|
|
Biogramy znamienitych kapłanów - nekrologia |
|
"Mijają lata i gaśnie pamięć ludzka o tych, którzy żyli przed nami. Dzieje życia wielu z nich zasługują na utrwalenie." |
|
Ks. Andrzej Ussorowski (1837 - 1928)
Urodził się w Gnieźnie 28 listopada 1837 roku. Nauki gimnazjalne ukończył w Trzemesznie, studia teologiczne w Poznaniu i w Gnieźnie, gdzie 22 grudnia 1860 roku wyświęcony został na kapłana. Od 1861 - 1864 roku był wikariuszem w Mościsku, od 1864 - 1866 roku proboszczem w Kiszkowie, a od 1866 do 1894 roku proboszczem w Skokach. Następnie powołany został na penitencjusza do Gniezna, gdzie przez 2 lata spełniał obowiązki spowiednika katedralnego. Od roku 1896 - 1903 był proboszczem w parafii św. Michała w Gnieźnie, gdzie pobudował wieżę przy kościele parafialnym. W 1903 roku, ówczesna Władza kościelna Archidiecezji Poznańskiej i Gnieźnieńskiej mianuje go proboszczem w Kwieciszewie k. Mogilna, gdzie uporządkował stan budowlany tak kościoła jak i plebanii. Ksiądz Andrzej Ussorowski odznaczał się wielką gorliwością o chwałę Bożą i dlatego Władza kościelna mianowała go Radcą duchownym a Stolica Apostolska Szambelanem papieskim. Po rezygnacji śp. ks. dr Wartenberga w Kamieńcu (k. Mogilna) z dziekaństwa obdarzyła go Władza Kościelna godnością dziekana, którą od 1912 roku do 1918 roku piastował. Śp. ks. Prałat Andrzej Ussorowski zostawił po sobie pamięć przykładnego kapłana, troskliwego duszpasterza, lubianego współtowarzysza. Był to człowiek zrównoważony, energiczny, nadzwyczajnie pracowity. Dlatego pomimo swych 90 przeszło lat wieku a 68 blisko kapłaństwa trwał na stanowisku i chociaż od kilku lat nie mógł wypełniać w kościele swojej ukochanej parafii w Kwieciszewie wszystkich obowiązków duszpasterskich, jednak posiadając pełnię władz umysłowych, interesował się wszystkimi sprawami. Odznaczył się też ks. Andrzej gorącą miłością do Ojczyzny i czynny brał udział w sprawach społecznych. To o czym marzył spełniło się. Doczekał się wolnej Niepodległej Polski. Zmarł 20 września 1928 roku. Jego doczesne szczątki spoczywają na cmentarzu parafialnym w Kwieciszewie. Dekanat strzeliński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Miesięcznika Katolickiego i Roczników.
Ks. Wojciech Spychałowicz (1882 - 1928) Ksiądz Wojciech urodził się w Krotoszynie dnia 21 marca 1882 roku i tamże zdał maturę gimnazjalną. Wyświęcony na kapłana 11 lutego 1906 roku. Objął najpierw posadę wikariusza w Rynarzewie. Następnie pracował w Szubinie, później przez 2 lata jako administrator parafii w Imielnie, po czym zarządzał również przez 2 lata parafią w Grylewie. Stamtąd został przeniesiony przez Władze duchowną do Ponieca. Tutaj zabrał go jako "niebezpiecznego działacza narodowego" dnia 9 stycznia 1919 roku w czasie czynności kolendowej pruski Grenzschutz i internował do Leszna. Jako chorego na płuca wywieziono go następnie do Wrocławia i umieszczono w szpitalu. Stamtąd dostał się - gdy nieco wyzdrowiał do Wołczyna na Dolnym Śląsku - wciąż był pod dozorem policyjnym. Powraca z wygnania w 1921 roku nie do Grylewa a do Ryszewka k. Gościeszyna, gdzie obejmuje w zarząd parafię. Dokłada starań i nie szczędzi własnych dochodów, aby dokonać budowy nowej plebaii, stawia koło kościoła piękne ogrodzenie, sprawia nowy dzwon kościelny w miejsce zabranego w czasie I wojny światowej, porządkuje cmentarz parafialny, wszędzie mając na oku dobro parafii i większa chwałę Bożą. Z końcem 1927 roku zapadł na krwotoki, które podcięły do reszty jego wątłe siły, aż Pan Bóg skromnego tego kapłana dnia 22 września 1928 roku w sile wieku bo miał zaledwie 46 lat. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w Ryszewku. Ddekanat rogowski. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Miesięcznika Katolickiego i Roczników.
Ks. Marian Heliński (1912 - 1993) Urodził się 12 lutego 1912 roku w Żninie. Pochodził ze znanej, osiadłej w stolicy Pałuk rodziny. Tu uczęszczał do miejscowego Gimnazjum i zdał maturę. Ojciec księdza Mariana Helińskiego prowadził przed wojną w Żninie, przy ul. Śniadeckich skład z konfekcją, a przede wszystkim męskimi kapeluszami. Na cmentarzu parafialnym w Żninie znajduje się rodzinny grobowiec Helińskich. Po ukończeniu Seminarium Duchownego w Gnieźnie i otrzymaniu święceń kapłańskich - w 1939 roku - ksiądz Marian Heliński jako neoprezbiter zostaje skierowany do pracy duszpasterskiej w jednej z parafii w Bydgoszczy i tam zastał go wybuch II wojny światowej (1939 roku). Już jako młody kapłan staje się ofiarą najeźdźcy niemieckiego. Poszukiwany przez Gestapo ukrywał się przez dłuższy czas pod Bydgoszczą i w Żninie, lecz ciągle zagrożony aresztowaniem przez hitlerowców, zmuszony był do ucieczki. Udało mu się przedostać do Warszawy, a stamtąd w 1940 r. pojechał do Garwolina. Dzięki pomocy księdza kanonika, dra Adama Dawidczyka, proboszcza garwolińskiej parafii, opiekującego się z narażeniem życia uciekinierami przed hitlerowskimi siepaczami, ksiądz Marian uzyskał lewe dokumenty i przybrał nowe, okupacyjne nazwisko - Marian Urbański, sprawując posługi religijne w oddalonej o około 10 km od Garwolina ubogiej wsi - Uninie, gdzie znajdowała się mała kaplica. Ksiądz Marian Heliński, często przyjeżdżał rowerem do Garwolina, gdzie mieszkało kilka rodzin wysiedlonych ze Żnina. Ksiądz Marian działał w konspiracji, będąc żołnierzem - kapelanem Armii Krajowej, często spieszył z posługą religijną do rannych partyzantów, przebywających właśnie na rekonwalescencji w małym majątku ziemskim pp Migdalskich, w niezbyt odległym od Unina Łętowie. U księdza Helińskiego był punkt kontaktowy rejonu AK. Przybywali tam kurierzy i łącznicy przywożąc z Warszawy konspiracyjną prasę i instrukcje bojowe. Ksiądz często, a było to w styczniu - lutym 1944 r. udawał się do pobliskich lasów, gdzie na ośnieżonych, leśnych polanach odprawiał Msze św. polowe dla pododdziałów AK. Kiedy w lipcu 1944 r. wkroczyła na tereny Podlasia Armia Sowiecka, hitlerowcy wzmocnili w Garwolinie swój garnizon i postanowili tu bronić się, wypędzając ludność cywilną z miasta. Grupa uciekinierów udała się do Unina, gdzie dzięki pomocy księdza Mariana, znalazła schronienie i wyżywienie w ubogich, acz życzliwych unińskich rolników. Po wojnie ksiądz Marian Heliński, wraca w swoje rodzinne strony. W latach 1945 - 1951 pełnił obowiązki proboszcza w Parafii św. Jakuba Apostoła w Niechanowie. Z dniem 1 grudnia 1951 roku Władza Kościelna powierza mu obowiązki proboszczowskie w Gębicach k. Mogilna w Parafii św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty. (po zmarłym 30 listopada 1951 roku ks. Tadeuszu Wierbińskim - spoczywa na cmentarzu w Gębicach). Ks. Marian przez ponad 36 lat proboszczowania w Gębicach tj. do 1 lipca 1987 roku, zyskał wielki szacunek wśród swych parafian. Jako proboszcz gębicki położył śp. ks. Heliński wielkie zasługi: odnowił wnętrze kościoła, uposażając go także w nowy główny ołtarz, który i dzisiaj można zobaczyć w świątyni; wymienił dachówkę na całej świątyni; odnowił plebanię; salki katechetyczne; uporządkował cmentarz; odnowił mauzoleum na cmentarzu wyposażając je także w tablice pamiątkowe, upamiętniające bohaterów ziemi gębickiej poległych w latach 1918 - 1920 w walkach o wolną Ojczyznę i obronie wolności Ojczyzny, założył ogrzewanie (nadmuchowe) w kościele, które działa do dnia dzisiejszego; założył i prowadził chór parafialny, który swoim śpiewem upiększał uroczystości kościelne. Pięknie grał na organach - sam zaś skromny, bez potrzeb miał nad tym skromnym beneficjum hojną rękę dla dobra Kościoła i społeczeństwa. Po przejściu na emeryturę, co miało miejsce w 1987 roku, zamieszkał w Bydgoszczy. Z żalem wielkim (nie tylko ja zresztą), dowiedziałem się o śmierci księdza, który 24 lutego 1993 roku, zmarł w wieku 81 lat. Pogrzeb odbył się w Gębicach. Drogie szczątki ponieśli na wieczny spoczynek parafianie, którzy tłumnie przybyli, aby swemu kochanemu duszpasterzowi oddać ostatnią przysługę. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w Gębicach - przy głównej alei w centrum cmentarza, w swej parafii, której poświęcił wiele lat swego duszpasterskiego posłannictwa. Dekanat trzemeszeński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Roczników, wspomnienia Stanisława Czabańskiego oraz wiedzy wynikającej ze znajomości ks. Mariana.
