Główna

Księża

Historia

Patron

Ks.P.Wawrzyniak

Aktualia

Wiem

Cmantarz

Serwis darmowych ogłoszeń

Wiem ...

 

 

Życie Jezusa Chrystusa

Prorocy w Biblii

Kobiety w Biblii

Dobry Pasterz

Moje Boże Narodzenie w Prowansji

Najhuczniej obchodzone imieniny

Św. Andrzej Apostoł

Odpusty dla zmarłych

Zobaczyć miasto Lwów

Wakacje, wakacje ...

Brat Albert

Niedziela Palmowa

Wielki Czwartek

Wielki Piątek

Zmartwychwstanie Jezusa

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Uroczystość Św. Józefa

Nawrócenie wielkopostne

W krzyżu miłości nauka...

Kłopoty ze św. Walentym

 

   

w górę

 

 

Każdego roku w IV niedzielę Wielkanocy Kościół stawia nam przed oczy Jezusa Dobrego Pasterza. Obraz pasterza nierozerwalnie związany jest z Palestyną i jego kulturą agrarną. Pasterz kroczy na przodzie, za nim podążają owce. Znają one jego głos, nie pójdą więc za obcym. Pasterz przemawia do owiec, cichutko śpiewa lub pogwizduje. Owce czują się bezpieczne w pobliżu swego pasterza. Najmniejszą i najsłabszą owieczkę pasterz bierze na ręce i sam ją niesie. Obraz taki do dziś jest jeszcze spotykany w ojczyźnie Jezusa. Nic więc dziwnego, ze Jezus chętnie nazywał siebie Dobrym Pasterzem, my zaś czyli Kościół jesteśmy jego owczarnią. Zadaniem Dobrego Pasterza jest nauczanie i wprowadzanie w prawdę Bożego Słowa. Drugą funkcja Dobrego Pasterza to troska o bezpieczeństwo powierzonej sobie owczarni, szukanie i odnajdywanie tego co się zgubiło. Trzecie zadanie, najbardziej zaskakujące to ofiarowanie swojego życia za owce. Najemnik opuszcza owczarnię w razie niebezpieczeństwa i ratuje swoje życie. Dobry Pasterz ratuje owce oddając życie za nie. Czy my, ludzie XXI wieku potrzebujemy jeszcze Pasterza, który będzie nas ochraniał i wskazywał pewną drogę? Który poprowadzi nas bezpiecznie poprzez niebezpieczeństwa i zagrożenia świata? Czy my potrzebujemy Chrystusowego pasterzowania? A może całkowicie ulegliśmy swojej samowystarczalności? Mamy przecież tyle dóbr materialnych, które ułatwiają i czynią życie wygodnym. Nasza wiedza pozwala sięgać gwiazd i podboju dalekich planet. A może jest tak, że wiedza stała się naszą pułapką? Zamiast wykorzystać ją tak by dawała pokój i bezpieczeństwo, stała się naszym zagrożeniem, narzędziem zastraszenia i zniszczenia człowieka. Może potrzebny jest ktoś, kto wskazałby cel i poprowadził właściwą drogą. Dobry Pasterz spełnia te wszystkie oczekiwania. Prowadzi w zagubieniu i gąszczu spraw codziennego życia. Przede wszystkim potrzebny jest w zawiłościach naszego życia wewnętrznego, duchowego. Tylko On potrafi uleczyć nasze wewnętrzne poranienia dając miłość i łaskę. My sami nie potrafimy się uleczyć. Tylko Chrystus Dobry Pasterz potrafi odbudować ruiny naszego życia, wnieść w nie miłość i nadzieję. Jezus Jest Pasterzem, który nigdy nie zrezygnuje z owcy, która się zagubiła. Nie straci cierpliwości i nie zniechęci choćbyśmy setki razy popełniali te same głupstwa. Tylko On pójdzie w ciemną noc szukać tej, która się zgubiła. Nie zrezygnuje ze mnie, ale nie może działać wbrew mojej woli. Szanuje moją wolność Czeka więc cierpliwie aż w opuszczeniu i bezradności zawołam: „Panie ratuj”. Wtedy przychodzi, bierze mnie na ręce i niesie do owczarni gdzie jestem bezpieczny.

.

 

   

w górę

 

 

Moje Boże Narodzenie w Prowansji                                                  Przygotowała E. Mańka

