilna. Na tymże miejscu stał ten krzyż na wzniesieniu, przypominający te dawne czasy zarazy do roku 1939. Po śmierci O. Rafała Kosteckiego zarządzał parafią przez krótki czas O. Klemens Małaszyński. Następcą tegoż został  O. Maur Oliwecki, którego dnia 24.03.1710 roku oficjał gnieźnieński instytuował na probostwo nie w Gnieźnie lecz w Modliszewku - dokąd przeniosła się kapituła z powodu grasującego w Gnieźnie morowego powietrza. W księdze ślubów zaznaczono w roku 1710 przy 2 ślubach, iż z powodu zarazy odbyły się w Olszy; bliższych szczegółów nie podano. Z dokumentu wizytacyjnego z roku 1712 dowiadujemy się, iż parafia liczyła podówczas 854 wiernych komunikujących w czasie wielkanocnym. Jeżeli do liczby tej dodamy około 250 dzieci, nie przystępujących do Sakramentów św. otrzymamy liczbę wszystkich parafian na około 1100 dusz. 

15 opatów proboszczami: Z następnych lat 50, w których zarządzało parafią, przeważnie krótki tylko czas, 15 proboszczów zakonników, nie doszły nas żadne wiadomości o ważniejszych wydarzeniach. Jedynie rejestr zmarłych parafian mówi nam, że w roku 1736 a zwłaszcza 1737 - za proboszcza Emiliana Paluszewskiego wielka była w parafii śmiertelność. Podczas gdy inne lata wykazują w roku 30 - 40 zmarłych, było ich w r. 1737 aż 155; w jednym, miesiącu maju - umarło 40 osób. Chrztów było w tymże roku tylko 16, gdy w innych latach liczba ich wynosiła 35 - 45.

Za rządów opatów protestantom nie było wolno osiedlać się w Mogilnie. To też mimo szerzącego się w Polsce w wieku XVI i XVII innowierstwa w Mogilnie ani we wsiach należących do klasztoru, protestantów czyli tak zwanych u nas w Polsce dysydentów nie było. Wprawdzie około roku 1608 zamieszkał, jak już wspomniano, w Dąbrówce Jan Dambrowski, heretyk z żoną heretyczką, lecz niedługo, zdaje się tam pozostał, gdyż już w roku 1639 nie było w parafii żadnego innowiercy. Licznie protestanci - Niemcy w Mogilnie i w parafii zaczęli się osiedlać dopiero po I rozbiorze Polski, z chwilą gdy Mogilno dostało się pod zabór pruski. Są jednak ślady, że we wioskach niezależnych od klasztoru a należących do parafii już wcześniej mieszkały rodziny protestanckie. W roku 1746 np. zapisano w księdze chrztów 2 chrzty dzieci rodziców luterskich: Schulzów i Smieyklów, zamieszkałych w Hucie Padniewskiej. Kiedy wspomniane rodziny tamże się osiedliły, niewiadomo. Ponieważ jednak wiadomo, że Niemcy za królów Sasów do Polski licznie zaczęli napływać, a z drugiej strony osada Huta Padniewska powstała - o ile. z ksiąg kościelnych wnosić można - około r. 1730, należy przypuścić, że też mniej więcej w tym czasie różni Schulze i Smieykle i Markwarty w parafii się osiedlili. Podobnie jak Protestantom wzbroniony był i Żydom pobyt w Mogilnie, pozostającym pod zwierzchniczą władzą opatów. Że Żydzi nie byli tu pożądani, zdaje się wskazywać ustanowienie targów, - z chwilą gdy Mogilno zostało miastem (1398 r.) - na dzień sobotni. Chciano się widocznie w ten sposób zabezpieczyć także przed przychodnimi Żydami - handlarzami. Miało to swoje następstwa. Być może, że zakaz osiedlania się w mieście i handlowania skłaniał jednostki żydowskie, pragnące tu zamieszkać, do przyjmowania - szczerze czy nieszczerze - wiary katolickiej. Zadziwiają dość liczne chrzty Żydów, zapisane w tutejszej księdze chrztów. W okresie lat 1661 – 1750 wychrzciło się 7 Żydów.

Po złożeniu wyznania wiary otrzymało Sakrament Chrztu św. 2 Żydów, którym nadano imiona Piotra i Jana. Pierwszy ten chrzest dopełnił się z wielką uroczystością, przy licznym udziale wiernych. Przy uroczystości tej był też obecny opat trzemeszeński, Michał Miełoszewski. Rodzicami chrzestnymi byli: 1) Michał Działyński, opat tutejszego klasztoru i zarazem biskup kamieniecki i Marianna Działyńska, wojewodzina malborska. 2) Stanisław Działyński, wojewoda malborski i Anna Kołudzka, żona podczaszego brzeskiego. - Dnia 26 lutego 1673 proboszcz Opat Felicki ochrzcił Żyda pochodzącego z Podola. Dano mu imię Franciszek. Rodzicami chrzestnymi byli: Franciszek Karaceni (Włoch), „Oberster Leyt nant" regimentu wojewody kijowskiego Potockiego i Anna Kałudzka, sędzina inowrocławska. Dnia 6 - go stycznia 1738 roku ochrzcił administrator opactwa, Chryzostom Limaszewski, dwoje rodzeństwa żydowskiego, młodzieńca i dziewczynę - Melchiora i Mariannę. W grudniu 1743 roku opat Jakub Małowieski udzielił Chrztu św. pewnemu dorosłemu Żydowi. Wreszcie 21 marca 1750 przyjął chrzest chłopiec żydowski Augustyn Przybyłowski; ochrzcił go także opat Jakub Małowieski. Na chrzestnych proszono we wszystkich wypadkach osoby z rodzin szlacheckich. -  Poza powyższymi chrztami dnia 29 listopada 1783 roku został pobłogosławiony związek małżeński starego Żyda, Jana Dobrokęskiego, ochrzconego z wdową w starszym wieku. 

 

    w górę

 

 

Część 3.

 

Historii parafii i kościoła (1766 - 1816) - rozbiory Polski, protestanci, pożary, ratusz, zbór, choroby, remonty

Od roku 1766 proboszczami kościoła św. Jakuba byli zwyczajni zakonnicy, czasem i przeorowie. W  roku 1766 zarządzał parafią - początkowo jako zwyczajny zakonnik, następnie od r. 1769 jako koadiutor opata  Apolinarego Turkowskiego, a w końcu od roku 1774 jako opat, ks. Leon, Emilian Kosiński, i pozostał na stanowisku proboszcza aż do śmierci w r. 1816. Obowiązki duszpasterskie spełniali w zastępstwie proboszcza  ustanowieni jako komendarze zakonnicy. Na czas rządów opata Kosińskiego przypadły nieszczęsne rozbiory Polski. W r. 1772 zagarnął król pruski Fryderyk II, zwany w swoim kraju Wielkim, Warmię, Prusy Królewskie i z Wielkopolski ziemię aż po Noteć, na południe do Łabiszyna włącznie. Noteć miała stanowić granicę tego pierwszego zaboru. Ponieważ jednak rząd polski nie stawiał żadnego oporu, nie zawahał się Fryderyk zagrabić w r. 1773 i 1774 dalsze znaczne części Kujaw i Wielkopolski. W  ten sposób prawem kaduka dostało się Mogilno i część parafii już w r. 1774 pod  panowanie pruskie i znalazło się w tak zwanym obwodzie nadnoteckim. Przez dokonany zabór parafia rozdzieliła się na 2 części: na część wschodnią należącą do Prus i część zachodnią, która pozostała jeszcze przy Polsce. Granicę stanowiły jeziora: mogileńskie i wiecanowskie wraz z rzeczką Panną. Pierwsze zamierzenia rządu zaborczego szły w tym kierunku, ażeby w  ziemiach  zabranych jak najprędzej zredukować liczbę świąt, jakie do tego czasu tu jak i w całej Polsce obchodzono uroczyście.

Klemens XVI

1769 - 1774

Pius VI

1775 - 1779

Wskutek usilnych nalegań rządu pruskiego w Rzymie o redukcję świąt, papież Klemens XIV brewern z dnia 17.09.1774 sprawę tę uregulował w ten sposób, że święta w miesiącach letnich, przypadające na dzień powszedni, przeniesione zostały na następującą po święcie niedzielę. Dalsza redukcja nastąpiła za zgodą Ojca św. Piusa VI w r. 1778 i 1797. Wprowadzenie zarządzeń papieskich z r. 1774 nastąpiło na Warmii przez okólnik biskupa Ignacego Krasickiego z dnia 12.05.1776. Czy w obwodzie nadnoteckim a więc i w Mogilnie zarządzenie papieskie weszło również w życie już w r. 1776, czy dopiero później - po zarządzeniu Prymasa Polski Michała Poniatowskiego z dnia 18.08.1788 roku, wydanego dla całej Polski, nie dało się stwierdzić. Dość, że skutkiem rozdzielenia parafii przez pierwszy zabór pruski na dwie części, wytworzyła się tu dziwna sytuacja pod względem obchodzenia świąt w porze letniej. Podczas gdy część Mogilna, leżąca po zachodniej stronie jeziora mogileńskiego i wioski, położone w zachodniej części I parafii, święta Wniebowzięcia i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny święciły w dniu, na który przypadły, miasto i wsie położone w części zabranej przez Prusy, obchodziły je dopiero w niedzielę, - następujące po święcie; a zatem dni, które w części należącej do Polski obchodzono jako święta uroczyste, były w Mogilnie i wschodniej części dniami roboczymi, w których wykonywano prace tak w polach jak i w warsztatach ku zgorszeniu tych, którzy stanu rzeczy nie znali.

Prymas Polski Michał Poniatowski

1784 - 1794

Ignacy Krasicki

1735 - 1801

  -  Ten stan nie zmienił się po zagrabieniu reszty Wielkopolski a więc i zachodniej części parafii - co nastąpiło prawdopodobnie pod koniec roku 1797. Jak przedtem tak i potem zabrana w r. 1797 część parafii święta swoje po dawnemu obchodziła. Ponieważ jednak ten stan rzeczy nie dał się na stałe utrzymać, zwłaszcza, że oba główne kościoły były położone w części, która nie świętowała w uroczystości wspomniane, z czasem zachodnia część parafii dostosowała się do pierwszej, przenosząc święta Wniebowstąpienia i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny na niedzielę. Tak pozostało aż do roku 1920, w którym na mocy zarządzenia ks. Arcybiskupa Dalbora uroczystość Wniebowzięcia N. M. P. w obwodzie nadnoteckim zaczęto obchodzić razem z całą Polską w sam dzień tj. dnia 15 sierpnia. Święto Narodzenia N. M. P. na mocy postanowienia Stolicy Apostolskiej przestało być od roku 1912 świętem uroczystym. Z chwilą gdy Mogilno dostało się pod panowanie pruskie, licznie zaczęli do miasta napływać pierwsi kulturtregierzy, Niemcy - protestanci. W 1795 roku były już w mieście 22 rodziny niemiecko - protestanckie, stanowiące gminę ewangelicką. W roku 1801 liczba ta podniosła się do 36 rodzin. Następstwem szybkiego wzrostu gminy było pobudowanie już w r. 1796 zboru. Wzniesiono go - jakby dla zadokumentowania, że odtąd protestantyzm ma być panująca religią - w najprzedniejszej części miasta tj. na środku rynku, w miejscu spalonego w r. 1777 ratusza, tuż obok stojącej tam od dawna figury Matki Boskiej. Pobudowaniem wspomnianego zboru na pryncypialnym miejscu ludność katolicka uczuła się niewątpliwie dotknięta w swych uczuciach religijnych; ks. opat Kosiński dał tym uczuciom wyraz zaprzestając wyprowadzania w uroczystość Bożego Ciała procesji, jak do tego czasu było zwyczajem, do ołtarzy na rynku ustawianych. Nabożeństwa w nowobudowanym zborze odprawiał pastor ze Strzelna.

Zbór ewangelicki - wybudowany w latach 1853-1859 roku.

Poświęcony go dnia 19.11.1859 roku. Pierwszym Pastorem był Karol Fryderyk Werner z Kcynii. W tym miejscu do 1777 roku stał Ratusz

Kliknij, aby powiększyć

Obok kościoła protestanckiego widać wzniesiony w 1903 r. przez Niemców pomnik dla uczczenia odniesionego przez Prusy zwycięstwa pod Sedanem nad Francją. Był odlany z brązu i przedstawiał niemieckiego żołnierza z wyrytym pod nim napisem "Den tapferen Kriegern, der dankbare Kreis Mogilno. 1903". (bohaterskim żołnierzom wdzięczny powiat Mogilno. 1903).

Ponieważ jednak dojeżdżał do Mogilna tylko co  sześć tygodni, radzili sobie protestanci w ten sposób, że z chrztami i ślubami zwracali się do rządców kościoła św. Jakuba z prośbą o dopełnienie wspomnianych obrzędów w kościele katolickim. Trwało to do r. 1834, w którym gmina ewangelicka otrzymała stałego pastora. Niestety zbór z r. 1796, widocznie słabo budowany, 9 maja 1840 roku się zawalił, wskutek czego przeniesiono się z nabożeństwami do ubikacyj w zabranej części klasztoru aż do czasu, gdy w r. 1859 stanął na miejscu dawnego zbór nowy; zbór ten trudno zaliczyć do budowli, zdobiących rynek wzgl. miasto. Ale nie tylko do miasta napływali Niemcy; wskutek polityki kolonizacyjnej Fryderyka i we wioskach jak np. w Olszy i Chałupskach, nabywając ziemię osiedlali się coraz liczniej. W ten sposób parafię, zamieszkałą dotąd wyłącznie przez katolików zalewał coraz więcej protestantyzm. Po zajęciu przy I podziale Polski znacznych połaci kraju pilno było głównemu sprawcy rozbiorów Fryderykowi II, zagrabić w ziemiach zajętych liczne dobra biskupie, kapitulne i klasztorne, aby zdobyć źródła dochodów na zasilenie pustego wskutek ciągłych wojen skarbu państwa. Ten smutny los spotkał i dobra tutejszego klasztoru i opactwa w zabranej w r. 1774 części parafii. Podobnemu losowi uległa i reszta dóbr w r. 1797, po zajęciu pozostałej części Wielkopolski w r. 1793, za panowania Fryderyka Wilhelma II. Ponieważ Polacy, katolicy ziemię nieprawnie zagrabioną wzbraniali się nabywać, przechodziły dobra klasztorne wyłącznie na własność Niemców - protestantów wzgl. otrzymywały administratorów Niemców - protestantów, przez co element niemiecko - protestancki w parafii jeszcze więcej się wzmocnił. Wraz z ziemią zagrabiono i liczne bory, jakie klasztor w okolicy Mogilna posiadał. Razem z innymi zajęto po r. 1797 na własność państwa i bór proboszczowski jako należący rzekomo do klasztoru. Proboszcz ks. opat Kosiński, widząc pokrzywdzenie probostwa, rozpoczął proces przeciw rządowi pruskiemu o przywrócenie boru i wygrał go w r. 1806 na rzecz kościoła parafialnego. Skutkiem tego nastąpiła retradycja boru z wszelkimi przynależnościami i zabudowaniami leśniczówki, które rząd postawił na miejscu dzisiejszych zabudowań folwarku Baba. Podobnie jak co do ziemi, którą bezprawnie zagrabił, tak i co do ludzi, obcych poddanych, nie robił sobie Fryderyk żadnych skrupułów. Nie mając pod dostatkiem własnych rekrutów, nie wahał się zabierać zdrowych ludzi z krajów sąsiednich. W pierwszym rzędzie wysyłał do Wielkopolski werbowników, aby mu ściągali chłopów do wojska, a gdy nikt nie miał do tego ochoty, urządzał w granicznych powiatach formalne obławy na ludzi, których gwałtem porywał nocą i do wojska przymuszał. Porywanie to i w okolicy Mogilna miało miejsce - w tej części parafii, która do roku 1793 należała jeszcze do Polski. Wskazują na to 2 zapiski w księdze ślubów tutejszego kościoła parafialnego. W listopadzie 1782 zapisano, iż ślub Walentego, młodzieńca i Małgorzaty, panny, zastał pobłogosławiony w kaplicy Pałacowej Jana Korytowskiego w Padniewie „z powodu porywania do wojska pruskiego" czyli z obawy przed porwaniem, gdyby ślub odbyć się miał w kościele parafialnym w Mogilnie. Podobnie w listopadzie 1785 zaznaczono, iż ślub Franciszka, młodziana, i Marianny, panny z Padniewka odbył się w Kaplicy św. Klemensa "z powodu porywania ludzi do wojska pruskiego". - Widać stąd, że bandy rabusiów Starego Fryca grasowały i w Mogilnie i uprowadzały gwałtem zdrowych mężczyzn, poddanych państwa polskiego, o ile się tu znaleźli. Jak  protestanckie władze pruskie, odnosiły się do duchowieństwa parafialnego w Mogilnie i w ogóle do kościoła katolickiego, nie ma bezpośrednich wiadomości. Że nie po ojcowsku, to więcej niż pewne. Wiadomo przecież, że dla ziem zabranych przy I rozbiorze Polski, dekrety krępujące wolność kościoła ukazywały się szybko jedne po drugich; nikt np. nie mógł objąć jakiegokolwiek urzędu duchownego, wstąpić do zakonu, przyjąć święceń kapłańskich bez zezwolenia rządu. Już w r. 1772 przy zajęciu Warmii, Prus Królewskich i części Wielkopolski ogłoszono, że duchowieństwu wolno się porozumiewać ze Stolicą Apostolską tylko za pośrednictwem pruskiego agenta, rezydującego w Rzymie. Cel tych wszystkich zarządzeń był jasny. Chodziło o uzależnienie duchowieństwa i ogólnie kościoła od rządu i wywieranie wpływu na sprawy kościoła. Może z powodu tych roszczeń pruskich względnie wymaganego zezwolenia na objęcie urzędu duchownego, ks. Kosiński zatrzymał urząd proboszcza - mimo podeszłego wieku - aż do śmierci, wyręczając się w pracy duszpasterskiej osobno ustanowionymi komendarzami. Pierwsze lata rządów zaborczych zaznaczyły się dla Mogilna wielkim pożarem, który nawiedził miasto dnia 14 na 15 kwietnia r.1777. Pożar powstał w północnej stronie rynku, w domu, w którym mieściła się kwatera rotmistrza stacjonowanej w mieście komendy pruskiej, Lipskiego. Wskutek silnego wiatru pożar przeniósł się szybko na sąsiednie domy. Spłonęło około 30 domów przy rynku, oraz ratusz, który stał na miejscu dzisiejszego zboru protenstanckiego. Nie obyło się i bez ofiar w ludziach. W pożarze znalazły śmierć 4  osoby: Augustyn Cerkaski z dwiema córkami i Zofia Zbychorska. Spalone szczątki pochowano na cmentarzu przy kościele farnym. Oprócz domów przy rynku położonych spalił się także szpital którego część przeznaczona była na mieszkanie dla organisty. Szpital ten stał na miejscu dzisiejszego domu miejskiego, w pobliżu kościoła farnego. - W domu cechmistrza Franciszka Cerkaskiego spaliły się przy pożarze dokumenty, dotyczące założenia bractwa św. Anny i bractwa różańcowego. W 31 lat po opisanym co dopiero pożarze nowy, groźniejszy pożar nawiedził miasto. Dnia 30 września 1808 roku spaliło się prawie całe Mogilno. Pastwą płomieni stało się 89 domów.

Fryderyk II

1740 - 1772

Fryderyk Wilhelm II

1797 - 1840

 Nieszczęście było tym większe, że na odbudowę z funduszów państwowych nie było można otrzymać większych zasiłków; z tego powodu jeszcze w r. 1815 około 30 domostw spalonych nie było odbudowanych. Od r. 1712 morowe powietrze nie pojawiło się więcej. Za to od czasu do czasu występowały nagminnie inne choroby, które, choć mniej groźne, zabierały dość liczne ofiary. Księga zgonów wykazuje w r. 1800 poważną liczbę 111 zmarłych przeważnie na tak zwaną „krostę" Jeszcze większa śmiertelność panowała r. 1806, w którym na tę samą chorobę zmarło 138 osób, podczas gdy w roku następnym było tylko 46 wypadków śmierci. Liczba parafian mogła wynosić w roku 1800 około 2000 dusz. Zmianę stosunków, spowodowaną przez  rozbiór Polski: redukcja świąt, panoszenie się w urzędach ludzi obcych mową i wiarą, porywanie ludzi, narzucenie obowiązku służby wojskowej i zmuszanie do służenia nie własnej Ojczyźnie ale sprawie zaborcy, przyjęła polska ludność parafii z pewnością z uczuciem bólu ale i żalu za utraconą Ojczyzną. Niewątpliwie jednak najboleśniej odczuł cały tragizm tych chwil nieszczęsnych opat Kosiński, na którego barki spadł ciężar przełożeństwa nad konwentem oraz zarządzanie parafią. Nie tylko patrzeć musiał na upadek Ojczyzny, ale równocześnie na grabież dóbr klasztornych i zagrożony byt konwentu, którego był opatem. Nie mógł też jako proboszcz obojętnie patrzeć na szerzący się w parafii luteranizm jak i nieszczęścia, spadające na miasto, i na ucisk kościoła i duchowieństwa. Te bolesne przeżycia nie złamały jednak na duchu i nie zniechęciły do pracy sędziwego opata i proboszcza.

Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć

Klasztor na początku XIX w.

Widok od strony południowo - zachodniej

Klasztor pod koniec XIX w.

Widok od strony północno - zachodniej

W r. 1797 wznosi dwie wieże przy kościele klasztornym; kościół farny, pokryty częściowo gontami, pokrywa dachówką paloną; odbudowuje własnym kosztem szpital przy kościele farnym po jego spaleniu w r. 1772. Zakrystię kościoła św. Jakuba okradzioną przed r. 1802 przez złodziei - Żydów z monstrancji i kielichów itd., zaopatruje przeważnie z własnych funduszy w nowe naczynia liturgiczne; już dawniej sprawił nową dla kościoła parafialnego chrzcielnicę. Podobnie dbał o kościół klasztorny, dla którego w r. 1809 zakupił 4 piękne dalmatyki, a jeszcze dawniej w r. 1763 barokową złoconą monstrancję, przechowywaną dawniej w skarbcu klasztornym. Jego też jest zasługą, że przez przeprowadzony w r. 1806 proces obronił przed zachłannością zaborczego rządu bór proboszczowski, stniejący do 1939 roku. Mimo tych ciężkich przeżyć i pracy doczekał się poważnego wieku. Umarł dnia 22 marca 1816, jako starzec 80-cio letni.

 

    w górę

 

 

Część 4.

 

Historii parafii i kościoła (1816 - 1837). Podanie o Szerzawach, Wyrobki - powstanie, okolica Dąbrówki - napady.