Ks. Ludwik Sołtysiński (1846 - 1928) Urodził się 11 lipca 1846 roku w Chrustowie na Kujawach. Nauki gimnazjalne rozpoczął Inowrocławiu a ukończył w Gnieźnie. Studia teologiczne odbywał w Seminarium Duchownym w Poznaniu i w Gnieźnie, święcenia kapłańskie odebrał dnia 13 lipca 1873 roku. Z powodu walki państwa z Kościołem ukrywać się musiał przed siepaczami pruskimi. Na mocy praw majowych był karany 4 razy grzywną, a dwa razy skazany został na karę więzienną, którą odsiadywał w Krotoszynie i w Inowrocławiu. Potem uszedł do Małopolski, gdzie jadł chleb tułaczy, sprawując urząd nauczycielski w domach prywatnych. Gdy burzliwe fale walki z Kościołem złagodziły się nieco śp. ks. Ludwik wraca do diecezji, a Władza duchowna powierza mu w roku 1887 parafię św. Trójcy w Gnieźnie, gdzie pracuje do roku 1898. Ważne to było stanowisko. Chodziło o naprawienie szczerb, spowodowanych walką bezwzględną przeciwko Kościołowi, i o podniesienie ducha narodowego. ks. Ludwik sprostał oczekiwaniom w nim pokładanym. Od razu zasłynął jako gorący patriota, jako mądry organizator bractw, towarzystw i wieców i jako krasomówca. Nie było komitetu, którego by duszą nie był, a przede wszystkim chlubnie zapisał się w pamięci mieszkańców grodu Lecha jako gorliwy, niezmordowany duszpasterz. Nadmierna praca szarpnęła jego zdrowiem i postanowił objąć mniej rozległe pole działania. W 1898 roku Władza duchowna powołała go do Szubina. I tu trzeba było odrodzić ducha narodowego oraz podnieść życie religijne. Zakłada więc bractwa kościelne, Towarzystwo robotników, Sokołów, Młodzieży, Bank Ludowy. Do budowy „Domu polskiego" przyczynia się znacznym własnym kapitałem. To o czym marzył spełniło się. Doczekał się niepodległości Polski. Ale pod wieczór życia swego musiał jeszcze cierpieć za wiarę i ojczyznę. Gdy hordy Grenzschutzu wpadły do Szubina, stał się pierwszą ich ofiarą. Oprowadzano go po ulicach miasta wśród szykan i szyderstw, bito go kolbami, grozili zabiciem. I byliby pewnie groźbę tę wykonali, gdyby miejscowa ludność niemiecka nie wstawiła się za nim. Użyto go jako tragarza rannych do szpitali, rzucili bombę z samolotu na dom jego, która o mało co go nie zabiła, napadli mieszkanie jego i złupili je. Wszystkie te zniewagi cierpliwie i z ufnością w miłosierdzie Boże znoszone Bóg dobrotliwy wynagrodził śp. ks. Ludwikowi sowicie przez to, że mu pozwolił doczekać złotego jubileuszu kapłańskiego, który uroczyście obchodził w 1923 roku. Zmarł 2 września 1928 roku. Pochowany na cmentarzu w Szubinie (?). Dekanat szubiński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Miesięcznika Katolickiego i Roczników.
Ks. Stanisław Kopernik (1864 - 1928) Urodził się 3 listopada 1864 w Sierakowie. Uczęszczał do gimnazjum św. Mari Magdaleny w Poznaniu, które ukończył z odznaczeniem w roku 1884. Studia teologiczne odbywał w Wureburgu, Insbruku, Monachium i w Gnieźnie, gdzie 25 marca 1889 roku odebrał święcenie kapłańskie. Był wikariuszem w Wałczu przez jeden rok, a następnie w Rogoźnie przez 6 lat. W ciągu tego czasu był też nauczycielem religii przy tamtejszym gimnazjum. Po chlubnie złożonym egzaminie „pro beneficio" objął zarząd parafii farnej w Wągrowcu, a wkrótce potem zamianowała go Władza Kościelna dziekanem. Jako proboszcz wągrowiecki położył śp. Ks. Kopernik wielkie zasługi: odnowił tamtejszy kościół i swoich parafian, których był naprawdę dobrym pasterzem. W 1914 roku obejmuje w zarząd parafię w Strzelnie, stąd w roku 1923 Ks. Prymas Kardynał Edmund Dalbor (*1869 +13.02.1926 r. o godz. 3 minut 55 rano) powołał go do Gniezna na rektora Seminarium Duchownego, a wkrótce potem tj. 5 kwietnia 1924 zamianował go kanonikiem gremjalnym. Na odpowiedzialnym stanowisku rektora rozwinął w całej pełni zalety swego umysłu i serca a wsparty bogatym doświadczeniem duszpasterskim i wielkim darem nauczania oddziaływał bardzo korzystnie na alumnów tegoż seminarium. Ponieważ w 1927 roku kurs praktyczny przeniesiono do Poznania, ksiądz rektor Kopernik podał się do dymisji. Rezygnację tę przyjął J. E. Ks. Prymas Kardynał August Hlond, wyrażając mu „swą najgorętszą arcypasterską podziękę i pełne uznanie za wybitne zasługi, położone przez kilkuletnie kierowanie Praktycznym Seminarium Duchownym w Gnieźnie" i pozostawiając mu pensję rektorską tytułem emerytury. Ks. Stanisław był przez długie lata cenzorem ksiąg treści religijnej, był jako kanonik bardzo wybitnym referentem Kurii Arcybiskupiej, a od roku 1926 piastował urząd Oficjała Sądu Arcybiskupiego. Stworzony do praktycznego życia, na wszystkich stanowiskach odznaczał się trzeźwością i jasnością sądu, chęcią i zdolnością do pracy. Umiał wiele obejmować i wszystkiemu nastar-czyć. Energiczny, śmiały, przedsiębiorczy, był przy tym doskonale zrównoważony. Była w nim nie tylko zdolność pracy, ale namiętność pracy, namiętna sumienność i gorliwość apostolska. Nad tymi zaś przymiotami stało to, co mu nadawało kierunek, cel, duszę: serce kapłana — prawdziwego homo Dei, gorąca miłość Boga i ojczyzny. Zmarł w 1928 roku. Dekanat strzeliński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Miesięcznika Katolickiego i Roczników.
Ks. Kazimierz Zimmermann (1874 - 1925) Wielkopolanin, przyjaciel i współpracownik ks. Piotra Wawrzyniaka, socjolog, teoretyk myśli chrześcijańsko - społecznej, wielki społecznik. Urodził się 25 stycznia 1874 roku. Jego przodkowie przybyli do Polski w latach trzydziestych XIX wieku z Niemiec. Był uczniem trzemeszeńskiego progimnazjum (taką nazwę nosiła ta szkoła od 1868 roku, rektorem był wówczas dr Adolf Sarg). Następnie naukę kontynuował w Seminarium Duchownym w Gnieźnie, Poznaniu i Wureburgu. Współpracował z ruchem katolicko - społecznym na zachodzie, którego działalność teoretyczna wiąże się z określonym ruchem społeczno – gospodarczym. Znał także działalność Kettelera oraz ruchu haidzkigo, pozostał w bliskim związku z ruchem społeczno - gospodarczym zapoczątkowanym przez K. Marcinkowskiego i ks. A. Szamarzewskiego, a kontynuowanym przez ks. P. Wawrzyniaka, który przyczynił się do tego, że Zimmermann otrzymuje w 1910 roku katedrę socjologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Objęcie tej katedry napotkało wprawdzie na gwałtowny sprzeciw ze strony socjalistów, którzy nie zdołali jednak usunąć Zimmermanna z Uniwersytetu. Był także ściśle związany z działalnością społeczną abpa Floriana Stablewskiego (w latach 1892 - 1906 abp gnieźnieńsko - poznański). Wydawał ponadto w Poznaniu czasopismo pt. "Ruch Chrześcijańsko - Społeczny", w którym pisało wielu znanych społeczników polskich. Stanowisko, jakie zajmował Zimmermann w niektórych konkretnych sprawach związanych z tzw. kwestią społeczną, wyprzedza znacznie, nieśmiałe i konserwatywne, poglądy innych społeczników tego okresu, a nawet okresu międzywojennego. W latach 1919 - 1921 organizował Wydział Teologiczny na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, a w 1924 roku zostaje rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie - zmarł w czasie kadencji, 6 kwietnia 1925 roku. Spoczywa w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Trzemesznie, sektor E (na tablicy pamiątkowej portret księdza wykonany w 1925 roku w Wiedniu). Dekanat trzemeszeński Opracował P. Ficer na podstawie: Historia w kamieniu pisana - P. Woźnego, Dzieje Trzemeszna - praca zbiorowa..
