|
|
Z przeszłości kościoła św. Klemensa i cmentarza |
|
zmarłych pochowanych na cmentarzu w Mogilnie przy ul. T. Kościuszki należącym do parafii: św. Jakuba Ap., św. Jana Ap. i św. A. Boboli |
|
(napisana na podstawie kroniki Ks. M. Brodowskiego przez AŁ)
Niewiele pozostało źródeł historycznych z czasów najdawniejszych, odnoszących się do tutejszego klasztoru benedyktyńskiego - kościoła św. Jana Ewangelisty, oraz kościoła św. Jakuba Apostoła Gorzej jeszcze pod tym względem przedstawia się kościół św. Klemensa za jeziorem. Dzieje jego najdawniejsze są nam prawie zupełnie nieznane. Jedynym źródłem historycznym z dawnych wieków, któremu zawdzięczamy krótką tylko wiadomość o powstaniu tegoż kościoła, to dokument fundacyjny, dotyczący dawnego Opactwa Benedyktyńskiego. Z niego to dowiadujemy się, że początek kościoła św. Klemensa sięga wieku XII tj. tego samego czasu, w którym powstał kościół św. Jakuba Większego Apostoła. Jak badania historyków wykazały, dokument fundacyjny Bolesława Śmiałego z roku 1065 mieści w swych ramach drugi jeszcze dokument z nadaniami dla klasztoru Bolesława Kędzierzawego. W tym to dokumencie, pochodzącym z roku 1155, jest między innymi mowa nie tylko o kościele św. Jakuba, wzniesionym przez rycerza Zbyluta, z rodu Pałuków, lecz także o kościele św. Klemensa, który fundował przed rokiem 1155 Stary Dobrogost, głowa rodu Nałęczów, dodając do niego za zezwoleniem krewnych część swego dziedzictwa - Padniewo, pozostawiając drugą część przy krewnych. Kościół, dla którego, zdaje się, nie bez celu wybrano miejsce po zachodniej stronie jeziora, zbudowano podobnie jak kościół św. Jakuba z drewna. W owych dawnych czasach nie było bowiem w Polsce zwyczaju budować inaczej jak z drewna, którego z powodu licznych lasów, obfitujących w rozmaite gatunki drzewa budulcowego, wszędzie było pod dostatkiem. Ojcowie nasi lubowali się też w budowlach z drewna, mając nawet pewne uprzedzenie do domów murowanych. Z drewna przeto budowali swoje obronne chaty, swoje dwory i dworki, z drewna wznosili swoje rezydencje wielkopańskie, a nawet zamki Nie inne też jak drewniane chcieli mieć domy Boże i takie przeważnie budowali; w takich też najchętniej się modlili i Pana Boga chwalili. W najdawniejszych czasach najczęściej murowano u nas głównie klasztory, może pod wpływem zakonników - cudzoziemców, którzy przybywając do nas z zachodu, za przykładem zachodnich krajów, budowali powstające u nas klasztory przez swych architektów z trwałego materiału jak kamienia, cegły itp. W Polsce architektem, budowniczym w całym słowa tego znaczenia by zawsze cieśla, używający jako budulca jedynie drewno. Murować zaczęła się Polska, która przez całe wieki była drewniana i w ogólności do ostatnich czasów taką pozostała, dopiero w wieku XVI i XVII. Głównie miasta ozdabiają się w tym czasie dziełami tego rodzaju architektury, tak kościelnej jak i świeckiej. (Cf. Władysław Łoziński: „Życie polskie w dawnych czasach"). Ten zwrot ku budowaniu kościołów murowanych zaznaczył się także u nas w budowie kościoła św. Jakuba, wzniesionego z cegły w roku 1511, a więc w wieku XVI. Nowy kościół zbudowano pod wezwaniem św. Klemensa Papieża Męczennika. Wybór św. Klemensa na Patrona kościoła nie był prawdopodobnie przypadkowy. Św. Klemens i św. Marek byli Patronami rodu Gryfitów; można postawić tezę - mianowicie, że żona Dobrogosta pochodziła właśnie z tego rodu, i że Padniewo, którego część nadano kościołowi, było jej wianem. Za jej tedy sprawą mógł kościół otrzymać Patrona św Klemensa oraz wspomnianą część Padniewa jako uposażenie. (Ks. kan. Stanisław Dołęga - Kozierowski). Najdawniejsze źródła nazywają tak część nadaną kościołowi św. Klemensa jak i część dziedziczną Nałęczów ogólnie Padniewem; dopiero w później szych dokumentach zaczęto jedno od drugiego odróżniać, nazywając jedno Padniewem Klasztornym, Opackim, Księżym a niekiedy Wielkim, drugie zaś Padniewem Szlacheckim, Pańskim lub Małym rzadziej Padniewem Nowym (1387 r.) Ostatnia nazwa zdaje się wskazywać, że Padniewo Klasztorne było osadą pierwotną zatem starszą niż Padniewo Szlacheckie. Jak wynika z różnych zapisków, zastąpiono w wieku XVIII Padniewo Klasztorne wzgl. Księże dzisiejszą nazwą: Padniewko. Dawniejsze oznaczenie Padniewo Wielkie i Małe tłumaczy się niewątpliwie tym, że część nadana kościołowi św. Klemensa (Padniewko) była większa niż część, która pozostała przy rodzinie fundatora; pierwsze miało - przynajmniej w później szych czasach - obszaru 6 łanów, drugie 5,5 łana.
(napisana na podstawie kroniki Ks. M. Brodowskiego przez A.Łaganowskiego)
Padniewo Szlacheckie przeszło prawdopodobnie przez związki małżeńskie w wieku XIII lub XIV z ręku Nałęczów na Nowinów, którzy początkowo pisali się z Bielaw - Bielawscy, później zaś przyjęli od Padniewa nazwisko Padniewscy. W wieku XIV, w latach 1352 do 1369 jeden z rodu wspomnianych Padniewskich - Borzysław (Borysław) był opatem Konwentu mogileńskiego. Kościół św. Klemensa służył w 1938 za kaplicę cmentarną. Z tej racji można by wnosić, że w tym celu został on pobudowany. Przypuszczenie takie nie ma jednak żadnej podstawy; nic nie przemawia za tym, żeby kościół wspomniany od początku miał być kaplicą cmentarną. Nie ma też żadnych dowodów na to, że wzgórze przy kościele tym od czasów jego powstania było cmentarzem parafialnym a więc przeznaczone do chowania na nim wszystkich zmarłych parafian. Prawdopodobnie szlachetny fundator budując trzeci kościół w Mogilnie i to po drugiej stronie jeziora, uczynił to nie tylko dla pomnożenia chwały Bożej i może w trosce o zbawienie swej duszy, ale i dla dobra bliźnich, dla wygody ludności mieszkającej po zachodniej stronie jeziora mogileńskiego, zbyt oddalonej od kościoła parafialnego wzgl. klasztornego. Z osiedli podówczas istniejących wchodziłyby tu w rachubę: Chełpsko (Chabsko) i Izby, niewątpliwie też i samo Padniewo a może nawet i część Mogilna, które, jak niektórzy przypuszczają, już w najdawniejszych czasach rozsiadło się także po zachodniej stronie jeziora. W takim razie część Padniewa, nadana kościołowi, była uposażeniem nie tylko kościoła samego, inkorporowanego od chwili powstania klasztorowi, lecz również uposażeniem osobnego duszpasterza, którym, jak się zdaje, był zawsze jeden ze zakonników miejscowych, ustanawiany przez konwent, który też poza wyznaczonymi sobie czynnościami duszpasterskimi miał jeszcze obowiązek odprawiania w roku pewnej liczby mszy śś. (51 ?) za fundatorów kościoła. Ale mogły być inne jeszcze powody pobudowania kościoła za