 
Kliknij, aby zobaczyć powiększenie
 

Boże Narodzenie 2007 spędziłam na południu Francji, w Prowansji, gdzie w jednej z parafii służy polski kapłan, karmelita ojciec Julian. Właściwie służy w dwóch sąsiadujących parafiach. Ponieważ Francja cierpi na brak kapłanów dlatego księża misjonarze przyjeżdżający z rożnych krajów „obsługują” nawet po trzy parafie. Parafie o. Juliana znajdują się na terenie małych kilkutysięcznych miasteczek Plan de la Tour i La Garde Freinet. Są to stare prowansalskie miasta (w których próżno szukać bloków) z domami pokrytymi terakotową dachówką i wąskimi uliczkami gdzie nie wyminą się dwa auta. Okna domów pozamykane są drewnianymi okiennicami w kolorze lawendy. (Roślina ta uprawiana w celach przemysłowych stała się symbolem Prowansji). Kiedy przyjechałam do Plan de la Tour padał deszcz, lecz po kilku dniach zaświeciło wspaniałe słońce i wszystko zostało prześwietlone czystym, intensywnym blaskiem jaki pamiętam z obrazów Wincentego van Gogha. Wiele lat mieszkał on i malował w niedaleko położonym stąd Arles. Wróćmy jednak do lokalnego Kościoła. Mieszkańcy Plan de la Tour (3600 mieszkańcow) i La Garde Freinet (1800) nie mają codziennie Mszy św. Ojciec Julian dzieli swój czas między dwie wspólnoty. W Plan de la Tour Msze św. są we wtorki i czwartki, a w La Garde Freinet w środy i piątki i oczywiście w niedziele. Poniedziałkowe i sobotnie Msze św. o. Julian sprawuje zależnie od potrzeb, w domach swych parafian. Do kościoła przychodzą starsze osoby. Jeśli zauważyłam kogoś młodszego byli to zazwyczaj emigranci osiedli w Prowansji. W La Garde Freinet przychodzą w piątki dwie młode rodziny. Wśród wiernych panuje rodzinna, wspólnotowa atmosfera. Wszyscy przychodzący na Mszę św. witają się z sobą serdecznie cmokając policzki i rozmawiając wcale nie przyciszonymi głosami. Także proboszcz parafii, ubrany w szaty liturgiczne wita wchodzących przy wejściu do kościoła. Dzień wigilii Bożego Narodzenia od rana wypełniony był przygotowaniami do Świąt: sprzątaniem kościoła, ustawianiem świeżych kwiatów, próbami śpiewu chóru kościelnego i próbą animacji dzieci przed wieczornym występem. W żłóbku ustawionym kilka dni wcześniej stały wszystkie figury oprócz dzieciątka. Każda szopka którą widziałam zapełniona była postaciami wieśniaków i mieszczan prowansalskich ubranych w stroje historyczne. Msza św. wieczorna rozpoczęła się o godzinie 18.30 i po raz pierwszy ujrzałam wypełniony ludźmi kościół. Starannie przygotowana liturgia ożywiona została animacją dzieci, przypominającą nasze jasełka. Dzieci przebrane za pastuszków gestami ilustrowały czytania liturgiczne, a po skończonej Mszy św. procesyjnie zaniosły nowonarodzone Dzieciątko sprzed ołtarza do szopki, podały Je kapłanowi, a ten umieścił Pana Jezusa w żłóbku. Piękna symbolika – Jezus rodzący się na ołtarzu w czasie Mszy św. zostaje z nami. Liturgię wigilijnej Mszy świętej uświetnił parafialny chór prowadzony przez 87 letniego Michela Genty. Podziwiałam jego energie i wigor, piękny, głęboki baryton, którym intonował śpiew. Kolędę „Przybieżeli do Betlejem pasterze” zaśpiewaliśmy w wersji dwujęzycznej. Nasi gospodarze po francusku dwie zwrotki, potem my Polacy - po polsku jedną. Warto wspomnieć zaangażowanie z jakim modlą się i śpiewają wierni w kościele francuskim. Nie słychać tam żadnego mruczenia lub mamrotania pod nosem. Oni śpiewają głośno, wyraźnie i z sercem. Miałam wrażenie, że z entuzjazmem i radością. Wyłącznie polskim jest zwyczaj łamania się opłatkiem wigilijnym. Ojciec Julian zabrał opłatek, aby podzielić się ze swymi parafianami. 25 grudnia na mszach  porannych, było mniej wiernych niż poprzedniego dnia – daliśmy przykład jak się łamać opłatkiem. Początkowo nie bardzo wiedzieli co robić z kawałkiem białego chleba trzymanym w dłoni, potem jednak wszyscy składali sobie życzenia jak w Polsce. Niektórzy zabrali nawet opłatek do swoich domów aby podzielić się z bliskimi, którzy nie mogli przyjść do kościoła. W Kościele francuskim częściej niż u nas można spotkać świeckich szafarzy Najświętszego Sakramentu. Są nimi także kobiety. Rozdają one Komunię św., którą tu we Francji przyjmuje się na rękę. Bardzo spodobał mi się zwyczaj podchodzenia małych dzieci do szafarza lub kapłana rozdającego Komunię św. Skrzyżowane na piersi ręce dziecka są gestem prośby o błogosławieństwo. Kapłan lub szafarz kreśli wtedy krzyżyk na czole dziecka. W parafiach francuskich spotyka się także stałych diakonów. W La Garde Freinet o. Julianowi pomaga diakon Martial Codou, ofiarny i zaangażowany w swą służbę. W dniu kiedy umierał Jan Paweł II Martial otrzymał natchnienie, żeby stworzyć Niewidzialny Klasztor Jana Pawła II. Celem jego jest łączenie osób starszych, schorowanych i samotnych w cierpieniu, tworzenie wspólnoty osób i wielkiej duchowej energii, która wysługuje wiele łask dla całego Kościoła.

Wdzięczna jestem Panu Bogu za święta spędzone w klimacie i środowisku zbliżonym do betlejemskiego. Wdzięczna Mu jestem za otwarty kościół i codzienną Eucharystię. W kraju gdzie kościoły są zamykane lub zamieniane na muzea codziennie adorowałam Pana w Najświętszym Sakramencie. Tego nie mam nawet u siebie. Wdzięczna Bogu jestem za dar przyjaźni i bliskie osoby, z którymi tworzyliśmy wspólnotę modlitwy, zabawy i radości.

 

   

w górę

 

 

 

Najhuczniej obchodzone imieniny

31 grudnia św. Sylwestra I papieża.