Ks. Marian Damazy Kuchciński (1814 - 1861) Urodził się w Opalenicy w Prusach Zachodnich 7 września 1814 roku. Pierwsze nauki odebrał w Skąpem, gubernii płockiej, w kongressówce. W roku 1831 wstąpił do Zgromadzenia Księży Karmelitów w Ohorach i odesłany został jako kleryk do Seminarium św. Krzyża w Warszawie. Po ukończeniu studiów wyświęcony został na kapłana 7 listopada 1836 roku. W klasztorze Ohorskim sprawował obowiązki kaznodziei aż do 1841 roku. Dla ważnych przyczyn uzyskał Dimissoriales kapituły zakonnej obok chlubnego świadectwa z wykonywania gorliwego swych obowiązków i prawdziwego kapłańskiego życia. W 1841 roku otrzymuje w zarząd parafię w Strzygach - Diecezja Płocka. Obowiązki proboszczowskie wypełnia do 1848 roku. Następnie do 28 października 1851 mieszka w Brodnicy, stąd przeniósł się do Strzelna, gdzie sprawuje obowiązki wikariusza przy proboszczu Kapczyńskim. Następnie po otrzymaniu pozwolenia do habilitacji od św. Stolicy Apostolskiej Arcybiskup Gnieźnieńsko - Poznański powierza mu w zarząd parafię w Rzadkwinie z dniem 3 grudnia 1859 roku, na której w dniu 7 stycznia 1861 roku z powszechnym żalem i smutkiem tak współbraci swych duchownych jako i parafian swój żywot dokonał. Osieroconą parafię po śmierci Ks. Mariana Kuchcińskiego oddano w zarząd Ks. Kanonika i Dziekana Kapczyńskiego w Strzelnie dnia 11 stycznia 1861 roku. Dekanat strzeliński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Tygodnika Katolickiego.
Ks. Antoni Napoleon Jan Tyc (1807 - 1861) Dziekan dekanatu zbaraskiego i cenzor archidiecezjalny. Światły i zasłużony kościołowi i szkole kapłan, który urodził się 24 czerwca 1807 roku w Warszawie z rodziców Józefa i Agnieszki (Gontowskiej). Po stracie ojca w drugim roku życia, przeniósł się z matką do Poznania, gdzie prze osiem lat pobierał nauki w Liceum. Uzyskawszy w 1826 roku świadectwo dojrzałości, udał się na wszechnicę Wrocławską, gdzie studiuje teologię. W 1831 roku kończy studia i wstępuje do Seminarium Duchownego w Poznaniu. Wyświęcony na kapłana w 1932 roku. Następnie skierowany został do Leszna gdzie pełni obowiązki wikariuszowskie i nauczyciela religii w gimnazjum. W 1836 roku zostaje tutaj instytuowany jako proboszcz. "Zamiłowany w pracy naukowo - umysłowej", zrzekł się ofiarowanej mu prezenty na probostwo w Szamotułach i tylko ze względów na słabe zdrowie przenosi się w 1846 roku na probostwo do Winnogóry, a następnie do Wilczyny. W Archidiecezji wysoko ceniono zdolności Ks. Antoniego i dlatego Władza Duchowna powołała go w 1853 roku, po zmarłym ks. opacie Markowskim na probostwo przy kościele parafialnym Księży Kanoników Regularnych Lateraneńskich w Trzemesznie z inspekcją nad konwiktem gimnazjalnym fundacji opata i biskupa Kosmowskiego. Powierzyła mu również dziekanię po zmarłym ks. kanoniku katedralnym Jasienieckim, plebanię przy kościele św. Michała w Gnieźnie w roku 1851. Cenzorem zaś ksiąg dla archidiecezji gnieźnieńskiej nominowany został w 1855 roku. Zmarł 3 grudnia 1861 roku o godzinie 11.00 (przed południem), opatrzony na drogę wieczności sakramentami świętymi na którą kilkakrotnie się przysposabiał. Doczesne szczątki złożone zostały po odprawieniu nabożeństwa żałobnego w asyście officjała Archidiecezji Gnieźnieńskiej Ks. Sucharskiego, księży kanoników i radców konsystorskich Dorszewskiego i Jarosza, duchowieństwa z różnych dekanatów, przybyłych szanownych profesorów i uczniów gimnazjum trzemeszeńskiego i innych szkół, krewnych, przyjaciół i parafian w grobowcu kaplicy św. Antoniego, w kościele parafialnym w Trzemesznie. 6 grudnia 1861 roku powierzono zarząd nad osieroconymi kościołami w Trzemesznie i Dusznie Ks. Keglowi - nauczycielowi religii przy gimnazjum w Trzemesznie. Dekanat trzemeszeński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: Tygodnika Katolickiego.
Ks. Nikodem Sieg (1834 - 1897) W Piaskach koło Gostynia Wielkopolskiego, w części osady zwanej Marysin, znaduje się niewielki cmentarz. Wśród starych, podobnych do siebie mogił, jeden grób wyróżnia się dobrze zachowaną tablicą z napisem następującej treści: Tu spoczywa w Bogu Ś.p. ks. Nikodem Sieg proboszcz orchowski ur. 01.o6. 1834 zm. 23.08.1897 prosi o modlitwę siostra i wdzięczny siostrzeniec Mieszkający w pobliżu Ojcowie Bonifratrzy, sprawujący opiekę nad grobami swych współbraci i nad całym cmentarzem, nie pamiętali już kim był pochowany tu ks. Nikodem Sieg. Wiadomo było jedynie, że tu spędził ostatnie lata życia jako emeryt. Zamieszkiwał u swej siostry. Tu, w miejscowym szpitalu prowadzonym przez Ojców Bonifratrów, przebywał złożony chorobą, gdzie też zmarł. Jego grób był pierwszym na nowym wtedy, a dziś już nie używanym cmentarzu przy klasztornym. Jeden z zakonników przechadzając się któregoś dnia alejkami cmentarza, odmawiał modlitwy za pochowanych tu zmarłych. W pewnym momencie zatrzymał się przy grobie ks. Sięga. Napis na tablicy zaintrygował go - proboszcz orchowski. Wtedy to postanowił odwiedzić Orchowo by zobaczyć miejsce gdzie żył i pracował ks. Nikodem Sieg, a przy okazji czegoś bliższego dowiedzieć się o nim. Tak też się stało. Wkrótce zawitał do Orchowa, zjawił się na plebanii, gdzie przekazał ówczesnemu proboszczowi, ks. Marianowi Drapikowskiemu, a za jego pośrednictwem całej parafii, wiadomość o miejscu wiecznego spoczynku długoletniego i wielce zasłużonego proboszcza orchowskiego ks. Nikodema Sięga. Kim był ten człowiek, ksiądz katolicki i Polak o obco brzmiącym nazwisku? Kim był, że mimo upływu lat pozostaje we wdzięcznej pamięci mieszkańców Orchowa i okolic? Kim był, skoro tym wiejskim proboszczem interesują się historycy, profesorowie uniwersytetów, badający dzieje Kościoła na ziemiach polskich w drugiej połowie XIX wieku, jak i dzieje polskiego oporu przeciw germanizacji? Mijają lata i gaśnie pamięć ludzka o tych, którzy żyli przed nami. Dzieje życia wielu z nich zasługują na utrwalenie. W roku ubiegłym minęła setna rocznica śmierci ks. Nikodema Sięga. Rocznica ta stała się okazją do zebrania tych nielicznych świadectw jego życia oraz pracy. Ks.Nikodem Sieg urodził się 1 czerwca 1834 roku. Nic bliższego nie wiadomo o jego rodzicach. Sądzić jednak należy, że właśnie w domu rodzinnym otrzymał wychowanie. które ukształtowało go nie tylko na Polaka i księdza katolickiego, ale i na patriotę i niezłomnego obrońcę praw narodu polskiego i Kościoła. Okres nauki w szkole i czas studiów teologicznych nie zapisały się niczym szczególnym poza tym, że na tą część życiorysu ks. Sięga przypada narastający napór żywiołu niemieckiego na ziemie polskie pod zaborem pruskim. Napór ten wyrażał się m.in. rugowaniem języka polskiego, wykupem polskiej ziemi, wzrostem niemieckiego osadnictwa, rozwojem niemieckiego rzemiosła, handlu, przemysłu i oświaty. Z drugiej strony zaobserwować można było proces samoorganizowania się Polaków dla przeciwstawienia się zgubnym skutkom narastającej fali germanizacji. To na ten okres przypada działalność Karola Marcinkowskiego, Gustawa Potworowskiego, a później Karola Liebelta, M. Palacza, W. Stefańskiego i innych. Ten okres to czas zrywu Wiosny Ludów (1848), który spowodował w Wielkopolsce odrodzenie się świadomości patriotycznej i w połączeniu z pozytywistyczną ideą "pracy organicznej" zaowocował licznymi inicjatywami stawiającymi sobie za cel obronę polskości przez, działalność na rzecz, polskiej oświaty, kultury i gospodarki. Wszystko to nie pozostawało bez wpływu na młodego człowieka, żywo interesującego się otaczającą go rzeczywistością, a takim był wtedy przyszły kapłan, młody Nikodem Sieg. Proboszczem w parafii orchowskiej został w 1860 roku. Swoją trwającą tu 35 lat pracę duszpasterską potrafił związać trwale z działalnością na rzecz polskiej sprawy narodowej, którą rozumiał jako walkę o wolność. Nigdy z tej walki nie zrezygnował, co więcej, potrafił połączyć ją z działalnością społeczną dla odrodzenia polskiego życia