Po śmierci ks. opata Emiliana Kosińskiego został proboszczem przeor ks. Rajmund Strzeliński, któremu w pracy duszpasterskie pomagali trzej inni zakonnicy: ks. Modest Orlikowski, ks. Anzelm Grabowski i ks. Robert Wabiszewski. (nie wybrano już opata w klasztorze, tylko powierzono kierownictwo klasztoru przeorowi Rajmundowi Kosińskiemu. Należy nadmienić fakt, iż w roku 1816 w klasztorze żyło tylko dziewięciu zakonników, ponieważ zarządzenie władz pruskich z 9 sierpnia tego roku nakazywało powolne zamykanie klasztorów, które nie prowadziły wyłącznie pielęgnacji chorych, dlatego też nie przyjmowano kleryków. W 1829 roku liczba zakonników zmniejszyła sie do pięciu, a w 1831 żył tylko przeor Strzeliński, to też zamknięcie klasztoru nastąpiło w 1833 roku). Główną sprawą, która poza duszpasterstwem zajęła ks. Strzelińskiego w czasie jego rządów w parafii, była sprawa uporządkowania boru. W r. 1806 wygrał ks. opat Kosiński proces, wytoczony przeciw rządowi o zabranie boru wraz z Szerzawami nadanymi przez rycerza Zbiluta kościołowi parafialnemu. Wprawdzie w dokumencie odnoszącym się do fundacji kościoła św. Jakuba jest mowa o Boguszynie, lecz podług zeznania świadków Szerzawy miały powstać na miejscu dawnego Boguszyna wymienionego w dokumencie, i z tego też powodu nazywano je często Boguszynem. Proces, przeprowadzony przez ks. Kosińskiego, wykazał, że tak bór jak i Szerzawy nie były własnością klasztoru lecz kościoła parafialnego. Procesem tym sprawa boru nie została jednak ostatecznie załatwiona. Rejencja bydgoska, która uważała bór za bezpośrednią własność kościoła św. Jakuba, roszcząc sobie prawo nadzoru nad zarządem majątków kościelnych, zażądała od ks. Strzelińskiego rachunków z dochodu z boru a nadto wpłacania rocznie tegoż dochodu do kasy kościelnej. Wobec tego rozpoczął ks. Strzeliński nowy proces o bór i Szerzawy i przeprowadził go przez trzy instancje w roku 1824 na korzyść probostwa, uwalniając się w ten sposób od nadzoru rządowego. Wypada  zaznaczyć, iż w owym czasie bór i wspomniany (w dokumencie z r. 1460 nazwany Babino), zajmował znacznie większy obszar ziemi niż obecnie. Tak na północ jak i na południe Szerzaw rozciągał się do jeziora wszedzińskiego, zamykając z trzech stron Szerzawy; w kierunku miasta - dochodził do ziemi burgrabskiej, a więc dość blisko miasta. Był to przeważnie las bukowy, częściowo dębowy i brzozowy - jak wykazuje mapa boru z r. 1804. Dopiero po roku 1831 poważne części boru wycięto i po obróceniu na rolę orną przyłączono do folwarku Baba. Stało się to przy abluicji służebności, ciążących na borze. Abluicję tę przeprowadzono bowiem w ten sposób, że tak mieszczan za prawo pastwiska w boru jak i gospodarzy z Szerzaw, Wrzoski i Małej Baby za prawo do drzewa budulcowego z boru i prawo gajenia się wzgl. za prawo pastwiska wynagrodzono ziemią, należącą do probostwa, a w to miejsce, jak wspomniano wyżej, znaczniejsze części boru, po wycięciu, zamieniono na ziemię orną. Może nie od rzeczy będzie, ponieważ bór w ścisłej był łączności z Szerzawami, przypomnieć (należy) dawne podanie o początkach tej osady, przechowane do czasu ostatnich ks. ks. Benedyktynów. W czasach kiedy miejsce dawnego Boguszyna - którego ludność całkowicie wymarła z powodu morowego powietrza - zarosło drzewem leśnym, a okolica Mogilna coraz więcej się zaludniała i drzewo w boru, mianowicie twarde, doszło do znacznej grubości, zgłosili się do ks. ks. Benedyktynów ludzie z chęcią osiedlenia się na terytorium boru. Otrzymawszy pozwolenie zajęli się naprzód wycinaniem drzewa i paleniem go na popiół, z którego wyrabiali potaż, w owym czasie ważny artykuł handlu, później zaś osiedli w miejscu przez siebie wykarczowanym, nazywając je Popielarami. Gdy miejsce to przez coraz większe wycinanie drzewa szerzyć się zaczynało, nazwali je Szerzawami. Podobnie osiedliło się na terytorium tegoż boru w późniejszych czasach, w innych miejscach, jeszcze 4 osadników, których siedliska nazwano Wrzoską wzgl. Małą Babą. Czy podanie o początkach Szerzaw zgodne jest z rzeczywistością, trudno stwierdzić. W księgach kościelnych nazwa Szerzawy wzgl. Boguszyno dość późno się pojawia. O ile dziś bliższa i dalsza okolica Mogilna ubogą jest w bory, o tyle jeszcze pod koniec XVIII wieku a prawdopodobnie i w pierwszych dziesiątkach lat wieku, XIX była w nie dość bogata. W aktach, odnoszących się do czasów po r. 1790 jest np. wzmianka o borach żabińskich i izdebskich. Dokument z r. 1789 mówi o borze chabskim. Z opowieści starych ludzi wynika, że bór chabski istniał jeszcze około r. 1845 i zajmował obszar między Chabskiem a Izdbami. Podobno jeszcze podówczas urządzano w nim polowania na dziki i wilki. Według zebranych wiadomości, pochodzących od starych ludzi z przed kilkunastu laty rozciągał się bór, jeszcze za ich pamięci także za jeziorem, pomiędzy cmentarzem św. Klemensa a Stawiskami wzgl. dalej jeszcze za Stawiskami. - Dzisiejsze Wyrobki powstały po roku 1759, po wycięciu części boru między Padniewkiem a Izdbami i zamienieniu go na pole; z tego widoczna, że część boru jeszcze pozostała. -Starzy ludzie pamiętają jeszcze resztki lasu dębowego około r. 1870 w okolicy Gozdawy. Niewątpliwie w związku z owym lasem dębowym powstała nazwa niezbyt odległej od Gozdawy wioski Dębno. W roku wspomnianym (1870) istniało jeszcze w bliskości Gozdawy dawne podleśnictwo, zwane Nowymost. -Wśród żyjących dziś jeszcze parafian zachowała się tradycja o istniejących około połowy XIX wieku borach w okolicy Dąbrówki, szczególnie niebezpiecznych z powodu częstych napadów rozbójniczych. Droga z Mogilna do Dąbrówki prowadziła częściowo przez wspomniane bory. Z powyższych danych widać, że okolica Mogilna obfitowała niegdyś w bory, co powodowało częste opady atmosferyczne, których brak okolica ta obcnie w porze letniej dotkliwie odczuwa. Ponieważ ks. Strzeliński z powodu podeszłego wieku niezdolny był do spełniania obowiązków rządcy parafii, przeto Władza duchowna powierzyła administrację parafii od maja roku 1831 księdzu świeckiemu Paulinowi Sąchockiemu. Gdy jednak tenże w r. 1832 przejął zarząd parafii parlińskiej i chomiąskiej, podjął ks. Strzeliński na nowo obowiązki proboszcza - do czasu, gdy Władza duchowna powierzyła administrację parafii powołanemu na miejsce ks. Sąchockiego wikariuszowi przy katedrze gnieźnieńskiej, ks. Józefowi Kluppowi, urodzonemu w Inowrocławiu 18 grudnia 1806 roku. Drugim współpracownikiem ks. Strzelińskiego po roku 1830 był ostatni z żyjących zakonników, — ks. Benedykt Anyszkiewicz. Po przeniesieniu tegoż w roku 1836 na wikariat do Strzelna, miejsce jego zajął neopresbyter, ks. Wilhelm  Henke, który pozostał na stanowisku wikariusza do roku 1845. Ze względu na to że liczba parafian z czasem znacznie się podniosła — w r. 1833 było 2701 dusz i kościół św. Jakuba okazał się przy większych uroczystościach prawdopodobnie, za małym, poczyniła parafia u rządu starania o przekazanie jej na własność kościoła klasztornego. Po roku 1830 było bowiem już tylko 2 zakonników; zakon skazany był na wymarcie. - Być może, że do starania się o kościół klasztorny skłoniła parafię obawa, żeby nie zagarnęli go dla siebie protestanci i nie obrócili go na zbór, jak się to stało np. w Gołańczy, gdzie zabrali gwałtem kościół pobernardyński i zamienili na zbór, wywołując tym poważne zaburzenia. Obawa mogła być tym więcej uzasadniona, że zbór tutejszy, zbudowany w r. 1796, nie musiał być w zbyt dobrym stanie, skoro w r. 1840 się zawalił. Wniesione przez parafię dnia 25 lutego 1832 do króla podanie o przekazanie jej wspomnianego kościoła zostało po myśli petentów załatwione - reskrytem rejencji bydgoskiej z dnia 14 grudnia 1833 Landrat otrzymał polecenie, żeby kościół, mieszkanie dla księży i ogród przy kościele, od strony miasta położony, przekazał parafii z tym jednakże zastrzeżeniem, że parafia przyjmie na siebie obowiązek utrzymania kościoła. Krótko przed oddaniem parafii kościoła powiadomiono dwóch żyjących jeszcze ks. ks. Benedyktynów, ks. przeora Strzelińskiego i ks. Benedykta Anyszkiewicza, że klasztor zupełnie się znosi (kasata zakonu) i że wszelkie dochody klasztorne (chodziło prawdopodobnie o nieznaczne odszkodowanie przyznane swego czasu konwentowi za zabrane dobra, klasztorne) z dniem 1 stycznia 1834 zupełnie ustają. Drogą jakoby łaski przyznała rejencja bydgoska jako zasiłek dla kasy kościelnej po 250 talarów dla 2 ks. ks. wikariuszy oraz 164 talary na potrzeby zakrystii. Zasiłek ten był odwołalny; co 3 lata musiała parafia ponawiać prośbę o wypłacenie tegoż zasiłku na dalsze lata. Ten stan rzeczy pozostał do czasu powstania państwa polskiego. - Należy dodać, że z funduszy, otrzymanych za zabrane dobra klasztorne, kapitulne i biskupie rząd wspierał przeważnie szkoły protestanckie. Ponieważ przyznany ks. ks. wikariuszom w r. 1833 ogród przy kościele, od strony miasta, okazał się nieodpowiednim, przekazano wskutek poczynionych u rządu przez władzę duchowną kroków dnia 3 czerwca 1834 na użytek księży także dzisiejszy ogród nad jeziorem, po stronie południowej klasztoru położony. Urzędowe przekazanie kościoła i mieszkań na rzecz parafii miało nastąpić dnia 30 stycznia 1834. Sprawa jednak nie poszła gładko. Reprezentanci parafii nie zgodzili się na przejęcie kościoła na warunkach podanych; domagali się, aby ciężary budowlane ponosił fiskus tj. rząd, który zabrał wszystkie dobra klasztorne. Żądania tego rejencja bydgoska nie uznała za słuszne. Oznajmiono, że fiskus tylko wówczas poczuwałby się do obowiązku utrzymania kościoła klasztornego, gdyby tenże został zamieniony na kościół parafialny. Gdy jednak istnieje osobny kościół parafialny, mający swoje uposażenie, tym samym upada dla rządu obowiązek utrzymania przekazanego parafii kościoła. Natomiast oświadczono, że ze względu na ubóstwo parafii „na ten raz" rząd na swój koszt podejmie odrestaurowanie i uporządkowanie kościoła, parafia jednak winna przejąć obowiązek ten na przyszłość. Wobec takiego postawienia sprawy przyjęła parafia protokolarnie przez swoich przedstawicieli tak kościół jak i część zabudowań klasztornych i ogrodu na własność. Faktyczna jednak tradycja kościoła przez oddanie kluczy nastąpiła dopiero po zupełnym jego odrestaurowaniu - dnia 16 marca 1839. Dłuższy czas przeciągały się pertraktacje o utrzymanie części klasztoru, przeznaczonej na mieszkania dla księży i służby kościelnej.

 

    w górę

 

 

Część 5.

 

Historii parafii i kościoła (1838 - 1868).

Z chwilą przejęcia przez parafię kościół klasztorny stał się kościołem sukursalnym czyli pomocniczym dla kościoła parafialnego. Stan ten trwał do roku 1867, kiedy to dekretem ks. arcybiskupa Ledóchowskiego z dnia 17- go maja 1867, wydanym z okazji wizytacji pasterskiej w Mogilnie, został zamieniony na kościół parafialny, a kościół św. Jakuba na kościół sukursalny. Tak pozostało do roku 1925, w którym z dniem 1 sierpnia została utworzona druga parafia. Od tego czasu kościół św. Jakuba stał się ponownie kościołem parafialnym dla części zachodniej dawnej parafii. Odnowienia kościoła klasztornego i ostatecznego oddania go na własność parafii ks. przeor Strzeliński nie doczekał. Umarł dnia 15 lutego 1838 r. w wieku 74 lat, jako ostatni zakonnik. Ponieważ w ostatnich latach był schorzały i zniedołężniały, zarządzał parafią - wikariusz, ks. Józef Klupp. Po śmierci ks. Rajmunda Strzelińskiego oddała Władza duchowna parafię ks. Kluppowi w komendę. Po trzech latach dnia 18 stycznia 1841 zamianował go ks. arcybiskup Dunin proboszczem. Stanowisko nowego proboszcza nie było łatwe. Zabagnione z powodu choroby ks. Strzelińskiego stosunki w parafii wymagały duszpasterza, któryby z całą energią zabrał się do ich uporządkowania i do usunięcia niejednego, co nie powinno było być tolerowane. Ks. Klupp okazał się na to stanowisko zupełnie odpowiednim. Uporządkował sprawę boru, zdewastowanego przez nieuczciwego Borowego. Przez przeprowadzenie separacji, zapoczątkowanej przez ks. Strzelińskiego po r. 1831, uwolnił bór od służebności. Role, należące poprzednio do dwóch folwarków probostwa - w mieście i w Babie uszczuplone przez wynagrodzenie mieszczan i gospodarzy w Szerzawach i Wrzosce wzgl. Małej Babie za służebności w boru, złączył w jedno zagospodarowanie jako folwark Wielka Baba. Mimo skarg, zanoszonych przez niezadowolonych z powodu różnych zarządzeń nowego proboszcza do państwowych władz pruskich, które ze swej strony wnosiły zażalenia do ks. arcybiskupa Dunina, rugował ks. Klupp bezwzględnie nadużycia, trzymając się ściśle przepisów Kościoła. Usunął sprzeciwiający się nakazom Kościoła a tolerowany przez ks. ks. Benedyktynów zwyczaj dopuszczania protestantów jako rodziców chrzestnych przy chrztach dzieci rodziców katolickich, mimo że władze świeckie stawały w obronie rzekomo pokrzywdzonych. Rozumie się, że władzom niemiecko - protestanckim nie mogło się podobać usuwanie protestantów jako chrzestnych dzieci katolickich, paraliżowało ono bowiem politykę rządu, który po powstaniu listopadowym wytknął sobie jako cel ziemie polskie protestantyzować i wynarodawiać; chrzty zaś dzieci polskich i katolickich z protestanckimi i niemieckimi chrzestnymi torowały drogę do obojętności dla wiary katolickiej i przytępiały równocześnie poczucie narodowe. Poważniejsze niebezpieczeństwo tak dla wiary jak i dla polskości groziło ze strony. małżeństw mieszanych. W r. 1803 Fryderyk Wilhelm III, gorliwy poplecznik protestantyzmu, nakazał, ażeby dzieci z małżeństw mieszanych były wychowane w religii ojca. Nakaz ten niemałe wyrządził szkody religii katolickiej w zabranych ziemiach polskich; nasyłani bowiem przez rząd królewski urzędnicy często żenili się z Polkami katoliczkami, i wychowywali dzieci w religii protestanckiej. - Ponieważ z powodu zwiększania się liczby protestantów w obu archidiecezjach małżeństwa mieszane zdarzały się coraz częściej, zwrócił się arcybiskup Marcin Dunin (1831 — 1842) do rządu z prośbą, aby mu pozwolono opublikować bullę Piusa VIII z dnia 25 marca 1830, zabraniającą błogosławienia związków małżeńskich, o ile by strona niekatolicka nie zgodziła się na katolickie wychowanie wszystkich dzieci.

Pius VIII

1829 - 1830

 Prosił również o pozwolenie porozumienia się w tej sprawie ze Stolicą świętą. Na jedno i na drugie otrzymał odpowiedź odmowną; a gdy następnie zwrócił się wprost do króla, szorstko mu odpowiedziano. Tym zachowaniem rządu nie dał się arcybiskup zastraszyć. Dowiedziawszy się, iż papież na konsystorzu w dniu 10 grudnia 1837 potępił zaprowadzoną w Prusach praktykę błogosławienia w kościele ślubów mieszanych, bez złożenia przez stronę niekatolicką przyrzeczeń co do wychowania wszystkich dzieci w religii katolickiej, zabronił swemu duchowieństwu pod karą suspensy (zawieszenia w urzędzie) błogosławienia tego rodzaju małżeństw. Rząd wytoczył arcybiskupowi proces, ogłosił jego rozporządzenie za nieważne i przyrzekł opiekę tym kapłanom, którzy by je zlekceważyli. Jednakże duchowieństwo karnie stanęło za swoim arcypasterzem. Dnia 28 lutego 1839 skazano arcybiskupa na 6 miesięcy fortecy i złożenie z urzędu. Skończyło się jednak tylko na internowaniu w Kołobrzegu dnia 6 października 1839. W archidiecezjach zapanowała żałoba; na znak żałoby zamilkły w kościołach organy a na pewien czas także dzwony; za to gorące zasyłano modły do nieba o szczęśliwy powrót arcypasterza. - Ks. Klupp rozporządzenie ks. Arcybiskupa dotyczące małżeństw mieszanych wykonał z całą bezwzględnością, podobnie jak przeprowadził sprawę niedopuszczania chrzestnych protestanckich przy chrztach dzieci katolickich - prawdopodobnie ku wielkiemu niezadowoleniu i zgorszeniu Niemców szczególnie pana burmistrza Rohra, który uważając się za powołanego obrońcę wszystkich przez ks. Kluppa „pokrzywdzonych", nie wahał się denuncjować tegoż do Naczelnego Prezesa rejencji, że odmawia pobłogosławienia związków małżeńskich jak np. Langego, protestanta - z Polką katoliczką. Rzecz jasna, że ks. Klupp, nie mógł błogosławieństwa żądanego udzielić, o ile Lange wzbraniał się złożyć przyrzeczenie, wymagane przez kościół. Jak dalece burmistrz Rohr wkraczał w prawa proboszcza i wtrącał się do spraw czysto kościelnych, wynika z korespondencji ks. Kluppa z ks. Arcybiskupem wzgl. z Władzą duchowną z r. 1839. - Pewnej osobie, którą stróże znaleźli martwą w nocy na ulicy, musiał ks. Klupp w myśl przepisów kościelnych odmówić pogrzebu kościelnego i pochowania na cmentarzu na miejscu poświęconym z powodu gorszącego życia, jakie prowadziła, i nie przystępowania od lat do Sakramentów św. - Burmistrz Rohr wbrew zarządzeniom proboszcza nakazał stróżom miejskim wykopać grób dla zmarłej na miejscu poświęconym; na odnośną zaś uwagę stróży zaznaczył, że tak będzie, jak on rozkazał a nie jak ks. Klupp. Tam też mimo protestu proboszcza zmarłą pochowano. Czy zażalenie do landrata w tej sprawie odniosło jaki skutek, niewiadomo. - Były jeszcze dwa inne wypadki, w których p. Rohr wystąpił jako obrońca pogrzebów kościelnych; w jednym wypadku, który w chorobie z szyderstwem odtrącił ostatnie sakramenta św., w drugim o bluźniercę - pijaka. Za sprawą burmistrza poszły zażalenia na ks. Kluppa z powodu odmówienia pogrzebu chrześcijańskiego do ks. Arcybiskupa. Nową sposobność do oskarżenia ks. Kluppa przed wyższą władzą nastręczyła burmistrzowi procesja w Boże Ciało. Od czasu kiedy na rynku pobudowano zbór protestancki (w r. 1796), na miejscu spalonego, w r. 1777 ratusza, ks. opat Kosiński zniósł starodawny zwyczaj urządzania procesji w uroczystość Bożego Ciała wokoło rynku. W miejsce dawnej, wielkiej procesji przez ulice miasta i rynek, odprawiano od tego czasu skromną procesję naokoło kościoła parafialnego z odśpiewaniem 4 ewangelii przy obrazkach, poprzybijanych na zewnętrznych ścianach kościoła. Ks. Klupp, słysząc od starych ludzi, że przed laty procesja w dzień Bożego Ciała wychodziła na rynek, i że parafianie cieszyliby się bardzo i chętnie by ołtarze postawili, gdyby procesja, jak dawniej publicznie się odprawiała, postanowił w r. 1838 przywrócić dawny zwyczaj i nie pytając nikogo o pozwolenie, wyprowadził uroczystą procesję w Boże Ciało z kościoła farnego do 4 ołtarzy, wystawionych przez bractwa i cechy na rynku. - I byłoby wszystko w porządku, gdyby nie małe zajście, które w czasie procesji się przytrafiło. Kilku Niemcom i Żydom, gapiącym się na procesję z nakrytymi głowami, pozrzucano kapelusze. Burmistrz wykorzystał to zajście i zrobił niezwłocznie urzędowe doniesienie o tem, co zaszło do królewskiej rejencji w Bydgoszczy, dodając, jakoby ks. Klupp przez zaprowadzenie procesji zamyślał o jakimś powstaniu, i że on to do zrzucenia kapeluszy ludzi namówił. Rejencja doniesienie to przesłała do landrata z poleceniem przesłuchania ks. Kluppa. Aczkolwiek dochodzenia żadnej winy rzekomego sprawcy zajścia nie wykazały, to jednak rejencja uznała za właściwe przez landrata ks. Kluppowi zakomunikować, że nie ma prawa do samowładnego urządzania procesji, ponieważ do tego potrzebne jest wyraźne pozwolenie władzy policyjnej, i że na przyszłość takiego pozwolenia winien się dopraszać. W roku następnym, 1839 mimo pouczenia przez rejencję, ks. Klupp o pozwolenie nie prosił. Doniósł tylko landratowi, iż 30 maja jako dzień Bożego Ciała odbędzie się, jak to w całym świecie katolickim jest w zwyczaju, uroczysta procesja na rynek, i prosił, ażeby przypadający na ten dzień targ się nie odbył, i ażeby policja w interesie spokoju, zarządziła co potrzeba. - Pismem z dnia 28 maja landrat odpowiedział, iż przeciw urządzeniu procesji nic nie ma, jednakże targu znieść nie może, - polecił natomiast, ażeby rynek w dniu tym był wolny. Także z rejencji bydgoskiej otrzymał ks. Klupp pismo z dnia 29 maja - lecz z zagrożeniem, że w razie jakichkolwiek ekscesów pociągnięty będzie do najsurowszej odpowiedzialności. - Prawdopodobnie Niemcy i Żydzi, pouczeni w roku ubiegłym, tym razem wśród wiernych biorących w procesji udział, w kapeluszach się nie pokazali, więc też do żadnych „ekscesów" nie przyszło. Walki jakie ks. Klupp staczać musiał w obronie zasad katolickich i przepisów kościoła złośliwe oskarżenia wnoszone przez burmistrza, że jest „burzycielem pokoju" w parafii (pewnie dla tego, że bronił rodziny katolickie przed wpływami protestanckimi) wygrażania się protestantów wobec katolików, że „jak inni wyżsi godnością księża tak i ks. Klupp do więzienia będzie wtrącony", nie zdołały go sprowadzić z drogi obowiązku, jak również nie przeszkodziły mu w pracach, jakie nakładał na niego urząd rządcy parafii. Pierwszem  zadaniem, jakie sobie postawił zaraz po objęciu - w roku 1839 przejęła parafia odnowiony kościół klasztorny; wypadało więc, żeby i kościół parafialny przybrał się w nową szatę. Stało się to również jeszcze w r. 1839. Przy okazji renowacji usunięto z tęczy tj. z łuku, oddzielającego presbiterium od nawy, belkę „niezdobiącą kościoła", na której swego czasu umieszczony był krucyfiks, znajdujący się obecnie w głównym ołtarzu, oraz  statuy Matki Boskiej Bolesnej i św. Jana Ewangelisty. W tymże roku dobudowano przy głównej  bramie nowy przedsionek (kruchtę), w miejsce dawnego, zbudowanego w regle, przy bocznym wejściu, - potrzebującego znacznej naprawy. Około rok 1840 wszczął się w  świecie  katolickim ruch, mający na celu krzewienie trzeźwości. Wywołało ruch ten szerzące się w różnych krajach pijaństwo, niszczące i zdrowie i mienie tak rodzin całych jak i jednostek. W r. 1838 podjął w Irlandji, gdzie pijaństwo rozrosło się w sposób zastraszający, walkę o trzeźwość narodu z nadzwyczajnym skutkiem ks. Matthew; w Niemczech osiągnął na tym polu wielkie rezultaty ks. Seling. Podobnie na Śląsku w tym samym czasie wielce się zasłużył około krzewienia trzeźwości proboszcz w Piekarach, ks. Fietzek, któremu pomagał franciszkanin, O. Brzozowski. Wiele też na tym polu zdziałał na ziemiach polskich głośny misjonarz  O. Karol Antoniewicz  T. J. przez  swoje kazania przeciw pijaństwu, zwłaszcza na misjach, prowadzonych w różnych stronach kraju (Zm. 1852). - Potrzebę walki z pijaństwem zrozumiał i ks. Klupp, widząc jak gospodarstwa wiejskie - własność polska przechodziła skutkiem pijaństwa często w ręce obce i niszczyło społeczeństwo polskie materialnie i moralnie. - W zrozumieniu tego niebezpieczeństwa przystąpił dnia 2 lutego 1845 do założenia w Mogilnie Towarzystwa wstrzemięźliwości. Sam, pierwszy, wyrzekając się napojów upajających, zapisał się jako członek zawiązującego się Towarzystwa, pociągając swym przykładem licznych parafian do przystąpienia do Towarzystwa. Tak samo uczynił wikariusz, ks. Henke. Wprawdzie bliższych danych o Towarzystwie tym nie mamy, jednakże poważna liczba członków, która w pierwszych latach dosięgła kilkuset, a po dziesięciu latach przekroczyła 1000, świadczy, że Towarzystwo się rozwijało i niewątpliwie też zadanie swoje należycie spełniało. Gdy później, za ks. arcybiskupa Ledóchowskiego, zaprowadzono po parafiach bractwa wstrzemięźliwości, przyjęło Towarzystwo ustawy bractwa i nadal jako bractwo swą działalność rozwijało. Gdyby dzisiaj można było skupić pod sztandarem wstrzemięźliwości, jeżeli nie setki, to choćby dziesiątki szczególnie naszej młodzieży! - byłoby dobrze. Niestety, wszelkie dotychczasowe wysiłki w tym kierunku pozostały bez skutku. Pamiętnym rokiem dla Polaków pod jarzmem pruskim stał się rok 1848 - rok Powstania Wielkopolskiego przeciw Prusakom. Zdaje się, że Mogilno, więcej oddalone od ognisk powstania: Wrześni, Miłosławia i Książa, nie wzięło żywszego w nim udziału, choć zakosztowało porówno z innymi gorzkiego chleba niewoli. Do ruchu powstańczego przyłączyło się głównie pod wpływem Trzemeszna. - Dnia 22 marca 1848 wkroczyły do Mogilna 2 oddziały powstańców, zebranych przeważnie z okolicy Trzemeszna, i zorganizowały po proklamowaniu na rynku Rzeczypospolitej Polskiej straż obywatelską. Z okazji zajęcia miasta odbyło się w kościele nabożeństwo z kazaniem patriotycznym; również w zborze na zarządzenie komendy powstańczej odbyło się nabożeństwo z kazaniem na temat: „Chwała Bogu na wysokości”. Po dokonanej proklamacji zabrano się do usunięcia orłów pruskich z domów urzędowych; na ich miejsce przyczepiono kokardy o barwach narodowych. Dokonawszy w ten sposób zajęcia miasta główna część powstańców jeszcze tego samego dnia, pod wieczór, Mogilno opuściła, Nowy porządek rzeczy niedługo się jednak utrzymał, albowiem już nazajutrz zajęły miasto oddziały pruskich dragonów, lecz również nie na długo, gdyż wnet ustąpić musiały wobec przewagi zgromadzonych w pobliżu miasta oddziałów powstańczych, Na wieść o zajęciu Mogilna przez wojsko pruskie przybyły pod wieczór tego dnia 2 kompanie trzemeszeńskich powstańców, uwięziły landrata Illinga i zakwaterowały się na noc w mieście. Aczkolwiek powstańcy już dnia następnego wyszli, miasto przez kilka dni pozostało pod władzą zorganizowanego powstańczego komitetu mogileńskiego. Niedługo trwały rządy komitetu, albowiem już 27 marca ponownie zajęły miasto wojska pruskie i przywróciły w nim rządy pruskie. Jeszcze raz dostało się Mogilno na kilka dni pod władzę powstańców, gdy dnia 4 maja Ludwik Mierosławski po bitwie pod Wrześnią, podążając na Kujawy, wkroczył ze swoim wojskiem do miasta. Krótki jednak był tu jego pobyt; już dnia 6 maja musiał ustąpić przed Prusakami, którzy miasto zajęli. Na szczęście wszystkie te utarczki nie doprowadziły do krwi rozlewu. (A. Warschauer. Dzieje miasta Mogilna). W związku z powstaniem niejaki Buzalski Antoni, nauczyciel z Trzemeszna, obrany przez komitet narodowy wójtem, zabrał dnia 31 marca 1848 z kasy kościelnej, mimo sprzeciwu rendanta Pawłowskiego, 106 talarów 8 srebrników i 10 fen na utrzymanie zgłaszających się do wojska powstańczego ludzi; pozostawił tylko 15 tal. „na konieczne wydatki". Także z Kasy Komunalnej zabrał gotówkę. Zajęcie pieniędzy nastąpiło wskutek nakazu komisarza obwodowego Gońskiego, któremu Buzalski pieniądze miał wręczyć. Podług zaręczenia naczelnika wojsk powstańczych, Garczyńskiego, wszystkie zabrane pieniądze, uważane jako dług narodowy, miały być w swoim czasie zwrócone. To też nastąpiło dnia 23 lipca 1852. Jak wykazują księgi zmarłych - r. 1848 i 1849 zaznaczyły się wielką śmiertelnością w parafii. W r. 1848 umarło 196, w r. 1849 - 236 parafian; od września 1849 do października 1850 zmarły 84 osoby na cholerę. Liczba dusz w r. 1852 wynosiła 3159. W r. 1835 parafia przejmując na własność kościół klasztorny, musiała również przejąć ciężar utrzymania kościoła po gruntownym jego odnowieniu przez rząd w r. 1839. Ciężar ten dość rychło miała odczuć parafia wzgl. kasa kościelna. Sprawił to gwałtowny wicher, który dnia 12 stycznia 1859 zwalił krzyż z wieży południowej, wyrządzając szkodę także w dachu budynku klasztornego. Przy tej okazji zbadano zawartość bani (kuli) mieszczącej się pod krzyżem na wieży, i znaleziono w miedzianej puszce tamże zamkniętej:

1. ) dokument z r. 1797

2. ) relikwie.

3. ) sześć sztuk drobnych monet z czasu budowy wieży.