jeziorem. O ile nowy kościół miał służyć potrzebom duchownym zachodniej części parafii, co niewątpliwie leżało w zamiarach fundatora, mogły być inne jeszcze względy, ważniejsze niż sama odległość wspomnianych osiedli od kościoła parafialnego, przemawiające za pobudowaniem osobnego kościoła po drugiej stronie jeziora. Podług opowiadania starych ludzi jeszcze krótko przed rokiem 1870, zanim pobudowano linię kolei żelaznej z Poznania do Torunia, tam gdzie dziś prowadzi ulica Józefa Hallera, wiodła zwykła droga przez teren łąkowy, zniżająca się do poziomu łąk, leżących po jednej i drugiej stronie. Bywało, że w czasie roztopów wiosennych lub przy długotrwałych deszczach, gdy ziemia wzgl. droga była rozmokła, konie i wozy grzęzły w bagnistym gruncie mimo narzucania licznych gałęzi, których dostarczały potężne wierzby tuż obok drogi rosnące. Przeprawianie się zatem ową drogą w takich warunkach nie było bynajmniej łatwe ani też zachęcające. Tak było jeszcze przed 70 laty. Jakaż dopiero musiała być przeprawa przez bagna i moczary między jeziorem mogileńskim i wiecanowskim kilka wieków wstecz! Obraz tego, jak wyglądała ziemia nasza, jak mogła wyglądać najbliższa okolica Mogilna w owych czasach odległych, a nawet jeszcze w czasach Jagiellonów, daje nam Karol Szajnocha w swoim dziele historycznym: pt. Jadwiga i Jagiełło: „Większa część ziemi szumiała lasem, trzęsła się moczarem lub topieliskiem. Małopolska grzęzła w omszałych przedwiecznych borach, natomiast jej siostrzyca Wielkopolska brodziła w wodach z powodu sąsiedztwa z Bałtykiem i ziemią podmorsko - pruską... Gdy wody z czasem opadły... skutkiem przyrodniczych kataklizmów..., pozostawiły po sobie znaczne ślady w postaci bagien, moczarów, trzęsawisk, które groziły za lada krokiem niebezpieczeństwem życia... W suchych dziś miejscach łamały się koła zagrzęzłych w bagnisku kolas i wozów. Jan Olbracht kona, a spieszący doń lekarz, Maciej Miechowita, boryka się na przeprawie przy karczmie w Prądniku tak nieszczęśliwie, że mimo przyprzężenia ośmiu koni nie zdołał się wydostać z bagna ani go ominąć i musiał zawrócić, a król tymczasem umarł" (+ 17.06.1501). Podobnych bagien i topielisk nie brakło zapewne w dawnych czasach w bliskości Mogilna. Być może, że dzisiejsze łąki wzdłuż rzeczki, łączącej jezioro wiecanowskie z mogileńskim, to dawne bagna, moczary i trzęsawiska, utrudniające komunikowanie się osiedli, położonych na zachód od wspomnianych jezior, z Mogilnem, posiadającym 2 kościoły. Nie jest więc wykluczonym, że wzgląd na trudne i niebezpieczne przeprawianie się przez owe bagna i topieliska głównie zadecydował o pobudowaniu trzeciego jeszcze kościoła po drugiej stronie jeziora dla wygody tych, którzy z trudnością mogliby się udawać na nabożeństwo do kościoła parafialnego. Mniej prawdopodobnym wydaje się zapatrywanie dra A. Warschauera (Dzieje miasta Mogilna), że Mogilno „nie musiało być całkiem nieznaczną osadą, ponieważ oprócz kościoła parafialnego, poświęconego św. Jakubowi, posiadało jeszcze drugi kościółek, poświęcony św. Klemensowi". Ma to znaczyć, że Mogilno było ongi do tyla zaludnioną osadą, że dla zaspokojenia potrzeb duchownych ludności pobudowano 2 a właściwie aż 3 kościoły. Trudno z tym zapatrywaniem się pogodzić - jak trudno przypuścić, żeby Dobrogost bez ważnego powodu chciał dla wygody samego tylko Mogilna fundować trzeci kościół i nadać mu część swego dziedzictwa Padniewo - i to w tym czasie, kiedy Mogilno poza kościołem klasztornym co dopiero otrzymało nowy kościół parafialny. Nawet w tym wypadku, gdyby - jak chce Warschauer - znaczna część osady zajmowała zachodnią stronę jeziora, nie byłoby dostatecznej racji budowania dla tej części osobnego, trzeciego kościoła. Słusznym powodem mogły być np. wspomniane bagna i moczary, wielce utrudniające komunikację z kościołem parafialnym - bez względu na większe lub mniejsze zaludnienie tak Mogilna jak i innych osiedli, leżących po zachodniej stronie jeziora mogileńskiego. Jako najodpowiedniejsze miejsce dla mającego powstać domu Bożego narzucało się wręcz wzgórze, które przewyższało dwa pagórki po przeciwnej stronie jeziora leżące, zabudowane już podówczas jeden przez kościół klasztorny i drugi przez wzniesiony co dopiero kościół parafialny. Uroczo położone, zasłonięte prawdopodobnie od wichrów wiekowymi lasami, panujące nad całą osadą, z pięknym widokiem na długą wstęgę jeziora oraz na klasztor, który od niezupełnie stu lat się rozłożył na skraju wżynającego się w jezioro półwyspu - dopraszało się wprost, aby na nim stanął kościół dla chwały Bożej i ku pożytkowi zbawiennemu dusz ludzkich. Miejsce to przedstawiało się też o tyle dogodnym, iż w razie pobudowania tamże kościoła, z powodu bliskości klasztoru można było liczyć na osobnego kapłana, któryby stale mógł pełnić w nim służbę Bożą i wiernych obsługiwać. Prawdopodobnie też z tej racji i w tym celu został kościół z chwilą zbudowania inkorporowany klasztorowi, klasztor zaś na tej zasadzie stale przez swych zakonników nim zarządzał i go obsługiwał. Utrzymuje się dziś jeszcze legenda o ganku podziemnym, prowadzącym pod jeziorem z podziemi kościoła klasztornego do kościoła św. Klemensa. Kto wie, czy fantastyczna ta legenda nie powstała na tle owej ścisłej łączności i stałego kontaktu klasztoru z kościołem św. Klemensa. Że kościół św. Klemensa od czasu swego powstania służył celom duszpasterstwa, wnosić można z dokumentów późniejszej daty, przechowywanych w tutejszym archiwum. Dokumenty te, pochodzące z końca XVII i XVIII wieku, stwierdzają bezsprzecznie, iż kościół ten, podległy klasztorowi, miał w tym czasie osobnych, stałych duszpasterzy, ustanawianych przez Konwent ks. ks. Benedyktynów z grona miejscowych zakonników. Dzisiejszy kościół (św. Klemensa) odbudowali ks.ks. Benedyktyni w wieku XVII lecz bez wieży, jaka zdobiła poprzedni, stary kościół. Że dawniejszy kościół posiadał więżę świadczy miniaturowy widok tegoż kościoła znajdujący się na starym obrazie w kościele, przedstawiającym, jak głosi położony u spodu napis, fundatora kościoła, Dobrogosta. (Miles. Magnus. Dobrogostius. Fundator. Ecclae S. Clemen tis 1065). Widoczek jest niewątpliwie podobizną starego kościoła, z zakrystią przybudowaną od strony jeziora i z wieżą dla sygnaturki, podobną do dzisiejszej - widocznie podług tamtej zbudowanej. Dzisiejszą wieżę otrzymał kościół dopiero w roku 1897 za proboszcza ks. Ćwiklińskiego, za którego rządów w roku 1887, również dach został pokryty blachą w miejsce dawniejszych szkudeł. O ile przez osadzenie wieżyczki