gospodarczego. Duszpasterstwo i działalność społeczno - patriotyczna przeplatają się w pracy ks. Nikodema Sięga na tak wielorakie sposoby, że nie można ich rozdzielić. Początek jego duszpasterstwa w Orchowie przypada na okres przed wybuchem powstania styczniowego. Parafia orchowska leżąca w zaborze pruskim przylegała do granicy zaboru rosyjskiego. Stamtąd zapewne przenikały wiadomości o narastających nastrojach patriotycznych, dających nadzieję na korzystny zwrot w kwestii walki o wolność narodową. Z taką właśnie nadzieją przyjął ks. Nikodem Sieg wiadomość o wybuchu powstania styczniowego i włączył się czynnie w niesienie pomocy walczącym powstańcom. O tym, że tak właśnie było mówią nieliczne, ale wymowne świadectwa z tamtego okresu. Jeden z wielu zapewne epizodów z życia ks. Siega w tamtym czasie opisany został w krótkiej notatce zamieszczonej w Dodatku do Dziennika Poznańskiego nr 95 z dnia 26 kwietnia 1863 roku. Obszar parafii orchowskiej jako teren przygraniczny został po wybuchu powstania styczniowego, obsadzony przez wojsko pruskie z zadaniem strzeżenia granicy w celu uniemożliwienia przenikania ochotników do powstania. Ks. Nikodem Sieg podejrzewany, zapewne nie bez powodu, przez pruskie władze wojskowe o sprzyjanie powstaniu, został dnia 19 kwietnia 1863 roku aresztowany. W czasie, gdy udawał się z posługą duszpasterską na pogrzeb do Linówca, zatrzymał go pruski patrol wojskowy. Jak donosi Dziennik Poznański, po zatrzymaniu żandarmi nie szczędzili mu szykan, obelg i upokorzeń. Pieszo pędzono go do Szydłówca, skąd odesłany został do Anastazewa, gdzie władze wojskowe aresztowały go. Zwolniony z aresztu został następnego dnia. a wracając do domu dowiedział się, że parafianie jego, którzy przybyli do Szydłówca, by interweniować u władz wojskowych po zatrzymaniu proboszcza, zostali dotkliwie pobici przez żołnierzy pruskich. W tej samej notatce Dziennik Poznański donosi o szykanach i karach, jakie spotkały żołnierzy Polaków służących w armii pruskiej, którzy uczęszczali na nabożeństwa w kościele w Orchowie i korzystali z posługi duchowej ks. Siega. Doszło nawet do tego, że pruskie dowództwo wydało żołnierzom zakaz uczęszczania na nabożeństwa ks. Siega. Dla wyegzekwowania tego zakazu postawiono przy drzwiach kościoła w Orchowie straż, która zatrzymywała żołnierzy łamiących ten zakaz. Raz nawet zdarzyło się, że uzbrojeni żandarmi wtargnęli do kościoła. Z roku 1863 zachowało się kilka zdań z kazania wygłoszonego przez ks. Siega z okazji odpustu w Graboszewie, blisko granicy z Królestwem Polskim. Ks. Sieg mówił wtedy „Przecież, wam wiadomo, że Bracia nasi w sąsiedztwie będą zabijani, tam bardzo wiele krwi płynie, w niektórych familiach to i 3 osoby, które są zabite brakują i zwróćcie tam wasze oczy. Kto wie co nas czeka i musimy się na wszystko przygotować." Trzeba było dużej odwagi by słowa te wygłosić do licznie zgromadzonych wiernych, wśród których ukrywali się konfidenci pruskiej policji, gdyż takich wysyłano zwłaszcza za księżmi udającymi się z pomocą do sąsiednich parafii. W 1863 roku władze pruskie odnotowały inne "polityczne" wystąpienie ks. Siega. W dniu urodzin króla pruskiego wezwał on swych parafian do materialnego wsparcia walczących powstańców. Ku zgorszeniu władz pruskich apel swój wygłosił w kościele w obecności, licznych żołnierzy i jednocześnie nie odprawiając żadnych modlitw w intencji obchodzącego urodziny króla pruskiego. Wiele o postawie patriotycznej ks. Siega mówi zachowany do dziś przy kościele w Orchowie grób młodego powstańca. Fakt, że pochowano go przy kościele, a nie na cmentarzu parafialnym wskazuje na celowe działanie ks. Siega, który jako gospodarz parafii musiał wyrazić na to zgodę, a znając jego patriotyczną postawę i stosunek do powstania styczniowego sądzić można, że pochowanie powstańca właśnie w tym miejscu było jego inicjatywą. Napis na płycie nagrobka brzmi: Walerian Kucharski syn Ignacego Kucharskiego i Florentyny z Nawrockich licząc lat 19, zmarł w Orchowie 30 maja 1863 roku wskutek ran odebranych w bitwie pod Olszową, dnia 22 marca 1863. Być może autorem tego napisu jest sam ks. Sieg, który w ten sposób czcząc męczennika narodowej sprawy i chowając go przy kościele chciał utrwalić w swych parafianach umiłowanie wolności i niepodległości. Chciał, by ten grób przypominał tym, którzy zapomnieli lub zapomnieć chcieli, że miłość ojczyzny wymaga ofiary i poświęcenia. Dziś tylko domyślać się możemy, że ten młody powstaniec jeszcze przed śmiercią otoczony został przez ks. Siega opieką duchową i wsparciem materialnym. To zapewne ks. Sieg pomagał gdy czyniono wysiłki by uratować życie młodego powstańca i to ks. Sieg prawie na pewno przygotował go na śmierć. Parafianin ks. Siega, dziedzic Osówca i Suszewa, Teofil Mlicki wspomagał powstańców dostawami żywności i ułatwiał przejście młodzieży przez granicę zaboru do powstania, przez przylegające do swych dóbr jezioro w Suszewie. I ta działalność, która przybrała znaczne rozmiary, odbywała się zapewne za wiedzą, aprobatą i duchowym wsparciem ks. Siega. Zachowane, nieliczne notatki wykonane przez ks. Siega przy różnych okazjach zdradzają stale bliską mu myśl o Polsce niepodległej i odrodzonej. I tak 30 września 1863 roku we własnoręcznym zapisie umieszczonym w cokole figury Matki Bożej poświęconej 6 października tamtego roku na pamiątkę misji odprawianych z okazji 1000 - lecia zaprowadzenia chrześcijaństwa w krajach słowiańskich przez. Cyryla i Metodego, ks. Sieg umieścił następujące zdanie: "W tym roku toczy się wojna polskich powstańców w tak zwanym Królestwie Polskim, na Litwie, Podolu, Wołyniu, Ukrainie i Żmudzi, rozpoczęto ją 22 stycznia, dotychczas jeszcze nie rozstrzygnięta. W Bogu przecież nadzieja, że Polacy zwyciężą...". W jedenaście lat później po demontażu w/w figury z powodu rozbiórki starego, kamiennego ogrodzenia przy kościele i budowy nowego. ks. Sieg sporządził notatkę, w której znalazło się następujące zdanie: "Powstanie z 1863 roku zakończyło się klęską naszą. Jeszcze jest wielki ucisk Kościoła pod pruskim zaborem. Nasz arcybiskup kard. Mieczysław Ledóchowski na wygnaniu w Rzymie...". Na lata duszpasterzowania ks. Siega w Orchowie przypada narastający napór niemczyzny na ziemie polskie zaboru pruskiego. Antypolska i antykościelna polityka osiągnęła szczególnie niepokojące rozmiary za rządów tzw. „żelaznego kanclerza" -Otto von Bismarka. Ostrze polityki germanizacyjnej skierowane zostało przeciw Kościołowi katolickiemu zwłaszcza w latach „kulturkampfu" 1871 - 1878, który był otwartą wojną z Kościołem prowadzoną w oparciu o tzw. „ustawy majowe" z lat 1873 i 1874. Wprowadzając w życie postanowienia w/w ustaw, po aresztowaniu arcybiskupa Mieczysława Ledóchowskiego, władze pruskie powołały zarząd komisaryczny w diecezjach poznańskiej i gnieźnieńskiej dla administrowania, w imieniu rządu pruskiego, majątkiem kościelnym. Podjęto także działania, których celem było obsadzanie wakujących stanowisk kościelnych, zwłaszcza w parafiach, kandydatami mającymi zaufanie władz pruskich. Na opornych posypały się kary pieniężne zamieniane często na areszt. W niektórych parafiach udało się władzom osadzić własnych kandydatów na proboszczów . Pełnili oni swe funkcje bez zgody biskupa. Proboszczowie ci. zwani „księżmi majowymi", bardzo często jako narzuceni przez władze zaborcze nie byli uznawani przez miejscową wspólnotę wiernych - całą lub część. W tej sytuacji liczni wierni pozostawali bez możliwości korzystania z posługi duszpasterskiej. Aby temu zaradzić, księża z sąsiednich parafii przejmowali potajemnie opiekę duszpasterską nad całą osieroconą parafią lub nad jej częścią. Postępowanie to było szczególnie zaciekle tropione i tępione przez zaborcę. Wśród księży, którzy podjęli ryzyko prowadzenia takiego duszpasterstwa znalazł się również ks. Nikodem Sieg, proboszcz orchowski. Działalność tą podjął on na