Dokument z r. 1797 podaje w krótkości dzieje wzniesienia obydwóch wież. Zaznaczono w nim, iż zabrano się do budowy mimo ciężkiego położenia klasztoru, któremu po I rozbiorze Polski, część dóbr rząd pruski już był zabrał, resztę zaś dóbr, położonych na zachód od jeziora mogileńskiego coraz więcej podatkami obciąża a w najbliższym czasie ma również zabrać. Trudności te nie odstraszyły ani opata ani braci od przedsięwziętego dzieła. Ufni w Opatrzność Bożą zabrali się do niego i z Jej pomocą dokonali, co wydawało się nad ludzkie siły. Znalezione przedmioty złożono przy ponownym ustawieniu krzyża w wspomnianej puszce miedzianej i wpuszczono do bani. Do dokumentów z r. 1797 dołączył ks. Klupp nowy dokument, przez siebie sporządzony, w następującym brzmieniu:

 

„W Imię Ojca i Syna i Ducha św. Amen. Chcąc i ja niegodny sługa Chrystusowy potomności pozostawić, chociaż mały odłamek historyi czasu obecnego, skreślam co następuje; Krzyż wieży kościoła klasztoru, niegdyś O. O. Benedyktynów ku południowi stojący, zwalony został przez wicher nocny w dniu  12 stycznia bieżącego roku i w kuli pod krzyżem umieszczonej znajdował się w puszce miedzianej: 1. ) Skrypt z r. 1797 zaczynający się: In Nomine Domini. 2. ) Relikwie św. Illuminata, męczennika i 3. ) Sześć sztuk monety drobnej ówczesnej. - To wszystko składam na powrót do tej samej puszki z tą wiadomością, że w tym samym roku w miesiącu wrześniu  nakładem kasy kościelnej miejscowej krzyż na wieży na powrót ustawiony został, na co już w roku 1797 utyskiwano, to i dziś z tą większą boleścią powtórzyć nam przychodzi, że wpływ nieprzyjacielski, pod którym jęczymy, coraz bardziej nad nami przemoc bierze. Rząd bowiem tutejszy pruski, obecnie monarchiczno - konstytucyjny, na najsłuszniejsze i najsprawiedliwsze wnioski, nie chce nam przyznać zabezpieczonych praw traktatem Wiedeńskim z roku 1815, a aż nadto rozmnożeni Niemcy tu w księstwie Poznańskim, chcą tę ziemię, od wieków polską mieć nazwaną krajem niemieckim i gotowi by zakazać nam mówić po polsku! Na stolicy Piotra św. zasiada obecnie Pius IX a Arcybiskupem naszym Gnieźnieńsko - Poznańskim jest Leon Przyłuski; parafia tutejsza liczy w roku bieżącym 3150 dusz. Te wiadomości krótkie składam także do tej samej puszki. Pisałem w Mogilnie w dniu 21 września 1859. X, Józef Klupp, Proboszcz miejscowy i Dziekan Dekanatu Żnińskiego. X. Władysław Stryjakowski, Wikariusz”.

 

W r. 1865 umarł arcybiskup Leon Przyłuski, który rządził archidiecezją od r. 1845. Jak jego poprzednik i on miał wiele trudności z rządem pruskim zwłaszcza w pierwszych latach po zgniecieniu powstania wielkopolskiego z r. 1848. Po zgonie ks. arcybiskupa Przyłuskiego rząd pruski chciał mieć jego następcą Niemca, na co jednak papież Pius IX się nie zgodził, a chcąc mieć Polaka wskazał kapitułom gnieźnieńskiej i poznańskiej ks. Mieczysława hr. Halka - Ledóchowskiego, który będąc dłuższy czas za granicą pod względem narodowym mniej się wydawał niebezpiecznym Prusakom od innych. Nowy arcybiskup prekonizowany dnia 8 stycznia 1866 r. odbył dnia 24 kwietnia 1866 uroczysty swój ingres do Poznania.

Pius IX

1846 - 1878

Pierwszą i główną troską nowego arcypasterza było pogłębić w archidiecezji życie religijne. Dzięki roztropnym i sprężystym rządom ruch na polu religijnym, wszczęty jeszcze za życia Przyłuskiego, spotęgował się i rozwinął się jeszcze więcej. Jego gorliwość apostolska udzielała się tak duchowieństwu jak i wiernym. Przez coroczne kongregacje dziekańskie wprowadzał karność w szeregi duchowieństwa. Ducha wiary i pobożności w swych archidiecezjach usiłował ożywić przez wprowadzenie rekolekcyj dla duchowieństwa i przez misje ludowe; do tego samego celu zmierzało zaprowadzenie we wszystkich parafiach majowego nabożeństwa. Pragnąc zbliżyć się do swojej owczarni i utwierdzić wiernych w przywiązaniu do wiary i kościoła sam osobiście odbywał częste wizytacje pasterskie po parafiach. Wszystko co czynił, było niezmiernie ważne dla przyszłej walki, jaką podjąć musiał kościół z rządem pruskim. W czasie zaledwie ośmioletnich rządów w archidiecezji, tj. aż do chwili uwięzienia (1874) wizytował ks. arcybiskup Ledóchowski tutejszą parafię trzy razy: w r. 1867, 1869 i 1872. Wizytacje te miały dla parafii mogileńskiej szczególniejsze znaczenie; były jakby opatrznościowe ze względu

 na wydarzenia, które w niezadługim czasie miały się tu rozegrać. W niemałej mierze wizytacjom tym zawdzięczała parafia niezłomność we walce za wiarę i kościół. Pierwsza wizytacja pasterska ks. Prymasa Ledóchowskiego odbyła się za ks. proboszcza Kluppa w dniach 16 i 17 maja r. 1867 - Wielkie i podniosłe przeżywała parafia w tych dniach chwile, albowiem od czasów niepamiętnych Mogilno nie przyjmowało w swoim kościele arcypasterza. Pamięć o tej wizytacji zachowała się wśród parafian jeszcze w długie lata po ukończeniu kulturkampfu. Z okazji tej pierwszej wizytacji arcypasterskiej wydany został wspomniany już dekret o zamienieniu kościoła poklasztornego na kościół parafialny. Po wizytacji przeszło rok jeszcze zarządzał ks. Klupp tutejszą parafią. W roku 1868 zamianował go ks. Arcybiskup kanonikiem gremialnym kapituły poznańskiej, radca konsystorski w Poznaniu. Opuścił Mogilno dnia 1 października tegoż roku. Umarł dnia 28 kwietnia 1883, w 77 roku życia a w 52 kapłaństwa. Jako pamiątkę po sobie pozostawił ornat i kapę koloru wiśniowego, z tureckiej materii, sprawione, jak głosi napis na klamrze kapy dnia 25 lipca 1866, widocznie na uroczystość Patrona kościoła, św. Jakuba Apostoła, na ten dzień przypadającą; klamra kapy ozdobiona jest srebrnymi herbami Polski i Litwy: Białym Orłem i Pogonią litewską. Po śmierci ks. Kluppa spadkobiercy ofiarowali kościołowi srebrny krzyż z napisem: Współbracia Dekanalni swojemu Dziekanowi 1868. (od 8 lutego 1861 roku Ks. Dziekanowi Kluppowi powierzony został w zarząd także kościół w Barcinie).

Członek zwyczajny Poznańskiego TPN w latach 1873-1878.

 

    w górę

 

 

Część 6.

 

Historii parafii i kościoła (1868 - 1875)

 

Na miejsce powołanego do Poznania ks. Kluppa zamianowała Władza duchowna proboszczem parafii ks. infułata Kazimierza Dorszewskiego.

Ks. Kazimierz Dorszewski, urodził się 19 lutego 1826 roku w Powidzu. Pochodził z tych rodzin mieszczańskich, co za czasów humanizmu i reformacji wydały tak wielu mężów zasłużonych do Kościoła i narodu. Początkowe nauki pobierał w gimnazjum trzemeszeńskim. Studia teologiczne odbył w Poznaniu, Monasterze i Berlinie. Dnia 19 marca 1850 roku otrzymał stopień licencjata wszechnicy monasterskiej, a w trzy dni potem święcenia kapłańskie. Jeszcze tego samego roku arcybiskup Przyłuski powołał młodego kapłana na profesurę Pisma Świętego do seminarium poznańskiego. Przez cztery lata piastował ten urząd. Chwile wolne od zajęć profesorskich poświęcał pracy w bibliotece seminaryjnej. Wytężona praca nadwątliła jego i tak słabe zdrowie, wskutek tego zamienił profesurę na spokojniejszy zarząd ustronnej parafii w Ryszewku od 1854 roku. Jako gorliwy kapłan, przedniejszy kaznodzieja, gorący patriota i niestrudzony administrator zjednał sobie przyjaźń konfratrów, uznanie obywatelstwa, a władza duchowna pragnąc korzystać z jego zdolności, powierzyła mu w roku 1863 godność dziekana rogowskiego. Wybór ten duchowieństwo w tym dekanacie przyjęło z ogromną radością i życzliwością, czego dowodem były powinszowania składane nowemu dziekanowi przez konfratrów zgromadzonych na odpuście św. Mateusza u powszechnie szanowanego Ks. Kręckiego. W roku 1869 opuszcza Ryszewko, dla obszerniejszego zakresu pracy na probostwie mogileńskim, tutaj zaledwie po kilku miesiącach arbiskup Ledóchowski zamianował go kanonikiem metropolitarnym w Poznaniu (w miejsce ks. kanonika Sylwestra Jozefata Suszczyńskiego, któremu w zamian oddała Władza duchowna w zarząd parafię mogileńską). Z dniem 15 maja 1869 roku pożegnał parafię mogileńską. Równocześnie ks. Dorszewski objął urząd radcy konsystorskiego i kaznodziei Katedralnego. Z Poznania – odbył rzadką na owe czasy pielgrzymkę do Ziemi świętej w roku 1872, którą potem pięknie opisał. Na tym stanowisku przetrwał walkę kulturną. W roku 1886 został podwyższony do dziekana kapituły poznańskiej, a w 1893 roku otrzymawszy nominację na proboszcza kapituły gnieźnieńskiej, przeniósł się do Gniezna. Nie było mu w tej godności spokojnie końca doczekać, jak się spodziewał, bo 27 listopada 1906 roku, po zgonie arcybiskupa Stablewskiego, wypadło mu, wybranemu przez kapitułę administratorem, objąć zarząd archidiecezji gnieźnieńskiej. Starzec przeszło 80 letni, musiał podjąć ciężar zarządu wielkiej diecezji w nader trudnych warunkach, a wiadomo, że wymówić się nie mógł od tego ciężkiego obowiązku. Podjął go i prowadził ufny w pomoc Bożą. I widocznie palec Boży czuwał nad nim, bo nawet z ciężkich niedomagań, jak utrata słuchu i ze smutnego wypadku, jak złamanie nogi – przyszedł do zdrowia. Ktokolwiek widział go w tych czasach, zdumiewał się jego bystrością rozumu, jasnością sądu i pogodą umysłu. Z niezwykłą łatwością orientował się w trudnych i zawiłych kwestiach, bystro śledził i doskonale oceniał przebieg życia publicznego, nader chętnie interesował się sprawami nauki i kultury – rzeczywiście dane mu było oglądać tron św. Wojciecha na koniec obsadzony arcybiskupem Likowskim, a i tego jeszcze przeżyć. Administracji już nie przyjmował, doczekał wkrótce też nowego arcybiskupa i mógł dokończyć strudzonego żywota, spokojny o przyszłość swoich owieczek. Długie, wyjątkowo długie życie ks. Prałata Dorszewskiego wypełnione było pilną i ustawiczną pracą. Praca ta szła w różnych kierunkach, nie zawsze i niekoniecznie zgodnie z jego upodobaniami, to wszakże zaszczyt mu przynosi, że cokolwiek mu wypadło wziąć na siebie, wykonywał z równą sumiennością i oddaniem się zupełnym, nie zważając na swoją osobę. Rozpoczął jako profesor, później pełnił obowiązki duszpasterskie, na koniec administracyjne. Do nich miał szczególniejsze zdolności, ale zamiłowania jego szły w innym kierunku i znowu można o nim zacytować jego własne słowa, o kim innym powiedziane: „W późnej starości nie mógł nigdy odżałować, że urzędowania mu tyle czasu zabrały. Co zresztą czynił, chciał sumiennie wypełnić i miał przed oczyma tę prawdę, że urząd może być źródłem chwały jak zarówno hańby i zawstydzenia się człowieka”. Ksiądz Kazimierz posiadał zbiór biblii polskich, który pokazywał swoim gościom i opowiadał o swoich zamiarach przekładu Pisma św. na język polski, ale urzędowania nie dozwoliły mu podjąć. Z prac swoich ogłosił drukiem: Kazania i mowy treści religijnej (Gniezno, 1866); Mowa na cześć Jana i Jędrzeja Śniadeckich przy odsłonięciu pomnika w kościele w Żninie (Poznań, 1866); Lekcje i ewangelie na niedziele i święta całego roku kościelnego, potocznie i zrozumiale wyłożone i objaśnione (Poznań, 1870); Zapiski i wrażenia z podróży do Ziemi św. i Egiptu, odbytej w 1872 roku (Gniezno, 1878). Do tego dochodzi pewna liczba artykułów publicystycznych, z której zasłynęła zwłaszcza polemika prowadzona z „Tygodnikiem Katolickim” w 1872 roku, świadcząca o niepośledniej samodzielności poglądów i niezależności zapatrywań. Działalność zatem piśmiennicza nosiła cechę praktyczną i aktualną. W kazaniach nie brakło akcentów szczerych, tonów silnych, wzruszenia serdecznego, głębokiego afektu. Widać z nich dokładną znajomość Pisma św., gorącą miłość do Chrystusa i Kościoła, wielką miłość Ojczyzny. Przebija się usposobienie bardzo uczuciowe, organizacja duszy sensytywna. Język szlachetny, prosty i jasny, kształcony na doskonałych wzorach. Widać z każdego zwrotu rozległą znajomość literatury polskiej, także świeckiej, zauważyć można, że z umiłowaniem rozczytywał się w piśmiennictwie narodowym (cytatów z literatury świeckiej unikał). Znany był gorący patriotyzm ks. Kazimierza. Patriotyzm ten na religii, jako na niewzruszonej podstawie się opierał. Wiara i religia jest zasadą życia, z niej jako ze źródła wypływa wszystko inne, i miłość Ojczyzny jest tylko skutkiem miłości Bożej. „Niech kto mówi, co chce, to zawsze jest niezaprzeczoną prawdą – powiada w Mowie na nabożeństwie za poległych braci – że wiara nasza tak się zespoliła i zrosła z narodowością naszą, iż jednej od drugiej bezkarnie odłączyć nie wolno”. A jakie to charakterystyczne, co przytacza za powody do swojej pielgrzymki do Ziemi św. „Nie ulega wątpliwości, że źródłem głównem może być tylko wiara w Zbawiciela oraz wdzięczność za te cuda miłosierdzia i łask jakiemi obsypał świat, żyjąc na tej ziemi, jakie nam wszystkim przez mękę i śmierć swoją wysłużył.” Dalej zaś pisze, że już od młodości marzył o Palestynie jako prawdziwej Ziemi Obiecanej, że w późniejszym wieku pociąg ten wzmocniły studia naukowe i zaraz potem tłumaczy, że taki szacunek do Ziemi świętej wzmocni jeszcze bardziej przywiązanie do własnego kraju. W swoich zapatrywaniach patriotycznych był gorącym, namiętnym wyznawcą pracy organicznej. Wybitnie daje temu wyraz zwłaszcza w swojej mowie na cześć braci Śniadeckich „A jeżeli wiernym synem Ojczyzny jest ten, kto ginie w jej obronie – to nie mniej wiernym jest i ten, kto szanując losy i zrządzenia Boskie w niepodobieństwie orężnej rozprawy, zaprzęga się do jarzma codziennych obowiązków i sumiennie to jarzmo dźwiga”. W innym miejscu pisze „Do pracy więc wszyscy. Nie leńmy się kiedy dla nas nastały cisze po tylu krwawych burzach, do wioseł, aby skołatany okręt nasz utrzymać na głębinach żywota religijnego i narodowego. Nie pozwólmy zalać się falom smutku ani zwątpienia. Wylewajmy te wody co skrzętniej ze statku. Niczem innem dziś, jeno łzami prawdziwej skruchy i wczesną a szczerą i ogólną poprawą rozwilżymy te pęta upadku naszego. Nie czem innem dziś jedno pracą, nauką, gospodarnością i dorobkiem odzyszczemy dawną sławę naszą i postawimy się w rzędzie żywotnych i żywota godnych narodów”. Dalej „Zestrzelmy wszyscy siły, wytężmy ducha i ręce w imię Boże – a kraj więcej złościami swych dzieci niż winą obcych pognębiony w niedoli, rozkwitnie na nowo wiarą w Boga i w siebie, miłością cnoty i obyczaju rodzinnego, nadzieją prędszego czy późniejszego, ale niechybnego zmiłowania Boskiego.” Nawet w chwili takiego

ogromnego rozfalowania ideologii romantycznej jak w 1861 roku, przy sposobności kazania na nabożeństwie za poległych na bruku warszawskim Polaków, nie waha się, sławiąc ich zresztą jako bohaterów i męczenników, dość wyraźnie sprzeciwić się ideom romantycznym: „Na cuda boskie liczmy!” i twardo powiedzieć: „Praca, własność, ziemia to warunek istnienia naszego”. Posiadał też dość męstwa religijnego i odwagi cywilnej, patriotycznej, aby przestrzec: „Nie nastawiajcie ucha żadnym tajnym podszeptom”. Przyszłość sprawdziła jego ówczesne ideały i nawróciła społeczeństwo na drogę owej pracy. Ksiądz prałat kanonik Kazimierz Dorszewski był znakomitym kapłanem. Należał do tego pokolenia pracowników niestrudzonych, wytrwałych, nie goniących za efektem ani za łatwą sławą. Przed nim zeszło do grobu dwóch najprzedniejszych jak ks. Piotr Wawrzyniak i arcybiskup Likowski za nimi podążył dnia 28 listopada 1915 roku jako trzeci może nie tak głośny i sławny, ale niemniej pracowity i niemniej miłujący Kościół i Ojczyznę ks. Kazimierz Dorszewski. Członek zwyczajny PTPN w latach 1870-1915.

 

Z nazwiskiem ks. Suszczyńskiego (urodził się w 1827, a zmarł w 1885 roku. Był także proboszczem w Ostrowie Wlkp. Czł. zw. PTPN w 1859) wiąże się najsmutniejszy okres dziejów tutejszej parafii. Rządy jego w parafii, które skończyły się z jego odstępstwem od wiary rzym. - katolickiej, przypadły na czas, kiedy w Prusach zaczął się srożyć tak zwany kulturkampf czyli walka rządu pruskiego przeciw kościołowi katolickiemu. O co chodziło rządowi ? Pod płaszczykiem rzekomej kultury chciano ujarzmić kościół, podając go za wroga postępu i oświaty. - Walkę tę rozpoczął Bismark, kanclerz rzeszy niemieckiej, zaciekły wróg kościoła katolickiego, po zwycięstwie odniesionym nad Francją w r. 1871. Postanowił on użyć wszelkich środków, aby katolików rzeszy niemieckiej oderwać od Rzymu względnie uczynić kościół powolnem narzędziem państwa. Dla dopięcia swych celów dobrał sobie godnych siebie pomocników; prawą ręką jego w tej walce był minister oświaty Dr. Falk, nie krępujący się w użyciu środków żadnymi względami. To też wnet posypały się drakońskie prawa przeciw kościołowi. Najpierw w r. 1872 - odebrano zakonom męskim i żeńskim szkoły i prawo nauczania w szkołach publicznych. W tymże roku uchwalono prawo o wydaleniu z granic państwa pruskiego Jezuitów i innych zakonów pokrewnych. W roku następnym - 1873 - w dniach 11, 12, 13, 14, maja ukuto tak zwane prawa majowe, które miały uwolnić katolików od tyranii Rzymu i ukrócić władzę biskupów - a natomiast oddać państwu najwyższą władzę w kościele. Według tych ustaw seminaria duchowne wzgl. kształcenie duchowieństwa zależeć miało od władz rządowych. Bez przyzwolenia władz państwowych nie było wolno biskupom żadnej posady kościelnej powierzyć komukolwiek z duchownych, ani też przenosić z jednej posady na drugą; powierzenie urzędu duchownego wbrew postanowieniu prawa nie miało mieć żadnego znaczenia, to znaczy, że przyjmujący urząd kościelny z ręki biskupa, bez zgody naczelnego prezesa, nie mógł spełniać żadnej funkcji kapłańskiej, a więc ani Mszy św. odprawiać, ani chrzcić i spowiadać, ani też kazań głosić. Nieposłuszni mieli być karani grzywną od 200 do 1000 talarów. Duchownych, którzy przed prawami majowymi posady zajmowali, wolno było rządowi składać z urzędu za wyrokiem sądowym i bez apelacji, - o ile by wykroczyli przeciwko przepisom praw majowych. Jako najwyższą instancję, decydującą w sprawach kościelnych, ustanowiono „królewski trybunał dla spraw kościelnych" mający prawo składania i biskupów z urzędu. Nie zapomniano i o odstępcach od wiary, pozwalając każdemu bez trudności wystąpić z kościoła. - Aby wiernych uniezależnić w największej mierze od kościoła, ukuto w r. 1874 prawo o małżeństwach cywilnych i ogłoszono je jako obowiązujące; za to śluby kościelne przestały być obowiązującymi wobec państwa. Protesty przeciwko tym prawom ze strony episkopatu królestwa pruskiego nie odnosiły żadnego skutku; przeciwnie ściągały na broniących praw kościoła biskupów prześladowania. - Gdy ani więzienie ani wysokie kary pieniężne, przewidziane prawami majowymi, nie były zdolne powstrzymać tak biskupów jak i kapłanów od spełniania czynności duchownych, wynikających z ich urzędu, ukuto w r. 1874 nowe jeszcze prawo, mające unieszkodliwić opornych duchowych, mianowicie prawo o banicji czyli o wydaleniu nieposłusznych z granic państwa pruskiego, - a wreszcie prawo o wstrzymaniu wypłat należności, przypadających rzymsko - katolickim biskupstwom i duchownym ze skarbu państwa. - Pierwsze ciosy wymierzył rząd przeciw Wielkopolsce, gdzie spodziewał się jednym zamachem zadać rany śmiertelne tak katolicyzmowi jak i polskości. Doznał jednak przykrego zawodu, albowiem narzucona walka jedno i drugie jeszcze więcej wzmocniła. Zaczęło się w r. 1872 od nakazu wykładania nauki -religii w szkołach średnich w języku niemieckim. Niebawem rząd miał walkę rozpocząć z całą bezwzględnością. Jakby dla przygotowania wiernych na te ciężkie chwile ofiarował ks. arcybiskup w dniu 8 grudnia 1872 obie archidiecezje Najsł. Sercu P. Jezusa i wezwał wiernych do modlitwy.Walka rozgorzała z całą siłą z chwilą uchwalenia i zatwierdzenia praw majowych. Ponieważ arcybiskup odmówił wezwaniu naczelnego prezesa o przesłanie mu w myśl ustawy z dnia 11 maja 1873 o kształceniu duchownych wszystkich dokumentów, odnoszących się do seminariów duchownych, zamknął rząd dnia 20.8.1873 seminarium poznańskie. Wskutek szeregu procesów, które nastąpiły, posypały się na arcybiskupa kary pieniężne (30 000 talarów) za wykonywanie przezeń funkcji biskupich m. i. za wyświęcenie 30 kleryków na kapłanów, bez zezwolenia naczelnego prezesa; z powodu niemożności zapłacenia kar sprzedano mu wszystkie meble i ruchomości. Podobnie postępowano z niższym duchowieństwem. Arcybiskup jednak nie ugiął się; na wezwanie naczelnego prezesa, aby złożył urząd, inaczej wytoczony mu będzie proces przed trybunałem dla spraw kościelnych, odpowiedział stanowczo: „Urząd biskupi od Boga przez ręce Jego Namiestnika na ziemi odebrałem. Tego posłannictwa żadna świecka potęga zniweczyć nie jest zdolna. Nie może więc być mowy o złożeniu mnie z arcybiskupstwa ". Nękania ks. arcybiskupa, nawet mimo choroby, nie ustawały, aż wreszcie dnia 3 lutego 1874 rychło rano o godz. 4.00 zaaresztowano go i wywieziono do więzienia w Ostrowie „za czyny zagrażające spokojowi państwa", a 9 czerwca 1874 „złożono go z urzędu". Uwięziono też ks. biskupa Janiszewskiego, sufragana poznańskiego i ks. biskupa Cybichowskiego, sufragana gnieźnieńskiego. Los księży biskupów podzieliły w tym samym czasie i w następnych latach setki kapłanów; niektórych z nich osadzono w celach więziennych wspólnie z Żydami i zbrodniarzami jak np. ks. Dr. Goczkowskiego, późniejszego kanonika i oficjała gnieźnieńskiego. (Ks. prałata Wawrzyniaka, podówczas mansjonarza w Śremie, za  daną pomoc duchowną podczas odpustu w innej parafii, skazano na kilka dni więzienia). Prawdziwe nagonki urządzano szczególnie na młodych księży tz. majowych lub majowczyków, wyświęconych po uchwaleniu praw majowych i karano więzieniem za spełniane przez nich czynności kapłańskie. Ta walka brutalna nie zdołała jednak zachwiać społeczeństwa wielkopolskiego w przywiązaniu do wiary i kościoła. Tak duchowieństwo - poza kilku odstępcami - jak i lud cały i szlachta - wszyscy wiernie i zdecydowanie stanęli przy swoim Arcypasterzu. Uwięzienie i złożenie przez rząd z arcybiskupstwa wzmocniły jeszcze więcej węzeł, łączący społeczeństwo katolickie z arcypasterzem i kościołem. We więzieniu przesiedział ks. arcybiskup 2 lata i dnia 15.3.1875 zamianował go Ojciec św. kardynałem; uwolniono go d. 3 lutego 1876 - lecz musiał kraj opuścić. Wygnano również ks. biskupa Janiszewskiego i wielu kapłanów, zasądzonych poprzednio na więzienie. Z przykrością wypada wspomnieć, że w liczbie kilkuset kapłanów archidiecezji naszych, z których większość była karana więzieniem lub grzywną, znalazło się 12 wyrzutków, którzy złamawszy przysięgę złożoną na wierność kościołowi i biskupowi, poddali się rządowi, uznając krzywdzące kościół prawa majowe.  Bezprawnie jako „proboszczowie rządowi" wdarli się - nieraz pod osłoną policji - na probostwa kilku parafii, licząc może na to, że lud uzna ich za prawowitych pasterzy. Tymczasem całe społeczeństwo katolickie ze wzgardą się odwróciło od zdrajców i unikało zetknięcia się z nimi jako wyklętymi przez Kościół odstępcami. Kościoły, przez nich zajęte, świeciły pustką. - Z pośród grona owych 12 odstępców wsławili się szczególnie; Brenk w Kościanie, który po złożeniu przez rząd ks. Arcybiskupa Ledóchowskiego z urzędu, miał śmiałość ubiegać się u tegoż rządu o nominację na arcybiskupa, Kubeczak w Książu, Kick w Kamionnie, Lizak i Rymarowicz. Cała ta piątka po ukończeniu walki kulturnej w r. 1886 nie pojednała się z Kościołem, jak to uczynili inni odstępcy. Zrywając z Kościołem i prawowitą Władzą duchowną żaden z wspomnianych odstępców - choć ten i ów zdrożne prowadził życie - nie posunął się do wyraźnego odstępstwa od wiary. Tę smutną sławę, zdobył sobie jedyny z grona wszystkich kapłanów polskich, Suszczyński, zarządzający tutejszą parafią od 15 maja 1869 r. Drogę do odstępstwa utorowała i ułatwiła mu walka rządu przeciw kościołowi, a mianowicie, ustawa „o wystąpieniu z kościoła" i uchwalone w r. 1874 prawo „o małżeństwie cywilnym". Korzystając z tych praw zerwał z Kościołem i, podeptawszy śluby i przysięgi kapłańskie, zawarł w Królewcu dnia 13 września 1875 cywilny związek małżeński a następnie, dnia 19 września 1875 w Bazylei, w Szwajcarii, wziął w zborze starokatolickim „ślub kościelny. " Wiadomość o zapowiedziach małżeńskich, wywieszonych w tutejszym urzędzie stanu cywilnego od dnia 28.8.1875, wywołała niesłychane oburzenie w całej parafii. Krok Suszczyńskiego zaskoczył ją zupełnie nieoczekiwanie, choć nie było tajemnicą życie jego nieprzykładne. Przeciw wywieszeniu zapowiedzi w urzędzie parafianie przez Dozór Kościelny zaprotestowali - protest jednak pozostał bez skutku. Przeczuwając, jakie zgorszenie w parafii wywoła niecnym swoim postępkiem, przezornie opuścił Suszczyński Mogilno już dnia 9 lipca 1875, oddawszy parafię pod zarząd pierwszego wikariusza, ks, Franciszka Haunszylda, któremu oświadczył, że wyjeżdża na dłuższy czas - Wyjechał prawdopodobnie do Królewca - a stamtąd do Szwajcarii, gdzie przyłączył się do starokatolików, sekty, która powstała w r. 1870, po ogłoszeniu przez Sobór Watykański dogmatu o nieomylności papieża. W 3 dni po zgłoszeniu zapowiedzi w urzędzie stanu cywilnego tj. dnia 1 września 1875 pojawiło się w ówczesnym liberalnym „Dzienniku Poznańskim" oraz w „Posener Zeitung" oświadczenie Suszczyńskiego, że „zrywa z wiarą przez Rzym podawaną" i przechodzi do starokatolików. W odpowiedzi na powyższe ogłoszenie złożyło 204 parafian w imieniu parafii dnia 9.9.1875 oświadczenie, w którym dali wyraz gotowości pozostania we wierze ojców i niezłomnego trzymania się wiary rzymsko - katolickiej, a równocześnie wyrazili życzenie, ażeby Suszczyński do Mogilna nie wracał lecz usunął się na zawsze, i nie nazywał się ich pasterzem, bo go za takiego nie uznają. W miesiąc później, dnia 10 października 1875 zwołany został wiec parafialny, w którym wzięło udział 400 parafian (samych mężczyzn). Zebrani na wiecu tym uchwalili pomiędzy innymi wysłać pismo do Ojca św. Piusa IX, następującej treści:

  

Ojcze Święty!