kościół wiele zyskał na widoku, o tyle stracił przez pokrycie blachą, choć nikt nie zaprzeczy, że dach obecny jest praktyczniejszy i trwalszy od dawnego, wymagającego częstej naprawy. Podług protokołu z wizytacji z r. 1699 miał kościół ówczesny jeden tylko ołtarz z drzewa, bez jakiejkolwiek rzeźby, z obrazem św Klemensa Papieża i Męczennika. W późniejszych czasach posiadał oprócz głównego jeszcze dwa boczne ołtarze, jeden z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, drugi z obrazem św. Wawrzyńca; oba te ołtarze, prostej roboty, zostały usunięte w roku 1913. W ostatnich latach swego życia ks. Wawrzyniak nosił się z myślą pobudowania na miejscu obecnego kościoła z drewna, potrzebującego naprawy, nowego, murowanego, dostosowanego do pięknego otoczenia, wraz z kryptą, w której po śmierci pragnął spoczywać. Prawdopodobnie przedwczesna śmierć przeszkodziła urzeczywistnić powyższy zamiar. Jak wiele innych przybytków Bożych tak i kościół św. Klemensa w ciągu kilku wieków swego istnienia różne niewątpliwie przechodził koleje. Zapewne jednak nigdy nie przestał być przybytkiem czci i chwały Bożej. Dopiero za rządów pruskich doczekał się innego przeznaczenia. W roku 1836 i 1837 władze wojskowe w porozumieniu z władzami administracyjnymi obrały sobie kościół, w którym co piątek odprawiały się Msze św. za fundatorów kościoła, na składnicę prochu wzgl. zapasów naboi potrzebnych dla żołnierzy obrony krajowej, odbywających w okolicy Mogilna swoje ćwiczenia wojskowe. Podobnie złożono część tejże amunicji w bibliotece klasztornej, mieszczącej się nad zakrystią kościoła. Profanacja kościoła wywołała słuszne oburzenie i zgorszenie wśród parafian, zwłaszcza gdy się okazało, że składanie prochu w kościele nie było tylko przejściowe, lecz miało się z roku na rok powtarzać. Starania o usunięcie zapasów prochu tak z kościoła jak i z biblioteki długo były bezskuteczne. Dopiero po kilkakrotnych przedstawieniach ze strony ks. ks. Kluppa i Henkego, i wreszcie Władzy duchownej, w których zwracano uwagę na niestosowność używania kościoła na składnicę prochu oraz na niebezpieczeństwo grożące w razie eksplozji tak życiu ludzkiemu jak i budynkom, udało się skłonić władze państwowe do usunięcia prochu z kościoła i biblioteki i tak zapobiec dalszej profanacji domu Bożego. Na tym jednak sprawa prochu się nie zakończyła. W następnym roku przyszło do nowego zatargu z władzami. Na cmentarzu przy kościele farnym stała jak dziś dzwonnica, zbudowana z drzewa w kształcie wieży na której umieszczony był zegar, zabrany z wieży klasztornej i przeniesiony tu. Bez postarania się o formalne zezwolenie Dozoru Kościelnego i mimo sprzeciwu założono w wspomnianej dzwonnicy w roku 1838, po opróżnieniu kościoła św. Klemensa i biblioteki klasztornej, samowładnie prochownię. Potrzeba było dopiero znowu interwencji ks. Arcybiskupa Dunina u rejencji bydgoskiej, aby skłonić władze miejscowe w Mogilnie do poczynienia starań o wyszukanie innego, na składnicę prochu odpowiedniego miejsca. W tymże samym czasie służyć musiała dzwonnica za drugą jeszcze składnicę - i to dla sikawki i sprzętów ratowniczych straży pożarnej, która podobnie jak władze wojskowe tłumaczyła się tym, że nie ma innego odpowiedniego miejsca. Wszystkie te nadużycia, które wkradły się za rządów schorzałego i z powodu wieku zniedołężniałego proboszcza, ks. przeora Strzelińskiego udało się energicznemu ks. Kluppowi, któremu Władza duchowna w roku 1836 powierzyła administrację parafii, szczęśliwie usunąć i na przyszłość podobnym uroszczeniom władz świeckich względem kościołów i zabudowań kościelnych zagrodzić drogę.
(napisana na podstawie kroniki Ks. M. Brodowskiego przez A.Łaganowskiego)
Kościół św. Klemensa spełniał, jak widzieliśmy, przez całe wieki zadanie kościoła parafialnego. Że nie był on od samego początku kaplicą cmentarną, która służy wyłącznie do nabożeństw żałobnych z okazji pogrzebów, można choćby stąd wnosić, że u nas w Polsce w pierwszych wiekach po przyjęciu wiary chrześcijańskiej utrzymywał się zwyczaj pogański chowania zmarłych w lasach i miejscach ustronnych; wzbraniano się grzebać ich przy kościołach. Zwyczaju tego lud trzymał się uporczywie dość długo, mimo ostrych wystąpień biskupów i synodów prowincjonalnych i nakładania kar kościelnych. Niewątpliwie miał kościół św. Klemensa od początku cmentarz, który go otaczał obejmując część wzgórza. Być może, że jak przy innych kościołach i tu chowano od dawna zmarłych z pośród tych, którzy kościołowi temu podlegali. Cmentarz ten nie był jednak parafialnym tj. nie był przeznaczony dla całej parafii, jak to jest obecnie. Że wzgórze przy kościele św. Klemensa nie było cmentarzem parafialnym nawet jeszcze w wiekach XVII i XVIII dowodzą odnośne rubryki w księdze zgonów z wieku XVIII. W rubrykach tych zapisywano dokładnie miejsce pogrzebania poszczególnych zmarłych parafian. Z nich to wynika, że całe pokolenia chowały się na cmentarzu parafialnym przy kościele św. Jakuba, częściowo także w podziemiach tegoż kościoła a nierzadko i w podziemiach kościoła klasztornego dopiero w roku 1756 przy 6 zmarłych z Popielarów koło Chabska (dziś nieistniejących), z Chabska i z Izdeb zaznaczono w odnośnej rubryce, że zostali pochowani przy kościele św. Klemensa; następnie znowu w roku 1791 zapisano w jednym wypadku, że pogrzeb odbył się na cmentarzu przy tymże kościele. Wszystkich innych zmarłych grzebano na cmentarzu farnym. Najstarszym z dokumentów, w których jest mowa o rządcach kościoła św. Klemensa, jest protokół z wizytacji kanonicznej, odbytej dnia 23.12.1699 roku. Mówi on wyraźnie o ustanowionym z urzędu kapelanie kaplicy św. Klemensa O. Franciszku Ciążalskim (ma być Ciążyńskim), który nią zarządzał. W wspomnianym dokumencie zaznaczono także, że kaplica ma od dawna nadaną sobie wieś Padniewo (tzn. Padniewko), które naonczas miał w długiej dzierżawie niejaki Albert Dembicki; na mocy kontraktu był dzierżawcą zobowiązanym wypłacać corocznie pewną kwotę kapelanowi wspomnianej kaplicy czyli kościoła św. Klemensa. Podobne świadectwa posiadamy i z lat następnych. Mówią one wyraźnie o proboszczach wzgl. rządcach kościoła św. Klemensa. Po roku 1710 był proboszczem tegoż kościoła O. Klemens Małaszyński, jak to wynika z rejestru członków bractwa św. Anny, gdzie O. Małaszyński dwukrotnie dopisuje przy swoim nazwisku „praepositus ecclesiae S. Clementis" - proboszcz kościoła św. Klemensa. Z protokolarza kapituł zakonnych (Acta generalia) rozpoczętego w roku 1719 dowiadujemy się, iż na odbytym w dniu 