prośbę parafian z pobliskiego Powidza, gdzie w 1877 roku z nadania władz pruskich, bez zgody biskupa, proboszczem został ks. Moerke. Ks. Sieg potajemnie, w prowizorycznej kaplicy w Powidzu odprawiał nabożeństwa, udzielał Sakramentów św., sprawował pogrzeby. Liczni mieszkańcy Powidza uczęszczali także do kościoła w Orchowie uznając w ks. Siegu swego proboszcza. Ta postawa i praca ks. Sięga nie uszły uwadze władz pruskich. Zastosowano wobec niego, przewidzianą ustawą z 4 maja 1874 roku, karę banicji. Ks. Sieg opuścić musiał czasowo swoją parafię. Inną dziedziną, w której objawiły się niezwykłe zdolności organizacyjne, energia i duch pracy społecznej ks. Sięga był obszar życia gospodarczego. Ks. Sieg potrafił połączyć w swej pracy i działalności romantyczną ideę walki o wolność narodu z pozytywistycznymi hasłami „pracy organicznej", nadając tym ostatnim swoiście narodowy i niepodległościowy wymiar. Było to wtedy niezwykłą rzadkością. Dla ks. Sięga działalność na polu gospodarczym była po prostu dalszą walką o wolność narodu polskiego prowadzoną tylko nowymi metodami i środkami, i w innej sytuacji. Cel pozostawał ten sam, a program na tamten czas to obrona zagrożonego germanizacją bytu narodowego przez utrzymanie stanu posiadania ziemi w rękach Polaków, a także podniesienie na wyższy poziom kultury rolnej i samoorganizacji rolników polskich w związki rolnicze i organizacje samopomocowe służące doradztwem, kredytami, prowadzące działalność oświatową. Ks. Sieg rozumiał, że doskonale zorganizowanej i dotowanej przez rząd pruski niemieckiej akcji osiedleńczej, której celem było ograniczenie polskiego stanu posiadania, a w następnym etapie wyparcie Polaków z ziemi, może się przeciwstawić równie sprawna organizacja polskiego społeczeństwa, która pozwoli Polakom nie tylko przetrwać czy współistnieć, ale i skutecznie konkurować z Niemcami zwłaszcza na polu ekonomicznym. Lata po upadku powstania styczniowego poświęcił ks. Sieg na takie właśnie działania, rzucając na szalę cały swój autorytet kapłana i Polaka. Jego determinacja, konsekwencja w działaniu i dalekowzroczność są tym bardziej godne podziwu, że był on pionierem w tego rodzaju pracach. Rozwinięte w późniejszym okresie działania władz pruskich tj. przeprowadzenie w 1885 roku tzw. rugów pruskich, powstanie w 1886 roku Komisji Kolon izacyjnej, czy powstanie i działalność tzw. „Hakaty", w pełni potwierdziły słuszność wcześniej podjętych przez ks. Sięga prac dla samoobrony. Właśnie w lalach sześćdziesiątych XIX wieku , w oparciu o powstałe w dużych ośrodkach miejskich polskie organizacje gospodarcze jak np. Centralne Towarzystwo Gospodarcze w Poznaniu, zaczęły masowo powstawać banki ludowe, spółki oszczędnościowo - kredytowe i kółka rolnicze. W 1865 roku powstaje w Mogilnie Towarzystwo Rolnicze Mogileńskie (TRM) jako filia Centralnego Towarzystwa Gospodarczego dla Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Ks. Nikodem Sieg wszedł w skład dziesięcioosobowej dyrekcji Towarzystwa jako członek jego zarządu. W składzie zarządu znalazł się także parafianin ks. Sięga, Teofil Mlicki - właściciel majątku w Osówcu. Do najpopularniejszych działań Towarzystwa należały: odczyty dla rolników propagujące nowoczesne metody gospodarki rolnej, w tym: płodozmian, hodowlę, organizację produkcji, meliorację i technikę rolniczą. Towarzystwo rozprowadzało wśród swoich członków wysokogatunkowy, selekcyjny materiał siewny (zbóż i roślin motylkowych), a także propagowało stosowanie nawozów sztucznych, uprawę roślin pastewnych, produkcję pasz. Organizowano wystawy rolnicze i wycieczki do wzorcowo prowadzonych gospodarstw. W krótkim czasie ks. Sieg przeniósł wszystkie te działania na grunt swej parafii w Orchowie. Z jego inicjatywy, w roku 1866, w ramach Towarzystwa Gospodarczego Mogileńskiego zawiązało się w Orchowie jako pierwsze w Powiecie mogileńskim i drugie na ziemiach polskich zaboru pruskiego, włościańskie kółko rolnicze. W roku 1870 wyodrębniło się ono z TRM powołując własny zarząd. W skład zarządu weszli: W. Zakrzewski - prezes, ks. N.Sieg - v. prezes, S. Hubner (nauczyciel) - sekretarz, J. Masłowski (gospodarz) - skarbnik, A. Stube (gospodarz) - członek zarządu. Orchowskie kółko rolnicze, dzięki systematycznej pracy swego założyciela, ks. Nikodema Sięga, było najlepiej działającym kółkiem rolniczym w powiecie. Warto nadmienić, że cała działalność TRM i powstałych włościańskich kółek rolniczych finansowana była ze składek członkowskich, bez jakichkolwiek dotacji rządu pruskiego, którymi tak hojnie obdarowywano podobne organizacje niemieckich osadników. Działalność kółka rolniczego w Orchowie okazała się wielkim dobrodziejstwem zwłaszcza dla chłopskich gospodarstw indywidualnych, gdzie polski stan posiadania był najbardziej zagrożony, a w dużej mierze został zachowany i umocniony pomimo, że na ten okres przypada początek szybkiego rozwoju osadnictwa niemieckiego w okolicach Orchowa. To wtedy zaczęła rosnąć kolonia niemiecka w części Orchowa zwanej dziś Orchowem Górnym. Pomimo upływu lat pamięć o ks. Siegu jest ciągle żywa w Orchowie i okolicy. Odnaleziony jego grób otoczony został opieką przez rolników z Gminy Orchowo skupionych w miejscowej Spółdzielni Kółek Rolniczych. Co roku delegacja rolników z orchowskiego kółka rolniczego udaje się do Piasków by modlić się u grobu swego założyciela ks. Nikodema Sięga i być może u niego szukać sił i sposobów pokonania trudności jakie piętrzą się przed nimi w obecnej sytuacji społeczno - gospodarczej na wsi. Kilka lat temu. staraniem ówczesnego proboszcza ks. Mariana Drapikowskiego umieszczona została w kruchcie kościoła parafialnego p.w. Wszystkich Świętych w Orchowie tablica poświęcona pamięci ks. Sięga z jego podobizną i następującym napisem: ks. Nikodem Sieg, proboszcz orchowski 1860- 1895 działacz społeczny założył w 1866 roku polskie parafialne kółko rolnicze. Msza św. odprawiona w setną rocznicę jego śmierci 23 sierpnia 1997 roku, stała się okazją do przypomnienia życia i dzieła ks. Sięga w kazaniu wygłoszonym przez jego następcę, obecnego proboszcza orchowskiego ks. Mirosława Kędzierskiego. Również w roku setnej rocznicy jego śmierci, jedna z ulic orchowskich, przy której znajduje się kościół parafialny i plebania gdzie mieszkał ks. Sieg, uchwałą Rady Gminy Orchowo otrzymała jego imię. Są w Orchowie miejsca w sposób szczególny związane z osobą ks. Sięga. Jest drewniany kościół, a w nim ołtarz, przy którym ks. Sieg przez 35 lat sprawował Najświętszą Ofiarę. Jest ambona, z której wygłaszał swe płomienne kazania. Są sprzęty liturgiczne, które brał do rąk. Jest dom, w którym mieszkał, ścieżka którą codziennie przemierzał w drodze do kościoła i cmentarz dokąd odprowadzał swoich zmarłych parafian. Dzięki temu obecność ks. Sięga w pamięci i sercach dzisiejszych mieszkańców Orchowa nabiera nowego wymiaru i szczególnej, mimo upływu lat, wartości. Wszak problemy i trudności z jakimi borykamy się dziś i z jakimi przyjdzie nam zmierzyć się w najbliższych latach, wcale nie tak bardzo różnią się od tych jakim czoła stawił z górą sto lat temu ks. Nikodem Sieg. Czas jednak dopiero pokaże, czy obecne i następne pokolenia sprostają dzisiejszym wyzwaniom i przeniosą w przyszłość odzyskany skarb wolności i niepodległości podążając ścieżkami i drogami, które przetarł i ukazał ks. Nikodem Sieg. Dekanat trzemeszeński. Opracował: Wiktor Majewski
Literatura: Dodatek do Dziennika Poznańskiego Nr95 z 26.04.1863 roku. ks. Zygmunt Zieliński, ks. Mieczysław Żywczyński (red.) "Studia historyczne" Towarzystwo KUL Lublin 1968. ks. Zygmunt Zieliński „Kościół Katolicki w Wielkim Księstwie Poznańskim w latach 1848 - 1865" Towarzystwo Naukowe KUL Lublin 1973. Czesław Łuczak (red.) "Studia z dziejów ziemi mogileńskiej" Wyd. UAM P - ń 1978 rok. ks. Nikodem Kowalski „Walka o polską mowę, ziemię i religię" Przew. Katol. Nr 50 z dn. 14.12.1986.