Ostatni dzień roku kalendarzowego to chyba najhuczniej obchodzone imieniny. A przecież ten, który użyczył swego imienia owej nocy, pełnił posługę biskupa Rzymu w wyjątkowo spokojnych dla kościoła czasach, po edykcie wolnościowym Konstantyna Wielkiego. Jeśli wierzyć podaniu, to za sprawą, Sylwestra II, narodził się zwyczaj zabaw sylwestrowych. Władał on Kościołem na przełomie tysiącleci, kiedy wśród ludzi narastało milenijne oczekiwanie na koniec świata, zapowiadane przez proroctwo Sybilli. Powtarzano, że kres prześladowań w czasach Sylwestra I nastąpił po uwięzieniu w lochach pałacu laterańskiego groźnej bestii, Lewiatana. Kiedy papieżem został Sylwester II, benedyktyn okryty sławą czarnoksiężnika - a w rzeczywistości człowiek zdumiewających zalet umysłu - zapanowała trwoga, bo sądzono, że ktoś taki może uwolnić Lewiatana. 31 grudnia 1000r. do północy oczekiwano pojawienia się Lewiatana na rzymskim moście św. Anioła . Ale kiedy rozkołysały się dzwony i nic złego się nie stało, lud wyległ tłumnie na ulice, wiwatując i tańcząc radośnie do białego rana. Sylwester II udzielił wtedy błogosławieństwa Urbi et Orbi -Miastu i Światu, które od tej pory stało się noworoczną tradycją papieską. Tego dnia spotykamy się w kościołach na Mszach św. oraz nabożeństwach, podczas których dziękujemy za łaski mijającego roku, przepraszamy za wszystko, co było w nim złe, i prosimy Boga o błogosławieństwo na dwanaście kolejnych miesięcy.

P.K.

 

   

w górę

 

 

Św. Andrzej Apostoł +ok. 65 roku

Patron Szkocji, Grecji i Rosji oraz małżeństw, rybaków, rycerzy, rzeźników i żeglarzy

Jego imię pochodzi od greckiego słowa andreios - dzielny. Nasz święty pochodził z Betsajdy i był młodszym bratem św. Piotra. Oboje byli rybakami i zostali wezwani przez Pana Jezusa na Jego uczniów. Po zesłaniu Ducha Świętego św. Andrzej rozwijał działalność apostolską w Małej Azji gdzie głosił Jezusa, uzdrawiał chorych, wypędzał czarta z nawiedzonych, a nawet wskrzeszał umarłych. Kiedy przybył do miasta Patras na Peloponezie został aresztowany przez namiestnika rzymskiego i skazany na śmierć przez ukrzyżowanie. Ten rodzaj śmierci św. Andrzej przyjął z radością, że umrze tak jak Jego Mistrz. Według podania krzyż miał postać litery X, a śmierć nastąpiła 30.XI ok. 65 r. po narodzeniu Chrystusa.

W 356 roku relikwie św. Andrzeja przewieziono z Patras do Konstantynopola i umieszczono je w kościele Apostołów. Krzyżowcy z czwartej wyprawy krzyżowej, którzy w 1202r. zdobyli Konstantynopol, zabrali relikwie i umieścili w Amalfi w pobliżu Neapolu. Głowę św. Andrzeja papież Pius II w XV w. kazał przewieźć do Rzymu, do bazyliki św. Piotra. 25 września 1964r. papież Paweł VI nakazał ją zwrócić kościołowi w Patras. Kościół grecki posiada też relikwie krzyża, na którym umarł św. Andrzej.

Dzień świętego Andrzeja - Andrzejki – obchodzony jest 30 listopada, pierwotnie tylko przez panny (dla chłopców były  "katarzynki"), obecnie jest imprezą skupiającą młodzież obojga płci.

Wróżby andrzejkowe. W czasie obchodów tego święta odbywają się wróżby na przyszłość, najczęściej jest to lanie wosku na zimną wodę, często przez klucz. Ta wróżba przeznaczona jest dla wszystkich uczestników zabawy andrzejkowej.

 

   

w górę

 

Listopad - miesiąc pamięci o zmarłych. Odpusty dla zmarłych

W listopadzie w szczególny sposób nasza modlitwa powinna być naznaczona pamięcią o zmarłych. W swojej historii Kościół wypracował wiele form modlitewnej pomocy zmarłym. Za najlepszą uważane są Msze św. gregoriańskie – 30 Mszy św. w intencji zmarłego, celebrowanych dzień po dniu. Można w intencji zmarłych ofiarować odpust. Przypominamy, że do 8 listopada za pobożne nawiedzenie cmentarza i odmówienie modlitwy, choćby "myślnej", za zmarłych można uzyskać odpust zupełny, który wolno ofiarować jedynie w intencji zmarłych. Do innych form pomocy zmarłym należą wypominanki. Sens wypominek polega na tym, że w modlitwie za zmarłych uczestniczy cała wspólnota. Kościół bowiem jest dobrą matką, która pamięta o wszystkich swych dzieciach. Przyjdzie w końcu taki czas, że i my będziemy potrzebowali podobnej pomocy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1 listopada 2007 - cmentarz mogileński (Foto: AŁ)

< Przeczytaj artykuł... >

Przedruk z Przewodnika Katolickiego Nr 44 z 04.11.2007r. Autor Ks. Jan Glapiak. Polecam.

 

   

w górę

 

 