16.09.1729 zgromadzeniu Ojców uchwalono przedstawić Kapitule generalnej jednego z Ojców tutejszego konwentu celem ustanowienia go jako „duszpasterza dla tych, którzy podlegają kościołowi św. Klemensa", któryby też miał obowiązek naprawiania z dochodów z Padniewka tak kościoła jak i probostwa tegoż kościoła (praepositurae). Wzmianka o probostwie wskazuje, że przy kościele za jeziorem był nawet dom mieszkalny dla duszpasterza. Protokół z odbytej dnia 13.06.1731 kapituły tutejszego konwentu omawia potrzebę dokonania wyborów duszpasterzy tak dla kościoła św. Jakuba jak i dla kaplicy św. Klemensa „aby nie były pozbawione prawnie ustanowionych rządców." Wybory przeprowadzono zaraz - na tejże kapitule; wybrano rządcą dla kościoła św. Klemensa O. Wojciecha Barankiewicza. Dwóch dalszych duszpasterzy wymieniają dwa zapiski w rejestrze dokumentów dotyczących klasztoru. Stwierdzają one, iż w roku 1739 udzieliła Władza duchowna O. Kolumbanowi Sarnowskiemu pozwolenia na odprawianie Mszy św. i głoszenie kazań w kościele św. Klemensa „dotąd niekonsekrowanym", a w roku 1759 podobnego pozwolenia O. Anzelmowi Brzykcemu „aż do czasu konsekracji kościoła". Pozwolenie odprawiania wspomnianych nabożeństw „aż do czasu konsekracji kościoła" nasuwa myśl, jakoby w toku była sprawa konsekracji ówczesnego kościoła, odbudowanego w wieku XVII lecz jeszcze nie poświęconego. Dawniejszy kościół niewątpliwie konsekrowany, podobnego pozwolenia prawdopodobnie nie potrzebował. Poza przytoczonymi powyżej dokumentami z wieku XVII i XVIII inne, starsze, dotyczące stałych duszpasterzy kościoła św. Klemensa i regularnej służby Bożej tamże, nie zachowały się w tutejszym archiwum. Nie znaczy to jednak, że poprzednio tych duszpasterzy i służby Bożej tam nie było. Z dokumentów istniejących należy raczej wnosić, że za zarządzanie kościołem, za jeziorem przez osobnych duszpasterzy w wieku XVII i XVIII opierało się na dawnej tradycji, że było tylko dalszym ciągiem dawnego stanu rzeczy, wywołanego potrzebą. Przecież w dawnych czasach, szczególnie w wieku XII, XIII i XIV potrzeba kościoła z posługą duszpasterską po drugiej stronie jeziora była bez wątpienia więcej nagląca, niż w czasach późniejszych w wieku XVII i XVIII - z powodu braku w okolicy innych kościołów, w których by ludność bliższych i dalszych osiedli, oddzielonych od Mogilna jeziorem i bagnami, mogła potrzeby swoje duchowne zaspakajać. Kościół w Wylatowie bowiem powstał dopiero w drugiej połowie XIV w. przed rokiem 1358, w Dusznie na początku XV wieku podobnie w Palędziu w wieku XV. Obowiązki duszpasterzy kościoła św. Klemensa - przynajmniej w czasach późniejszych - ograniczały się jak można wnosić z pewnych danych, do odprawiania nabożeństw, spowiadania, udzielania komunii św. i może zaopatrywania chorych; natomiast chrzty, śluby i pogrzeby należały do kompetencji proboszcza kościoła parafii św. Jakuba i tam prawdopodobnie z reguły się odbywały. Jak wykazuje przypisek w księdze ślubów, wyjątkowo tylko odbył się w listopadzie roku 1785 ślub niejakiego Franciszka i Marianny, obojga z Padniewka „w kaplicy św. Klemensa z powodu porywania ludzi do wojska pruskiego". - Wiadomo, że król pruski, Fryderyk II, nie mając pod dostatkiem własnych rekrutów, przez swoje bandy bez skrupułów porywał gwałtem z sąsiednich krajów zdrowych mężczyzn, by ich wcielać do swego wojska. Padniewko i część parafii, leżąca za jeziorem należała w roku 1785 jeszcze do Polski. Z obawy tedy, aby agenci Starego Fryca wspomnianego Franciszka, aczkolwiek polskiego poddanego z terytorium miasta, będącego już pod panowaniem zaborcy, przemocą nie uprowadzili, ślub odbył się w kościele św. Klemensa. Kiedy kościół św. Klemensa utracił charakter kościoła pomocniczego, kiedy ustało odprawianie tamże nabożeństw niedzielnych i spełnianie przez ks. ks. Benedyktynów czynności duszpasterskich - czy z chwilą zajęcia Mogilna przez Prusaków (1774 r.), czy później, nie było można stwierdzić. Najprawdopodobniej nastąpiło to po zagrabieniu przez rząd zaborczy reszty dóbr klasztornych wraz z Padniewkiem, własnością podległego klasztorowi kościoła św. Klemensa (po roku 1800?) Ponieważ na Padniewku ciążyły zobowiązania na rzecz kościoła św. Klemensa, przeto rząd pruski po jego zajęciu wyznaczył na cele wynikające z fundacji roczną rentę w wysokości 118 talarów, wpłacając je do kasy kościelnej. Część tejże renty przeznaczona była na odprawianie we wszystkie piątki całego roku (oczywiście z wyjątkiem Wielkiego Piątku) 5 ? Mszy św. w kościele św. Klemensa za fundatorów i dobrodziejów kościoła, z reszty zaś miały być opędzone koszty odprawienia odpustu św. Klemensa, oraz wydatki na reperacje i różne potrzeby tegoż kościoła jako i potrzeby zakrystii. W roku 1875 renta została przez rząd skapitalizowana i obliczona na około 8500 M. Od tego czasu na opłacanie wydatków na powyższe cele służyły odsetki od wspomnianego kapitału. Dopiero od lipca 1816 roku, już po śmierci ks. opata Kosińskiego - z małą przerwą przez czas zimowy - zaczęto grzebać wszystkich zmarłych parafian na wzgórzu przy kościele św. Klemensa, które od tego czasu stało się cmentarzem parafialnym. Przeniesienie wzgl. założenie cmentarza przy kościele wspomnianym nie poszło bynajmniej tak łatwo, jakby należało się spodziewać; napotkało ono na sprzeciwy i niemałe trudności ze strony pruskich władz państwowych. Ponieważ cmentarz farny, jak się zdaje już za rządów ks. Opata Kosińskiego był przepełniony, domagały się władze założenia nowego cmentarza. Ks. opat, ulegając „woli zwierzchności rządowej", przeznaczył na cmentarz część ogrodu klasztornego, który podówczas sięgał do ogrodu należącego do probostwa. Urządzono go według tradycji - na miejscu posiadłości p. Misalowej, naprzeciw salki parafialnej, a następnie z nakazu Władzy duchownej także poświęcono. Na założenie cmentarza w ogrodzie klasztornym landrat, urzędujący w Inowrocławiu, udzielił - jak wynika z korespondencji ks. Strzelińskiego z władzami - potrzebnego pozwolenia; później jednak wskutek doniesienia władzy policyjnej wzgl. magistratu do rejencji bydgoskiej, że miejsce wybrane z powodu bliskości zabudowań i nieodpowiedniego gruntu na cmentarz się nie nadaje, pozwolenie dane cofnął, zabraniając używania poświęconego już cmentarza. Podobnie zabronił wspomniany landrat w grudniu 1816 roku używania cmentarza przy kościele św. Klemensa, na którym już od lipca 1816 r. zmarłych grzebano na mocy otrzymanego poprzednio pozwolenia władz państwowych. Co było powodem odwołania tego pozwolenia, - czy