Ze ściśnionym sercem lecz zarazem z ufnością chrześcijańską udajemy się do Waszej Świątobliwości, my parafianie mogileńskiego kościoła, w liczbie 400 na wiecu zgromadzeni. - Dotychczasowy proboszcz nasz opuścił powierzone sobie owieczki i zdradził wiarę i Kościół święty; wyrzekamy się go i jako z odstępcą żadnej z nim nie chcemy mieć wspólności. W tem utrapieniu upadając przed tronem Twoim. Ojcze Święty, składamy Ci, biedni, w ofierze nasze serca; przyjmij je dobrotliwie i, wzniósłszy Twe błogosławione ręce do Miłosiernego Boga, uproś Go, ażeby ozdobił nas cnotami, jakie podziwiamy ciągle w Twej Najdostojniejszej Osobie: mocną wiarą w niewzruszoność Kościoła św., piękną nadzieją w rychłe zwycięstwo prawdy i odrodzenie narodu naszego i Ojczyzny naszej, gorącą miłością ku Bogu i bliźniemu, męstwem i cierpliwością w boju z nieprzyjaciółmi Kościoła św. Wspomagaj nas, Ojcze Święty, bo niebezpieczeństwa grożą nam z wszystkich stron, a my chcemy żyć i umierać we wierze Ojców naszych; my przy pomocy Boskiej wiernymi i posłusznymi będziemy zawsze Kościołowi świętemu rzymsko - katolickiemu, Świętej Stolicy Apostolskiej i Tobie, Ojcze Święty, bo Ty jesteś Apostolską Stolicą, Ty jesteś Rzymskim Kościołem. Całując Twe nogi, prosimy najpokorniej o Błogosławieństwo Apostolskie dla nas, dla naszych rodzin, dla całej naszej parafii i dla całego narodu naszego, pozostajemy przez całe życie, Ojcze Święty, Waszej Świątobliwości najniżsi słudzy i posłuszni synowie.

W  Mogilnie, 10 października 1875 r.

(podpisy   - —... )

 

Na pismo to otrzymała parafia na ręce p. Różańskiego z Padniewa w odpowiedzi następujący list Ojca świętego: 

 

Ukochanym Synom

Stanisławowi Różańskiemu i wiernym, zgromadzonym na wiecu parafii mogileńskiej, w diecezji gnieźnieńskie w Mogilnie Pius Papież IX. Ukochani Synowie! Pozdrowienie i Błogosławieństwo Apostolskie. Ubolewamy bardzo nad położeniem waszym, Kochani Synowie, którzy będąc w ucisku srogiego prześladowania, pozbawieni nadto jesteście pasterza, któryby was mógł umacniać i wami rządzić. Atoli równocześnie Bożemu tylko miłosierdziu przypisać to możemy, iż ten, który był waszym przełożonym, odłączył się od Was i zrzuciwszy skórę owczą, do wilków poszedł. Albowiem ci, którzy w taki sposób wykluczają się z katolickiego społeczeństwa, wyszli w prawdzie od nas, lecz nie byli z nas; a chociaż zachowywali dotychczas jakiś pozór pobożności, mocy jej już dawno się zaprzali, stawając się przeto narzędziami nie żywota, lecz śmierci ludu, gdyż mowa ich jakoby rak czołga się. Pochwalamy przeto roztropność waszą, iżeście na wspólnym zebraniu jednogłośnie postanowili unikać człowieka odstępcy, który jest wedle słów Mędrca Pańskiego, „mąż nieużyteczny, chodzi z przewrotnymi usty, złym sercem myśli złość, a na każdy czas swary rozsiewa". Z takimi ludźmi nie godzi się ani jadać, ani ich pozdrawiać. Również roztropnym było wyborne owo postanowienie wasze, wytrwania statecznego przy tej Stolicy Świętej i przy znakomitym Arcypasterzu waszym, ażebyście zachować mogli zdrową naukę i pozostać bezpiecznie w owczarni Chrystusowej, poza którą nie masz zbawienie. Toteż nie wątpimy, że te postanowienia, okazujące moc waszej wiary, wyjednają wam, chociaż pozbawionym ludzkich pomocy, konieczną a obfitą pomoc łask niebieskich, a może i nowego pasterza, któryby pełen Ducha Bożego, was pocieszał, umacniał i w tych przeciwnościach zachował w was tę pobożną sławę, która jest zawsze szczególniejszą ozdobą narodu waszego. Oto mianowicie błagamy Boga, Dawcę wszelkiej , pociechy, a jako dobrą wróżbę Jego łaski i dowód naszej życzliwości i ojcowskiej naszej przychylności, udzielamy wam wszystkim, Kochani Synowie, z serca Apostolskiego Błogosławieństwa.

Dan w Rzymie u św. Piotra dnia 18 listopada roku 1875 Papiestwa naszego roku trzydziestego.

(-) Pius P. P. IX.

 

    w górę

 

 

Część 7.

 

Dozór kościelny (1875 - 1883)

Sprawa z Suszczyńskim nie zakończyła się oświadczeniem parafian z d. 9 - go września 1875, że nie uznawała go za swego proboszcza. Ciągnęła się ona przez kilka lat na nieszczęście i utrapienie parafii, a szczególnie na utrapienie nowo wybranego Dozoru kościelnego. Na mocy prawa „o zarządzie majątku kościelnego w parafiach katolickich", uchwalonego d. 20. 6. 1875. zarząd majątku kościelnego i beneficjalnego przeszedł na przewidziane w prawie wspomnianym Dozory kościelne i Reprezentacje parafialne, wychodzące z wyboru parafian. Zamiarem rządu było oddać w ten sposób cały majątek kościelny pod władzę prezesa rejencji; bez jego bowiem woli wspomniane korporacje nic nie mogły w sprawach majątkowych postanowić. - Poza tym pragnął rząd przez owe korporacje stworzyć organ opozycji przeciw prawowitym rządcom parafii. Plan ten chybił jednak celu. Dozory i Reprezentacje zrozumiały, jak ważne we walce rządu przeciw kościołowi przypadło im zadanie; nie dały się przeto użyć jako narzędzia polityki rządu, wrogiej kościołowi wzgl. duchowieństwu, - przeciwnie stanęły wyraźnie po stronie kościoła, w obronie praw jego. Wspomnianej ustawie katolicy poddali się na wyraźne życzenie Ojca św. i przeprowadzili wybory do Dozorów kościelnych i Reprezentacji parafialnych w całym państwie. W Mogilnie dokonano tychże wyborów w dniu 2 listopada 1875 - Do Dozoru Kościelnego weszli następujący parafianie:

1) Stanisław Rożański, dziedzic Padniewa i poseł do Sejmu pruskiego,

2) Franciszek Zawadzki, dziedzic Świerkówca,

3) Teofil Jankowski, posiedziciel folwarku przy Mogilnie,

4) Józef Madałkiewicz, kupiec w Mogilnie,

5) Franciszek Radomski, rolnik w Mogilnie,

6) Ludwik Krauze, rolnik we Wszedniu,

7) Bartłomiej Bartecki, rolnik w Chabsku,

8) Jan Przybylski, rolnik w Chabsku.

W roku 1878 w miejsce Ludwika Krauzego, który urząd złożył, i zmarłego Bartłomieja Barteckiego wybrano Franciszka Starka z Mogilna i Michała Sołtysińskiego, posiedziciela folwarku w Chałupskach.

Dozór ten miał tu w Mogilnie szczególnie trudne i ważne zadanie do spełnienia. Przypadło mu bowiem przez blisko 6 lat staczać walki w obronie majątku kościelnego wzgl. beneficjalnego przeciw niesłusznym uroszczeniom Suszczyńskiego, który mimo odstępstwa od wiary i przejścia na starokatolicyzm, mimo ożenku i opuszczania parafii miał czelność uważać się za proboszcza mogileńskiego i brać dochody z probostwa. Przeciwko tym zupełnie bezpodstawnym uroszczeniom odstępcy bronił Dozór praw kościoła i parafii wszelkimi możliwymi środkami i sposobami. Dopraszał się sprawiedliwości u wszystkich wysokich władz państwowych; wnosił protesty przeciw niesprawiedliwym uroszczeniom Suszczyńskiego; słał w tej sprawie dwukrotnie petycje do Sejmu i zwracał się do ministra wyznań i oświecenia Dr. Falka - wszystkie te zabiegi okazały się bezskuteczne. Wymawiano się niemożnością decydowania, czy Suszczyński przez przejście na starokatolicyzm, opuszczenie parafii i nieczynność w niej, przez zawarcie związku małżeńskiego, utracił urząd kościelny, który posiadał. Było widoczne, że Suszczyński od chwili swego odstępstwa miał zapewnioną opiekę rządu i wszystkich władz państwowych. Szczególniejszą troską otaczał Suszczyńskiego król. Komisarz, zarządzający majątkiem arcybiskupstwa, Perkuhn, o którym w Mogilnie mówiono, że na to tylko jest ustanowionym, żeby się opiekował Suszczyńskim, który nic nie robi a majątek parafii rujnuje. Jak trudno było parafii znaleźć sprawiedliwość u rządu, wykazuje odpowiedź ministra Dr. Falka na interpelację, wniesioną w tej sprawie przed forum Sejmu pruskiego dnia 21.2.1877. Na wszystkie wywody posła Emila Czarlińskiego odpowiedział Falk, że „ubolewa" nad tem co się stało, ale ma ręce związane i nic w tej sprawie uczynić nie może; Suszczyńskiego mogłaby jedynie legalnie istniejąca instancja kościelna złożyć z urzędu, tej natomiast nie ma, bo Arcybiskup został urzędu swego pozbawiony. A ostatecznie - kończył swoje wywody minister Falk - przyczyną tego stanu, jaki nam przedstawił poseł Czarliński, jest opór przeciw prawom (majowym) i ja go zmienić nie mogę; trzeba się zatem zwrócić pod innym adresem. W sukurs ministrowi przyszedł jedyny w izbie sejmowej obrońca Suszczyńskiego, Dr. Petri, starokatolik i - jak Suszczyński - odstępca. Ten to, broniąc Suszczyńskiego, do takiego uciekł się argumentu: Choćby była legalnie istniejąca instancja kościelna, to jednak dotychczasowy biskup (rzym. - katolicki) nie mógłby Suszczyńskiego złożyć z urzędu, bo ten jako starokatolik nie jest mu podległy; mógłby to jedynie uczynić biskup starokatolicki Reinkens, lecz ten nie ma powodu, aby Suszczyńskiego usuwać z probostwa. Ze strony katolickiej przemawiał w Sejmie w obronie parafii także znany przywódca Centrum Dr. Ludwik Windhorst. - Interpelacja położenia rzeczy  w niczem, nie, zmieniła. Wyzuty z poczucia przyzwoitości Suszczyński dochody z probostwa dalej pobierał. Także interpelacja wniesiona dnia 11.12.1880 przez posła i członka Dozoru kościelnego Stanisława Rożańskiego z Padniewa do pomyślnego dla parafii załatwienia sprawy nie doprowadziła. W odpowiedzi na interpelację zastępca rządu zaznaczył m.i., że i wówczas, gdyby legalna Władza kościelna Suszczyńskiego z urzędu złożyła, mógłby rząd (resp. król. trybunał dla spraw kościelnych) powodów złożenia nie uznać. Tak tedy i po 5 latach rząd pupilowi swemu opieki nie odmówił. Suszczyński miał za sobą „prawo" i możnych opiekunów. Jedynie udało się Dozorowi kościelnemu przeprowadzić skutecznie sądowy proces przeciw Suszczyńskiemu o zdewastowaniu boru, należącego do probostwa, przez sprzedaż drzewa budulcowego ponad ilość etatem wyznaczoną. Suszczyński został zasądzony na zapłacenie odszkodowania w wysokości 1 894,45 M. i 592.50 M. Aczkolwiek wszyscy członkowie Dozoru kościelnego godnie stali na straży interesów parafii, to jednak główna rola w całym działaniu przypadła przewodniczącemu Dozoru, p. Stanisławowi Rożańskiemu, całą duszę oddanemu sprawie prześladowanego Kościoła. On też niewątpliwie największą miał zasługę podtrzymania ducha w parafii w tych ciężkich chwilach, jakie przeżywała z powodu odstępstwa Suszczyńskiego i wrogiego względem niej stanowiska rządu pruskiego. Jakoby przeczuciem wiedziony, że mu przyjdzie w niedalekiej przyszłości ważne spełnić zadanie, zawczasu, zdaje się, do niego się przygotowywał. Już w r. 1871 zwrócił się do ks. arcybiskupa Ledóchowskiego w różnych wątpliwościach, trapiących go w rzeczach wiary. Na odnośne pismo doniósł mu ks. Arcypasterz, że poprosił ks. prałata Likowskiego, regensa seminarium poznańskiego, i tenże przybędzie w najbliższych dniach do Mogilna i poświęci mu kilka godzin rozmowy celem usunięcia wątpliwości i utwierdzenia we wierze. Nie ulega wątpliwości, że rozmowa z ks. prał. Likowskim była z wielką korzyścią dla przyszłego bojownika za sprawę Kościoła. Z chwilą gdy trzeba było wystąpić w obronie interesów parafii i Kościoła, silny wiarą i przekonaniami katolickimi, od razu stanął do walki z brutalnym przeciwnikiem i wytrwał na posterunku aż do zakończenia kulturkampfu, nie zrażając się niepowodzeniami, nawet więzieniem, na które został skazany, bo wierzył, że słuszna sprawa musi ostatecznie zwyciężyć. Uwięziony od 3 lutego 1874 r. w Ostrowie ks. Arcybiskup nie miał prawdopodobnie bliższych wiadomości o tem, co zaszło w parafii mogileńskiej. To też p. Różański uważał sobie za obowiązek powiadomić Arcypasterza o odstępstwie Suszczyńskiego i o wszystkim, co za tem poszło. Odnośnego listu nie wręczono jednak dostojnemu Adresatowi; zwrócono go nadawcy jako nienadający się do doręczenia; może dlatego że adres był niewłaściwy? Należy przypomnieć, że podówczas ks. Arcybiskup był już przez rząd pruski „z urzędu złożony; dla dyrekcji więzienia nie był więc już arcybiskupem lecz tylko „panem hrabią". Podobnie przesłał Różański wiadomość o wydarzeniach w Mogilnie do Rzymu. Powiadomiona o odstępstwie Suszczyńskiego Stolica Apostolska wydała pod dniem 31 grudnia 1875 dekret, mocą którego S. został w urzędzie - jako proboszcz - zawieszony (suspensio ab officio). Doręczenie wyroku Suszczyńskiemu powierzono Rożańskiem, który też mandat wiernie wykonał, nie przypuszczając, że czynnością swą dopuszcza się „występku". Wytoczono mu o to proces i zasądzono na 3 miesiące więzienia. Odwołanie się do 2 wyższych instancji wyroku nie zmieniło. W ten sposób podzielił Rożański los wielu innych świeckich katolików, którzy wraz z licznym duchowieństwem za sprawę Kościoła odsiadywać musieli „karę" więzienia. Więzienie bynajmniej, nie zniechęciło dzielnego szermierza do dalszej walki i obrony słusznych praw parafii, jak na to wskazuje m.i. interpelacja  w sejmie w dniu 11.12.1880, w której obszernie przedstawił krzywdę parafii z powodu niesłychanych i bezpodstawnych uroszczeń Suszczyńskiega. O zasługach Rożańskiego około parafii i Kościoła świadczą poniższe listy ks. kard. arcybiskupa Ledóchowskiego, który mimo „złożenia go z urzędu" przez król. trybunał dla spraw kościelnych z Rzymu sprawował rządy w archidiecezji.

  

Zacny i Szanowny Panie!

Piękne zasługi położone przez Pana w parafji Mogileńskiej, gdzie po bolesnym nader wypadku przyczynił się Pan tyle swą roztropnością, swem chrześcijańskiem męstwen swą gorącą pobożnością do podniesienia ducha pomiędzy wiernymi, a swą pracą i zabiegami do ocalenia od grożących im niebezpieczeństw tych dobrych parafian, opuszczonych od własnego pasterza; te zasługi Pana stały się pociechą i zbudowaniem mojem, zbudowaniem obu Archidyecezyi moich. Zapisane, one zostały, wraz z innemi, mam niepłonną nadzieję w Księdze Żywota i zgotuję Panu u Boga obfitą nagrodę. Ja zaś pragnąc dać Panu dowód, na jaki mnie stanie, żywej mej wdzięczności, ośmielam się przesłać Panu medal srebrny, dany mi przez Ojca Świętego. Życzę sobie, aby ten skromny upominek, drogi tylko dla tego, że z nim się wiąże wspomnienie Zastępcy Zbawiciela na ziemi, świadczył Panu o przychylnych dla Niego uczuciach. Ponawiając tutaj ich szczere wyznanie łączę wyrazy prawdziwego szacunku i przywiązania, z któremi pozostaje, Twoim Zacny i szanowny Panie uniżonym i życzliwym sługą

 (—) Mieczysław Kardynał Ledóchowski Arcybiskup Gnieźnieński i Poznański.

 Rzym, 10 kwietnia 1876 W. J. Panu

 

 

 

Stanisławowi Różańskiemu Dziedzicowi Padniewa.

Rzym, 18 września 1877.

Szanowny i Łaskawy Panie!

Zwróciły na siebie uwagę Ojca Św. zasługi, jakie Pan położył w obronie sprawy Kościoła Św. w Mogilnie, gdy smutne i bolesne zajścia tak ciężko zaniepokoiły parafian Mogileńskich i wszystkich wiernych katolików dyecezyi naszych. Zwróciły na siebie Najwyższą Jego uwagę piękne zalety Pańskie i zechciał dać Panu dowód Swego uznania i przychylności. Z tego powodu raczyła Jego Świątobliwość zamianować Pana Kawalerem  Swego Orderu Piusa, a ja mam szczęście i pociechę przesłać Mu w załączeniu odnośne Brewe papieskie.  Uradowany tem odznaczeniem, na które Pan tak dobrze zasłużył, nie wątpię, że ono będzie dla Pana pociechą wśród obecnych utrapień i osłodzi Panu niejedną chwilę chwalebnego Jego więzienia. W rodzinie zaś Pańskiej zachowa się ten drogocenny dokument, by był dla każdego z Jej członków bodźcem do naśladowania przykładów pobożnego i szlachetnego życia Pańskiego. Przesyłając Panu i całemu Jego Domowi arcypasterskie błogosławieństwo z prawdziwym szacunkiem i miłością zostaję Pana uniżonym i życzliwym sługą

(-) M. Kard. Ledóchowski, Arcyb. W. P. Stanisław Różański w Padniewie.

Rzym, 2 listopada 1878. Łaskawy Panie! Tysiączne składam podziękowania za uprzejmy list Pański i wyrażone w nim życzenia z okazyi urodzin moich. 

Walka u nas nie ustaje, owszem jakoby zaostrzać się chciała. Bogu dzięki nie złamała ona dotąd odwagi i wytrwałości synów Kościoła, a cierpienia na które ich wystawia, są dla nich źródłem zasługi niespożytej. Biedne Mogilno ucierpiało już dużo, a jeżeli się tak dobrze broniło, to Bogu Panu to zawdzięcza. Trzeba i nadal prowadzić świętą szermierkę, aż się spodoba Najwyższemu położyć koniec opłakanym stosunkom obecnej chwili Przesyłam Panu i całej Jego rodzinie pasterskie błogosławieństwo, a polecając wszystkich łasce i opiece Bożej pozostaje z wysokim przywiązaniem Pana sługą

Mieczysław Kard. Arcybiskup. W. P. Stanisław Różański w Padniewie.

 

 

Ponieważ Suszczyński, jak można było przewidzieć, wyrokowi Stolicy Apostolskiej się nie poddał, - przeciwnie dekret zawieszający go w urzędzie przesłał władzom państwowym celem wzięcia go w obronę - nastąpiły przeciw opornemu odstępcy dalsze dekrety Stolicy Świętej. Dnia 19 maja 1876 wydany został dekret pozbawiający go beneficiuni tj. probostwa (privatio beneficii), a wreszcie d. 2 marca 1877 obłożony został t. z. wielką klątwą (excommunicatio maior), mocą której został wyłączony ze społeczności wiernych i jakoby mieczem duchownym odcięty od żywego ciała Kościoła św. Klątwa wspomniana jest najcięższą karą kościelną, pociągającą za sobą poza innymi i ten skutek, że wierni mają obowiązek wyklętego unikać i zerwać z nim wszelkie stosunki. Po obłożeniu winnego wielką klątwą przez Stolicę Apostolską następuje zazwyczaj publiczne jej ogłoszenie. Ogłoszenie klątwy na Suszczyńskiego nastąpiło w tutejszym kościele klasztornym - bez uprzedzenia parafian - w odpust Matki Boskiej Różańcowej, przypadający w niedzielę dnia 7 października 1877, po uroczystej procesji a przed sumą, przez nieznanego parafianom ks. Władysława Enna, późniejszego proboszcza w Pszczewie, upoważnionego do tej czynności przez tajnego delegata apostolskiego, sprawującego rządy w archidiecezji w zastępstwie uwięzionego ks. Arcypasterza. - Akt wyklęcia odstępcy, połączony z łamaniem na ambonie zapalonej świecy, wyobrażającej tego, który miał być światłością wiernych a stał się ciemnością, oraz słowa pełne grozy, towarzyszące temu nad wyraz bolesnemu obrzędowi, głębokie na licznie zgromadzonych wiernych wywarły wrażenie. Chwila ta na długo pozostała w pamięci parafian, którzy tego aktu byli świadkami. Po dokonaniu aktu wyklęcia ks. Enn, zaleciwszy, aby nikt z obecnych w tej chwili nie wychodził z kościoła i złożywszy w zakrystii komżę i sutannę, opuścił w ubraniu świeckim niezwłocznie kościół, udając się spiesznie w drogę w kierunku Świerkówca, gdzie na szosie czekały nań konie p. Stanisława Rożańskiego z Padniewa. Ogłaszanie klątwy na księży, którzy odstąpili od Kościoła a poddali się prawom majowym, uważane było przez państwo za przestępstwo; ścigano przeto kapłanów, którym przypadł spełnić przykry obowiązek rzucenia klątwy na opornych odstępców. Za takie przestępstwo wspomniany ks. Enn był już poprzednio ścigany listami gończymi; chodziło o wyklęcie proboszcza rządowego Kicka w Kamionnie. Ścigany dobrze jednak był ukryty. Jak mówiono, pełnił podówczas obowiązki nauczyciela domowego w Berlinie, u jednego z wysokich dostojników państwowych, nie domyślającego się, komu daje przytułek. Gorzej poszło dziekanowi jarocińskiemu, ks. Rzeźniewskiemu, który za rzucenie klątwy na Kubeczaka z Książa, został skazany na 18 miesięcy więzienia, złożenie z urzędu" i wygnanie. Rzucenie klątwy na Suszczyńskiego, publicznie w kościele, zaskoczyło władze państwowe. To też, skoro wiadomość o tem rozniosła się w mieście, wszczęto policyjne dochodzenia, kto był ów ksiądz, co się ośmielił wykląć protegowanego przez państwo „proboszcza". Dochodzenia mogły łatwo doprowadzić do wykrycia ks. Enna z winy kościelnego Rogozińskiego, który wśród badań nieoględnie wskazał na pozostawioną w zakrystii sutannę. Co gorsza, w sutannie znaleziono chusteczkę do nosa z monogramem. W. E. Wyszukać winowajcę na podstawie owych liter, zdaje się, nie było zbyt trudno. Poszukiwania poszły jednak pod niewłaściwym adresem. W pobliskim Kwieciszewie był proboszczem ks. Ertmann, który - jak się policja dowiedziała miał przy sobie siostrę Wandę. Wyrozumowano więc, że winowajcy w ks. Ertmannie szukać należy. Okazało się jednak, że domysły były mylne. Dalsze dochodzenia nie doprowadziły do pomyślnego wyniku. Ks. Enn uniknął losu ks. Rzeźniewskiego. Fakt wyklęcia, dokonanego publicznie w kościele, doszedł niewątpliwie do wiadomości przebywającego w Królewcu Suszczyńskiego; miał przecież w Mogilnie oddanego sobie powiernika w osobie urzędnika stanu cywilnego, Wellnitza, który z pewnością o wszystkim swego mocodawcę dokładnie informował. Niestety, wiadomość o powyższym fakcie nie zmieniła postępowanie wyklętego. Jak przedtem tak i potem na utrapienie parafian nieprawnie zagarniał dla siebie dochody z probostwa. Cztery jeszcze lata trwać miała udręka parafii. To też z uczuciem niewymownej radości przyjął Dozór kościelny wraz z całą parafią wiadomość, przesłaną pod d. 8 sierpnia 1881 przez król. komisarza Perkuhna, że Suszczyński d. 5 sierpnia tegoż roku zrezygnował z probostwa w Mogilnie. I cóż było powodem tej rezygnacji? Jak w r. 1875 „zerwał z wiarą podawaną przez Rzym i przeszedł na starokatolicyzm" „idąc za swoim przekonaniem", tak w sierpniu 1881 idąc widocznie za nowym przekonaniem, zerwał z starokatolicyzmem i przeszedł na protestantyzm. - Wobec tego nie mógł już uważać się za proboszcza parafii katolickiej i musiał zrezygnować. Lecz rząd nie opuścił go. W kilka dni po przejściu na protestantyzm 11-go sierpnia został zamianowany pastorem dla polskich Mazurów - ewangelików w Stołupianach, a w dwa lata później (1883) otrzymał nową posadę w Różyńsku na Mazurach.Z chwilą przejścia Suszczyńskiego na protestantyzm nie mógł i rząd twierdzić, że jest on proboszczem katolickim i ma prawo do dochodów z probostwa, jak to dotąd twierdził. Nie mając oparcia prawnego przekazał zarząd majątku beneficjalnego Dozorowi kościelnemu. Jako pastor działał S. wśród protestanckich Mazurów cztery lata tj. aż do śmierci, która nastąpiła d. 08.08.1883. umarł nagle w 57 roku życia.