ZOBACZYĆ MIASTO LWÓW

foto: Elżbieta Mańka

W ostatnich dniach minionych wakacji grupa nauczycieli z Mogilna i Strzelna wybrała się do Lwowa i Ukrainę Zachodnią. W programie wycieczki zaplanowano też czas na zwiedzanie niektórych zabytków Polski Wschodniej: pałacu w Łańcucie oraz Przemyśla i Sandomierza. Jednak najbardziej ciekawa byłam Ukrainy Zachodniej, ziemi należącej kiedyś do Polski, a od czasu Konferencji Jałtańskiej w 1945 roku włączonej do Związku Radzieckiego. Na zwiedzanie Lwowa przeznaczony został jeden niepełny dzień, mimo pobieżnego zwiedzania rzucał się w oczy polski charakter miasta. Na każdej ulicy można spotkać ślady polskości, budynki zajmowane kiedyś przez Uniwersytet Lwowski, Ossolineum, Politechnikę, pałace polskiej arystokracji czy wielość kościołów, wśród których pierwsze miejsce przypada katedrze rzymsko - katolickiej, w której król Polski Jan Kazimierz ogłaszał Maryję Matkę Bożą -  Królową Polski. Skoro mowa o kościołach, należy wspomnieć że na Ukrainie istnieją różne odłamy chrześcijaństwa i każdy posiada swoje świątynie. Żyją  obok siebie i modlą się we Lwowie katolicy łacińscy, unici czyli grekokatolicy, prawosławni. W katedrze lwowskiej obecnie odbywają się Msze św. w języku polskim, rosyjskim i ukraińskim. Prawdę o polskości Lwowa szczególnie widać na Cmentarzu Łyczakowskim, jednym z najpiękniejszych cmentarzy polskich założonym w 1786 roku. (Dla porównania podajmy, że paryski Pere Lachaise powstał w 1803 roku). Cmentarz Łyczakowski, mający dzisiaj status muzeum, rozpościera się wśród malowniczych wzgórz i zajmuje ponad 40 ha powierzchni i 80 pól grobowych. Stary drzewostan tworzy dostojne aleje wśród których spoczywają zasłużeni Polacy i Ukraińcy. Znajdują się tam groby sławnych Polaków; Marii Konopnickiej, Artura Grottgera, generała Ordona uwiecznionego przez Adama Mickiewicza, Gabrieli Zapolskiej, historyka Karola Szajnochy, poety Władysława Bełzy autora wiersza:” Kto ty jesteś”. Spacer po cmentarzu musi choćby i największego sceptyka przekonać o polskości Lwowa, a przed nami jeszcze cmentarz Orląt Lwowskich, miejsce pochówku bohaterskich obrońców Lwowa w wojnie polsko-ukraińskiej w 1918-1920 roku. Orlęta Lwowskie byli to uczniowie, studenci, robotnicy, urzędnicy. Najmłodszy z nich miał 9 lat. Kiedy wojska austriackich zaborców zaczęły opuszczać Lwów w 1918 roku i Polska odzyskiwała niepodległość, oddziały wojsk polskich zostały wysłane w inne miejsce Europy, a na ich miejsce przybyły wojska ukraińskie. Należy tu dodać, że w ówczesnym Lwowie mieszkało 60% Polaków, 30% Żydów i 10% Ukraińców. Wobec braku regularnych oddziałów wojskowych młodzi Polacy postanowili obronić swoje miasto przed Ukraińcami. Polskich obrońców Lwowa było 1421. Zanim zdobyli broń na wrogu walczyli gołymi rękami. W uznaniu zasług mieszkańców Lwowa i ich bohaterskiej postawy, Marszałek Józef Piłsudzki udekorował miasto Krzyżem Virtuti Militari w 1920 roku. Cmentarz Orląt Lwowskich przez wiele lat był straszliwie zaniedbany. Na jego terenie znajdowała się m.in. baza samochodowa i przebiegała tamtędy droga. Od kilku lat w wyniku zabiegów dyplomatycznych Polski, cmentarz jest odnowiony i porządnie utrzymany. Zwiedzanie Cmentarza Łyczakowskiego było dla mnie najważniejszą częścią zwiedzania Lwowa. Wielu Polaków przyjeżdżających do Lwowa zaczyna zwiedzanie miasta tam. Najczęściej spotykanymi osobami na cmentarzu są właśnie Polacy.

Wspomnienie z pobytu we Lwowie napisała  Elżbieta Mańka

 

   

w górę

 

Wakacje, wakacje ...

Gdy szukasz Boga popatrz na kwiaty,

Popatrz na góry i ciemny las,

Z każdej wędrówki wrócisz bogaty,

I nową treścią wypełnisz swój czas

 

Dla wielkiej rzeszy uczniów, licealistów i studentów, a także dla ich rodziców zaczęły się oczekiwane i upragnione wakacje. Nadszedł zasłużony czas wypoczynku i nabierania sił do wypełniania obowiązków i zadań. Wkrótce zapełnią się wczasowiczami plaże i wędrowcy wyruszą na górskie szlaki. Pielgrzymkowy szlak zatętni pod stopami pielgrzymów zdążających na Jasną Górę i do wielu innych sanktuariów maryjnych. A Jezus mówi do swoich zmęczonych, wracających z wyprawy misyjnej uczniów: „Pójdźcie osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco” (Mk 6,31). Dziś Jezus mówi do dziatwy kończącej pracowity rok szkolny: „odpocznijcie”, mówi do licealistów i studentów: „odpocznijcie”, mówi wreszcie do umęczonych rodziców: „odpocznijcie”. Wakacje i lato są najlepszą okazją, by częściej obcując z przyrodą, zaczerpnąć sił fizycznych i umocnić relację z Bogiem naszym Stwórcą i Ojcem. Jego ślady widoczne są w całym stworzeniu. Bóg czeka na nas w majestacie górskich szczytów i w połyskliwej tafli jeziora. Jest obecny w niespokojnym falowaniu morza i w cichym locie ptaka poszukującego pożywienia.

Korzystajmy więc z bogactw, które przygotował Bóg. Uczmy się patrzeć i uczmy się słuchać. Patrzeć na piękno natury i słuchać ciszy, w której mieszka Bóg.