władze miały jakie ukryte zamiary co do kościoła św. Klemensa, nie wiadomo. Wskutek wydanego zakazu zaczęto znowu kopać groby na cmentarzu przy kościele św. Jakuba. Cofnąwszy pozwolenie na używanie cmentarza za jeziorem nakazał landrat ks. przeorowi Strzelińskiemu, proboszczowi kościoła farnego, aby na cmentarz wybrał inne miejsce, grożąc, że w przeciwnym razie miasto zakupi ziemię odpowiednią na cmentarz i pobierać będzie pokładne tj. opłaty za miejsce na groby. Wobec sprzeciwu ks. Strzelińskiego landrat w porozumieniu z rejencją bydgoską polecił magistratowi, aby u ks. Strzelińskiego spowodował do zakupienia miejsca pod cmentarz, wybranego już przez aktuariusza Kallmanna na wzgórzu przy drodze z Świerkówca do miasta, pod zagrożeniem, że w razie odmowy miasto zakupi wspomnianą ziemię na rachunek katolickiej gminy kościelnej i cenę kupna przez repartycję ściągnie z parafian przymusowo. Dla orientacji, gdzie szukać wybranego przez Kallmana miejsca na cmentarz, należy wyjaśnić, iż do czasu pobudowania szosy prowadzącej dziś obok klasztoru, tj. przed rokiem 1850, dojeżdżało się do miasta od strony Świerkówca i Żabna drogą, która ciągnęła się jako przedłużenie obecnej szosy od Żabna wzdłuż łąki świerkowieckiej do dzisiejszej ulicy Mickiewicza. Kto zatem chciał wozem dostać się do miasta, musiał je od, strony wschodniej okrążyć. Do klasztoru od strony Świerkówca prowadził przez wodę i bagnistą łąkę wzgl. dawniejsze jezioro długi most z drzewa; służył on przeważnie do komunikacji pieszej. Zatem wzgórza, przeznaczonego przez władze miejskie na cmentarz, szukać należy przy owej dawnej drodze, wiodącej przez pola świerkówieckie ku północnej części miasta. Wobec nalegania magistratu w myśl nakazu władz wyższych o zakupienie ziemi przy drodze świerkówieckiej i o zawarcie kontraktu sądownego pod groźbą zakupienia tejże ziemi przez miasto na rachunek parafii, odpowiedział ks. Strzeliński, iż na miejsce proponowane się nie godzi; albowiem jest ono niedogodne dla znacznej odległości i dla złej i błotnistej drogi, jest także nieprzyzwoite z powodu bliskości miejsca, na którym składa się padlinę zwierzęcą dla oprawcy wskutek czego panuje tamże nie znośny fetor i pełno jest wszędzie porozrzucanych kości zwierzęcych; parafianie nie chcieliby przeto chować swoich drogich zmarłych w takim sąsiedztwie; wreszcie zaznaczył ks. Strzeliński w swej odpowiedzi, że miejsce proponowane jest cudze, parafia zaś ma własny cmentarz, odwieczny, przy kościele św. Klemensa, na którym od niepamiętnych czasów chowano ciała zmarłych, zatem nie ma powodu tracić pieniądze na zakupienie miejsca, które jest nieodpowiednie. Stanowisko, jakie ks. Strzeliński zajął wobec władz w sprawie cmentarza, było niewątpliwie po myśli wszystkich parafian. Upominanie się o miejsce ostatniego spoczynku dla zmarłych na cmentarzu przy kościele św. Klemensa odpowiadało dawnemu zwyczajowi chrześcijańskiemu chowania zmarłych na cmentarzach przy kościołach, w których odprawiała się Najświętsza Ofiara. Z drugiej strony lud nasz, od dawna przyzwyczajony do chowania drogich swoich zmarłych przy kościołach, był przeciwny przenoszeniu i zakładaniu cmentarzy w czystym polu - daleko od kościoła. Z akt nie wynika, jak się sprawa cmentarza dalej potoczyła. Widocznie władze ustąpiły, gdyż miejsca przy drodze świerkówieckiej nie zakupiono, a ciała zmarłych w dalszym ciągu od roku 1817 grzebano na cmentarzu za jeziorem, choć był odległy i przystęp do niego w czasie roztopów nader uciążliwy; tam też grzebie się je stale do dnia dzisiejszego. Tak zatem od 180 lat kładzie się przy kościele św. Klemensa jedno pokolenie po drugim na ostatni spoczynek, aby kiedyś, w dniu ostatecznym zbudzić się, przyoblec się w nieśmiertelność i odnieść zasłużoną zapłatę. Przyjmując przeciętną liczbę 125 zmarłych rocznie - dorosłych jak i dzieci razem - (w nie których latach umierało do 250 osób) otrzymamy poważną liczbę około 15 000 w roku 1935, a (dane w uzupełnieniu) w 2006 roku, którzy dotąd spoczęli przy kościele św. Klemensa i oczekują dnia zmartwychwstania.
zajmującego dawniej część wzgórza, - wynosił przed rokiem 1898 przeszło 5 mórg. W roku 1898 dokupił ks. prałat Wawrzyniak z powodu przepełnienia używanego do tego czasu cmentarza jeszcze 5 mórg (1,2991 ha) ziemi, przylegającej do starego cmentarza od strony południowej i zachodniej. Przy tej okazji uporządkował cały cmentarz, urządzając go parkowo podług projektu, przygotowanego przez ogrodnika - inżyniera - p. Wilkońskiego z Grodziska koło Pleszewa. Wszystkie chodniki zostały obsadzone drzewami i krzewami. W miejscach więcej stromych urządzono schody z grubych desek dębowych, ułatwiających podejście z wszystkich stron do kościoła przede wszystkim w porze zimowej. Nowy cmentarz otrzymał również odpowiednie ogrodzenie oraz nowy dom dla grabarza przy drodze, prowadzącej do Chabska, w miejsce starej, na zboczu wzgórza, malowniczo wśród drzew prawie tuż przy jeziorze położonej chatki. Stara ta chatka o jednym okienku, mocno wtulona w zbocze wzgórza, miała swój urok, zwłaszcza o zmroku gdy światełko lampki oświecającej izdebkę, wydobywając się okienkiem na zewnątrz, przeglądało się wśród wieczornej ciszy cmentarnej w lustrze spokojnego jeziora. Ponieważ z chwilą odzyskania niepodległości ojczyzny, po ustąpieniu licznych Niemców - protestantów zwłaszcza urzędników, liczba parafian znacznie się podniosła pomyślano, o nowym rozszerzeniu cmentarza. W roku 1926 ks. M. Brodowski zakupił dalsze 5 mórg (1,2500 ha) ziemi od strony miasta; w roku następnym teren nierówny splanowano według projektu wspomnianego wyżej ogrodnika - inżyniera p. Wilkońskiego, przeprowadzono chodniki i posadzono drzewa. W tymże roku wzniesiona została figura Chrystusa Zmartwychwstałego, - obszar całego cmentarza ogrodzonego ze wszystkich stron wynosił wówczas ponad 15 i 1/3 mórg (3,8441 ha). W 1957 roku ks. Tadeusz Zieliński powiększył obszar cmentarza o 1,6800 ha, co dało areał 5,5241 ha. Natomiast w 1965 roku Proboszcz Fary Stanisław Obarski wspólnie z proboszczem Klasztor Ks. Dobromirem Ziarniakiem zakupują od strony południowej 1,5 ha ziemi z przeznaczeniem na cmentarz. Przez dwa lata pracowały obie parafie mogileńskie nad przygotowaniem do swej funkcji nowej części cmentarza grzebalnego. Projekt rozplanowania pól i obsadzenia drzewami oraz krzewami wykonał inż. Józef Marciniec z Koźmina k. Krotoszyna. Uroczystego poświęcenia dokonał Ks. Prymas Stefan Wyszyński w asyście biskupów, duchowieństwa i wiernych dnia 03.09.1967 roku.