Ks. Stanisław Płoszyński (1879 - 1961) Urodził się dnia 5 listopada 1879 roku w Wiecanowie k. Mogilna. Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał najpierw do progimnazjum w Inowrocławiu i Trzemesznie, a następnie przeniósł się do gimnazjum im. Marii Magdaleny w Poznaniu, gdzie zdał egzamin maturalny w r. 1902. Idąc za głosem powołania poświęca się stanowi duchownemu i w tym celu odbywa studia teologiczne w arcybiskupim seminarium w Poznaniu i Gnieźnie gdzie dnia 11 lutego 1906 r. otrzymuje święcenia kapłańskie. Pierwsze obowiązki jako wikariusz pełni w Mogilnie u ks. prałata Piotra Wawrzyniaka w Parafii św. Jakuba Apostoła. Po roku rzetelnej pracy duszpasterskiej zapadł na chorobę płuc. W celach leczniczych został najpierw wysłany za granicę, a później przebywa w Zakopanem, gdzie z inicjatywy ks. Piotra Wawrzyniaka powstał Dom Wypoczynkowy dla kapłanów z wszystkich dzielnic Polski tzw. - „Księżówka". Ks. prałat Wawrzyniak polecił ks. Płoszyńskiemu zorganizowanie i kierownictwo tego Domu, był więc on pierwszym jego dyrektorem. Po powrocie z Zakopanego w roku 1911 obejmuje dawne stanowisko wikariusza w Mogilnie, a wkrótce z polecenia Władzy Duchownej administruje jakiś czas parafią w Polanowicach, osieroconą po śmierci tamtejszego proboszcza. W roku 1913 zostaje powołany na wikariat do Witkowa, a w sierpniu 1914 r. powierza mu Władza Duchowna parafię w Dębnicy, gdzie pełni obowiązki proboszcza do roku 1920. Tutaj m. in. zakłada nowy cmentarz, buduje „Dom Parafialny". W roku 1920 obejmuje z polecenia Władzy Duchownej stanowisko prokuratora w seminarium duchownym w Poznaniu, które zamuje do roku 1922. W tymże roku (1922) otrzymuje prezentę na parafię w Ślesinie, gdzie działa jako proboszcz aż do roku 1946. Nie tylko jest tutaj gorliwym duszpasterzem, ale również dzielnym administratorem; odnawia i wyposaża kościół parafialny, rozszerza cmentarz, buduje nowy kościół i plebanię w Samsiecznie. Przyczynił się do tego, że hrabina Potulicka - pałac w Potulicach wraz z parkiem zapisała Zgromadzeniu Księży Chrystusowców, a całą majętność potulice jako fundację na Katolicki Uniwersytet Lubelski. W czasie okupacji pozostał w swojej parafii i nie tylko tam gorliwie spełniał swoje obowiązki proboszczowskie, lecz w celach duszpasterskich objeżdżał także sąsiednie parafie pozbawione kapłanów, którzy zostali przez okupanta bądź to wymordowani, bądź też wywiezieni do obozów koncentracyjnych. W roku 1945 zostaje ks. Płoszyński dziekanem dekanatu nakielskiego, a w roku 1946 w uznaniu zasług mianuje go Władza Duchowna kanonikiem honorowym Kapituły Prymasowskiej w Gnieźnie. Z dniem 1 listopada 1946 r. - po śmierci ks. kan. Filipiaka powierza Władza Duchowna ks. Płoszyńskiemu, zarząd parafii św. Mikołaja w Inowrocławiu, oraz funkcję dziekana. Z całą gorliwością oddaje się tutaj pracy duszpasterskiej, codziennie o wczesnej godzinie mogą parafanie zastać swego proboszcza w konfesjonale; chętnie śpieszy z pomocą duszpasterską swoim konfratrom, przez nich szczerze ceniony i kochany. W czasie swoich rządów proboszczowskich odmalował kościół farny oraz wyłożył prezbiterium nową posadzką. W roku 1956 ciesząc się dobrym zdrowiem i pełen sił obchodzi złoty jubileusz kapłaństwa. Zebrani na tej uroczystości kapłani, jak i parafianie życzyli mu doczekania jubileuszu diamentowego. Inaczej jednak zawyrokował Bóg w niezbadanych planach swoich. Oszczędził mu Bóg długiej choroby i dokuczliwej starości, nie był nikomu ciężarem. Dnia 5 listopada 1961 r. w którym ukończył 82 rok życia, uległ nieszczęśliwemu wypadkowi. Idąc do kościoła, by złożyć Bogu Najświętszą Ofiarę, upadł tak nieszczęśliwie, że złamał nogę w biodrze. Chociaż sprawiało mu to wielki ból, znosił go z cierpliwością, bez narzekania. W szpitalu, dokąd go przewieziono, dokonano po trzech dniach operacji tzw. zgwożdżenia. Zabieg w całej pełni się udał, z czego bardzo się cieszył. Nikt nie przypuszczał, że anioł śmierci zjawi się niezadługo nad łożem chorego. Zgon nastąpił niespodziewanie, 13 listopada 1961 r. w dzień jego Patrona, wieczorem o godz. 10-tej dano znać telefonicznie ze szpitala, że ks. Stanisław Płoszyński przed chwilą zakończył swój żywot, powodem śmierci był zator płuc. Umarł pogodzony z Bogiem, gdyż przed wyjazdem do szpitala odprawił generalną spowiedź św., a będąc w szpitalu codziennie przyjmował Komunię św. Wiadomość o jego nagłym zgonie szybko rozeszła się nazajutrz po mieście i wywołała głęboki smutek nie tylko wśród jego parafian ale wśród wiernych całego miasta. Zasmuciła wszystkich którzy całym sercem przywiązani byli do swego duszpasterza jak i konfratrów, którzy otaczali swego dziekana serdeczną miłością braterską. Dowodem tego był bardzo liczny udział w obrzędach pogrzebowych. Wyprowadzenia zwłok z plebanii do kościoła dokonał dnia 16 listopada 1961 r. J. E. Ks. Biskup dr Lucjan Bernacki w otoczeniu około 70 kapłanów. Ppo odśpiewaniu nieszporów Mszę św. żałobną odprawił ks. prałat Wróblewski, a mowę żałobną wygłosił ks. prałat Mieczysław Skonieczny z Bydgoszczy, podając życiorys zmarłego i podkreślając szlachetne rysy jego charakteru. Nazajutrz, po odśpiewaniu wigilii celebrował Mszę św. pogrzebową J. E. Ks. Biskup Bernacki, a słowo Boże wygłosił ks. inf. Stefan Durzyński z Gniezna, stawiając w pięknych słowach zmarłego jako wzór prawdziwego kapłana, według Serca Bożego, który służył wiernie Bogu i Ojczyźnie. Kondukt żałobny na miejsce wiecznego spoczynku prowadził J. E. Ks. Biskup Bernacki w otoczeniu około 130 kapłanów i w serdecznych słowach pożegnał nad grobem zmarłego proboszcza Fary inowrocławskiej, zasłużonego wielce dla parafii i diecezji. Dekanat inowrocławski. Opracował A. Łaganowski na podstawie: WAG.
Ks. Władysław Jagodziński (1879 - 1961) Urodził się 30 maja 1879 r. w Trzeciewnicy pow. Wyrzysk z rodziców Andrzeja i Marianny z d. Zbierska. Pobożni rodzice troszczyli się nie tylko o wykształcenie swych dzieci, ale również o staranne wychowanie i dlatego zaszczepiali w ich sercach: gorącą miłość Boga i Ojczyzny. Wzrastając w takiej atmosferze syn Władysław już od wczesnego dzieciństwa myślał o kapłaństwie. Po ukończeniu klasycznego gimnazjum w Nakle - idąc za wewnętrznym głosem Bożym, wstąpił do Seminarium Duchownego w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał 15 grudnia 1901 roku i jako młody kapłan, wikariusz pracował najpierw w Chodzieży, następnie w Żytowiecku i w Wierzbnie, a 1 stycznia 1905 r. został powołany na wikariat przy parafii archikatedralnej w Gnieźnie, gdzie spełniał równocześnie czynności kapelana przy Ks. Biskupie Andrzejowiczu. Wreszcie 1 kwietnia 1910 r. objął parafię pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Wylatowie i na tej placówce pracował aż do śmierci. Równocześnie za parafią wylatowską Władza Duchowa powierzyła mu drugą sąsiednią, małą parafię w Szydłowie. Z wielką gorliwością spełniał swoje obowiązki duszpasterskie w obydwu parafiach i dlatego w krótkim czasie pozyskał sobie serca wszystkich parafian. Szczególną miłością otaczał zawsze dzieci, poświęcał im wiele czasu, uczył religii we wszystkich klasach jeszcze w ostatnich latach dopóki nie otrzymał do pomocy wikariusza. Był też przez długie lata dziekanem dekanatu trzemeszeńskiego i na tym stanowisku zaskarbił sobie zaufanie i szacunek wszystkich konfratrów. Wrodzona delikatność i pogodne usposobienie, jakim odznaczał się przez całe życie, torowały mu drogę do serc ludzkich. Swoją ujmującą dobrocią i grzecznością obejścia jednał sobie wszędzie przyjaciół, z łatwością zdobywał sobie serca najmłodszych nawet konfratrów, którzy chętnie przebywali w jego towarzystwie. W obcowaniu z innymi był zawsze uprzejmy, pogodny, gotowy do usług, pozostając zawsze szczerym i skromnym. Nawet wśród trosk i trudności umiał zachować pogodę i równowagę ducha. Ostatnia wojna nie oszczędziła i jemu goryczy poniewierki, bo 16 grudnia 1939 r. został przez okupanta wraz z innymi kapłanami wysiedlony do Krakowa. Początkowo znalazł przytułek u ks. prałata Widłaka, a następnie przeniósł się do Miechowa, woj. krakowskie, gdzie spełniał czynności kapelana u Sióstr, które prowadziły sierociniec. Z wielką gorliwością pracował wśród opuszczonych dzieci, dobrocią i pogodnym usposobieniem zdobywał sobie z łatwością serca małych sierot oraz szacunek u wszystkich, którzy z nim się zetknęli. Utrzymywał też stały kontakt korespondencyjny z parafianami, których musiał zostawić w Wylatowie. Po wyzwoleniu Ojczyzny powrócił natychmiast na umiłowaną placówkę do Wylatowa i z wielkim zapałem organizował pracę duszpasterską w parafii i w całym dekanacie. W niedługim czasie mianowicie 6 kwietnia 1946 r. spotkało go zaszczytne wyróżnienie, bo został mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Prymasowskiej w Gnieźnie. 15 stycznia 1950 r. został zwolniony na własną prośbę, z obowiązków dziekana i odtąd zajmował się wyłącznie swą umiłowaną parafią, gdzie z młodzieńczym wprost zapałem prowadził swą ulubioną pracę katechetyczną wśród dzieci i młodzieży. W razie potrzeby był nadal gotów każdemu spieszyć z pomocą mimo podeszłego wieku i trudności komunikacyjnych. Przez długie lata udzielał się chętnie we wszystkich parafiach dekanatu, a nawet poza dekanatem, jako gorliwy spowiednik i wybitny kaznodzieja. Wdzięczni parafianie otaczali swego sędziwego duszpasterza do ostatniej chwili wielką miłością i szacunkiem, swoją gorącą wdzięczność okazali mu w dniu 1 kwietna 1960 r., gdy obchodził 50-lecie swego pobytu i pracy w parafii wylatowskiej, a następnie znowu w dniu 15 grudnia 1961 r., gdy obchodził wyjątkową uroczystość, jakiej Bóg dozwolił mu doczekać – 60 - lecia swego kapłaństwa. Ta ostatnia uroczystość jak również cały adwent stał się dla niego zbawiennym czasem przygotowania się na przejście do wieczności. Stało się, że w 10 dni po ostatniej uroczystości jubileuszowej w pierwsze święto Bożego Narodzenia - 25 grudnia 1961 roku oddał swą piękną i szlachetną duszę Bogu. Parafianom swoim dał przykład życia wzorowego kapłana i gorliwego duszpasterza, którego serce, jaśniało cnotami niezwykłej dobroci, pogody i cierpliwości. Wśród braci kapłańskiej pozostawił wdzięczne wspomnienie konfratra uczynnego i serdecznego, szczerego przyjaciela. W nabożeństwach pogrzebowych uczestniczyli licznie nie tylko parafianie, ale również wierni z sąsiednich parafii. Z plebanii do kościoła wyprowadził zwłoki dziekan ks. kanonik Walenty Wnuk z Trzemeszna w otoczeniu wszystkich Księży dekanalnych i spoza dekanatu, a pożegnał go w czułych słowach ks. proboszcz Marian Drapikowski z Orchowa. Następnego dnia po wigiliach mowę pogrzebową wygłosił serdeczny przyjaciel zmarłego ks. proboszcz Wojciech Sereda z Palędzia Kościelnego, a J. E. Ks. Bp Lucjan Bernacki po odprawieniu żałobnej Mszy św. pontyfikalnej, odprowadził go w otoczeniu licznie przybyłych kapłanów i wielkich rzesz ludu na cmentarz w Wylatowie i tam przemówił jeszcze nad grobem. Dekanat trzemeszeński. Opracował A. Łaganowski na podstawie: WAG.