E.Mańka

 

   

w górę

 

Brat Albert (Adam Chmielowski *1846 +1916)

 

Święty urodził się w Igołomii niedaleko Krakowa w roku 1846. W siódmym roku życia stracił ojca,a sześć lat później matkę. Trzynastoletniego Adama wychowywała ciotka. Posłała go do szkoły rolno-leśnej w Puławach. Tam zastało go Powstanie Styczniowe 1863 roku. Jako siedemnastoletni chłopak walczył w powstaniu. W bitwie z Moskalami został ranny i stracił nogę. W czasie tułaczki odkrywa w sobie talent malarski i po powrocie do kraju rozpoczyna studia malarskie w Warszawie i w Monachium. Poznaje wtedy wybitnych malarzy polskich Maksymiliana Gierymskiego, Józefa Chełmońskiego, Stanisława Witkiewicza. Podczas malowania obrazów religijnych doświadcza głębokiej przemiany wewnętrznej. Odzywa się w nim głos powołania zakonnego. Wstępuje do zakonu jezuitów, ale wkrótce opuszcza go. Szuka swego miejsca jako tercjarz franciszkański ale nie odnajduje spokoju. Mieszka w Krakowie, dużo maluje, staje się wziętym malarzem, zapraszanym na salony arystokracji. Coraz bardziej pociąga go jednak Chrystus obecny w ludziach biednych, z marginesu społeczeństwa. Zaczyna gromadzić ludzi bezdomnych najpierw w swoim mieszkaniu, opiekuje się nimi, żywi, leczy i przyodziewa. Wraz z kilkoma osobami z akcji dobroczynnej zakłada przytułek dla bezdomnych tzw. „ogrzewalnię”. Los mieszkańców ogrzewalni wstrząsnął Adamem. Powiedział wtedy: ”Muszę z nimi zostać, nie mogę ich tak zostawić”. Porzucił dotychczasowe wygodne życie , i zamieszkał w ogrzewalni razem z bezdomnymi. Wystarał się w magistracie o pozwolenie objęcia opieki nad mieszkańcami ogrzewalni. Pomagał im zdobyć zawód i prace, ułatwiał powrót do normalnego życia. Wkrótce do Adama dołączają inni pociągnięci jego przykładem. W 1888 roku powstaje Zgromadzenie Braci Posługujących ubogim tzw. Albertyni, a dwa lata później siostry Albertynki.

Zgromadzenie zakonne sióstr albertynek i braci albertynów służą dzisiaj najbiedniejszym i najbardziej opuszczonym. Obraz Pana Jezusa namalowany przez Adama Chmielowskiego Ecce Homo przedstawia Jezusa znieważonego, oplutego, ubiczowanego, pomaga siostrom i braciom odnaleźć Boże podobieństwo w każdym człowieku. Słowa brata Alberta: ” Powinno się być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny” stanowią motto zgromadzeń kontynuujących dzieło św. brata Alberta

E.Mańka

 

   

w górę

 

Zmartwychwstanie Jezusa

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest najważniejszym wydarzeniem w historii świata. Nie było i nie będzie większego niż pusty grób, do którego złożone zostało ciało Jezusa. O fakcie pustego grobu Jezusa zgodnie zaświadczają wszyscy ewangeliści. Piszą oni, że pusty grób przypomniał uczniom zapowiedzi Jezusa o Jego zmartwychwstaniu. Jezus wielokrotnie mówił do apostołów, że musi umrzeć i trzeciego dnia zmartwychwstanie. Prawda tak bardzo przerastała możliwości pojmowania ludzkiego umysłu, że apostołowie pozostali głusi na te słowa. Wszyscy czterej ewangeliści piszą także o konieczności dawania świadectwa o zmartwychwstaniu Chrystusa. Do kobiet przy grobie Jezusa Anioł mówi: „Idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych”. W ewangelii według św. Jana sam Jezus przemawia do Marii Magdaleny i nakazuje: „udaj się do moich braci i powiedz im”. Apostołowie wypełnili to posłannictwo udając się we wszystkie strony świata i głosząc ewangelię. Zadanie głoszenia  zmartwychwstałego Chrystusa otrzymali wszyscy Jego uczniowie, a wiec także chrześcijanie naszych czasów. Wielu chrześcijan zarówno z pierwszych wieków jak i współczesnych nam czasów głosiło ewangelię nie tylko słowem, ale i czynem, kiedy oddali życie za Chrystusa. Zmartwychwstanie Chrystusa jest faktem historycznym, jest też wydarzeniem zbawczym. Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa są przyczyną naszego zbawienia. Św. Paweł w liście do Rzymian napisał: „Chrystus zmartwychwstał (…) a jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (Rz 4,25). Na chrzcie św. wszyscy otrzymaliśmy nowe życie i staliśmy się nowym stworzeniem. Dokonała się nasza pascha czyli przejście z grzechu do stanu łaski. To przejście, podobnie jak w czasach Mojżesza przez wody Morza Czerwonego, u nas dokonało się w wodzie chrztu św. Nasza pascha stała się możliwa dzięki ofierze złożonej przez Jezusa Chrystusa. W Wigilię Paschalną (Wielka Sobota) zostaje poświęcona woda chrzcielna i od najdawniejszych czasów udziela się chrztu św. katechumenom. My także odnowimy nasze przyrzeczenia chrzcielne jednocząc się z Chrystusem Zmartwychwstałym, który poprowadzi nas do naszego z Nim zmartwychwstania.                                              (przyg. E.Mańka)

 

 

   

w górę

 

Wielki Piątek

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J15,13). Chrystus kocha mnie tak, że umarł za mnie. Dobrowolnie zgodził się i przyjął okrutne cierpienie krzyżowania i śmierci w pogardzie, śmiechu i drwinach. Po to, abym miał (a) życie, aby życie mieli wszyscy, którzy uwierzą w Niego. Czy my dzisiaj rozumiemy czym jest krzyż? Przecież nawet apostołowie nie rozumieli nauki Jezusa o krzyżu i cierpieniu. Nie rozumieli wielkiego posłannictwa Jezusa. I my dzisiaj nie zrozumiemy krzyża i cierpienia patrząc nań tylko po ludzku.

Krzyż jest tajemnicą niezgłębioną do końca. Potrzeba światła łaski Bożej żeby w swoim cierpieniu i krzyżu dostrzec że nie jest to tylko dopust Boży. Tylko z niewinnie cierpiącym Chrystusem możemy pojąć sens swojego krzyża.