Pod względem - położenia cmentarz mogileński może się poszczycić, że należy do piękniejszych u nas cmentarzy. Szczególnie malowniczo przedstawia się część jego położona od strony jeziora, "czy to ta widziana z chodnika, prowadzącego wzdłuż jeziora ku klasztorowi, czy też ze wzgórza samego mianowicie od kościoła. Jeden i drugi widok ma swój urok szczególnie w czasie wiosny i lata, gdy wzgórze pokryje się zielenią drzew i krzewów; sam kościół (św. Klemensa do 1940 r.) z wystającą z pośród zieleni wieżyczką dodawał cmentarzowi niemało malowniczości - dzisiaj kaplica - mauzoleum, być może, że więcej dostrajałaby się do całości obrazu, gdyby była obszerniejsza. Przed rokiem 1899, gdy z powodu braku miejsca chowano zmarłych jeszcze dość często na zboczu wzgórza od strony jeziora (a dzisiaj ?), czarujący widok przedstawiała ta część cmentarza w dniu Wszystkich Świętych, gdy o zmroku zapłonęły niezliczone światełka na grobach, rozsianych po całym zboczu; urok tego widoku potęgowało jeszcze więcej spokojne jezioro, odzwierciedlające wiernie wszystkie światełka, migocące na grobach zmarłych. Wspaniały ten widok, zachwycający dawniej i dzisiaj, swoich i obcych - w Dniu Zmarłych mógł nastroić i nastraja duszę do poważnej zadumy nad krótką trwałością życia ludzkiego i przenieść ją w krainę duchów, którym świeci już nie słabe światełko lampki nagrobnej lecz światłość wiekuista, w której oglądają Boga i Nim się radują bez końca.
Stary cmentarz oprócz samej kaplicy nie posiada nic, co by przypominało dawną przeszłość. Nie znalazły się nawet drzewa w rodzaju wiekowych lip na cmentarzu kościoła farnego, pamiętających liczne pokolenia, które jedne po drugich kładły się na ostatni spoczynek w cieniu ich konarów. Do roku 1913 cmentarz oprócz kilku zwykłych grobowców i poza nielicznymi prostymi nagrobkami z kamienia wzgl. rzadkimi krzyżami z drzewa nie posiadał żadnego pomnika.
Przeniesienie zwłok i poświęcenie pomnika śp. ks. Piotra Wawrzyniaka
Umarł zaś w Poznaniu dnia 10 listopada 1910 roku w przededniu wyjazdu na kurację do Wiesbadenu. Pamięć o wielkim obywatelu i wdzięczność dla nieprzemijających jego zasług na tylu polach pracy społecznej sprowadziły 10.11.1913 roku, rano do Mogilna liczne rzesze parafian śp. ks. Wawrzyniaka i tych wielu z dalszych stron, którzy pragnęli przy powtórnym jego pogrzebie i przy poświęceniu pomnika, wystawionego na pamiątkę tej spiżowej postaci, oddać hołd zgasłemu patronowi spółek i wybitnemu działaczowi. Cmentarz mogileński, rozłożony tak zacisznie a zarazem tak iście po naszemu nad jeziorem na tych piastowskich, smętnych wzgórkach, zaroił się już wczesnym rankiem ludźmi , napływającymi tłumnie, a przedzierające się powoli przez chmury blaski słoneczne rozlały się stopniowo pogodnym światłem - jakby symbol życia i zmagań nieboszczyka, który przez wieczór swych dni ziemskich widział życia tego trud w promieniach powodzenia. Powtórne obrzędy żałobne w trzecią rocznicę zgonu ks. Piotra Wawrzyniaka rozpoczęły się Mszą św. żałobną z wigiliami, odprawioną przez ks. Brodowskiego z Mogilna w drewnianym kościółku cmentarnym pod wezwaniem św. Klemensa. Po skończonej Mszy św. ks. Dziekan Szudziński, proboszcz mogileński w otoczeniu około trzydziestu duchownych eksportował zwłoki ks. Wawrzyniaka, wydobyte z grobu tymczasowego, do katakumby (krypty zbudowanej pod obeliskiem), znajdującej się pod pomnikiem. - Pomnik ten, dzieło architekta z Poznania p. Stefana Cybichowskiego, stanowi kamienny obelisk dziewięciometrowy, przyozdobiony spiżowym medalionem dłuta artysty rzeźbiarza p. Władysława Marcinkowskiego i zakończony brązowym krzyżem. Napis na obelisku krótki, ale w tym wypadku wystarczający: "X Piotr Wawrzyniak". Pod obeliskiem znajduje się katakumba, w której spoczęły na zawsze zwłoki nieboszczyka. Obramienie dla pomnika tworzy wysoka arkada, biegnąca w koło niego w kształcie podkowy, potęgująca jego majestatyczność i powagę. - Po przebrzmieniu pieni żałobnych duchowieństwa i poświęceniu pomnika przez ks. dziekana Szudzińskiego, ks. patron Stanisław Adamski następca ks. Wawrzyniaka w Patronacie Spółdzielni, a od roku 1930 biskup Śląski wygłosił wobec zgromadzonych mowę żałobną. Kaznodzieja wskrzesił przed słuchaczami wielką postać zmarłego jaką był za życia i uwypuklił szczegółowo jego zasługi dla społeczeństwa, oddając hołd jego pamięci. następnie odezwał się chór miejscowy, który wykonał również podczas nabożeństwa żałobnego z uznania godną starannością śpiewy religijne, a przy spuszczeniu zwłok do grobu - co zaintonowano wspólnie : "Witaj Królowo". Żałobne te obrzędy, nacechowane głęboką czcią dla zmarłego, stanowiły wymowny dowód, że społeczeństwo umie zachować w pamięci swych zasłużonych. Koszty budowy pomnika wyniosły przeszło 8000 M. do czego dochodzą koszta pokrycia wierzchniej części kolumnady w roku 1929 blachą cynkową.
W roku 1926 przybył drugi poważny pomnik, wykonany ze sztucznego kamienia również według projektu architekta St. Cybichowskiego dla poległych w Powstaniu Wielkopolskim parafian mianowicie: 1. Jana Kausa poległego w wieku 26 lat w Inowrocławiu d. 05.01.1919 roku. 2. Wojciecha Wiśniewskiego - 20 lat, poległego d. 10.01.1919 roku w walkach pod Żninem. 3. Sylwestra Majchrzaka - 21 lat, poległego d. 12.01.1919 roku pod Żninem. 4. Józefa Dobrańskiego - 21 lat, poległego pod Batkowem d. 03.02.1919 roku. 5. Aleksandra Jakubowskiego - 27 lat, poległego pod Tarkowem d. 25.02.1919r., odznaczonego Orderem Virtuti Militari. 6. Ignacego Michalaka - 25 lat pol. pod Tarkowem d. 06.03.1919 roku. 7. Władysława Kausa - 19 lat poległego pod Tarkowem d. 14.04.1919 roku. 8. Józefa Woźniaka - 19 lat zmarłego wskutek ran odniesionych w walkach, w szpitalu w Inowrocławiu d.03.02.1919 r. Jw. wszyscy z Mogilna. dalej 9. Józefa Żaka z Głogówca, parafii Strzeleckiej - 21,5 lat poległego d. 08.01.1919 roku w walkach pod Żninem. 10. Piotra Czarneckiego ze Strzelec, poległego pod Złotnikami Kujawskimi, d. 14.01.1919 roku. dalej 11. Piotra Walkowiaka, zmarłego dnia 05.01.1920 r. 12. Władysława Baranowskiego, zmarłego dnia 11.02.1919 r. 13. Franciszka Storozuma, zmarłego dnia 08.08.1920 r. 14. Piotra Binina, zmarłego dnia 04.01.1920 r. 15. Bernarda Jabłońskiego, zmarłego dnia 07.01.1920 r. 16. Franciszka Zielińskiego, zmarłego 12.01.1920 r. Uroczyste poświęcenie pomnika nastąpiło w święto narodowe 3 Maja w roku 1926 przy udziale licznych parafian i wszystkich miejscowych organizacji, które po nabożeństwie w kościele klasztornym odprawionym z racji święta narodowego, w uroczystym pochodzie z sztandarami udały się na cmentarz. Koszt pomnika wyniósł 8520 zł.