Ks. Szczepan Weber (1911 - 1967) Ks. Szczepan urodził się dnia 11 grudnia 1911 r. w Pasiece koło Trzemeszna jako syn Józefa i Marianny z Płócienników. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Niewolnie. Gimnazjum skończył w Trzemesznie. W r. 1932 rozpoczął studia seminaryjne w Gnieźnie. Tuż po ich podjęciu na wiosnę 1933 r. stracił matkę. Święcenia kapłańskie otrzymał ks. Szczepan 11 czerwca 1938 r. i udał się na pierwszą placówkę — na wikariat do Szubina. Z dniem 1 września 1939 r. powołany został na stanowisko kapelana przy Zakładzie Wychowawczym w Kcyni. Wraz z wybuchem wojny stracił brata, Stanisława, którego rozstrzelali najeźdźcy. Sam, 17 października 1939 r. aresztowany, rozpoczął Golgotę obozów, w Stuthofie, Oranienburgu i Dachau. Wyjście, najpierw z przechodzonego tam tyfusu, i w ogóle z obozu, jak potem mówił, zawdzięczał złożonemu Matce Bożej zobowiązaniu, którego spełnieniu poświęcił czas duszpasterstwa gościeszyńskiego. W obozie był prawym towarzyszem niedoli, w licznych wypadkach pomocnym, szczególnie odkąd dostał się do pracy w ogrodnictwie. Był także duchowo czynnym, skoro grane jasełka były jego pomysłem autorskim. Po uwolnieniu przez półtora roku pracował w duszpasterstwie polonijnym w Niemczech. Następnie wrócił, aby od 1 listopada 1946 r. przejąć w administrację parafię w Orchowie, pow. Mogilno, z którą był związany przez jedenaście lat, wykazując gorliwość o chwałę Bożą, duchowy stan parafian, znajomość prawd katechizmowych i zapobiegliwość o obsługiwane aż cztery tam kościoły. Od 17 października 1947 r. objął parafię Nawiedzenia Najśw. Maryi Panny w Gościeszynie, pow. Żnin. Wkrótce po przybyciu podjął decyzję pobudowania nowego kościoła. Wziął się przeto do wypalania cegły, gromadzenia materiału i zbierania funduszów; 31 marca 1959 r. przystąpił do rozbiórki starego kościoła. W tym samym roku, 3 października, Ks. Bp Lucjan Bernacki dokonał poświęcenia nowego kościoła. Wkrótce 15 maja 1960 r. J.E. Ks. Prymas Stefan Wyszyński intronizował obraz Matki Boskiej Gościeszyńskiej, poddany skutecznym zabiegom konserwacyjnym w Toruniu. W parafii wre nadal praca. Ks. Weber przystąpił do zewnętrznego i wewnętrznego wykończenia domu Bożego. Po otynkowaniu zaopatrzył go w cementową na razie posadzkę, nowe ławki, dwa duże i trzy pomocnicze konfesjonały, w baldachim, oświetlenie elektryczne, nową romanikę, antypedium do w całości odnowionego głównego ołtarza, odświeżył ołtarze boczne i sprawił nową ambonę. Nadmiar trudu dał znać o sobie. Dlatego 22 kwietnia 1962 r. przychodzi pierwszy zawał serca, sześć tygodni leżenia w szpitalu, a potem rekonwalescencja w domu. Już jednak w grudniu urządził Misję św., a następnie chwycił się malowania kościoła i budowy nowych organów 10 - cio głosowych. Był przy robotach porządkowych wokół kościoła, przy budynkach i na cmentarzu grzebalnym. Raz po raz skarżył się na bóle w klatce piersiowej. Mówił o śmierci, zapraszał na pogrzeb. W przeddzień odpustu parafialnego Matki Boskiej Szkaplerznej w Gościeszynie, dnia 15 lipca 1967 r. zaniemógł, zaatakowany nowym — drugim po pięciu latach, zawałem serca. W poniedziałek w dniu 17 lipca 1967 r. o godz. 16 50 ks. Szczepan Weber zmarł. Pogrzeb ks. wicedziekana Szczepana Webera rozpoczął się w środę 19 lipca 1967 r. wyprowadzeniem zwłok z plebanii do kościoła parafialnego o godz. 16,30. Eksporty dokonał Ks. Dziekan dekanatu rogowskiego, Ks. Prałat Adam Knast (były wikariusz parafii św. Jakuba w Mogilnie), proboszcz z Rogowa. Nieszpory poprowadził Ks. Jan Kupczyk z Janówca. Po nich Mszę św. żałobną odprawił Ks. Prałat Adam Knast. Słowo żałobne wypowiedział Ks. dr Tadeusz Piekarski z Lubcza. W czwartek, 20 lipca, o godz. 7.00 Mszę św. za duszę śp. Ks. Szczepana Webera odprawił Ks. Tadeusz Piekarski z Lubcza, a o godz. 9.00 Ks. Mieczysław Powalisz z Kruchowa. O godz. 10.00 jutrznię żałobną poprowadził kolega kursowy zmarłego, Ks. Klemens Wnuk ze Strzałkowa. Mszę św. pogrzebową odprawił Ks. Kanonik Dr Jan Michalski, przedstawiciel Kurii Metropolitalnej z Gniezna. Przy bocznym ołtarzu, równocześnie odprawił Mszę św. Ks. Henryk Domżalski, proboszcz z Pęchowa. Po Mszy św. nad trumną przemówił Ks. Prałat Dziekan Adam Knast. Zwłoki na cmentarz przykościelny wyeksportował i modły żałobne odprawił Ks. Kanonik Dr Jan Michalski. On też przemówił nad grobem żegnając zmarłego w imieniu Archidiecezji, Ks. Prymasa i osobistym. W imieniu parafii pożegnał zmarłego p. Antoni Kaptur. Na trumnę złożoną w pomurowanym grobie na cmentarzu przykościelnym posypały się kwiaty. Śp. Ks. wicedziekan Szczepan Weber pozostanie na długo w pamięci parafian gościeszyńskich dla wszystkiego, czego dokonał w krótkim czasie swego tam duszpasterstwa oraz dla swego daru rozpogadzania serc swoją radością i dobrocią. Udział wiernych w żałobnych modłach w obydwu dniach był niespotykany. Różańcowym modłom w noc dzielącą eksportację od dnia pogrzebu nie było końca. Udział wszystkich nacechowany był szczerym żalem. W pierwszym dniu żałobnych modłów przybyło 40 kapłanów, w drugim natomiast 104 z obu archidiecezji: gnieźnieńskiej i poznańskiej. Opracował A. Łaganowski na podstawie: WAG.