 

    w górę

 

 

Część 8.

 

Historia kościoła i parafii (1875 - 1886)

Od czasu wyjazdu Suszczyńskiego z Mogilna tj. od lipca 1875 zarządzał parafią jako duszpasterz ks. Franciszek Haunszyld (*1837 +1880), powołany na tutejszy wikariat d. 10.11.1870; - za współpracownika miał ks. Teofila Zygmanowskiego, który objął stanowisko II. wikariusza d. 05.05.1872.

- ks. Franciszek Haunszyld - powszechnie szanowany i kochany pożegnał parafię na zawsze po trzymiesięcznej obłożnej chorobie. Zdrowie jego w ostatnich latach - już było nadwątlone, nie miał czasu na leczenie, czy też na wyjazd do wód. W okolicznościach, w których się znalazł nie myślał o żadnej kuracji, zwłaszcza, że często miewał zmartwienia - a od czasu kulturkampfu nie pobierał żadnej pensji, utrzymywał się tylko z ofiar, stypendiów i akcydensów. Urodził się w 1837 roku, wyświęcony na kapłana został 1866 r. Był dwa lata wikariuszem w Strzelnie, dwa lata w Sławnie i blisko 10 lat w Mogilnie. Odznaczał się zawsze wielką łagodnością, otwartością i prawością charakteru, był sumiennym kapłanem i umiał sobie zjednywać serca przyjaciół i parafian. Po znanym odstępstwie ks. Suszczyńskiego zastępował proboszcza w Mogilnie i pracował razem z ks. Zygmanowskim. Śmierć jego wielkim smutkiem napełniła całą okolicę. Szanowny dozór kościelny i przyjaciele zajęli się urządzeniem pogrzebu. Eksportacja ciała do kościoła farnego św. Jakuba, odbyła się przy udziale19 księży, przewodniczył ks. dziekan Tomaszewski z Trzemeszna, mowę powiedział ks. Kałędkiewicz, proboszcz z Wenecji, który nazajutrz odprawił Mszę św., mowę powiedział ks. Sieg z Orchowa. Po, kondukt ruszył w pochodzie pogrzebowym na cmentarz. Procesja pogrzebowa trwała całą godzinę, bo dla jeziora trzeba przechodzić całe miasto i z drugiej strony wracać niejako na cmentarz, który jest wprost kościoła farnego. Ludu było mnóstwo i osób różnego stanu bardzo wiele. Duchownych było 21. Powozów długi szereg, trumnę metalową nieśli obywatele, a przy wejściu na cmentarz wzięli ją księża na barki swoje. Karawan zaprzężony 4 -ma końmi p. Sucharzewskiego z Świerkówca szedł z ciałem, a przed trumną 20 dziewcząt w żałobie rzucało zielone liście z kwiatów. Wszystkie cechy z miasta i parafii poprzedzały pochód. Dobrzy parafianie z własnej woli okazywali szczere chęci i starali się, aby uroczystość pogrzebowa wypadła jak najwspanialej.  Nad grobem przemówił jeszcze ks. Stankowski, proboszcz z Barcina. Trumnę złożono tymczasowo w grobowcu państwa Zawadzkich, dopiero później złożono w wymurowanym grobie, gdzie spoczywa do dnia dzisiejszego -

Dusz liczyła parafia w 1875 roku - 3896. Niemcy protestanci wielkie w kulturkampfie pokładali nadzieje. Niewątpliwie i tu, w Mogilnie wiele się po nim spodziewali zwłaszcza po odstępstwie Suszczyńskiego. Nadzieje jednak były płonne; dla protestantyzmu nie zyskali ani jednego członka z pośród Polaków - katolików. Chętnie by przeto byli widzieli, gdyby się udało przynajmniej niemczyznę wprowadzić do kościołów naszych. Że o tym myśleli, świadczą dopytywania się władz w urzędzie miejskim, w jakim języku księża spowiadają; świadczy i odpowiedź burmistrza Schwittay'a, w której ośmielił się wyższym władzom doradzać, aby nakazały głosić kazania przynajmniej raz na miesiąc w języku niemieckim, wyrażając przy tym nadzieję, że za 10 lat nikt w Mogilnie nie będzie pamiętał, że były tu kiedyś kazania polskie. Zdaje się, że władze z rady tej nie skorzystały. Być może, iż myśl  o wprowadzeniu języka niemieckiego do kościoła zrodziła się w głowie p. burmistrza pod wrażeniem wydanego w tym czasie nowego rozporządzenia, nakazującego używanie w urzędach wyłącznie języka niemieckiego, a więc usuwającego bezwzględnie język polski z tychże urzędów. Po śmierci ks. Haunszylda (14.03.1880 - spoczywa na cmentarzu w Mogilnie obok Kaplicy - Mauzoleum) spełniał obowiązki

duszpasterskie już sam tylko ks. Teofil Zygmanowski.

- "Cieszył sie do października 1882 roku dobrym i silnym zdrowiem. W grudniu tego roku począł zapadać na reumatyzm stawowy, ale przy dobrej opiece lekarskiej przychodził do zdrowia i przestrzegając pilnie dietę, bo i choroba żołądkowa się przyłączyła, był najpewniejszy i on i parafianie i sam lekarz, że będzie zdrów, aby w święta nadchodzące odprawiać nabożeństwo. Tymczasem w nocy z 19 na 20 grudnia nagle i niespodziewanie paraliż mózgowy przeciął pasmo dni pracowitego i jedynego kapłana w tak wielkiej parafii, liczącego dopiero 53 lata. To też śmierć śmierć ta okropnie przeraziła osieroconych parafian i boleść ich widoczna (była). Eksportacja ciała z klasztoru do fary odbyła się 21 grudnia, pogrzeb, a pogrzeb 22 grudnia. Mówcy pogrzebowi księża W. i K. nie mogli prawie mówić, bo płacz i lament zagłuszał ich słowa. Na eksportację zjechało 15 księży, na pogrzeb 12. Parafianie, mieszkańcy miasta, innowiercy licznie się zebrali na oddanie ostatniej przysługi ks. Teofilowi, który mianowicie w ostatnich latach wielką sobie zjednał miłość. Oby panowie innowiercy chcieli przyjaciołom swoim i tym panom u "góry" zaświadczyć, jakie opłakane skutki pociąga śmierć kapłanów, których następcy zastąpić nie mogą z powodu walki "kulturnej". W dzień śmierci ks. Zygmanowskiego zjechał właśnie nowy ojciec powiatu, pan radca ziemiański, pozasłużbowy rotmistrz Puttkamer , podobno kuzyn pana ministra. Na samym wstępie mógł się p. radca przekonać, co za boleść przejmuje katolików, gdy tracą duszpasterza  bez nadziei, że wkrótce nowego dostaną przewodnika na drodze zbawienia

(K.P 28.12.1882r.)" -

Dusz liczyła parafia podówczas około 4000. O ustanowieniu drugiego współpracownika nie mogło być mowy z powodu obowiązujących jeszcze praw majowych a jeszcze więcej dla braku duchowieństwa. Poważna liczba kapłanów była na wygnaniu, wielu zmarło w czasie kulturkampfu, a przyrost młodszego duchowieństwa, które zresztą ukrywać się musiało, był niedostateczny. Prześladowanie Kościoła doprowadziło do tego, że blisko sto parafii w archidiecezjach naszych było bez duszpasterzy. Stosunki w Mogilnie jeszcze więcej się pogorszyły z chwilą śmierci ks. Zygmanowskiego (19.12.1882), tak dalece, że Władza duchowna opiekę duszpasterską w Mogilnie powierzyć musiała ks. Kazimierzowi Ertmanowi, proboszczowi w Kwieciszewie, który mając przecież własną parafię, mógł tylko dojeżdżać do Mogilna i najkonieczniejsze potrzeby parafii jak odprawianie nabożeństw niedzielnych, udzielanie sakramentów śś. dorywczo zaspakajać. Podobnie rzecz się miała z innymi księżmi ze sąsiedztwa, którzy w zastępstwie ks. Ertmana dojeżdżali. Stan ten trwał do marca 1884 a więc blisko 15 miesięcy. Byłby może trwał i dłużej, lecz na szczęście nastąpiło podówczas już pewne złagodzenie walki przeciw Kościołowi, dzięki polityce papieża Leona XIII, który po śmierci Piusa IX. (07.02. 1878) zasiadł na Stolicy Piotrowej. Od samego początku swych rządów starał się Leon XIII. nawiązać stosunki z rządem berlińskim. W r. 1880 i 1881 przyszło skutkiem tych starań do pewnego porozumienia między Berlinem a Watykanem i do poczynienia pewnych ustępstw na rzecz Kościoła, aż wreszcie w r. 1886 zmieniono prawa majowe na nowe z korzyścią dla Kościoła. W roku 1884, gdy już nastąpiło pewne odprężenie stosunków między rządem pruskim a Kościołem, stała się możliwą i w Mogilnie zmiana stosunków kościelnych na lepsze. Po 15 miesięcznym osieroceniu otrzymała parafia duszpasterza w osobie ks. Maksymiliana Drożdżyńskiego. Widać stąd, że już wówczas władze państwowe nie stosowały rygoru praw majowych co do obsadzania posad duchownych. Ks. Drożdżyński mógł przeto, bez konieczności ukrywania się, spełniać w parafii wszystkie obowiązki duszpasterskie. Obok gorliwej pracy duszpasterskiej poświęcił nowy duszpasterz baczną uwagę kościołowi klasztornemu, który od dawna zdaje się gwałtownie dopraszał się odnowienia. Nie mogąc zabrać się do gruntownej renowacji, uczynił przynajmniej początek, sprawiając z ofiar parafian dla ozdoby głównego ołtarza nowe antepedium z terakoty, przedstawiające Wieczerzę Pańską według obrazu Leonarda da Vinci; dalej sprawił trzy obrazy ołtarzowe: obraz św. Jana Ewang. dla ołtarza głównego oraz obrazy św. Józefa i św. Antoniego Pad. dla 2 bocznych ołtarzy - dziś nieistniejących. Poza tym otrzymał ołtarz główny 6 wielkich świeczników, wykonanych z drzewa. Obowiązki duszpasterskie pełnił ks. Drożdżyński do końca kulturkampfu wzgl. do czasu objęcia parafii przez nowego proboszcza, ks. Antoniego Ćwiklińskiego. Zakończenie walki kulturalnej - podczas której katolicy wiele wycierpieli i niemałe ponieśli straty i szkody lecz ostatecznie wyszli z niej zwycięsko, o ile z jednej strony ucieszyło Polaków w zaborze pruskim, bo wielu kapłanów wróciło z wygnania a osierocone parafie otrzymały pasterzy, o tyle z drugiej strony niemałą zadało im boleść. Najpierw, gdy niemieccy biskupi, wygnani czy „złożeni z urzędu", przeważnie mogli powrócić i objąć na nowo swe stolice, nie chciał rząd żadną miarą się zgodzić na powrót Ks. Kard. Ledóchowskiego na stolicę arcybiskupią w Poznaniu, co spowodowało, że Ks. Arcybiskup - Wyznawca dla prędszego doprowadzenia do ostatecznej ugody między Stolicą Apostolską a rządem pruskim w lutym 1886 zrzekł się godności arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego. Na tym jednak się nie skończyło. Rząd chcąc mieć arcybiskupem w Poznaniu Niemca jak w r. 1865, odrzucił wszystkich kandydatów Polaków na arcybiskupstwo, wobec czego Stolica Apostolska, uznając konieczną potrzebę rychłego uporządkowania stosunków kościelnych w archidiecezji, zgodzić się musiała na nominację poleconego przez arcybiskupa kolońskiego Krementza, proboszcza królewieckiego, ks. Juliusza Dindera. Czy rząd na tym co zyskał, wydaje się rzeczą wątpliwą. Ks. Arcybiskup Dinder, choć Niemiec, słabo po polsku mówiący, był sprawiedliwym i odnosił się do Polaków z wielką życzliwością. Ale inne jeszcze Polacy mieli powody smutku po ukończeniu walki kulturnej. Rząd pruski, nienawidząc śmiertelnie wszystkiego co polskie, nie tylko z oburzającym barbarzyństwem wyrzucił z kraju 40 000 Polaków, niemających praw obywatelskich, nie tylko przeprowadził ustawy antypolskie, by ziemię polską wykupić na rzecz kolonizacji niemieckiej (1886), lecz nad to postanowił zgermanizować młode pokolenie przez zupełne wyrugowanie języka polskiego - od 01.10.1887- ze wszystkich szkół powszechnych. - Tak tedy skończył się dla Polaków kulturkampf przeciw Kościołowi, a rozpoczął się wzgl. wzmógł się kulturkampf przeciw polskości, trwający aż do wybuchu wojny światowej.

 

    w górę

 

 

Część 9.

 

Ks. Antoni Ćwikliński (1886 - 1898)

Kliknij, aby powiększyć
Kościół farny pod koniec XIX w.

W takiej to chwili obejmował zarząd parafii tutejszej, pozbawionej od r. 1875 prawowitego pasterza, nowy  proboszcz, ks. Antoni Ćwikliński, były wikariusz mogileński (01.07.1857 do 10.07.1859), a następnie długoletni proboszcz w Gościeszynie, w dekanacie rogowskim. Mianowany proboszczem w Mogilnie 04.10.1886 roku. Do Mogilna przybył ks. Ćwikliński na początku października 1886.

 

***

Introdukcja - wprowadzenie ks. Ćwiklińskiego na probostwo w Mogilnie

(na podstawie opisu uczestnika - zachowana pisownia)

Mogilno 28 grudnia 1886 r.

"Niezwykły ruch panował wczoraj (28.12) od rana w naszem zwyczajnie spokojnem miasteczku - z bliska i daleka, gromadkami i pojedyńczo, pieszo i powózkami, starzy i młodzi podążali do kościoła parafialnego na oczekiwana z upragnieniem od lat wielu uroczystość. - Po godzinie 10 wyruszyła z plebanki procesya, prowadząc nowego pasterza ks. Antoniego Ćwiklińskiego w asystencyi kilkunastu kapłanów przy śpiewie "Kto się w opiekę" do bramy kościoła parafialnego. Klucze kościoła, niesione na ozdobnej poduszce przez członka dozoru kościelnego, a czcigodnego posła naszego p. Stanisława Różańskiego z Padniewa, po dokonaniu przepisanych ceremonii, doręczył ks. dziekan Kazimierz Ertman z Kwieciszewa nowemu fundatorowi - poczem wstąpił cały pochód do świątecznie przystrojonego kościoła. Chór młodzieży mogilnickiej odśpiewał naszą piękną kolędę "W żłobie leży", poczem procesya opuściła kościół parafialny, udając się do starożytnego klasztoru mogilnickiego, fundowanego przez króla pokutnika Bolesława Śmiałego. Dość obszerna świątynia, w ostatnim czasie zrestarowana, nie mogła pomieścić w swych murach arcylicznego zastępu wiernych. - Przy wielkim ołtarzu chór kapłanów odśpiewał "Te Deum laudamus", poczem ksiądz dziekan Ertmanw pięknem przemówieniu do nowego proboszcza i parafian mogilnickich wyjaśniał prawa i obowiązki pasterza i powierzonych jego pieczy owieczek. - Ks. Ćwikliński rzewnie wzruszony odpowiadając na przemówienie ks. dziekana, zapewniał o świadomości podjętych ciężkich powinności i miłości do parafii, w której znalazł pierwsze pole do pracy kapłańskiej przed dwudziestu kilku laty, do parafii, która cierpiąc w niedawnej a smutnej przeszłości  - wiernie i cierpliwie wytrwała w przykładnem przywiązaniu do świętego Kościoła. W czasie sumy, odprawianej przez ks. proboszcza, orkiestra i śpiewacy pod dyrekcyą p. Surzyńskiego z Inowrocławia wykonali nader starannie mszą Brosicką z C. Proboszcz rzadkwiński ks. Malak miał kazanie zastosowane do uroczystości dnia, a piękne słowa kapłana ciepło wypowiedziane głębokie sprawiały na słuchaczach wrażenie. Po skończonej sumie i nieszporach o godz. 3 odprowadziła procesya przy śpiewie "Boże w dobroci" ks. proboszcza do jego pomieszkania, gdzie ks. dziekan Ertman doręczył mu wokacyą, a dozór kościelny podpisał urzędowy protokół z odbytych czynności. Po serdecznem powitaniu nowego proboszcza ze strony patrona przez wymowne usta p. Stanisława Różańskiego, liczne grono kapłanów, rodziny, przyjaciół i znajomych landrat miejscowy, pan Oertzen, dozór kościelny w komplecie - zasiedli do obiadu. Wśród żywej rozmowy o naszej doli i biedzie, przy pięknie wznoszonych toastach na cześć Najprzewielebniejszego naszego Arcypasterza, naszego proboszcza mogilnickiego, duchowieństwa, obywatelstwa itd., szybko i przyjemnie upłynęły chwile pod gościnnym dachem kochanego i serdecznie poważanego gospodarza ks. proboszcza. Późnym wieczorem opuszczając plebanią wynosił każdy podniosłe wrażenie i szeptał w duchu "Deo gratias""

***

 

Władza duchowna 25.10.1896 roku mianuje ks. Ćwiklińskiego dziekanem Dekanatu Żnińskiego. W parafii, do 1 grudnia miał jeszcze do pomocy w duszpasterstwie ks. Maksymiliana Drożdżyńskiego, a następnie gdy tenże otrzymał probostwo w Szemberowie, ks. Stanisława Nogę. Z chwilą jednak gdy i ks. Noga otrzymał probostwo tj. od 1 lipca 1887 aż do r. 1893 z powodu braku duchowieństwa sam tylko pełnić musiał obowiązki duszpasterskie w parafii, liczącej naonczas przeszło 4200 dusz. Ponieważ od chwili objęcia parafii przez ks. Ćwiklińskiego sprawa odnowienia kościoła klasztornego stawała się coraz więcej piekąca, należało do niej jak najrychlej przystąpić. To się też stało. Potrzebne na ten cel pieniądze otrzymała parafia po przeprowadzeniu długiej i uciążliwej z władzami korespondencji przez zaciągnięcie pożyczki amortyzacyjnej w Prowincjalnej Kasie Zasiłkowej w Poznaniu we wysokości 15 000M. Mając pieniądze zapewnione przystąpiono niezwłocznie do przeprowadzenia wszelkich prac, wykazanych w sporządzonym przez budowniczego kosztorysie, i to nie tylko prac wewnątrz ale i zewnątrz kościoła; okazało się bowiem, że i wieże kościelne i dachy tak na kościele jak i nad mieszkaniem księży wikariuszy domagały się poważnej naprawy. Wszystkie prace wykonano ostatecznie w roku 1890. Tak tedy kościół klasztorny po wielu latach stanął znowu w szacie odświętnej. Odnowiony kościół klasztorny otrzymał w latach następnych dzięki kilku wspaniałomyślnym ofiarodawcom: nowe stacje Drogi Krzyżowej, w r. 1913 przeniesiono je do kościoła farnego, chrzcielnicę z piaskowca, sześć pięknych alfenidowych świeczników ołtarzowych i dwa witraże do prezbiterium. Po odnowieniu kościoła św. Jana przyszła kolej na kościół św. Klemensa za jeziorem, potrzebujący również znacznego remontu, a w końcu na kościół św. Jakuba, dopraszający się odnowienia wewnętrznego i naprawy dachu. Prace przy jednym i drugim kościele wykonano w r. 1891 wzgl. 1892. Jeszcze przed odnowieniem otrzymał kościół farny w r. 1891 nowy ołtarz główny, gdyż stary „nie odpowiadał swemu przeznaczeniu. " Była bowiem tylko prosta murowana mensa (stół), nad którą zawieszony był na ścianie, otoczony prostą ramą, stary krucyfiks, mieszczący się w dzisiejszym ołtarzu; filarów ani żadnej ozdoby przy dawnym ołtarzu nie było. Koszta nowego ołtarza (900 M) pokryła kasa bractwa śś. Aniołów Stróżów. - Naprawy domagała się również zrujnowana dzwonnica, stojąca przy kościele; trzeba ją było częściowo od fundamentów odbudować a nadto jeden z dzwonów uszkodzony, oddać do przelania. Ponieważ dach na plebanii jak i sama plebania mocno były zniszczone, a rząd wzbraniał się ponieść część kosztów naprawy, do czego był zobowiązany, ks. Ćwikliński z konieczności sam własnym kosztem przeprowadził w r. 1891 przebudowę starej, zrujnowanej plebanii. Po uporządkowaniu kościołów należało pomyśleć także o duchowym uporządkowaniu parafii, o odnowieniu dusz, będących kościołem Bożym. Dokonała tego wielka misja, która po 22 latach od ostatniej misji znowu w Mogilnie się odbyła w dniach od 2 do 9 sierpnia 1895r. pod przewodnictwem znakomitego kaznodziei, ks. Kanonika Dr. Kubowicza z Poznania. Po misji, d. 10 sierpnia, przyjmowała parafia uroczyście ks. biskupa Andrzejewicza, sufragana gnieźnieńskiego, który przybył celem udzielenia licznym parafianom sakramentu bierzmowania, a równocześnie dla dokonania wizytacji pasterskiej w tutejszej parafii. Na czas rządów ks. prob. Ćwiklińskiego przypadło założenie w parafii trzech organizacji katolickich. I tak dnia 16-go listopada 1891 powstało z inicjatywy ks. Ćwiklińskiego Arcybractwo Matek chrześcijańskich. Zaraz na pierwszym zebraniu przystąpiło do Arcybractwa 90 matek; liczba ta z każdym zebraniem pomnażała się przez zgłaszanie się coraz nowych członków. Na zebraniach omawiano głównie sprawy dotyczące wychowania jak i życia chrześcijańskiego w rodzinach. W czasach panowania pruskiego aktualną była sprawa nauczania w domu języka polskiego i nauki religii w języku ojczystym. Zebrania nastręczały sposobność przypominania matkom tego ważnego obowiązku. Przez cały czas istnienia stowarzyszenie matek należało do najżywotniejszych i najliczniejszych organizacji. Od chwili założenia do dnia dzisiejszego wpisało się do Arcybractwa blisko 900 matek; obecnie należy ich około 450

Leon XIII

1878 - 1903

(1938 r.). Zebrania matek były zazwyczaj bardzo liczne. Z chwilą ogłoszenia encykliki Ojca św. Leona XIII Rerum novarum - o kwestii robotniczej w r. 1891, zaczęły powstawać u nas Katolickie Towarzystwa Robotnicze. W Mogilnie zorganizowało się Polskie Towarzystwo Robotników Katolickich pod wezwaniem św. Benedykta, założyciela zakonu, którego hasłem było: „Módl się i pracuj", dnia 12.08.1893. Towarzystwo miało na celu szerzenie oświaty wśród członków, wyrabianie zrozumienia zadań robotnika, zaznajamianie się z prawodawstwem społecznym, organizowanie samopomocy a przy tym utwierdzanie się w zasadach wiary katolickiej.

Kościół w Miasteczku Kr.

W czasach przedwojennych Towarzystwo Robotników było bardzo żywotne; liczyło do 250 gorliwych członków. Od czasu jednak, gdy z chwilą zmartwychwstania Ojczyzny powstały zbyt liczne nowe organizacje, liczba członków Towarzystwa Robotników poważnie się  zmniejszyła. Mimo to praca w Towarzystwie nie ustała; członkowie gorliwie w zebraniach miesięcznych biorą udział. Pierwszym  patronem Towarzystwa był ks. prob. Ćwikliński. Jako trzecia organizacja katolicka powstało dnia 19 marca 1895 Towarzystwo Czeladzi Katolickiej pod wezwaniem św. Józefa, Patrona rzemieślników. Towarzystwo Czeladzi Katolickiej wytknęło sobie jako cel szerzyć wśród członków zdrową oświatę, wpajać w nich zasady i cnoty potrzebne dobremu rzemieślnikowi a równocześnie urabiać ich na dobrych katolików i Polaków. Poza pracą poważną dawało członkom także sposobność do godziwej rozrywki i  zabawy. Po przeszło 40 latach istnienia Towarzystwo nadal jest żywotne i rozwija się. Założycielem i pierwszym patronem Towarzystwa był wikariusz

Ks. Wikariusz Maksymilian Szukała w Mogilnie
Ks. Maksymilian w 1919 r. - w czasie srebrnego jubileuszu kapłaństwa

ks. Maksymilian Szukała. Wikariusz mogileński w latach 16.12.1894 - 20.09.1895.  

(Ks. M. Szukała - urodził się 12 marca 1871 roku w Breksztynie (pow. wałecki), wyświęcony na kapłana 16.12.1894 roku w Gnieźnie. Mimo młodego wieku był w latach 20.09.1895 - 1903 proboszczem w Miasteczku Kr. Wybitnie przyczynił się do budowy nowego kościoła co stanowiło jeden z jego kapłańskich celów. Wielka uroczystość poświęcenia murowanego kościoła, który służy wiernym do dziś odbyła się 16.11.1898 r. (od 30 stycznia 1897 roku administruje plebanią w Śmiełowie). Dnia 25.08.1901 Ks. Maksymilian Szukała otrzymuje kanoniczną instytucję na beneficjum w Gołańczy, tutaj do śmierci pełnił obowiązki proboszczowskie. Zmarł 29 maca 1928 r. Pochowany w centralnej części cmentarza w Gołańczy. Członek zwyczajny Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk ok. 1916 roku.). Po śmierci ks. Maksymiliana, od dnia 15.04.1928 parafią administruje ks. Duczmal proboszcz z Chojny.

 

Z innych organizacji, które powstały w tym czasie, należy wspomnieć Towarzystwo Gimnastyczne "Sokół" zawiązało się ono dnia 10.03.1895. Początkowo władze niemieckie tolerowały je, lecz później

Sztandar mogileńskiego Towarzystwa "Sokół" z 1918 r.