Ciągle jeszcze powracało wspomnienie wojny, jakże bolesne dla mieszkańców Mogilna i okolic. 25.11.1945 roku w ostatnią Niedzielę Zielonych Świąt odbył się pogrzeb ofiar pomordowanych przez Niemców. Na kilku platformach umieszczono dziesiątki trumien (skrzyń), do których złożono zwłoki strasznie zmasakrowanych naszych rodaków. Poznoszono ich ze wspólnego dołu na polu świerkówieckim i ze Szczeglina. Cały powiat mogileński stanął na nogach, aby oddać hołd bohaterom pierwszych dni wojny 1939 r. Kondukt prowadził Ks. Maksymilian Mrugas ze Szczepanowa. Na Rynku mogileńskim pożegnał zmarłych rodaków Ks. Szczepan Misiak. Zwłoki ekshumowanych zmarłych (w liczbie 92), złożono w podziemiach budującego się Mauzoleum - Kaplicy - ku czci poległych. Budowę ukończono w 1951 roku. 01.11.1951 KS. Biskup Biernacki dokonał jej poświęcenia. Pierwotnym przeznaczeniem kaplicy - mauzoleum była funkcja - kostnicy do użytku parafian. W późniejszych latach, po wybudowaniu kaplicy cmentarnej na cmentarzu parafialnym, parafii NMPNP zaniechano tej praktyki.
PRZECZYTAJ więcej < Okupacja Mogilna 01.09.1939 - 22.01.1945 >
Lista ofiar - zmarłych rodaków, umęczonych, pomordowanych i poległych za Wiarę i Ojczyznę w II wojnie światowej - pochowanych w podziemiach Kaplicy - mauzoleum na cmentarzu
Adamczyk Władysław, ur. 1908 r., zm. 21.09.1939 r., Andrzejewski Jan, Andrzejewski Stefan, Baranowski Antoni, Bartecki Józef, Basista Józef, Bąk Jan Marcin, ur. 10.12.1877 r. w Dębnie, zm. w 1939 r. w Świerkówcu, Bekanowski Sylwester, ur. w 1911 r. w Ostrówku, zm. 11.09.1939 r. w Padniewku, Bekanowski Szczepan, ur. 22.12.1919 r. w Ostrówku, zm. 11.09.1939 r. w Padniewku, Białęcki Romuald, Borała Józef, Buczkowski Florian, Bukowski Marian, Bukowski Wiktor, Bukowski Władysław, Cerkaski Jan, ur. 1911 r., zm. 11.09.1939 r., Ciesielski Kazimierz, ur. 20.11.1919 r. w Szerzawach, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Cieślewicz Czesław, Cyprych Feliks, ur. 13.09. 1894 r. w Gąsawie, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Czechowski Józef, ur. w 1915 r. w Wylatowie, zm. 1939 r. w Wylatowie, Fabiszewski Walenty, ur. w 1909 r. w Rzadkwiniu, zm. 10.09.1939 r. w Padniewie, Fiałkowski Franciszek, Foremski Władysław, Freidrich Bogdan, Gajda Józef, Gajewski Antoni, Galus Czesław, ur. 18.05.1918 r. w Podgajach, zm. 04.1940 r. w Szczeglinie, Galus Stanisław, zm. 1944 r. w Szczeglinie, Garczyński Jan, Gembiak Bolesław, ur. 11.09.1900 r.. zm. 11.09.1939 r., Giemza Mieczysław, Głowacki Stanisław, Gottlieb Herman, ur. 1898 r., zm. 11.09.1939 r., Jankowska Katarzyna, Janowczyk Władysław, Jasnos Władysław, Jasnowski Stanisław, ur. 1907 r., zm. 1939 r. w Mogilnie, Jesionek Kasper, Kaczmarek Leon, ur. 03.03.1902 r. w Mogilnie, zm. 14.09.1939 r. w Mogilnie, Kaczmarek Stefan, Kasprowski Stanisław, Konieczka Franciszek Piotr, ur. 15.09.1904 r., zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Kostecki Franciszek, Kośmicki Franciszek, Kośmicki Sylwester, Krokos Jan, Królikowski (brak imienia), Krzyżaniak Stefan, ur. 17.11.1895 r. wTrlągu, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Kubiak Marian, Kuczma Edmund, ur. 15.02.1921 r. w Wylatowie, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Kukliński Jan, Kukucki Alfons, Lepczyński Tomasz, Lewandowski Edmund, Łaniecki Leonard Wacław, ur. 05.11.1918 r. w Trzemesznie, zm. 19.09.1939 r. w Mogilnie, Maciejewski Telesfor, Maik Wincenty Antoni, ur. 16.07.1887 r. w Krąpiu.zm. 12.09.1939 r. w Mogilnie, Manuszewski Franciszek, Martek Kazimierz Antoni Adam, ur. 09.03.1921 r. w Mogilnie, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Michalak Stanisław, Mielichowski Ignacy, Mikołajczak Józef, Mikołajski Stefan, Molenda Ludwik, Mularczyk Jakób Jan. ur. 07.07.1911 r. w Mogilnie, zm. 11.09. 1939 r. w Świerkówcu, Nowakowski Franciszek, Les. Nowicki Felicjan Józef, ur. 14.10.1911 r. w Mogilnie, zm. 04.09.1939 r. w Mogilnie, Nowicki Maksymilian, Olszak Jan, Paprotny Jan, ur. 1885, zm. 11.09.1939 r., Pawełczak Jan, Piechociński Władysław, Pietrzak Edmund, Pilarski Feliks, ur. w 1911 r. w Chałupskach, zm. 09.1939 r. w Świerkówcu, Poliński Marian, Prusiński Józef, Przybylski Wacław Marian, ur. 10.08.1913 r. w Mogilnie, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Ramisch Władysław, Ratajski Józef, Romianowski Edmund, Rybski Ludwik, ur. 27.07.1890 r. w Trzemesznie, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Sielecki Alojzy, Skibiński Jan, ur. 19.10.1906 r. w Szczytnikach, zm. 11.10.1939 r. w Mogilnie, Smól Józef, Stachowiak Walenty, Staszewski Sylwester, ur. 1921 r. w Nowym Młynie, zm. 11.09. 1939 r. w Mogilnie, Szczygulski Stanisław, Szmańda Jan, Szperka Stanisław, Szubert Jerzy, Szymański Antoni Michał, Szymański Kazimierz, Świtała Władysław, Wachowiak Teofil, Walkowski Julian, Warchalak Jan, Wełniak Stanisław, ur. 06.04.1898 r. w Kruchowie, zm. 1939 r. w Mogilnie, Wesołowski Józef, Wesołowski Kazimierz, Wesołowski Romuald, Wesołowski Stefan, Wesołowski Wojciech, Wichłacz Kazimierz Michał, ur. 02.03.1898 r. w Wągrowcu, zm. w 1939 r. w Mogilnie, Wojciechowski Franciszek, Wojciechowski Jan, ur. 27.01.1907 r. w Dąbrówce, zm. 04.09.1939 r. w Mogilnie, Wojtczak Alojzy, ur. 1910 r. w Mogilnie, zm. 11.09.1939 r. Mogilnie, Wojtczak Wincenty, ur. w 1918 r. w Parlinie, zm. 11.09.1939 r. w Padniewku, Wojtecki Edmund, ur. 13.02.1918 r. w Wągrowcu, zm. 10.09. 1939 r. w Mogilnie, Wojtecki Leon, ur. 18.04.1908 r. w Wojciechowie, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Zawadzki Wincenty, ur. 08.04.1892 r. w Chwałkowie, zm. 24.09. 1939 r. w Świerkówcu, Zieliński Wojciech, Żurowski Walenty,