Ks. Feliks Siebers (1904 - 1967) Ks. Feliks Siebers urodził się dnia 23.08.1904 r. w Iwnie, pow. Szubin. Ojciec jego był kierownikiem Szkoły Powszechnej i krzewicielem polskości podczas powstania. Po ukończeniu szkoły powszechnej wstąpił do gimnazjum klasycznego w Nakle n/Not. W czasie Powstania Wlkp. w 1918 nie mogąc dotrzeć do Nakła, które nadal zostało w ręku niemieckim za linią frontową, przerwał naukę szkolną. Po roku przeszedł do gimnazjum w Wągrowcu, by po dwóch latach wrócić do Nakła, gdzie 29.05.1924 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. Po maturze wstąpił na Uniwersytet Poznański, gdzie przez dwa lata studiował prawo i ekonomię, odbywając równocześnie praktykę w charakterze sekretarza w Kuratorium Okręgu Szkolnego w Poznaniu. Po złożeniu dwóch egzaminów rocznych, idąc za głosem powołania, dnia 1 lutego 1928 został przyjęty do Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Po ukończeniu dwuletnich studiów filozoficznych w Gnieźnie przeszedł do Seminarium Duchownego w Poznaniu, na trzyletnie studia teologiczne. Dnia 12.06.1932 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk J.Em. Ks. Kard. Augusta Hlonda Prymasa Polski. Po święceniach został powołany na wikariat przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy, gdzie zjednał sobie serca młodzieży i pod światłym kierownictwem śp. Ks. Kan. Stępczyńskiego pracował do 01.09.1939 r., do wybuchu drugiej wojny światowej. Ścigany przez gestapo, duszpasterzował jeszcze 3 miesiące w Ostrowie pod Strzałkowem, skąd wraz z licznymi osiedleńcami został wywieziony do Radomia. Po rocznym pobycie jako kapelan Sióstr Szarytek w Radomiu uszedł przed pościgiem gestapo, zmieniając znowu nazwisko i ukrywając się w Puławach i Lublinie. W roku 1941 Ordynariusz Diecezji Sandomierskiej Ks. Bp Lorek skierował go w charakterze rezydenta do parafii Bidziny pod Opatowem, gdzie pozostawał do zakończenia wojny w 1945 r. Powróciwszy z wygnania, zarządzeniem Władzy Duchownej objął w zarząd parafie: Panigródz i Czeszewo z siedzibą w Panigrodzu. Pracował tu z wielkim zapałem i organizował życie religijno - parafialne. Odrestaurował obie świątynie parafialne. W styczniu 1953 r. .przez J. Km. Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, został mianowany dziekanem dekanatu kcyńskiego z siedzibą w Panigrodzu. Z wielkim żalem żegnany przez parafian z Panigrodza, na polecenie Władzy Duchownej objął w zarząd parafię w Barcinie z dniem 01.08.1957 r. Przez 10 lat pracował z gorliwością nad dziećmi, młodzieżą i rodzicami, kapłańską gorliwością zyskując serca parafian. Pod koniec życia odmalował kościół i wyremontował plebanię. W uznaniu gorliwej i owocnej pracy duszpasterskiej J.Em. Ks. Kard. Wyszyński, Prymas Polski, zamianował Ks. Proboszcza Feliksa Siebersa kanonikiem Kapituły Kolegiackiej w Kruszwicy. W dekanacie żnińskim był referentem do spraw duszpasterskich dzieląc się z konfratrami 35 letnim doświadczeniem duszpasterskim. Był również deputatem do spraw zarządu majątkiem Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Ks. Kan. Feliks Siebers był kapłanem według Serca Bożego. Odszedł po nagrodą do Pana w sobotę, dnia 18.11.1967 r. o godz. 11,30. U trumny jego wystawionej na plebanii w Barcinie zebrało się dnia 21.11.1967 r. około 70 kapłanów dwóch archidiecezji: gnieźnieńskiej i poznańskiej. Wprowadzenia zwłok do odnowionej świątyni dokonał J. E. Ks. Bp Bernacki Sufragan Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Po nieszporach żałobnych Mszę św. odprawił Ks. Bogdan Pelz, dziekan dekanatu żnińskiego, a Ks. Kan. Jasiński, proboszcz z Poznania Górczyna piękną mową żałobną pożegnał swego kolegę kursowego. Nazajutrz po odprawieniu wigilii i Mszy św. żałobnej celebrowanej przez J. Eksc. Ks. Bp Lucjana Bernackiego, podczas której kazanie wygłosił Ks. Wicedziekan Kamiński, również kolega kursowy, przedstawiając piękną sylwetkę zmarłego Ks. Kan. Siebersa jako kapłana według Serca Bożego, odprowadzono zwłoki na cmentarz parafialny w Barcinie. W pogrzebie brało udział około 115 kapłanów i cała parafia Barcińska. Po ostatnich modłach pożegnał zmarłego Ks. Bp Bernacki, a dzwony barcińskiego kościoła zdawały się wołać żałobnym głosem: „a teraz uwielbiajcie Pana na ziemi i dziękujcie Bogu, a oto ja wstępuję do Tego, który mnie posłał" - (Tob. 20.20).
Ks. Tadeusz Wierbiński (1883 - 1951) Ks. Tadeusz Wierbiński urodził się 10 marca 1883 roku w Kościanie. Gimnazjum ukończył w Poznaniu - u Marii Magdaleny. Po święceniach kapłańskich był prefektem w Lesznie, następnie wikarym w Lubiniu i w kościele Marii Magdaleny w Poznaniu. Po tych placówkach Władza Duchowna mianuje go proboszczem w Popowie Kościelnym. W 1931 roku zostaje proboszczem w parafii św. Mateusza w Gębicach k. Mogilna. Podczas II wojny światowej wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, w którym przebywa do 1945 roku. Po wyzwoleniu obozu wraca do Gębic, gdzie ponownie obejmuje w zarząd parafię, w Gębicach. Tutaj, dnia 30 czerwca 1951 roku dobry Bóg powołuje go do siebie. Udział parafian i przybyłych gości na żałobne modły był bardzo liczny, pamiętali o wspaniałym proboszczu, któremu wyprawili wspaniały pogrzeb. Spoczywa na gębickim cmentarzu, po lewej stronie mauzoleum. Uzupełnienie biogramu w przygotowaniu.
Ks. Karol Bobowski (1853 - 1917) Ksiądz Karol Bobowski urodził się w Kościanie w 1853 roku. Był synem Felicjana (owczarza) i Wiktorii Hoffmańskiej. Egzamin dojrzałości zdał w 1873 roku w poznańskim Gimnazjum św. Marii Magdaleny. Zapewne w tej szkole, która była silnym bastionem polskości w Wielkopolsce, ugruntował patriotyczne wychowanie niewątpliwie wyniesione z domu rodzinnego. Studia teologiczne ukończył w Austrii w Insbrucku, dokąd udał się z powodu zamknięcia Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu przez władze pruskie w 1873 roku, tuż po rozpoczęciu przez niego nauki. Świecenia kapłańskie otrzymał w 1876 roku. Ksiądz Karol Bobowski rozpoczął pracę duszpasterska w latach kulturkampfu, początkowo prowadził ją tajnie jako misjonarz. W 1886 roku został wikariuszem w Dobrzycy, a w rok później proboszczem w Korytach w Wielkopolsce. 14 marca 1893 roku ks. Karol Bobowski uzyskał kanoniczą instytucje na proboszcza w Ludzisku. Był głęboko zaangażowany w życie Kościoła i w działalność narodową. W 1894 roku uczestniczył w organizacji II Wiecu Katolickiego w Poznaniu. Działał w Towarzystwie Pomocy Naukowej im. Karola Marcinkowskiego, od 1891 roku w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, które propagowały i tworzyły aktywne polskie organizacje naukowe, oświatowe, gospodarcze, społeczne, charytatywne, fundowały stypendia naukowe dla zdolnych, ubogich Polaków. Ks. Bobowski program walki o polskość realizował w parafii w Ludzisku. Tutaj właśnie w 1895 roku założył kółko rolnicze, a w roku 1899 był współzałożycielem Banku Ludowego w Ludzisku. Działania te służyły ekonomicznemu wzmocnieniu polskiej wsi, polskich gospodarstw, by nie uległy ekspansji niemieckiego kapitału wzmacnianego z budżetu Berlina. O zaufaniu parafian, kompetencji i zaangażowaniu księdza Bobowskiego świadczy fakt, iż w latach 1907 – 1916 był dyrektorem zarządu Banku Ludowego w Ludzisku. Działał także w Towarzystwie ku Zwalczaniu Gry Hazardowej. W 1905 roku został sekretarzem Towarzystwa Rolniczego Inowrocławsko – Strzelińskiego, w zarządzie tego gospodarczo - społecznego towarzystwa o polskim charakterze narodowym działał do 1909 roku. W tym okresie w 1908 roku uczestniczył w pracach komitetu, który zorganizował wielki wiec w Poznaniu w proteście przeciw pruskiej ustawie z 1908 roku. Ustawa ta zezwalała zaborcy na wywłaszczanie Polaków, ale była też dowodem niezłomnej, silnej postawy chłopów polskich i polskich właścicieli ziemskich wobec wcześniejszych nasilonych przez kanclerza Bernarda Blowa w latach 1900 – 1909 działań germanizacyjnych. 13 listopada 1910 roku ks. Karol Bobowski prowadził w Mogilnie kondukt pogrzebowy ks. Piotra Wawrzyniaka – wielkiego Polaka – społecznika, duszpasterza i patrioty. Było to wyrazem powszechnego szacunku dla postawy i działalności ks. Karola Bobowskiego – proboszcza w Ludzisku. W 1911 roku z inicjatywy ks. Bobowskiego powstało w Ludzisku Katolickie Koło Robotników Polskich, nad którym sprawował patronat. Ksiądz Karol Bobowski zmarł w Ludzisku 5 grudnia 1917 roku, spoczywa na przykościelnym maleńkim cmentarzu. Księża odgrywali bardzo ważna role w kształtowaniu świadomości narodowej i edukacji ekonomicznej Polaków pod zaborami. Wspierali swoją postawą i działaniami wszelkie przedsięwzięcia na rzecz umocnienia polskości tych ziem. Właśnie ks. Karol Bobowski odegrał wybitną rolę w tym względzie, wspólnie z ks. Piotrem Wawrzyniakiem wielce zasłużył się w dążeniu do nowoczesności, postępu i w obronie polskiej kultury, polskiej wsi i polskiej gospodarki. Źródło, Monografia historyczna Ewy Krause z 2002 r.
Ks. Bronisław Greinert (1869 - ?) Ks. Stanisław Kubiński (1888 - ?) |