Założycielami byli: Józef Stark - kupiec (I Prezes), Feliks Jarecki - kupiec, Jakubowski - szewc, Michał Paruszewski - emeryt, Stanisław Różański - ziemianin, Stanisław Gajewski - piekarz, Leonard Głowacki - rolnik z Bystrzycy."Sokół" organizował zawody gimnastyczne pod hasłem "w zdrowym ciele zdrowy duch". Była to organizacja zawsze o działalności patriotycznej, organizująca rocznicowe obchody najważniejszych rocznic w dziejach polskiego narodu. Przetrwała aż do odzyskania przez Polskę niepodległości dzięki hartowi ducha wielu jego działaczy.

uznano je za wielce niebezpieczne dla państwa i z tego powodu był „Sokół" narażony na częste szykany i prześladowania ze strony władz państwowych. Członkom zabroniono ukazywać się publicznie w mundurach sokolich; szczególnie jednak był znienawidzony sztandar - tak dalece, że przez całe lata musiał się ukrywać przed bystrym okiem policji. Nie ścierpiano jego obecności nawet w uroczystej procesji Bożego Ciała; zdarzyło się, że w r. 1907, niesiony na procesji wśród innych sztandarów, został przez stróżów bezpieczeństwa z procesji wycofany i zabrany na policję. Chorążemu i podchorążym wytoczono proces, w którym zasądzeni zostali na kary pieniężne wzgl. na karę więzienia. Prześladowania nie zdołały jednak stłumić u członków zapału dla sprawy sokolej ani też zniechęcić ich do organizacji, przeciwnie jeszcze więcej budziły one ducha narodowego i uczyły kochać „Sokoła". Poza wymienionymi młodszymi organizacjami działały i rozwijały się podówczas jeszcze dwie starsze organizacje, mianowicie Kółko Rolnicze oraz  Towarzystwo Przemysłowców. Kółko Rolnicze, założone w r. 1873 niemało się zasłużyło około stanu włościańskiego w parafii, służąc członkom radą w różnych kwestiach, zaznajamiając ich z zasadami racjonalnej gospodarki, zwracając  uwagę na potrzebę oszczędności i rachunkowości a przy tym wszczepiając miłość i przywiązanie do ziemi żywicielki. Od r.1879 istniało Towarzystwo Przemysłowców.

Nie było ono organizacją ściśle zawodową. W czasach zaborczych skupiało ono pod swym sztandarem rożne stany i zawody.  Na zebraniach poruszano wprawdzie sprawy dotyczące rzemiosła i handlu i różne zagadnienia z nimi złączone, ale omawiano na nich również różne sprawy obchodzące każdego obywatela szczególnie obywatela Polaka; wygłoszone z różnych dziedzin referaty pogłębiały ogólne wiadomości, szerzyły więc wśród członków także ogólną oświatę. Należy podnieść, że w czasach niewoli wszystkie te organizacje ważną w społeczeństwie naszym odgrywały rolę tak; w życiu społeczno - narodowym jak i w życiu religijno - kościelnym. Urabiały one w członkach swoich poczucie solidarności a przy tym świadomość i samopoczucie narodowe. Nic przeto dziwnego, że z czasem - w miarę jak wzmagały się u Niemców nastroje antypolskie - władze państwowe z wielką nieufnością odnosiły się do nich i dlatego w późniejszych latach niejednokrotnie nasyłały urzędników swych na zwyczajne zebrania celem dozorowania wzgl. kontrolowania, co się na nich omawia. Tych najgorszych czasów ks. Ćwikliński nie dożył. Umarł dnia 14 kwietnia 1898 w 64 roku życia, zarządzając parafią przez 11 i 1/2 roku. Został pochowany w środkowej krypcie kościoła klasztornego. W roku 1913 przy porządkowaniu podziemi przeniesiono trumnę z śmiertelnymi szczątkami do krypty, mieszczącej się pod boczną nawą po stronie prawej. 

 

    w górę

 

 

Część 10.

 

Ks. Piotr Wawrzyniak (1898 - 1910)

 

Przejdź >> strona: o Ks. Piotrze Wawrzyniaku

 

 

 

 

Część 11.

 

Ks. Sylwester Szudziński (1910 - 1920)

Urodził się dnia 28 grudnia1858 roku w Rogoźnie, gdzie też uczęszczał do gimnazjum, które ukończył w 1882 roku. Studia teologiczne odbył na uniwersytecie w Wiirzburgu; wyświęcony zaś został na kapłana w Gnieźnie 2 sierpnia 1885 roku. Jako młody kapłan pracował jeden rok w Golejewku, potem 7 lat jako wikary praecentor przy Katedrze w Poznaniu. Dnia 26.06.1893 roku (otrzymuje beneficjum) przeniósł się na probostwo do Powidza (6 maja 1895 roku powierzono mu tymczasową administrację parafii w Ostrowie koło Strzelna, a 10.10.1895 zarządza tymczasowo parafią w Ostrowie kolo Strzałkowa - po śmierci ks. proboszcza Józefa Bogusiewicza, +16.10.1895), gdzie sprawował duszpasterstwo aż do roku 1911, w którym - po śmierci ks. szambelana Piotra Wawrzyniaka - obejmuje beneficjum w Mogilnie tj. parafie św. Jana Ap. i św. Jakuba Ap. - Fara z dniem 01.01.1911 roku. I tutaj i poprzednio w Powidzu piastował urząd dziekański - w Mogilnie mianowany dziekanem 13 grudnia 1917 roku (Mogilno należało wówczas do dekanatu żnińskiego). W roku 1914, 24 kwietnia  mianował go  Najprzewielebniejszy Administrator Diecezji Gnieźnieńskiej Ks. Prałat dr Dorszewski  „honorowym radcą duchownym" (ad honores). Od 6 grudnia 1917 roku udzielono mu komendy na beneficjum w Ludzisku i Markowicach z prawem substytuowana. Do Dolska przenosi się w roku 1920, gdzie w lipcu r. 1930 zapada na chorobę nieuleczalną; umiera w zakładzie 00. Bonifratrów w Marysinie dnia 21 lutego 1931 roku.

 

 Ks. Mieczysław Brodowski

proboszcz w latach (1920 - 1938)

Kliknij, aby powiększyć
Ks. Mieczysław Brodowski w roku 1938

Urodził się 29 grudnia 1869 roku w Ujazdku koło Grodziska Wielkopolskiego, w parafii Kamieniec Poznański, w rodzinie nauczycielskiej Antoniego i Anieli z Winklerów. Maturę złożył w 1892 r. w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, po czym podjął studia w Seminarium Duchownym w Poznaniu i Gnieźnie. Otrzymawszy święcenia kapłańskie 25.II.1896 z rąk ks. Biskupa Andrzejewicza, skierowany został jako wikariusz do Mogilna (gdzie proboszczem był  ks. Piotr Wawrzyniak - ks. Brodowski zostaje mianowany proboszczem mogileńskich parafii dnia 01.07.1920 roku, a rok później 23.06.1921 otrzymuje kanoniczną instytucję na beneficjum w Mogilnie). Praktykując kilkanaście lat u boku tego "króla czynu", jak mówiono o ks. Wawrzyniaku, przeszedł dobrą szkołę pracy na niwie społecznej. Ponieważ pozostawał wikarym w Mogilnie niezmiennie od 1896 roku, zastępując często zajętego sprawami społecznymi ks. Wawrzyniaka - jemu należy przypisać znaczny rozwój bractw i stowarzyszeń kościelnych na terenie parafii. Zastał tam m.in. działającą już Sodalicję Matek Chrześcijańskich i Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich, a w 1909 roku było już w parafii kilka nowych bractw (Wstrzemięźliwości, Żywego Różańca i osobne Różańca Świętego, Świętych Aniołów Stróżów, św. Barbary, a nieco później też Bractwo św. Szkaplerza). Od 1911 roku funkcjonowało w parafii Katolickie Stowarzyszenie Kobiet Pracujących. We wszystkich pełnił funkcje moderatora lub wicepatrona (jako proboszcz był patronem), praktycznie kierując tymi bractwami. Jeszcze jako wikariusz otaczał opieką dzieci i młodzież parafialną. Wbrew zakazom władz pruskich uczył na lekcjach katechizmu podstaw języka polskiego i zapoznawał z historią narodu za pomocą wyświetlanych przezroczy. Nauczał śpiewu i deklamacji wierszy polskich, organizował przedstawienia amatorskie i recytacje. Dla tych celów zebrał i wydał utwory poetów polskich w kilkusetstronicowym tomie pt. "Kwiaty i kłosy". Utwory do deklamacji (ukazały się cztery wydania w Poznaniu - 1909, 1918, 1920 i 1926, co świadczyło o ich popularności). W 1924 roku wydał śpiewnik religijny zatytułowany "U stóp Jezusa i Marii". Gorliwie zajmował się młodzieżą rzemieślniczą, mianowicie dwoma jej organizacjami: Stowarzyszeniem Czeladzi Katolickiej oraz Katolickim Towarzystwem Terminatorów pod wezwaniem św. Stanisława Kostki. W czasie zaborów powstawały w Wielkopolsce - dość żywiołowo - również polsko-katolickie towarzystwa młodzieży przeznaczone dla ogółu młodzieży męskiej pozaszkolnej. W obydwóch archidiecezjach w 1914 roku było ich już około 70, dlatego też utworzono dla nich centralę w Poznaniu. W 1914 r. uznanego, ofiarnego działacza wśród młodzieży wybrano do zarządu Związku Towarzystw Młodzieży. W wolnej Polsce zawiązał w Mogilnie Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej Męskiej i Stowarzyszenie Młodych Polek. Poza tym był współzałożycielem mogileńskiego Okręgu Stowarzyszeń Męskich (1927 r.) i Okręgu Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej (1931 r.). Obydwa okręgi skupiały blisko 30 organizacji. Od 1934 roku organizacje te działały w ramach Akcji Katolickiej, powołanej również w parafii mogileńskiej. Ks. Brodowski  uczestniczył również w ściśle świeckim życiu publicznym.

Ks. Telesfor Kubicki

wyświęcony 21.06.1931

wikariusz mogileński w latach 1931 - 1935.

 

Ks. Adam Knast

Ur. 1905 r.,

wyśw. 12.06.1932 r.

wikariusz mogileński

w latach 1935- 1940.

 Przybył do Mogilna 01.12.1935 z Szubina na miejsce Telesfora Kubickiego, który z tym dniem otrzymał w zarząd parafię w Piaskach

Ks. Stanisław Obarski

wikariusz mogileński w latach 1932 - 1940

 Należał do polskiego Komitetu Wyborczego na powiat, a później - tuż przed odzyskaniem niepodległości - działał w tajnym Komitecie Obywatelskim w Mogilnie. Wszedł do jawnej już Miejskiej Rady Ludowej i sygnował własnoręcznym podpisem jej odezwę z dnia 13 XI 1918 r. Wybrano go także do Powiatowej Rady Ludowej, pierwszego organu władzy polskiej w okresie powstania wielkopolskiego (był jej skarbnikiem). Ponadto udzielał się w instytucjach gospodarczych. Od 1900 roku zasiadał w Zarządzie Banku Ludowego w Mogilnie - spółki kredytowej uniezależniającej polskich kupców i rzemieślników od kapitału obcego. Od 1915 r. działał w zarządzie jako jego prezes. Łącznie pozostawał w mogileńskim banku przez 39 lat (w 1930 r. należało do spółki 1080 udziałowców). W latach 1921-1925 był także prezesem mogileńskiej Spółdzielni Spożywców "Zgoda", skupiającej właścicieli sklepów detalicznych, przeważnie spożywczych. Dbał o kultywowanie pamięci wielkich Wielkopolan. Wraz z "dawnym" proboszczem, ks. Szudzińskim Sylwestrem, ufundował okazały pomnik ks. Piotra Wawrzyniaka, którego prochy zostały uroczyście pochowane właśnie pod mogileńskim monumentem. Również przyczynił się do wzniesienia na miejscowym cmentarzu pomnika Powstańców Wielkopolskich. Od 1930 roku kierował Stowarzyszeniem "Opieka Polska nad Rodakami na Obczyźnie", Oddział w Mogilnie. Za zasługi na polu działalności społecznej i narodowej Rada Miejska przyznała mu honorowe obywatelstwo miasta Mogilna. Mimo wymienionych licznych zajęć znajdował czas na pracę redaktorską. W latach 1936-1938 wydawał własnym kosztem i redagował "Mogileński Tygodnik Parafialny". Zainteresowany dawnymi dziejami Ziemi Mogileńskiej, napisał "Historię parafii i kościołów mogileńskich" (publikowaną w odcinkach na łamach swojego tygodnika). Zmarł 30 października 1938 roku w Mogilnie, gdzie został pochowany. 

Napisał: Ks. Leszek Wilczyński

Wykorzystano (jw. o Ks. Brodowskim) za zgodą autora - Serdecznie dziękuję – polecam publikację pt.

KSIĘŻA SPOŁECZNICY W WIELKOPOLSCE 1919-1939 - ks. Leszek Wilczyński

Wyd.: Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań

W publikacji przedstawiono sylwetki 32 księży społeczników, którzy w różnym stopniu zasłużyli się w działalności społecznej, szczególnie w okresie międzywojennym, na terenie Wielkopolski.  

 W kronice 7 klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej nr 2 w Mogilnie, dnia 29.10.1938 kier. szkoły Edward Zawadzki zapisał:

"W Dniu Chrystusa Króla 30.10.1938 r. zmarł proboszcz tutejszej parafii ks. Mieczysław Brodowski. Duszpasterstwo tutaj prowadził przez 42 lata bezpośrednio po ks. Wawrzyniaku, przy którym początkowo pełnił wikariat. Zmarły był pasterzem w całym tego słowa rozumieniu. Cichy, skromny, pracowity, jałmużnik biednych i kształcącej się młodzieży, pilny czytelnik dzieł świeckich i kościelnych, a zarazem wielki miłośnik sztuki. Czynami swymi się wsławił.  Jako proboszcz życie religijne w parafii rozkrzewił i doprowadził do stanu kwitnącego w wielkich rzeszach parafian. Ofiarna służba zawsze dla kogoś dała mu pełną nagrodę w manifestacyjnym pogrzebie. Pochowany na tutejszym cmentarzu, tuż za pomnikiem ks. Wawrzyniaka. Żałobny ceremoniał skupił tysiące parafian. Szkoła wzięła udział przez klasy wyższe oraz cały komplet grona nauczycielskiego. Wzorowe Jego duszpasterstwo i życie człowieka zostanie zawsze w pamięci parafian".

 

 Mogileński Tygodnik Parafialny Nr 46. Mogilno, niedziela dnia 13 listopada 1938 r. Zamieścił:

 

               W dniu pogrzebu śp. Ks. Proboszcza Brodowskiego

 

Z klasztornej wieży szlochać jęły dzwony,

w mogilnian sercu budząc tysiąc ech, —

a nad jeziorem cmentarz zamyślony

rozwiera łono wśród płaczących drzew

 

Nad rzeszą ludu wolno i dostojnie

pod baldachimem klonów, lip i brzóz

przepływa trumna coraz wolniej, wolniej,

unosi w ciemny grób Pasterza dusz.

 

Ostatnia Twoja droga przez Mogilno

triumfu pośmiertnego była chrztem;

sztandary łopoczące jakżeż silną

wymową bólu łkały nad Twym snem!

 

Nie chciałeś wieńców, ni kwiatów korony,

gdy Cię w ostatnią drogę będziem nieść —

ale rozkazał Bóg, by nasze klony

sypały złotem swym na Twoją cześć!

 

Choć w świecie — Krzyża Zasług Ci nie dali,

tym jaśniej błysnął w ręku Doga krzyż,

tym więcej za to wszyscy Cię kochali,

bo wszystkich, zawsze, wszędzie wiodłeś wzwyż!

 

Nie zapomnimy Twej ostatniej woli,

Choć Twoje ziemskie szczątki wchłonął grób.

I temu właśnie, że nas serce boli,

pamięci Twojej ten składamy ślub:

Nie zgniecie nas, lecz dźwignie każdy ból –

Choć Chrystus nam Cię zabrał — On nasz Król!

Maria Skworzowa

 

W OSTATNIĄ DROGĘ...

W Dniu Zadusznym o godz. 3.30 osierocone rzesze parafian zwartym, żałobnym kręgiem otoczyły skromną mogileńską plebanię, szerokim strumieniem rozlały się po ulicy. Oto ostatnie chwile pobytu ziemskiej powłoki śp. Księdza Proboszcza Brodowskiego wśród ukochanych ścian tego mieszkania, w którym większą część Swego życia spędził, - Tu myślał, tu pracował, tu troskał się o dobro powierzonych sobie dusz. Cała atmosfera cichej, małej plebanii przepojona Jego duchem, w draperiach kotary, w niszach drzwi i okien, we wszystkich rozlicznych kącikach drży jeszcze przytajone echo Jego głosu, Jego słów... . Szeroko otwarte podwoje Jego domu - ale gospodarz, tak gościnny zawsze, na powitanie nikomu nie wychodzi. Dokonał obowiązku Swego życia - i beztroski, daleki już wszystkiemu, co się wokoło dzieje, leży w całym dostojeństwie — w pełnym majestacie śmierci. Żałobne, kapłańskie pienia rozlegają się nad trumną. Krople wody święconej padają ostatni raz na świątobliwą postać. - A krople łez gorących z wielu, wielu oczu płyną po smutnych twarzach, padają na ziemię, między krocie kwiatów, którymi zasypana jest droga przed plebanią, wiodąca do furty i bramy. - Zamknięto wieko trumny. - Ukochanej, dobrotliwej, zawsze pogodnym uśmiechem rozjaśnionej Jego twarzy już nie zobaczą nasze oczy. - ... Drogą trumnę silnie ujęły dłonie kochających parafian.

Ks. Biskup Antoni Laubitz

Ur. 07.06.1861 - zm. 17.05.1939

Poprzedziły ją szeregi licznego duchowieństwa z Jego Eminencją księdzem Biskupem Laubitzem na czele. Zabiły na ten widok wzruszeniem wszystkie serca, ucieszyły się tym dowodem uznania ofiarnej, cichej a tak wielkiej zawsze duszy Swego Ukochanego Zmarłego przez Władzę kościelną. — Przed bramą ogrodową plebanii, na kwietnym podłożu, ustawioną trumnę żegnają ci, którzy współpracowali w ostatnich czasach z swym zmarłym proboszczem na terenie Parafialnej, Akcji Katolickiej i Sodalicji; kierownik szkoły p. Grylewicz i mgr Szymański. Składają w gorących słowach hołd świetlanej pamięci swego duchowego wodza, po czym kondukt żałobny wyrusza do klasztoru pobenedyktyńskiego. Żałobne draperie spływają ze stropu świątyni. Znów gorące modlitwy, kierowane przez Jego E. ks. Biskupa: „Módlmy się za spokój duszy tego zacnego, wzorowego kapłana". A potem przemówienie ks. proboszcza Stanisława Płoszyńskiego ze Ślesina, dawnego druha i przyjaciela śp. Zmarłego. - Łamie się w głębokim wzruszeniu głos mówiącego, kiedy wspomina, czym dla niego, jako młodego wikariusza był Ten, którego dziś żegnać musi. I w myśl tych słów, wszyscy żałobni słuchacze spojrzeli w głąb swej duszy i każdy skonstatować musiał: I mnie był ojcem i bratem i przyjacielem i dźwignią, i siłą! Następnego dnia już od samego rana niezwykły ruch zapanował w Mogilnie. Wszystkimi drogami z wiosek i miasteczek okolicznych przybywały tak tłumy pieszych - jak furmankami i powozami, a z dalszych i bardzo dalekich miejscowości samochodami i koleją. Od dawien dawna nie widziane twarze pojawiły się na ulicach spokojnego miasteczka, a wyrazem swym świadczyły dobitnie o tym, co je tu sprowadziło. Zdawało się, że karta dziejów życia odwróciła się nagle, odżyły dawno minione chwile, odżyła przeszłość pełna pracy, walki i niestrudzonego entuzjazmu, pełna wiary w zwycięstwo wzniosłych idei, której ośrodkiem był Ten, którego już, już niedługo, za kilka chwil oddać mieliśmy ziemi na sen wieczny. - I właśnie ta świadomość tego, co nas z daleka tu sprowadziło, była w tym momencie naszą tragedią, a Jego triumfem i chwałą. Ciężkie, bolesne myśli rzucały w nas wciąż pytania: Czemuż nas nie widzi, czemu nie może przekonać się o tym, jak bardzo Go kochamy wszyscy? Czemuż za życia Swego nie miał takiej jawnej pewności wszelkich uczuć naszych? — A żałobnie bijące dzwony zdawały się podobnymi uczuciami targane, zdawały się również żałować nie tylko tego, że odszedł od nas, ale i tego, że nie widzi owego morza głów ludzkich, zdążającego na ich głos do świątyni... . Uroczystość pogrzebowa przy udziale jeszcze liczniejszego niż poprzedniego dnia duchowieństwa rozpoczęła się o godz. 9.30. - Wigilie celebrował ks. prob. Sarniewicz z Trzemeszna. Mszę św. odprawił ks. dziekan Rólski ze Szczepanowa w asyście ks. Edmunda Palewodzińskiego z Gniezna i ks. prob. Kubickiego z Piasków, oraz alumna Szczepanowskiego z Mogilna. - Po Mszy św. wygłosił żałobne kazanie ks. prob. Hoffmann ze Żnina, a pełne ciepła kapłańskiego słowa pobudziły do tak wielkiego żalu słuchaczy, że coraz częściej niepohamowanym płaczem wybuchały

 gromady wiernych, których nie tylko świątynia, ale i dziedziniec klasztorny pomieścić nie mógł. - Kondukt żałobny na cmentarz prowadził ks. prob. Płoszyński. Wraz z dźwiękiem dzwonów zapłakała ogromna, rozłożysta, strzegąca bram klasztornych  topola, załopotały liczne sztandary, zachybotały migotliwym płomieniem świece w rękach niezliczonych szeregach członków wszystkich towarzystw, zabiły jak małe, żałobne dzwoneczki serduszka dziatwy szkolnej i znieruchomiały w żałości serca dorosłych. - Z wszystkich domów i domeczków powiewały kirem okryte barwy  narodowe, a w oknach mieszkań widniały zalane łzami oczy tych parafian, którzy z powodu słabości i wieku, osobistej ostatniej przysługi Swemu uwielbianemu duszpasterzowi oddać nie mogli. Gdy orszak pogrzebowy wkroczył w ul. Kościuszki, zdawało się, jakoby nad tą ciemną, skromną, a tak dostojną trumną rozpiął się nagle przecudny, złocisty baldachim, utworzony z gałęzi w jesiennym  poszyciu stojących drzew; (tych drzew, z których niestety w ostatnich latach nasze Mogilno tak bezlitośnie zostało ogołocone, a tym samym pozbawione jednej z największych swych ozdób.). I oto - i drzewa te żegnają Tego, który ostatni raz przechodzi pod nimi. Odrywa się raz po raz liść po liściu, zakołysze się lekko w

 powietrzu, miękko opada czasem ponad trumnę, osunie się po jej  bokach i do stóp upadnie. - Już widać miejsce, dokąd zdążamy. Po lewej stronie jezioro, nad nim z daleka widnieje osierocona plebania, a przed nami oto - cmentarz. Kres ostatniej ziemskiej drogi. U stóp kościoła św. Klemensa, na prawo od grobu śp. Ks. Piotra Wawrzyniaka, tuż obok miejsca spoczynku śp. Ks. Karola Kalksteina - wśród czterech swych rodzinnych grobów - Jego przystań. - Bluszczem spowitym mogiłom rodziców, brata, siostry przybywa dzisiaj piąty towarzysz. Spocznie w niej Ten, który i rodzinie własnej ozdobą był i pociechą. Wśród ciszy padają ostatnie słowa pożegnalne, gorące, prosto z serca płynące słowa ks. proboszcza Płoszyńskiego i O. Leona Nowackiego ze Zgromadzenia Benedyktynów w Lubiniu pod Kościanem. - Chór Kościelny pod dyrekcją p. Żurowskiego wykonuje żałobne pieśni. - Ostatnie modlitwy. Trumna wolno, wolno niknie nam z przed oczu. Wszyscy czujemy wielką powagę i nadzwyczajne dostojeństwo tej chwili. I jakieś nowe ogniwo wyrasta w łańcuchu naszych głębokich, niepowszednich przeżyć, kiedy „Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie" - u mogiły Jego po raz pierwszy wyszepnąć zdołaliśmy. - Ogniwo silniejszej niż dotychczas wiary w „Świętych obcowanie".

 Maria Skworzowa

 

 

    w górę

 

 

 Część 12.

 

Ks. Tadeusz Zieliński, (1939 - 1945; 1948 - 1963)

 

Przejdź >> strona o Ks. Tadeuszu Zielińskim

 

 

 

 

Ks. Szczepan Misiak (1945 - 1948)

 

Ks. Szczepan Misiak

 Na pierwszego proboszcza klasztoru i fary, po wyzwoleniu w roku 1945, Władza Duchowna powołała ks. Szczepana Misiaka, który w czasie okupacji był więźniem obozów: Stutthof, Oranienburg, Dahau. Nowy proboszcz zabrał się do intensywnej pracy nad duszami, które pozbawione były nabożeństw i opieki duszpasterskiej. Nabożeństwa rozpoczęły się w farze. Ks. Proboszcz przystąpił do naprawienia szkód w obu kościołach. W farze, w zakrystii zrobiono drzwi, aby ułatwić duchowieństwu i służbie kościelnej wejście do kościoła. Wznowiono przejście z plebanii do fary, które okupant zamurował. W pierwszym roku odrestaurowano grotę Matki Boskiej z Lourdes wybudowaną w 1937 roku przez fundatorkę Zofię Chojnacką, wdowę po zmarłym Wincentym dyrektorze Kasy Chorych spełniającą w ten sposób życzenie ks. M. Brodowskiego, który poświęcił ją w tym samym roku i sprowadzono do niej figurę Matki Boskiej, którą wykonał rzeźbiarz, artysta z Gniezna. Koszta wykonania wyniosły siedem i pół tysiąca złotych. Poświęcenia nowej figury i groty dokonał ks. Proboszcz Sz. Misiak 15.08.1945 roku .

Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć
Widok groty przedwojennej Widok zniszczonej groty podczas okupacji hitlerowskiej 1939- 1945 Widok groty w 2008 r.