Krzyż jest znakiem zbawienia. Kiedy oddam i ofiaruję swoje cierpienia Bogu, zyskują one wartość zbawczą. Dzisiaj Chrystus w swoim Ciele Uwielbionym nie cierpi. On ma mnie, by braki swoich udręk dopełnić w Mistycznym Ciele, czyli w nas ochrzczonych i wszczepionych w Jezusa.

Krzyż jest znakiem zwycięstwa. Chrystus zwyciężył szatana i grzech. Jego haniebna śmierć w poniżeniu i odrzuceniu przez swój naród, stała się początkiem nowego życia i nowego stworzenia. Dzięki niej my także mamy nadzieje na życie wieczne razem z Jezusem Zbawicielem rodzaju ludzkiego, zbawicielem całego Stworzenia.

Elżbieta Mańka

 

   

w górę

 

Wielki Czwartek

Przeżywamy Triduum Paschalne, trzy święte dni wprowadzające nas w najgłębsze tajemnice naszej wiary. Wielki Czwartek jest pamiątką Ostatniej Wieczerzy, którą Pan Jezus spożył ze swoimi uczniami i w czasie której ustanowił sakrament kapłaństwa i Eucharystię. W Ewangelii z tego dnia czytamy: ”Jezus umiłowawszy swoich, którzy byli na świecie, do końca ich umiłował” (J 13,1).Słowa te najlepiej oddają wielkość daru Eucharystii i kapłaństwa tych dwu nierozdzielnie złączonych z sobą sakramentów. Jezus dając nam Eucharystię i kapłaństwo został ze swoim ludem aż do końca czasu. W czasie wieczerzy Jezus zapytał apostołów: „Czy wiecie co wam uczyniłem?” i odpowiada: „Dałem wam przykład abyście i wy tak czynili”. Jezus biorąc w swe ręce chleb i kielich z winem i wypowiadając nad nimi słowa konsekracji odprawił pierwszą na ziemi Mszę świętą. I tak będzie do skończenia świata. Chrystus posługując się wybranymi przez siebie kapłanami codziennie ofiarowuje się Ojcu Niebieskiemu pod postaciami chleba i wina gładząc w ten sposób grzechy świata. Jednocześnie zwróćmy uwagę jak bardzo Jezus wyróżnił i zaszczycił kapłanów, składając w ich ludzkie dłonie tak wielki dar – swoje Ciało i Krew Przenajświętszą. Dziękujmy szczególnie tego dnia za wspaniałe dary kapłaństwa i eucharystii. Dziękujmy za Jego obecność w znakach chleba i wina. Pamiętajmy o modlitwie za tych, których Chrystus powołuje do służby kapłańskiej. Oni mają prawo do naszych modlitw, gdyż Chrystus posłał ich do nas, do Kościoła aby rozdawali nam Ciało Chrystusa, aby głosili i wyjaśniali nam Słowo Boże.

Elżbieta Mańka

 

   

w górę

 

 

 

Niedziela Palmowa

Pan Jezus triumfalnie wjeżdża do Jerozolimy. Rozradowani ludzie zrywają gałązki, wiwatują na cześć Mesjasza przybywającego do Jerozolimy. Zdejmują płaszcze i rzucają przed przejeżdżającym na oślęciu Jezusem. On jednak jest smutny. Przed chwilą płakał nad miastem, które nie rozpoznało czasu swego nawiedzenia. Wie, że za kilka dni ten rozradowany tłum odwróci się od Niego i zakrzyczy do Piłata „Na krzyż z Nim”, ukrzyżuj. Jezusa boli taka zmienność ludzi, którzy szybko zapomnieli jak ich uzdrawiał, karmił, uczył i pocieszał. W głębi serca Jezus pragnie wypełnić wolę Ojca i odkupić cały rodzaj ludzki z niewoli grzechu i śmierci. Patrzmy z tej perspektywy na wydarzenia zbawcze Wielkiego Tygodnia. Nie są to tylko dni żałoby i smutku. Dla nas wierzących są to dni o wielkim znaczeniu, w czasie których Jednorodzony Syn Ojca Przedwiecznego z niepojętej miłości ku Ojcu i ludziom dokonuje największego dzieła w historii świata: wynagradza Ojcu za grzechy oraz zbawia i odkupuje cały rodzaj ludzki. Wpatrujmy się w cierpiącego Jezusa pamiętając o Jego niepojętej miłości do nas, zachwycając się wspaniałością dzieła odkupienia.

E. Mańka

 

 

 

   

w górę

 

25 marca obchodzimy w Kościele Uroczystość Zwiastowania Pańskiego.

Wspominamy jak Bóg posłał anioła Gabriela do Maryi Dziewicy poślubionej Józefowi aby zapytać Ją czy zgodzi się zostać matką Syna Bożego. Bóg uczynił tak bo nas umiłował, pragnął ratować i otworzyć nam bramy nieba. Zesłał więc swojego Syna podobnego do nas w ciele. Tajemnicę tę nazywamy Wcieleniem odwiecznie istniejącego Słowa Bożego. Jezus pragnął wypełnić Boży plan objawiony już w raju po grzechu Adama i Ewy dlatego „istniejąc w postaci Bożej nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, i stał się podobnym do ludzi” (Flp 2,6-7)

HYMN

Dawnych proroków zapowiedź

W tym dniu wypełni się wreszcie:

Bóg między nami zamieszka,

Gdy Syna zrodzi Dziewica.

 

 Ten, który włada wszechświatem

I Bóstwem równy jest Ojcu,

Przyszedł z miłości na ziemię,

By ciało przyjąć człowiecze.

 

 Z Ducha Świętego poczęty

W przeczystym łonie Maryi,

Stał się nadzieją ludzkości

I odkupieniem grzeszników.

 

Chwała niech będzie na wieki

Synowi z Ojcem i Duchem;

Łaska i pokój zbawionym

Przez Bożą wierność przymierzu. Amen.