Lista ofiar - zmarłych rodaków, umęczonych, pomordowanych i poległych za Wiarę i Ojczyznę w II wojnie światowej - pochowanych na cmentarzu w Mogilnie i innych cmentarzach
Adamczyk Bolesław Stanisław, ur. 12.09.1912 r. w Mogilnie, zm. w 1939 r. w okolicach Częstochowy, Anderson Alojzy, Bartecki Augustyn, ur. 1907 r. w Wasilewku, zm. 10.09.1939 r. w Wylatowie, Będzwołek Edmund, ur. 12.10.1909 r. w Parlinie, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Boński Stanisław, ur. w Szczepanowie, zm. 21.09.1939 r. w Szczepanowie, Bosiacki Stanisław, ur. 1882, zm. w Świerkówcu w 1939 r., Cerkaski Kazimierz Józef, ur. 15.01.1915 r. w Mogilnie, zm. 23.06. 1944 r. w Dębnie, Chmielewski Wiktor Józef, ur. 24.11.1922 r., zm. 13.09.1939 r. w Józefowie, Frolich Bronisław, ur. 08.05.1893 r., zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Genliak Bolesław, ur. 26.04.1908 r. w Niemczech, zm. 12.09.1939 r. w Mogilnie, Głowski Lucjan Władysław, ur. 30.11.1919 r. w Czagańcu, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Grzegorski Florian Stanisław, ur. 12.04.1908 r. w Pławniku, zm. 10.09.1939 r. w Padniewie, Grzesikowski Franciszek, ur. w 1897 r. w Turku, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Grześkowiak Sylwester Jakub, ur. 09.12.1922 r. w Goryszewie, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Grześkowiak Władysław Jakub, ur. 08.03.1921 r. w Goryszewie, zm. 10.09.1939 r. w Mogilnie, Jankowski Feliks, ur. 16.10.1907 r., zm. 26.09.1939 r. w Mogilnie, Górski (sekr. gm. Inowrocław) Janowski Władysław, ur. 16.05.1902 r. w Kole, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Jesionek Franciszek, ur. 17.07.1892 r. w Sieradzu, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Jezierski Stanisław, ur. 13.04.1892 r., zm. W 1939 r. w Świerkówcu, Jechalik Stefan, Jopp Józef, ur. 03.03.1897 r. w Małopolsce, zm. 11.09.1939 r. w Mogilnie, Kasprzak Teodor, ur. 29.09.1911 r. w Niemczech, zm. 04.07.1943 r. w Mogilnie, Karow Adam, Kaszuba Stefan, ur. 07.08.1905 r. w Mogilnie, zm. 03.02.1945 r. w Mogilnie, Kopeć Stanisław, ur. w 1882 r., zm. 21.09.1939 r. w Mogilnie, Korach Albin, ur. 15.03.1909 r. w Korytach, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Kostuj Władysław Piotr, ur. 05.09.1899 r. w Dąbrowie, zm. 09.09.1944 r. w Mogilnie, Ks. Niziołkiewicz Zenon, ur. 21.09.1909 r. w Długiej Wsi, Proboszcz ze Słaboszewa, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Na polu świerkówieckim mówili nimieccy oprawcy do księdza, urągając: "Patrz na twoich zbrodniarzy! Jeżeli jesteś zastępcą Chrystusa, to spraw żeby ci wstali". Ks.Z. Niziołkiewicz stał z różańcem w ręku, udzielał współtowarzyszom niedoli wspólnej absolucji i ugodzony strzałem w głowę - padł do wspólnej mogiły.
Ks. Nowicki Władysław, ur. 1900 r., Wikary ze Szczepanowa, zm. w Świerkówcu w 1939 r., Lewandowski Jan Marian, ur. 03.03.1902 r. w Mogilnie, zm. 1940 r. w Mogilnie, Łukomski Antoni, ur. 18.01.1890 r. w Gębicach, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Łukomski Kazimierz, ur. w 1888 r. w Bombowie, zm. w 1945 r. w Bombowie, Maciejewski Bernard, ur. 04.04.1925, zm. w 1945 r. w Mogilnie, Maciejewski Roman, ur. 09.07.1908 r. w Kamionku, zm. 26.09.1939 r. w Świerkówcu, Majchrzak Kazimierz, zm. 1939 r. w Wylatowie, Musiał Józef, Muller Jan, Olejniczak Józef, Orlikowski Franciszek, ur. 06.10.1906 r. w Mijanowicach, zm. w 1939 r. w Sędowie, Padzowiak Teofil, ur. 25.011878 r. w Stasinie, zm. w 1939 r. w Świerkówcu, Pikulski Marcin, ur. 11.11.1920 r. w Kruszwicy, zm. 27.02.1943 r. w Mogilnie, Pikulski Marian, zm. 11.09.1939 r., Pilarowski Stanisław, ur. 29.10.1912 r. w Różanie, zm. 04.1940 r. w Szczeglinie, Popielarz Antoni, ur. 01.1871 r. w Szczepanowie, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Popielarz Hieronim, ur. 01.11.1899 r. w Szczepanowie, zm. 21.09.1939 r. w Świerkówcu, Półtorak Szczepan, ur. 12.1920 r. w Grodzisku, zm. 09.1939 r. w Mogilnie, Radacz Walenty, Ks. Rólski Michał, ur. w 1862 r. w Trzemesznie, zm. 19.09.1939 r. w Świerkówcu, (Ks. Dziekan Michał Rólski w drodze na stracenie ukląkł naprzeciwko ochronki przed figurą modląc się: "Matko Boska, błagam Cię, daj mi lekką śmierć, a Polsce zwycięstwo").
Rólski Zdzisław, Sobczak Józefa, ur. w 1910 r. w Szczepanowie, zm. w 1948 r. w Szczepanowie, Szczydłowski Piotr, ur. 29.06.1885 r. w Badzorze, zm. w 1943 r. w Ghwałkowie, Szmańda Stanisław, ur. 16.11.1899 r., zm. w 1939 r. w Świerkówcu, Szmańda Jan, Trzciński Józef, ur. 20.10.1888 r. w Ostrowie, zm. 09.11.1939 r. w Mogilnie, Urbański Józef, Wojczak Stefan, Wszystkim tu wymienionym i niewymienionym bohaterom - męczennikom, walczącym za Polskę, za Wolność i Naród, sponiewieranym, bitym, katowanym, udręczonym i pomordowanym w nieludzkich męczarniach przez Niemców - oraz wszystkim zmarłym Polakom wskutek prześladowania od września 1939 - 1945 roku "CZEŚĆ I CHWAŁA". - Wieczny odpoczynek racz im dać Panie -
Lista zmarłych rodaków - Powstańców Wielkopolskich 1918/1919 - pochowanych na cmentarzu w Mogilnie
Biogramy Powstańców Wielkopolskich, można przeczytać , kliknij poniższy link
Przeczytaj wspomnienia Powstańca Wielkopolskiego
|