 

W Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego tj. 01.04.1945 roku odbyło się po raz pierwszy po wojnie nabożeństwo w klasztorze. Przez cały tydzień - przed uroczystością wierni z wszystkich stanów odkurzali klasztor i szorowali konfesjonały, ławki i posadzkę. Na twarzach pracowników jaśniała radość z odzyskania wolności i możliwości chodzenia do swojego kościoła. Piękny widok - tłumy wiernych z bliska i daleka, biorących udział w nabożeństwach. Sprawa ksiąg metrykalnych przedstawiała się w parafii bardzo marnie. Okupant wiele zniszczył, powywoził. Niektóre z nich znaleziono w archiwum starostwa, inne znaleźli kolejarze porzucone za Gnieznem, w rowie przy torze kolejowym. Ks. Misiak kilkakrotnie prosił parafian aby zgłaszali chrzty i śluby, których udzielali ks. Maksymilian Mrugas i ks. Józef Sarniewicz po domach prywatnych w latach 1939 - 1945. Pomimo, że księgi oczyszczono, to i tak widać ślady barbarzyństwa hitlerowskiego. W Niedzielę Św. Trójcy - 27.04.1945 entuzjazm wśród dzieci i rodziców, dzień przystąpienia do I Komunii Św. - pierwsza po wojnie. Ponieważ nie mogły przystąpić podczas okupacji (dużo z nich było w Inowrocławiu), widać wielką rozpiętość lat. W lipcu 1945 powołano do życia Stowarzyszenie Katolickie Panien, które odtąd gromadziły się w świetlicy parafialnej, wyremontowanej przez parafian w 1946 roku. Dnia 12.08.1945 roku, dzień szczególny dla parafii i rodziny p. Konieczki, który przez długie lata usługiwał jako kościelny, jego syn Władysław odprawił pierwszą Mszę św. prymicyjną o godzinie 10.30 w klasztorze. Cała parafia wzięła udział w uroczystości, ciesząc się, że dziecko mogileńskie stanęło w szatach kapłańskich przy ołtarzu. Radość była tym większa, że to były pierwsze prymicje po wszystkich perypetiach wojennych. W pracy duszpasterskiej do dnia 26.08.1945 roku, ks. Proboszczowi w tym okresie pomagał ks. Wikary Czesław Majchrzak. W kościele klasztornym, w sąsiedztwie kaplicy Serca Jezusowego, znajdował się opuszczony zakątek, w którym stawiano katafalk i inne rekwizyty kościelne. Ks. Proboszcz Misiak przerobił ten zakątek we wrześniu 1945 na kaplicę poświęconą Św. Teresie od Dzieciątka Jezus. Ołtarz projektował architekt Holas. Natomiast w farze założono instalację elektryczną. Nie chciano psuć ścian, aby nie zeszpecić malowideł, więc druty i kable biegły niefachowo, za to było widno w kościele. Ciągle jeszcze powracało wspomnienie wojny, jakże bolesne dla mieszkańców Mogilna i okolic. 25.11.1945 roku w ostatnią Niedzielę Zielonych Świąt odbył się pogrzeb ofiar pomordowanych przez Niemców. Na kilku platformach umieszczono dziesiątki trumien, do których złożono zwłoki strasznie zmasakrowanych naszych rodaków. Poznoszono ich ze wspólnego dołu na polu świerkówieckim i ze Szczeglina. Cały powiat mogileński stanął na nogach, aby oddać hołd bohaterom pierwszych dni wojny 1939 r. Kondukt prowadził Ks. Maksymilian Mrugas ze Szczepanowa. Na Rynku mogileńskim pożegnał zmarłych rodaków Ks. Szczepan Misiak. Zwłoki zmarłych złożono w podziemiach budującego się Mauzoleum - Kaplicy - ku czci poległych. 4 czerwca 1946 roku parafia przeżywa podniosłą uroczystość. Ks. Edmund Radomski, syn starej rodziny mogileńskiej odprawił pierwszą Mszę św. prymicyjną. Neoprezbitera wyprowadzono w procesji z domu rodzinnego do klasztoru. W czerwcu 1946 roku przybywa w klasztorze ołtarz św. Antoniego z Padwy. Projekt wykonał architekt Holas. Styl ołtarza miał harmonizować ze stylem wnętrza, tym czasem rzeczywistość - podobnie jak przy ołtarzu św. Teresy i figury Matki Boskiej z groty wypadła inaczej i stąd ta rozbieżność. Młody talent p. Holasa nie pokłonił się dawnym formom: " ...to może być kamieniem zgorszenia dla znawców sztuki" - napisał Ks. Misuiak. W 1946 roku dekretem Ks. Prymasa Hlonda, pięć miejscowości należących do parafii Mogilno (tj. fara, klasztor) przyłączono do Palędzia Kościelnego, pomimo iż na 112 rodzin z tych miejscowości tylko 7 oświadczyło się za parafią w Palędziu Kościelnym. Ważnym elementem w pracy administracyjnej i duszpasterskiej ks. proboszcza Szczepana Misiaka było zatarcie "barbarzyńskich postępów hitlerowców". Na miejsce zburzonych figur przydrożnych stawiano nowe, aby chwała Jezusa i Maryi rozbrzmiewała po wszystkich drogach i polach parafii. 17.11.1946 roku święci dwie figury Matki Boskiej. Jedną w Mogilnie przy Rynku, drugą we Wszedniu. W latach 1945 - 1946 Ks. Sz. Misiak reaktywuje przedwojenną organizację charytatywną - zostaje prezesem parafialnej organizacji Caritas, której celem była pomoc materialna osobom żyjącym w biedzie. W marcu 1947 roku po raz pierwszy po II wojnie światowej odbyła się misja. Zarówno parafianie jak i pasterz cieszyli się na odrodzenie duchowe. Misje przeprowadzili Ojcowie Oblaci z Markowic. Jeden z Ojców przeprowadził misje w Kościele sukursalnym we Wszedniu. Udział wiernych był bardzo wielki. Klasztor nie mógł pomieścić słuchaczy. Z tej okazji zaniesiono Krzyż Misyjny już wcześniej postawiony przed klasztorem na drugi koniec miasta - ul. J. Kausa i w uroczystej procesji niesiono go na barkach przez miasto. Krzyż niosły kolejno wszystkie stany, aby wynagrodzić zniewagę za sponiewieranie przez okupację. 18.05.1947 roku wkracza technika do kościoła klasztornego - zostaje zradiofonizowany. Przez czas okupacji hitlerowskiej od roku 1940 do 1945 kościoły w Mogilnie jak już wspomniałem były zamknięte, więc nie było mowy o bierzmowani, to też kandydatów do Sakramentu bierzmowania zgłosiło się przeszło 4000.

Ks. Biskup Łucjan Bernacki

Nie tylko z parafii mogileńskiej, ale i parafii sąsiednich przybyli również. Bierzmowania udzielił J.E. Ks. Biskup Lucjan Bernacki, który przybył do naszego grodu dnia 31 maja 1947 roku tj. w sobotę i wyjeżdżał w niedzielę po południu. Na tę uroczystość miasto udekorowano zielenią i sztandarami. Banderia konna i rowerzyści oraz wielka rzesza wiernych wraz z Ks. Proboszczem Misiakiem na czele witała dostojnego gościa na krańcu naszej parafii. Dnia 01.11.1947 roku Ks. Misiak święci pomnik poległych powstańców wielkopolskich na cmentarzu, a 2 kwietnia tego roku odsłania plakietę śp. Ks. Prałata Piotra Wawrzyniaka. Było to raczej powtórne odsłonięcie, gdyż plakieta istniała od początku ufundowania pomnika na cmentarzu, zniszczyli ją Niemcy podczas okupacji. Plakietę obecną ufundowały spółdzielnie, a odtworzono ją w Szkole Plastyków w Poznaniu. Tym samym zlikwidowano inny ślad barbarzyństwa germańskiego i ułatwiono zwiedzającym cmentarz mogileński odczytanie nazwiska człowieka, który jest chlubą nie tylko Mogilna, ale i całej Polski. Podczas odsłonięcia przemawiali: Ks. Kanonik Płoszyński z Inowrocławia - dawniejszy wikary ks. Wawrzyniaka, który znał ks. prałata z pierwszych latach kapłaństwa oraz ks. Szczepan Misiak. W II Niedzielę Adwentu 1947 roku Ks. Proboszcz wskrzesza Sodalicję Mariańską Panien. Zgłosiły się córki obywatelskie, nauczycielki, panienki pracujące w urzędach, studentki i inne czcicieli Przenajświętszej Dziewicy. 17 grudnia 1947 rządca Parafii św. Jakuba i Jana obchodzi srebrny jubileusz kapłaństwa. Wzruszająca uroczystość dla jubilata i parafii. Wszyscy w niej biorą czynny udział, aby tym samym dać dowód swej wdzięczności i uznania dla zasłużonego i kochanego duszpasterza. "Dzwonki nie milkną, to stale napływające telegramy z odległych miejscowości. W wieczór poprzedzający uroczystość przychodzą delegacje wszystkich towarzystw religijnych oraz miejscowa inteligencja". Po części oficjalnej podejmuje ks. jubilat, gości w apartamentach plebani farnej. Na drugi dzień czcigodny jubilat celebruje Mszę św. Kazanie głosi przyjaciel ks. jubilata z niedoli obozowej ks. Proboszcz Leon Mencel. Sama postać jubilata w tym dniu uroczysta, jak zawsze poważna z wyrazem pokory, tak charakterystycznej dla jego osoby

Kliknij, aby powiększyć Kliknij, aby powiększyć
17.12.1947 r. srebrny jubileusz kapłaństwa ks. Szczepana Misiaka

Pielgrzymi na Jasnej Górze

11 -12.08.1958 roku

siedzą: ks. Stanisław Bogusz i ks. Zenon Maciejewski

 

W czerwcu 1948 roku święci figurę św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus przy zbiegi ul. J. Kausa i Kasztanowej. Przed wojną w tym miejscu figurę św. Józefa postawił Kaźmierczak senior. Podczas zawieruchy wojennej figurę zburzono, głowę św. Józefa odnaleziono obok postumentu, a korpus był gdzieś w śmietniku na podwórzu. Roman Kaźmierczak - junior nawiązał do tradycji ojca i postawił figurę na swoim miejscu. Natomiast w sierpniu przy plebani farnej odbudowuje taras, na którym przed wojną, oszklonym na kolorowo niekoronowany król Polski Ks. Wawrzyniak zasiadał często po swoich wyjazdach po diecezji i omawiał ze swoimi współpracownikami bliższymi i dalszymi plan pracy. Tenże historyczny taras na którym zasiadał również ks. Proboszcz Brodowski został niestety zburzony podczas okupacji i pozostała tylko cementowa posadzka. Podczas większych opadów deszczowych ściana, do której przylega taras czerniała zupełnie, szpecąc wnętrze kuchni. Przez odbudowę tarasu, usunięto te anomalie i plebania farna zyskała 45 m2 powierzchni. W późniejszym okresie na tym tarasie prowadzono katechizacje, a do dnia dzisiejszego odbywają się zebrania. 15 września 1948 Kuria Metropolitarna w Gnieźnie oddaje ks. Szczepanowi Misiakowi w zarząd parafie św. Jana Apostoła, a parafię farną pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła obejmuje przedwojenny jej proboszcz Ks. Profesor Tadeusz Zieliński na polecenie kardynała Hlonda - nastąpił podział jednej mogileńskiej parafii na dwie. Z dniem 1 lutego 1960 roku Ks. Szczepan Misiak zostaje odwołany z parafii św. Jana Ap. i przeniesiony do Nakła n./Notecią do parafii św. Stanisława.

 

    w górę

 

 

Część 13.

 

Ks. Stanisław Obarski

proboszcz w latach (1964 - 1982)

Po zaśnięciu w Panu Ks. Tadeusza Zielińskiego parafią i kościołem św. Jakuba zarządzał Ks. Prałat Dobromir Ziarniak - Dziekan Mogileński, proboszcz parafii św. Jana (od 1963 do 1964), dlatego, że władza administracyjna - świecka nie wyrażała zgody na powołanie nowego proboszcza. W tym czasie w dniach 4 - 5.04.1964 roku, pomimo, że  parafia była osierocona, odbyła się wizytacja kanoniczna przeprowadzona przez Ks. Biskupa Jana Czerniaka. Obowiązki wikariuszowskie pełnili Ks. Zenon Kubiak - opiekun ministrantów i Ks. Bronisław Łukowski. Organistą był Pan Wacław Flanc, który prowadził zespół śpiewaczy oraz pracował w biurze parafialnym. Obowiązki grabarza pełnił Pan Stefan Bobrowski. Zakrystią i paramentami kościelnymi opiekowała się siostra Imelda. Dnia 12.04.1964 r. parafianie dowiadują się o nominacji nowego proboszcza, który w latach od 01.07.1932 - marca 1940 r. był wikariuszem w Farze, a tym razem przybywa po 32 latach (w tym praca administracyjna w Kcyni - od 1 kwietnia 1945, a od 1 czerwca 1946 w Ludzisku) w znane już miejsce. Jest nim Ks. Stanisław Obarski. Zgodnie z Dekretem J.E. Ks. Kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego obejmuje od 15.04.1964 roku obowiązki Proboszcza przy parafii św. Jakuba. Urodzony 25.04.1908 roku w Miłosławiu, powiat wrzesiński. Był synem Konstantego i Marii z Zamysłowskich. Świadectwo dojrzałości uzyskał w 1927 roku, w Gimnazjum Klasycznym we Wrześni. Studia filozoficzno teologiczne odbył Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał 12.06.1932 roku z rąk Ks. Kardynała Augusta Hlonda w Archikatedrze Gnieźnieńskiej. Jego pierwszą placówką posługi kapłańskiej była Fara. W 1940 roku przemocą okupanta wywieziony do Generalnej Gubernii, więzień obozów zagłady. Kończył się Rok Pański 1964, dla zobrazowania -  kilka liczb ilustrujących życie religijne parafii. Dusz - 4620, chrztów - 81, bierzmowanie przyjęło - 237 osób, Komunii św. w ciągu roku rozdysponowano - 34 000, do I Komunii św. przystąpiło - 126 dzieci. Na cmentarzu parafialnym pochowano - 58 zmarłych z czego 8 dzieci powyżej 7 lat. Pobłogosławiono w Mogileńskiej Farze 31 związków małżeńskich. Gromada ministrantów liczyła 26 chłopców. Za wezwaniem Bożym

Podczas remontu wnętrza kościoła - scena przedstawia prowizoryczną chrzcielnicę w prezbiterium kościoła.

Kliknij - aby powiększyć

13.06.1965 - I Komunia Święta

 poszedł do Seminarium Duchownego w Gnieźnie syn parafii  - Zenon Rybacki.  28 lutego 1965 roku dzięki staraniom śp. Ks. Tadeusza Zielińskiego parafia otrzymuje relikwiarz z relikwiami św. Judy - Tadeusza, Apostoła. W tym dniu wszyscy parafianie po każdej Mszy św. mogli ucałować relikwie świętego. Natomiast w Marcu 1965 roku, serię kazań pasyjnych na temat "Dialogu Chrystusa z człowiekiem" wygłasza Ks. dr Józef Glemp, wówczas adwokat św. Roty Rzymskiej, który powrócił z Rzymu. Minowany dziekanem dekanatu mogileńskiego 1 września 1968 roku. W roku 1968 (od 18 - 26 maja) Ks. Obarski organizuje Misje św., które przeprowadzają oo. Redemptoryści z Torunia, a 23.10.1965 roku w obecności księży dekanalnych oddaje Parafę Matce Bożej w Wieczystą Niewolę Miłości. W czerwcu 1969 roku parafię opuszcza dotychczasowy wikary ks. Leonard Polley', a w jego miejsce Władza Duchowna skierowała ks. Józefa Bogusławskiego z Szubina. Życie religijne parafii na koniec 1969 roku: Parafia liczyła 4904 dusz, z tego w  mieście 3451, a na wioskach 1453. Na terenie parafii mieszkało 22 niekatolików  . Udzielono 111 chrztów, przyjęto do I Komunii 116 dzieci, a 3 do wczesnej, rozdano Komunii św. - 38 tys., ślubów pobłogosławiono - 40, namaszczono 44 osoby. Pogrzebów było 66, z tego 14 dzieci poniżej 7 lat, pogrzebano 2 - ch samobójców. Koło ministrantów liczyło 16 chłopców. W lipcu 1970 roku rozpoczęły się prace murarskie przy kościele polegające na umocnieniu szczytowych skarp, zafugowaniu zewnętrznych murów kościoła na wysokość do 2 m. , jak również zafugowaniu od zewnątrz i wewnątrz spoin ceglanego muru przykościelnego postawionego przed 65 laty za Ks. Prałata Piotra Wawrzyniaka - prace wykonał Pan Jan Andrzejewski z Mogilna. Następne prace remontowe ks. Obarki podejmuje w 1973 roku. Po przeszło rocznych przygotowaniach przystąpiono do wymiany pokrycia dachowego. W 1974 zleca przygotowanie projektu modernizacji prezbiterium. W 1975 roku po modernizacji wnętrza kościoła przyszedł czas na wyremontowanie organów, a 18.03.1976 r. uzyskawszy kościelne zezwolenie - poświęca nawą Drogę Krzyżową. Natomiast 20.05.1976 roku zakładane są nowe witraże. Ciągłe zabiegi, starania, wysiłek katechetyczny i administracyjny parafii odbijają się na zdrowiu proboszcza Obarskiego, musi poddać się leczeniu szpitalnemu (od 06.08. do 04.09.1974). 12.06. 1972 roku w dzień dorocznej Adoracji Najświętszego Sakramentu Ks. Stanisław Obarski obchodzi 40 rocznice święceń kapłańskich. Licznie przybyli księża z dekanatu. Zacny jubilat dla uczczenia tej rocznicy ufundował z własnych oszczędności nawą stacje Drogi Krzyżowej. W 1982 roku po utworzeniu w Mogilnie nowej parafii  - Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na własną prośbę zwolniony z obowiązków proboszcza. Pozostał jednak w Mogilnie do końca swojego życia. Zmarł w mogileńskim szpitalu 14 sierpnia 1988 roku. Został pochowany w centralnej części nowego cmentarza. Kondukt żałobny prowadził ks. biskup Jan Czerniak z licznym udziałem duchowieństwa i wiernych.

 

    w górę

 

 

Część 14.

 

Ks. Zenon Lewandowski (od 1994)

(imieniny 5 kwietnia)
Pożegnanie w Siedlimowie - 1994r.

Powitanie w Mogilnie - 1994 r.

Plebania po remoncie 1994 r., przed plebanią postawiona figura Matki Bożej w 1994 r..

Wnętrze plebanii przed remontem - 1994 r.

Ołtarz główny w 1994 r.

Widok kościoła od strony płd. 1995 r.

Przy grobie Ks. Jerzego Popiełuszki - 1994 r.

Pierwsze dożynki  w nowej parafii- 1994 r. Wprowadzenie do kościoła przedstawicieli wsi.

Wnętrze Izby Pamięci Ks. P. Wawrzyniaka urządzone w 1994 r.

Msza św. przy grocie, ks. abp święci obraz Matki Bożej oraz dokonuje zawierzenia Maryi Ludu Ziemi Mogileńskiej - 1994 r.

Na cmentarzu - 1994 r.

Zgromadzeni ks. ze swoim pasterzem przed plebanią farną - 1994 r.

Misje parafialne - 1995 r.

Relikwie św. Wojciecha - 1995 r.

Ołtarz główny. Boże Narodzenie 1995 r.

Podczas Misji 1997 r.

Festyn "Jakubowy" 1998 r.

Jubileusz 25 lat kapłaństwa ks. proboszcz 1998 r.

Jubileusz 25 lat kapłaństwa ks. proboszcz 1998 r.

Jubileusz 25 lat kapłaństwa ks. proboszcz 1998 r.

Jubileusz 25 lat kapłaństwa ks. proboszcz 1998 r.

W rezydencji ks. Prymasa, 2006 r.

Ks. Zenon Lewndowski

 

Ks. Stanisław Podlewski

W 1989 Polska wychodzi z totalitarnego zniewolenia. Życie religijne może rozwijać się  nieskrępowanie. W Mogilnie największą wspólnotą wyznaniową jest kościół katolicki. Zachował on swoją strukturę terytorialną sprzed 1989 roku, która obejmowała trzy parafie: św. Jana Apostoła, św. Jakuba Większego Apostoła - mogileńska fara oraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

W latach 1982 - 1994 parafią św. Jana i św. Jakuba administrował ks. Stanisław Podlewski, kanonik gremialny Kapituły Kolegiackiej św. Piotra i Pawła w Kruszwicy. Ks. St. Podlewski urodził się 30.08.1940r., wyświęcony na kapłana 21.11.1965r. Parafią św. Jakuba Ap. zarządzał do 27 czerwca 1994 roku, czyli do dnia mianowania przez Ks. Arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, Metropolitę Gnieźnieńskiego nowego proboszcza. W dniu 21 czerwca 1993 roku Mogilno przeżywało niecodzienną uroczystość. W ramach II - go Polskiego Synodu Plenarnego w mogileńskim Klasztorze ks. biskup Bogdan Wojtuś otworzył I - szy Dekanalny Kongres Synodalny. Inicjatorem Kongresu był Dziekan mogileński ks. Stanisław Podlewski, wraz z zespołem redakcyjnym mogileńskiego miesięcznika katolickiego "Benedictum" - dobre słowo. Kongres rozpoczął się Mszą św. koncelebrowaną, w kongresie uczestniczyło ok. 180 osób. Ks. Podlewski z dniem 23 kwietnia 1995 roku mianowany Dziekanem Dekanatu Mogileńskiego.

Na uwagę zasługuje fakt, iż po 12 latach przerwy powstaje na nowo samodzielna parafia Świętego Jakuba Apostoła. (w Mogilnie parafią św. Jana administruje - Ks. St. Podlewski, a MBNP - Ks. Eugeniusz Jaworski). Władza duchowna powołała na zarządcę parafii "Jakubowej" dotychczasowego proboszcza w Siedlimowie k. Jezior Wielkich, Ks. Zenona Lewandowskiego, który z dniem 29 czerwca 1994 roku, obejmuje funkcję proboszcza Parafii pw. św. Jakuba. (Wikariuszem zostaje ks. Sławomir Rydz, który przez rok pełnił obowiązki wikariuszowskie w parafii św. Jana Apostoła w Mogilnie. Dekretem Ks. Arcybiskupa Metropolity Gnieźnieńskiego ks. Sławomir Rydz został z dniem 1 lipca 1996 roku przeniesiony do Parafii św. Floriana w Żninie. Nawym wikariuszem zostaje mianowany ks. Sławomir Nowak z Parafii św. Trójcy w Gnieźnie. Z dniem 1 września 1997 ks. Arcybiskup zamianował wikariuszem naszej parafii ks. Witolda Ceglarka, a 30.06.2003 roku po blisko 6-letniej posłudze w mogileńskiej Farze odchodzi Ks. Witold, do parafii bł. Bpa Kozala w Gnieźnie , obowiązki wikariuszowskie obejmuje przybyły z parafii św. Kazimierza Królewicza z Wrześni Ks. Sebastian Semrau). 26.06.1994 roku, w pogodną niedzielę o godzinie 10.00, parafianie w Jeziorach Wielkich żegnają swojego proboszcza, a wieczorem wraz ze swoim już byłym duszpasterzem udają się w pielgrzymce religijnej z obrazem Matki Bożej Częstochowskiej do nowej parafii farnej w Mogilnie, gdzie o godz. 19.00 podczas uroczystej Mszy św. Mogilnianie witają nowego proboszcza.

Ks. Zenon pochodzi z rodziny wielodzietnej. Przyszedł na świat, 4 kwietnia (Wielki Piątek) 1947 roku jako siódme dziecko Kazimierza i Moniki (zd. Wierzchosławska) w małej miejscowości Cegielnia należącej do parafii gościeszyńskiej pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. W tym pięknym kościółku z cudownym Obrazem Matki Bożej z Dzieciątkiem zostaje włączony w Chrystusa i Jego Kościół przez Sakrament Chrztu Świętego. Po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Gościeszynie, kontynuuje naukę w szkole rolniczej gdzie uzyskuje dyplom przygotowania do zawodu rolniczego. Następnie podejmuje naukę w Liceum Ogólnokształcącym im. Michała Kosmowskiego w Trzemesznie. Po zdaniu egzaminu dojrzałości - „matury”, 10 maja 1967 roku prosi o przyjęcie do Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Po odbyciu studiów filozoficzno – teologicznych przyjmuje w Archikatedrze Gnieźnieńskiej, 9 czerwca 1973 roku Sakrament Kapłaństwa z rąk Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Polski. Mszę św. Prymicyjną odprawia w Uroczystość Ducha Świętego, dnia 10 czerwca 1973 roku w rodzinnej parafii gościeszyńskiej. Kapłańską posługę rozpoczyna 1 lipca 1973 roku w Parafii Świętej Trójcy w Łobżenicy. Następnie z dniem 1 lipca 1979 roku zostaje skierowany do pracy duszpasterskiej w Inowrocławiu, Parafia Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Po trzech latach posługi kapłańskiej, przeniesiony zastaje do Żnina, Parafia NMP Królowej Polski. W latach 1988 - 1994 pełnił obowiązki proboszcza w Parafii Świętego Michała Archanioła w Siedlimowie.