E.Mańka

 

   

w górę

 

Uroczystość Św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny

19 marca Kościół obchodzi uroczystość św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Wiemy o nim że pochodził z królewskiego rodu Dawida i w Betlejem miał swoje korzenie. Zgodnie z żydowską tradycją poślubił Maryję i stanął wobec tajemnicy cudownego poczęcia Jezusa. Nie wiemy jakie myśli nurtowały duszę Józefa. Jakie pytania stawiał sobie sprawiedliwy i udręczony mąż. Będąc człowiekiem prawym nie chciał Maryi stawiać w stan oskarżenia i dlatego postanowił odejść biorąc tym samym winę na siebie. Dopiero interwencja anioła uspokoiła Józefa. Znikły jego rozterki i niespokojne pytania. Wystarczyły słowa: „To co się w Niej poczęło z Ducha Św. jest”. Św. Józef jest wzorowym opiekunem i wychowawcą Jezusa. Nauczył Go zawodu, który sam wykonywał. Często mówimy o Jezusie cieśla z Nazaretu. Opiekuje się i chroni Syna Bożego przed prześladowaniami ze strony Heroda, uciekając z Rodziną Świętą do Egiptu. Dopiero kiedy niebezpieczeństwo mija, wraca z powrotem i osiada w Nazarecie. Jezus przez współczesnych uważany jest za syna Józefa. Sprawiedliwy i wiernie wypełniający nakazy Prawa Józef zabrał 12 letniego Jezusa do Jerozolimy na Święto Paschy. W czasie tego pobytu Jezus zgubił się w świątyni. Józef wraz z Maryją po trzech dniach odnajdują Jezusa w świątyni jak rozmawiał z uczonymi w Piśmie. Dalej ewangelie milczą o Józefie. Prawdopodobnie zmarł przed rozpoczęciem publicznej działalności Jezusa. Na kartach ewangelii nie znajdujemy ani jednego słowa, które by wypowiedział. Śledzimy jego milczącą obecność u boku Maryi i Jezusa. Podziwiamy jego wierność i prawość. Naśladujemy pracowitość i skromność. Wiele doskonałych cech św. Józefa można tu wymienić. Na pewno warto zagłębiać się i rozmyślać nad Jego życiem i osobą. Uchodzi za bardzo „wpływowego” świętego. Przez Jego pośrednictwo można wiele wyprosić przed Bożym tronem. Czczony jest przez wiele zgromadzeń zakonnych. W 1870 roku papież Pius IX ogłosił św. Józefa patronem Kościoła świętego. W Polsce najbardziej znane sanktuarium św. Józefa znajduje się w Kaliszu, gdzie każdego roku w uroczystość św. Józefa spotykają się kapłani, którzy przeżyli obóz koncentracyjny w Dachau.

E.Mańka

 

   

w górę

 

Nawrócenie wielkopostne

Czytania liturgii słowa na II niedzielę Wielkiego Postu ukazują odejście Jezusa na Górę Tabor gdzie podczas modlitwy dokonuje się Jego przemienienie. Twarz Jego i ubranie zmieniają się, zaczynają jaśnieć i promienieć niezwykłym blaskiem. Jezus otoczony wspaniałą chwałą rozmawia z Mojżeszem i Eliaszem o swojej Męce i Śmierci. W tym czasie uczniowie, których Jezus zabrał ze sobą śpią a obudziwszy się są pełni lęku i niepewności. Jednak szczęście oglądania Jezusa przemienionego jest ponad innymi uczuciami. Piotr pragnie widzenie to przedłużyć i utrwalić dlatego proponuje postawienie namiotów dla Jezusa, Mojżesza i Eliasza. Przemienienie Jezusa dokonało się na krótko przed odejściem Jezusa z tego świata. Miało umocnić uczniów przed Jego Męką i Śmiercią. Przemienienie jest proroczą zapowiedzią chwalebnego Zmartwychwstania Jezusa. Ukazuje Jego przyszłą chwałę w niebie. Jest także zapowiedzią naszego przyszłego życia razem z Jezusem jako nowego stworzenia posiadającego udział w Jego życiu. Aby to osiągnąć trzeba nam stawać się nowym stworzeniem i przemieniać się na wzór przemienionego Jezusa. Wymaga to od nas współpracy z łaską Jezusa przez modlitwę, post i branie codziennych krzyży. Ideałem jest przemieniony Jezus jako zapowiedź naszej przyszłej chwały i szczęścia. Dlatego warto starać się o duchowe odrodzenie i wzrost w życiu Bożym. Warto wziąć do serca słowa apostoła: „Trzeba porzucić dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz, odnawiać się duchem w waszym myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości”  (Ef 4, 22-24).

Środki do tej duchowej przemiany daje nam Kościół. Są to:

1  .Dłuższa modlitwa, rozważanie Słowa Bożego i czytań mszalnych

2. Podejmowanie postów i umartwień, cierpliwe znoszenie utrapień codziennego życia, a  także unikanie rozrywek np. wyłączenie telewizora lub komputera

3.  Czyny miłości bliźniego, życzliwe nastawienie do osób, które Pan Bóg stawia na mojej drodze, pomoc materialna czyli jałmużna a czasem tylko serdeczne zainteresowanie sprawami bliźniego, życzliwa rozmowa i rada.

Gdy tego będziemy przestrzegali sami nie zauważymy jak wzrośniemy w łasce Bożej i zyskamy pokój wewnętrzny i radość, i na Święta Wielkanocne zmartwychwstaniemy razem z Jezusem do nowego życia.

Elżbieta Mańka

 

   

w górę

 

,,W krzyżu miłości nauka..."