Po objęciu obowiązków proboszczowskich w Mogilnie wraz z byłymi parafianami przystąpił z ogromnym zapałem do prac remontowych już w czerwcu 1994 roku. Stan plebani przypominał wówczas zdewastowany, zrabowany dom. Wkrótce do prac przyłączyli się parafianie z okolicznych wiosek i Mogilna. Odnawia w 1994 roku zniszczoną kompletnie plebanię i salkę wystawową – Izba Pamięci” im. wielkiego poprzednika ks. Piotra Wawrzyniaka, oraz instaluje przy grocie Marki Bożej z Lourdes kamienny ołtarza. 19.08.1994 roku zakupuje dla fary w Klasztorze Ojców Paulinów na Jasnej Górze kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą w niedzielę 28.08.1994 r. Ks. Arcybiskup Henryk Muszyński podczas Mszy św. Pontyfikalnej przy grocie Matki Bożej z Lourdes, poświęca i dokonuje Aktu Zawierzenia Maryi - Ludu Ziemi Mogileńskiej. Metropolita Gnieźnieński odwiedza także chorych w szpitalu oraz odmawia modlitwę za zmarłych na cmentarzu parafialnym, przy grobie ks. P. Wawrzyniaka, ks. St. Obarskiego, ks. M. Kwiatkowskiego oraz przy pomniku ofiar Katynia. Na początku czerwca 1997 roku oddane zostało do użytku nowe przejście do kościoła od strony Rynku. Nowy chodnik wyłożono kostką polbrukową osadzony został po obu stronach piękną zielenią, co dało w efekcie piękną aleję prowadzącą wprost przed grotę Matki Bożej z Lourdes. Natomiast w 2000 r. z okazji obchodów 90 rocznicy śmierci ks. Piotra Wawrzyniaka odrestaurowano dwa ołtarze boczne. W uroczystościach uczestniczył JE. Ks. Arcybiskup Henryk Muszyński, który 12 listopada poświęca ołtarze. W Romach obchodów rocznicowych na Rynku Msza św. W intencji Ojczyzny. Ukazuje się również wydanie specjalne Orędownika na Powiat Mogileński. Dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 przygotowały montaż słowno – muzyczny. Odbyły się na cmentarzu mogileńskim nieszpory z udziałem ks. Arcybiskupa. W mogileńskim parku został odsłonięty pomnik, którego poświęcenia dokonuje ks. Metropolita Gnieźnieński. W lutym 2003 roku kościół wzbogacił się o sześć nowych klęczników – klasyczne i estetyczne klęczniki wykonał p. Zdzisław Cierpisz z Mogilna. W lipcu 2003 roku następuje zakończenie największych prac inwestycyjnych przy kościele parafialnym oraz w jego otoczeniu, prac posadzkarskich i brukarskich. Owo dzieło mogło doczekać finału dzięki uporowi, inwestycji i zmysłowi organizacyjnemu Księdza Proboszcza, jak i grona oddanych ludzi dobrej woli, w tym grupy ofiarodawców. Należy podkreślić, że ks. proboszcz jest inicjatorem fatimskich procesji różańcowych ze światłami i świecami, które każdego roku co miesiąc od maja, aż do października (13 dnia) o godzinie 20.00 z farnego wzgórza podążają na Rynek i z powrotem. Z chwilą przybycia do Mogilna wprowadził Msze św. za Ojczyznę, która sprawowana jest w listopadzie. Tradycja ta została przejęta przez pozostałe parafie mogileńskie i na stałe zakorzeniła się w ich ceremoniale. Ta patriotyczna inicjatywa spowodowała także włączenie się władz powiatowych i gminnych. Dzisiaj każdego raku na przemian w kościołach mogileńskich odbywają się każdego roku Msze św. za Ojczyznę z udziałem władz lokalnych i mieszkańców Mogilna. Ks. Proboszcz pamięta także o ważnej roli pielgrzymowania w życiu katolika, organizując  pielgrzymki:

wrzesień 1994 r. na Jasną Górę, Oświęcimia, Kalwarii Zebrzydowskiej, Krakowa.

październik 1994 r., do Włocławka, Niepokalanowa i Warszawy – gdzie pielgrzymi modlili się nad grobem ks. Jerzego Popiełuszki w 10 rocznicę męczeńskiej śmierci.

maj 1995 r. wyjazd do Skoczowa w celu spotkania się z Ojcem św. Janem Pawłem II.

lipiec 1995 r. parafialna pielgrzymka do Gietrzwałdu, Olsztyna, Świętej Lipki, Stoczka Warmińskiego i Pieniężna.

czerwiec 1996 r. 86 osobowa pielgrzymka udaje się do Markowic autokarami na spotkanie z Matką Bożą Fatimską.

marzec 1996 r. przewodniczy pielgrzymce parafialnej autokarowej na Misterium Męki Pańskiej do Górki Klasztornej.

lipiec 1996 r. do Matki Boskiej Markowickiej „Pani Kujaw” pod hasłem: "Módl się za nami grzesznikami".

lipiec 1997 r. autokarowa pielgrzymka na Jasną Górę.

wrzesień 1999 r. – pielgrzymka do grobu patrona św. Jakuba. Pielgrzymi szlak wiedzie z Mogilna do Fatimy, Santiago de Compostela i Lourdes.

lipiec 2000 r. – Jubileuszowa Pielgrzymka do Rzymu. Punktem kulminacyjnym pielgrzymki były dwa spotkania z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, które odbyły się 06.07.2000 roku Na Placu św. Piotra – spotkanie dopołudniowe, drugie spotkanie – wieczorne połączone było z Apelem Jasnogórskim. W tym dniu pielgrzymi uczestniczyli także we Mszy św. Koncelebrowanej w Bazylice św. Jana na Lateranie.

wrzesień 2000 r. autokarowa pielgrzymka do grobu św. Wojciecha w Katedrze Gnieźnieńskiej.

czerwiec 2001 r. pielgrzymka do Częstochowy, Wadowic, Kalwarii Zebrzydowskiej, Krakowa i Zakopanego.

wrzesień 2001 r. pielgrzymka do Sanktuariów Białorusi i Litwy „Śladami Elizy Orzeszkowej i Adama Mickiewicza” pod przewodnictwem Ks. Zenona Lewandowskiego, Ks. Dziekana Jana Trojanowskiego – proboszcza z parafii Wronowy i Ks. Proboszcza Eugeniusza Ryszki z parafii Wójcin.

maj 2002 r. – grupa młodzieży pod duchowym przewodnictwem Ks. J. Kwiatkowskiego i Ks. W. Ceglarka udała się do Lednicy (18.05. – dzień urodzin Jana Pawła II), by wybrać Chrystusa Króla i uczestniczyć w Apelu III tysiąclecia.

wrzesień 2004 r. – z Rynku w Mogilnie wyruszyła pielgrzymka do Częstochowy. Parafia w ten sposób włączyła się w XX ogólnopolską pielgrzymkę Rodzin na Jasną Górę z mottem „ Naśladować Chrystusa w rodzinie”.

maj 2005 r. piesza pielgrzymka z Mogilna do Sanktuarium Nawiedzenia NMP w Gościeszynie, której skradziony wizerunek powrócił cudownie do miejsca kultu po 13 latach. Odsłonięcia cudownego obrazu dokonał J.E. Ks. Arcybiskup Henryk Muszyński w asyście Księży Biskupów. W tym czasie proboszczem w Gościeszynie był Ks. Kan. Feliks Dietrich.

wrzesień 2005 r. pielgrzymka parafialna do Częstochowy – Jasna Góra, Kalwarii Zebrzydowskiej, Łagiewnik i Wadowic.

 

Chronologia ważniejszych wydarzeń w parafii:

21.08.1994 r. tradycyjne, pierwsze dożynki – Święto Dziękczynienia. Delegacje rolników podziękowały Bogu za roczne zbiory, składając przed ołtarzem na Mszy św. wieńce dożynkowe.

10.11.1994 r. młodzież ze Śremu, przybyła do grobu ks. Piotra Wawrzyniaka. Po raz pierwszy pielgrzymi śremscy uczestniczyli we Mszy św. w kościele św. Jakuba i modlili się na cmentarzu przy grobie księdza Piotra.

25.07.1994 r. Patronalne Święto Parafii – pierwsza uroczystość odpustowa po 12 letniej przerwie. Sumę odpustową celebruje ks. Kanonik Jan Kasprowicz z Gnieźnieńskiej Fary, a kazanie głosi ks. dr Zenon Rubach z Gniezna.

28.05.1995 r. 43 dzieci w pełni uczestniczy w ofierze Mszy św.

12.06.1995 r. Ks. Biskup Jan Czerniak udziela Sakramentu Bierzmowania 45 młodym parafianom.

25.07.1995 r. Odpust parafialny. Sumę odpustową odprawił ks. Kanonik Alojzy Święciechowski ze Strzelna a kazanie wygłosił ks. Prałat Eugeniusz Jaworski.

23.09. – 01.11.1995 r. Misje Święte, prowadzą Ojcowie Redemptoryści o. Grzegorz Jaroszewski i o. Leszek Zabdyr z Krakowa. Dnia 1 listopada 1995 r. poświęcono nowy Krzyż Misyjny. Natomiast 9 października 1995 roku. parafia przeżywa peregrynację relikwii św. Wojciecha.

10.11.1995 r. Uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy pamiątkowej ku czci Ks. P. Wawrzyniaka z okazji 85 rocznicy śmierci - w kruchcie kościoła.

1995 r. ochrzczono 46 dzieci, związek małżeński zawarły 22 pary, 32 osoby Bóg powołał do wieczności.

28.01.1996 r. wraz z grupą parafian ks. Zenon Lewandowski, bierze udział w Warszawie w Centrum Kultury Civitas Chrystian w sesji poświęconej Księdzu Prałatowi P. Wawrzyniakowi w związku przypadającą 147 rocznicą jego urodzin nt."Ks. P. Wawrzyniak bohater filmu - Najdłuższa wojna w nowoczesnej Europie".

05.05.1996 r. 34 dzieci przystępuje do I Komunii Św.

10.05.1996 r. Wizytacja kanoniczna - Ks. Biskup Bogdan Wojtuś

26.05.1996 r. Ks. Prymas Józef Glemp dziękuje Bogu za łaskę trwania w kapłaństwie przez 40 lat. Rada Miejska nadje księdzu Prymasowi dyplom Honorowego Obywatelstwa Miasta Mogilno.

25.07.1996 r. Uroczystość odpustowa ku czci św. Jakuba. Dni Jakubowe. O godz. 18.00 centralna uroczystość z udziałem kapłanów z dekanatu i gości. Uroczystością przewodniczył ks. kanonik Jan Kasprowicz z Gniezna.

01.09.1996 r. Święto dziękczynienia za zebrane plony – dożynki parafialne.

30.11.1996 r. rozpoczęły się uroczystości związane z Renowacją Misji Świętych. Tak jak przed rokiem przeprowadzili je ojcowie Redemptoryści z Krakowa, trwały do 5 grudnia.

1996 r. ochrzczono 39 dzieci, związek małżeński zawarło 19 par, Bóg powołał do wieczności 39 osób.

30.01.1997 r. 148 rocznica urodzin ks. P. Wawrzyniaka. W związku z tą rocznicą 24 stycznia w Mogileńskim Domu Kultury młodzież wraz z nauczycielami Szkoły Podstawowej nr 2 w Śremie przedstawiła okolicznościowy program. Po programie w Szkole Podstawowej nr 2 w Mogilnie, goście spotkali się z nauczycielami i uczniami. Zwiedzili miasto oraz wspólnie złożono kwiaty na grobie Ks. P. Wawrzyniaka.

05.04.1997 r. młodzież parafialna przyjęła Sakrament Bierzmowania , którego udzielił Ks. Biskup Bogdan Wojtuś.

04.05.1997 r. – 34 dzieci ze wspólnoty parafialnej przystąpiło do I Komunii św.

2 - 4.06.1997 r. V Pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny – Ks. Proboszcz pełni obowiązki Dowódcy dek. Mog. W służbie porządkowej w Gnieźnie. (3 czerwca Jan Paweł II odwiedza Gniezno).

25 - 27.07.1997 r. uroczystość odpustowa. Sumę odpustową 27 lipca odprawił Ks. dr Prałat Bronisław Michalski z Trzemeszna, kazania podczas 3 dniowych uroczystości odpustowych głosił Ks. Andrzej Bałuk z Głogowa. W ramach dni odpustowych odbyło się spotkanie z piosenką religijną przy ognisku z udziałem niepełnosprawnych, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, św. Wojciecha i wszystkich organizacji katolickich.

07.09.1997 r. dożynki parafialne – rolnicy dziękują Bogu za zebrane plony. W godzinach popołudniowych w ogrodzie farnym z racji dożynek odbył się festyn rodzinny z udziałem Zarządu Głównego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich z Bydgoszczy, Wrześni i Mogilna.

5 - 12.10.1997 r. Misje Ewangelizacyjne. Cel Odnowienie ducha wiary w wymiarze: osobistym, rodzinnym, wspólnotowym.

06.11.1997 r. z okazji 87 rocznicy śmierci Ks. P. Wawrzyniaka przybyła pielgrzymka nauczycieli i młodzieży ze Śremu, na grób swojego patrona.

1997 r. ochrzczono 47 dzieci, związek małżeński zawarło 17 par, zmarło 45 osób.

30.01.1998 r. 149 rocznica urodzin Ks. Wawrzyniaka. Spotkanie grona pedagogicznego Szkoły Podstawowej ze Śremu i Szkoły Podstawowej nr 2 w Mogilnie.

O3.04.1998 r. Biskup St. Gądecki udziela młodzieży Sakramentu Bierzmowania.

04.04.1998 r. Śp. Manika i Kazimierz Lewandowscy rodzice ks. Proboszcza – zmarli tragicznie.

03.05.1998 r. 42 dzieci z parafii przystępuje do I Komunii Św.

09.06.1998 r. Ks. Proboszcz obchodził srebrny jubileusz posługi kapłańskiej.

24.07.1998 r. w mogileńskiej farze uroczysta Msza św. odprawiona przez Ks. proboszcza w 125 rocznicę założenia Banku Spółdzielczego w Mogilnie z udziałem przedstawicieli banku i licznie zebranych mieszkańców Mogilna.

25.07.1998 r. odpust parafialny. W patronalne święto kościoła i parafii z udziałem Ks. Biskupa Stanisława Gądeckiego, który sprawował sumę odpustową i wygłosił okolicznościową homilię. W uroczystościach odpustowych udział wzięli ks. z dekanatu mogileńskiego i licznie zgromadzeni wierni. Natomiast po południe wzorem lat ubiegłych odbył się festyn dla mieszkańców Mogilna. W programie m.i. zawody sportowe dla dzieci i dorosłych, aukcja obrazów, loteria fantowa, występy zespołów muzycznych i folklorystycznych, ognisko z kiełbaskami. Natomiast w niedzielę na zakończenie Dni Jakubowach odbył się koncert organowy na odnowionych organach farnych.

30.08.1998 r. Dożynki parafialne.

27.09.1998 r. poświęceni kościoła Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Mogilnie przez J.E. Ks. H. Muszyńskiego. W uroczystości wzięli udział biskupi Bogdan Wojtuś, Stanisław Gądecki, kapłani całego dekanatu oraz licznie zebrani wierni i zaproszeni goście.

1998 r. ochrzczono 35 dzieci, związek małżeński zawarło 21 par, zmarło 35 osób

30.01.1999 r. 150 rocznica urodzin ks. P. Wawrzyniaka – uroczysta Msza św. W intencji zmarłego i złożenie wiązanki kwiatów na grobie zmarłego kapłana.

04.04.1999 r. Sakramentu Bierzmowania udziela Ks. Biskup St. Gądecki.

02.05.1999 I Komunia św. 47 dzieci przyjmuje Pana Jezusa.

24.07.1999 r. Uroczystość ku czci św. Jakuba. Sumę odpustową sprawuje ks. dr. Zenon Rubach. W ramach Dni Jakubowach – festyn dla mieszkańców Mogilna wzorem lat ubiegłych.

10.11.1999 r. kolejna wizyta gości ze Śremu Szkoła Podstawowa nr 2.

1999 r. ochrzczono 32 osoby, 24 pary zawarły związek małżeński, 36 parafian Bóg powołał do wieczności.

07.05.2000 r. – 42 dzieci przystąpiło do I Komunii św.

24.05.2000 r. 42 osoby przystąpiły do Sakramentu Bierzmowania, którego udzielił Ks. Biskup Stanisław Gądecki.

22.07.2000 r. Odpust . Centralna uroczystość odpustowa przebiegała pod hasłem „ Ze św. Jakubem w III tysiąclecie”. Sumę odpustową odprawił ks. dr Bronisław Michalski z Trzemeszna, a kazanie wygłosił ks. Dziekan, Kanonik Stanisław Zywert z Palędzia Kościelnego. Tradycyjne jak w latach ubiegłych odbyła się wokół kościoła procesja eucharystyczna i poświęcenie pojazdów mechanicznych. Zwyczajem lat ubiegłych w ogrodach farnych odbyła się biesiada – festyn, w którego programie były zabawy, gry i zawody sportowe, loteria fantowa oraz możliwość nabycia miodu św. Jakuba. Festyn zakończył się Apelem Jasnogórskim o godzinie 21.00.

27.08.2000 r. Dziękczynna Msza św. Za zebrane plony.

2000 r. ochrzczono 42 dzieci, związek małżeński zawarło 17 par, zmarło 35 osób.

06.05.2001 r. – 39 dzieci przystąpiło do I Komunii św.

25.07.2001 r. – Odpust . Sumę odpustową sprawuje ks. Kanonik Zenon Starszak – Dziekan z Rogowa, kazanie głosi ks. Kanonik Feliks Dietrich z Gościeszyna. Jak corocznie w ogrodach farnych odbywa się festyn Jakubowy.

26.08.2001 r. – Dożynki.

30.01.2002 r. Msza św. z okazji 153 rocznicy urodzin Ks. Piotra Wawrzyniak.

11.02.2002 r. w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes – X Światowy Dzień Chorego. Przed 10 laty Jan Paweł II ustanowił ten dzień Światowym Dniem Chorego. Centralne uroczystości odbyły się w Sanktuarium Matki Bożej Uzdrowicielki Yailankanny w Indiach. Z tej okazji w kościele farnym odbyła się uroczysta Msza św., w której uczestniczyło około 150 osób. Po Mszy św. miało miejsce nabożeństwo, po którym każdy uczestnik otrzymał błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Po uroczystościach kościelnych chorzy spotkali się na plebani farnej, przy słodkim poczęstunku.

01.05.2002 r. I komunia św. 29 dzieci po raz pierwszy przyjęło Pana Jezusa po postacią chleba.

23.05.2002 r. . Wizyta Arcypasterza Jego Ekscelencji Księdza Arcybiskupa Henryka Muszyńskiego Metropolity Gnieźnieńskiego w parafii św. Jakuba Apostoła.

25.07.2002 r. Odpust i Dni Jakubowe. Sumę celebruje Ks. Dziekan, Kanonik Stanisław Zywert, a kazanie głosi Ks. Stanisław Szkutnicki. W ramach Dni Jakubowach koncert pieśni religijnych i gospel – wystąpił Mirek Karauda.

Dekretem Ks. Abp Henryka Muszyńskiego z dnia 19 marca 2003 roku erygowano parafię pw. św. Faustyny, wydzieloną całkowicie z parafii MBNP.

11.04.2003 r. 40 osób z naszej świętojakubowej parafii przystąpiło do Sakramentu Bierzmowania z rąk JE. Ks. Bpa Bogdana Wojtusia.

03.05.2003 r. Uroczystość Matki Bożej Królowej Polski to wielkie święto parafii pw. św. Jakuba, zarazem nieopisana radość – 40 dzieci po raz pierwszy w pełni uczestniczyło w Eucharystii i przyjęło Pana Jezusa do swych serduszek.

27.07.2003 r. Odpust. Suma odpustowa z udziałem kapłanów z dekanaty – przewodniczy ks. Prałat Bronisław Michalski. W ramach Dni Jakubowach od 25 - 27 lipca koncert 100 osobowego zespołu pod przewodnictwem ks. Andrzeja Szpaka z Rzeszowa.

Jubileusz Kapłaństwa. W dniu 10 czerwca 2003 roku pod przewodnictwem Jego Ekscelencji Ks. Apa Stanisława Gądeckiego w Poznaniu Ks. Proboszcz Zenon Lewandowski oraz jego Konfratrzy (koledzy kursowi w tym ks. Arcybiskup) obchodzili swą rocznicę 30 – lecia Święceń Kapłańskich, które przyjęli w Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie w dniu 9 czerwca 1973 roku. Dzień uroczystego obchodu to zarazem 30 rocznica Prymicji Ks. Proboszcza, którą sprawował w Sanktuarium Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Gościeszynie, swojej rodzinnej parafii.

24 - 25 sierpnia 2003 r. Jubileusz 25 - lecia Nawiedzenia Matki Bożej w kopii obrazu Jasnogórskiej Pani.

02.05.2004 r. – I Komunia św. 38 dzieci.

09.05.2004 r. niedziela, godzina 13.00 J.Eksc. Ks. Bp Wojciech Polak celebrował i wygłosił Słowo Boże na uroczystej Mszy św. transmitowanej z farnego wzgórza w Mogilnie na cały świat, przez Telewizję Polonia. Dzięki transmisji i komentarzom prowadzącego telewidzowie mogli poznać historię oraz piękno świątyni farnej.

maj 2004 r. – staraniem Ks. Proboszcza umieszczona została z powrotem w kościele Droga Krzyżowa, która jest wierną kopią Drogi Krzyżowej z XVIII wieku, jaka była do 1973 roku w mogileńskiej Farze, a teraz jest w Kołodziejewie. Twórcami wiernych kopii są artyści malarze: Michał Błażejewski z Mogilna i Aleksander Racinowski z Torunia. Kolejne dwie stacje Drogi Krzyżowej – XV i XVI: Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie namalował Michał Błażejewski dla mogileńskiej Fary –zawieszono 10.10.2004 w kościele.

23.07.2004 r. (piątek) 100 – lecie obchodziła nasza parafianka Janina Hajek zamieszkała w Mogilnie przy ul. Narutowicza. Uroczysta Msza św. o błogosławieństwo Boże i zdrowie zacnej jubilatki została odprawiona w mogileńskiej Farze.

25.07.2004 r. w tym roku Odpust wypadł w Roku Jubileuszowym św. Jakuba. Uroczystą sumę odpustową celebruje i kazanie wygłasza Ks. Kanonik Dziekan dr Tadeusz Nowak ze Żnina.

29.08.2004 r. Święto dziękczynienia za plony. Delegacje wiosek: Chabska, Izdeb, Gozdawy, Wyrobek, Stawisk i Wybudowań składają swe dziękczynne wieńce, także chleb z tegorocznych zbiorów.

17.09.2004 r. 65 rocznicę napaści Sowietów na Polskę w mogileńskiej Farze J.E. Ks. Bp Bogdan Wojtuś celebrował Msze św. „za pomordowanych na Wschodzie”. Przed Eucharystią złożono wiązanki kwiatów przy pomniku „Ofiar Katynia” na mogileńskim cmentarzu. Tegoż samego dnia w sali kina „Wawrzyn” nastąpiło przekazanie sztandaru i jego poświęcenie Rodzinie Katyńskiej Ziemi Mogileńskiej w 15 rocznicę jej powstania.

26.09.2004 r. na mogileńskim Rynku odbył się koncert zespołu „Siewcy Lednicy” związany z diecezjalną inauguracją przygotowań do XX Światowych Dni Młodzieży w Kolonii.

styczeń 2005 r. oprócz licznych zbiórek na cele społeczne prowadzone w latach poprzednich i tym razem parafianie zasłynęli z ofiarności na rzecz ofiar tsunami i trzęsienia ziemi – zebrano kwotę 1571 zł 60 gr.

13.02.2005 r. – umiera o godz. 17.25 siostra Łucja dos Santos jedno z trójki pastuszków, którym w roku 1917 objawiła się Matka Boża. Zmarła miała 95 lat.

02.04.2005 r. godzinie 21.37 Pan powołał do siebie Ojca Świętego Jana Pawła II. W parafii św. Jakuba modliliśmy się codziennie od czwartku 31 marca  podczas Mszy św.  w intencji Ojca św. Odmawialiśmy różaniec i koronkę do Bożego Miłosierdzia. W modlitwach licznie uczestniczyli parafianie. W momencie kiedy Ojciec Święty skonał odezwały się dzwony kościoła farnego na znak żałoby. Wokół kościoła wywieszono flagi papieskie z kirem. W niedzielę 3 kwietnia, podczas każdej Mszy św. razem z licznie zgromadzonymi wiernymi modliliśmy się za zmarłego Jana Pawła II. Przed figurą Matki Bożej z Lourdes wierni zapalali znicze, przynosili kwiaty i modlili się. Przez cały tydzień odmawiany był różaniec i modlitwy przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, zakończone o godz.21.00 Apelem Jasnogórskim. W środę 6 kwietnia 2005 roku, w godzinach dopołudniowych z udziałem całej społeczności Szkoły Podstawowej nr 2 w Mogilnie odprawiona została Msza św. w intencji Ojca św. Natomiast w godzinach wieczornych na Rynku w Mogilnie z udziałem Ks. Dziekana i kapłanów z dekanatu i Gębic odprawiono Msze św., kazanie wygłosił Ks. Zenon Lewandowski dla kilku tysięcy wiernych. Na Rynek wierni udali się z figurą Matki Bożej Fatimskiej odmawiając różaniec. W dniu pogrzebu Ojca św. w piątek 8 kwietnia 2005 roku odbył się marsz z klasztoru do parafii św. Faustyny ulicami miasta Mogilna w duchu wdzięczności za Ojca św. Jana Pawła II. Następnie w sobotę 9 kwietnia 2005 roku, Ks. Proboszcz udał się na Jasną Górę do Częstochowy i do Łagiewnik Sanktuarium Miłosierdzia Bożego by Bogu i Matce Najświętszej dziękować za wielkie rekolekcje jakie Ojciec Święty przygotował Polsce i Światu.

19.04. AD 2005 – Habemus Papam. Po niespełna dwudniowym konklawe 115 kardynałów elektorów, zgromadzonych w zamkniętej Kaplicy Sykstyńskiej, wybrało ze swojego grona na 265 następcę Świętego Piotra, kardynała Josepha Ratzingera, który przyjął imię - Benedykt XVI.

05.05.2005 r. 39 dzieci przystąpiło do I Komunii św.

24.06.2005 r. – Bierzmowanie, 39 osób. Udzielił J.E. Ks. Bp Bogdan Wojtuś.

10.07.2005 r. Nawiedzenie miasta Mogilna przez relikwie św. Teresy od Dzieciątka Jezus. W tym dniu, dniu przybycia Relikwii św. Teresy z Lisieux, czuwanie modlitewne na mogileńskim Rynku od godz. 11.00 do 12.00. Relikwie świętej przybyły z Lednicy na mogileński Rynek, tamże przy ołtarzu polowym, po powitaniu Relikwii m.in. prze władze miasta, uroczystą Mszę św. celebrował i wygłosił płomienne kazanie J. Ekscelencja Ks. Bp Wojciech Polak. Po Mszy św. w nabożnej procesji święte Relikwie zostały przeniesione do klasztoru, gdzie każdy wierny miał możliwość ich dotknięcia i indywidualnej modlitwy, by wyprosić dla sobie „różany deszcz łask”, „oferowany” przez św. Teresę. O godzinie 16.00 nastąpiła peregrynacja św. Relikwii do Kruszwicy Parafii pw. św. Teresy.

23 - 25.07.2005 r. Odpust parafialny i Dni Jakubowe. Uroczystą sumę odpustową w parafialnym kościele pw. św. Jakuba odprawił i okolicznościowe kazanie wygłosił Ks. Prefekt Robert Goździki – duszpasterz młodzieży z parafii św. Krzyża w Inowrocławiu. Tradycyjnie po Mszy św. odbyła się procesja Eucharystyczna wokół kościoła farnego oraz poświęcenie zgromadzonych pojazdów mechanicznych. Tradycyjne dni jakubowe miały również bogatą oprawę jak co roku.

11.09.2005 r. Dziękczynienie za plony. Jak każdego roku stanęły w dziękczynieniu za plony przed Pańskim Ołtarzem delegacje wiosek naszej wspólnoty parafialnej z Chabska, Stawisk, Wyrobek, Wybudowań, Izdeb i Gozdawy. Po Mszy św. dziękczynnej w ogrodach farnych miały miejsce śpiewy piosenek patriotycznych i pieśni religijnych przygotowane przez chór Hemantus z Mogilna oraz dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Mogilnie. Nad całością czuwał Mogileński Dom Kultury, a inicjatorem tegoż spotkania był ks. Proboszcz Zenon Lewandowski. W trakcie „imprezy” można było zwiedzać Izbę Pamięci Ks. Prałata Piotra Wawrzyniaka, skosztować wiejskiego chleba ze smalcem i zbożowej kawy, a także nabyć już kalendarze na 2006 rok.

16.10.2005 r. tejże papieskiej Niedzieli na mogileńskim Rynku przy polowym ołtarzu celebrował uroczystą Mszę św. J. Eksc. Ksiądz Biskup Bogdan Wojtuś. Stosowna była to okazja ponieważ odbyła się również ceremonia poświęcenia pamiątkowej marmurowej tablicy ku czci papieża Jana Pawła II. Natomiast dnia 6 kwietnia tego roku odbył się „biały marsz” wszystkich mogilnian w intencji Ojca Świętego Jana Pawła II.

10.11.2005 r. uroczysta Msza św. rocznicowa z zaproszonymi Gośćmi i delegacjami ze Śremu oraz wiernymi z Mogilna dla upamiętnienia 95 rocznicy śmierci śp. Księdza Wawrzyniaka. Po Mszy św. referat okolicznościowy historyczny wygłosił Paweł Oksiak. Po nim zebrani śpiewali pieśni patriotyczne oraz zwiedzili wystawę w Izbie Pamięci.

Cdn.

 

09.06.2008 r. Ks. Proboszcz obchodził Koralowy Jubileusz Kapłaństwa

Fotoreportaż - z uroczystości


Dekretem Prymasa Polski z dnia 3 lipca 2017 r. przechodzi na emeryturę. Mieszka w domu rodzinnym - Cegielnia, parafia Sanktuarium Matki Bożej w Gościeszynie.

    w górę