Znak krzyża znany był już wśród ludów starożytnych. Zwyczaj karania przestępców przez krzyżowanie pochodzi z Persji, później został przejęty przez Kartagińczyków i Rzymian. Stosowali oni ten rodzaj kary przede wszystkim do niewolników. Śmierć na krzyżu uchodziła za najbardziej hańbiącą, okrutną i odrażającą. W Starym Testamencie nie znano kary krzyżowania. W Księdze Powtórzonego Prawa 21,21 nakazuje wieszanie martwego ciała skazańca na drzewie. Nie mogło ono jednak wisieć dłużej niż do zachodu słońca. Podczas wędrówki narodu wybranego przez pustynię ludzie stracili cierpliwość i zaczęli szemrać przeciw Bogu i Mojżeszowi. Zesłał więc Bóg na ludzi węże jadowite, które kąsały i powodowały śmierć. Aby uratować lud Mojżesz na rozkaz Boga sporządził węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu, a każdy ukąszony po spojrzeniu na miedzianego węża zostawał przy życiu (Lb 21,4-9). Miedziany waż zapowiada ukrzyżowanego Chrystusa. Jezus został powieszony na palu zaopatrzonym w belkę poprzeczną, którą sam dźwigał na miejsce kaźni. Ponad głową wieszano tabliczkę z powodem winy skazańca. Jak pamiętamy napis nad głową Jezusa brzmiał: ”Jesus Nazarenus Rex Judaeorum” - Jezus Nazarejczyk Król Żydowski. Taka była oficjalna wina skazania Go na śmierć. W ewangelii według św. Jana Jezus mówi do Nikodema: ” A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne” (J 3,14). Ukrzyżowany Syn Boży stał się dla nas grzechem i poniósł grzechy świata na krzyż aby nas uwolnić od grzechu (Kol 2,14; 1Kor 15,3) i otworzyć bramy do nieba zamknięte przez grzech naszych prarodziców. W śmierci Jezusa „dawny” nasz człowiek został razem z nim ukrzyżowany (Rz 6,6). Żadna ofiara Starego Przymierza nie była w stanie „zasypać” przepaści, która powstała między Bogiem, a stworzeniem po grzechu Adama i Ewy. Tylko krzyż Jezusa - Boga i człowieka mógł nam otworzyć drogę do nieba. Dlatego Bóg już w raju zapowiedział klęskę szatana zadaną przez potomstwo Niewiasty, którą jest Maryja. Mesjasza i Jego zwycięstwo nad złem i grzechem zapowiadali w ciągu wieków prorocy.

Jakie znaczenie ma krzyż Chrystusa dla chrześcijan? Jezus wymaga od swoich uczniów i wyznawców aby Go naśladowali. Mówi: ”Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i niech mnie naśladuje” (Mt 16,24). Uczeń nie może być ponad mistrza, skoro prześladowali Nauczyciela, będą prześladować jego uczniów. Dla chrześcijanina krzyż nie jest już znakiem hańby, ale jest znakiem przyszłej chwały zapoczątkowanej tu na ziemi. Człowiek wierzący w Chrystusa może więc za św. Pawłem powtórzyć: „Co do mnie nie daj Boże bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14).

Krzyżu Chrystusa, bądźże pochwalony,

Na wieczne czasy bądźże pozdrowiony:

Ta sama krew cię skropiła, która nas z grzechów obmyła.

 ELżbieta Mańka

 

   

w górę

 

Kłopoty ze św. Walentym

W lutym każdego roku do umbryjskiego miasta Terni, gdzie św. Walenty był biskupem, pielgrzymują narzeczeni i małżonkowie. Przybywają na święto obietnic miłości: pary zaręczają się, przyrzekając sobie wziąć ślub w ciągu roku, a małżonkowie odnawiają przysięgę

Dla nas jednak ten święty był od zawsze orędownikiem chorych na padaczkę, którą nazywano nawet „chorobą św. Walentego". Znane są podania o uzdrowieniach, których miał dokonać jako biskup Terni - np. uleczenie syna retora Cratona ze skrzywienia kręgosłupa czy córki sługi cesarskiego ze ślepoty - co owocowało nawróceniami całej rodziny na chrześcijaństwo. Wywołało to gniew cesarza, który kazał biskupa uwięzić i torturować - bito go maczugami - a później ściąć.

Najdawniejsze martyrologie nie wymieniały jednak żadnego męczennika o tym imieniu. A poza tym, tego samego dnia wspominamy drugiego św. Walentego, również kapłana rzymskiego - może to ta sama osoba? - który poniósł męczeństwo w czasach Klaudiusza II Gota. Cesarz toczył liczne wojny, więc wielu mężczyzn usiłowało uniknąć wcielenia do armii; władca sądził, że nie chcą opuszczać swoich żon i narzeczonych, więc odwołał planowane zaręczyny i śluby. Wtedy Walenty miał zaopiekować się tymi parami, które pobierały się potajemnie; gdy jego działalność wyszła na jaw, został pojmany i zabity. Ale są i tacy, którzy mówią o jeszcze jednym św. Walentym żyjącym w V wieku w Recji; obecnie jest to teren pogranicza niemiecko – austriacko - szwajcarskiego. To właśnie on miał zyskać sławę jako uzdrowiciel epileptyków, więc to jemu przysługiwałby patronat nad ludźmi cierpiącymi na ową przypadłość. Cóż, trudno ukryć zakłopotanie...

A walentynki? Choć kojarzą się nam głównie z USA, korzeniami sięgają Wysp Brytyjskich i Francji, gdzie już w XV wieku św. Walenty patronował zakochanym. Zanim skomercjalizowane walentynki przywędrowały do Polski, przez Bawarię i Tyrol, mieliśmy przecież własne święto zakochanych - czerwcową noc świętojańską, która zastąpiła pogańską kupałę. Dziewczęta wiły wówczas wianki i puszczały je na wodzie, a młodziaki wyruszały na poszukiwanie kwiatu paproci. Na Kresach Wschodnich dniem zakochanych były obchodzone 4 marca kaziuki, czyli dzień św. Kazimierza.

Michał Gryczyński

 

   

w górę